Chybotliwa platforma

Chybotliwa platforma

Klub Platformy Obywatelskiej. Grzegorz Schetyna zaczyna przemawiać: – Chcecie koalicji z KOD? To połowy z was nie będzie. Bo połowę jedynek na listach oddamy Kijowskiemu i jego ludziom. Ten argument przekonał większość zgromadzonych na klubie PO polityków do rozluźnienia więzi z Komitetem Obrony Demokracji. Mniejszość, która chce wejść w koalicję „Wolność, Równość, Demokracja”, ,niedługo może opuścić szeregi PO. – Jesteśmy w stałym kontakcie z politykami Platformy. Dajemy im czas i czekamy, aż rozwiążą swoje problemy wewnętrzne. Niezaangażowanie się w koalicję przez PO to nie jest nasza klęska – mówi Beata Kolis, odpowiedzialna za politykę informacyjną w KOD. Czyja to zatem klęska? Na tę odpowiedź nie trzeba długo czekać ze strony politycznych przeciwników Grzegorza Schetyny. – Grzesiek przestraszył się w pewnym momencie, że wpisuje się w chór, w którym nie będzie śpiewał jako najważniejszy głos – mówi jego dawny polityczny sprzymierzeniec. Jego zdaniem Grzegorz Schetyna potraktował przyłączenie PO do KOD jako krótkoterminowy sposób na poprawienie sondaży. – Problem polega na tym, że demonstracje były dla niego sposobem na wyciągnięcie z bagna polityków, którzy przegrali wybory. Przecież oni zaraz po wygranej PiS nie mogli się pokazać na ulicy, żeby nie dostać bury od wyborców – twierdzi były polityk tej partii, który uważa, że obecnie pozytywne emocje wokół opozycji ogniskują się przy KOD, a nie przy partiach politycznych.

PO A DOŚWIADCZENIA WĘGIERSKIE

Nie zgadza się z tym Antoni Mężydło, poseł PO, który duże nadzieje pokłada w przywództwie Grzegorza Schetyny. – My jesteśmy stabilnym podmiotem politycznym, a KOD działa zaledwie od kilku miesięcy i nie wiadomo, czy przetrwa do następnych wyborów parlamentarnych – mówi Mężydło. – Trzeba też patrzeć na doświadczenia węgierskie, gdzie opozycja na ulice wyprowadzała rzesze ludzi, a mimo to przegrała wybory. Dlatego możemy oczywiście współpracować z KOD, ale nie możemy stawiać wszystkiego na jedną kartę. Polityk PO nie ukrywa, że zacieśnianie współpracy z KOD jest o tyle niewygodne dla PO, że partie, które się do tego ruchu przytulają, w tym Nowoczesna, żywią się elektoratem Platformy. Ale przyznaje, że opinie na temat KOD w partii są bardzo zróżnicowane: są grupy, które się niecierpliwią i chciałyby jak najszybszego zacieśnienia współpracy z KOD, i tacy, którzy uważają, że ta organizacja umrze śmiercią naturalną.

GRUPA KOPACZ ZA KOALICJĄ Z KOD

Ci, którzy chcą koalicji z ruchem, któremu przewodzi Kijowski, stali się w Platformie niewygodni dla jej szefa. Szczególnie że w partii powstał alternatywny do ośrodka władzy Grzegorza Schetyny obóz Ewy Kopacz. Składa się z kilkunastu posłów, którzy chcą zacieśnionej współpracy z KOD. Jednym z nich jest Michał Kamiński, właśnie zawieszony przez Grzegorza Schetynę w prawach członka klubu na miesiąc. Nieoficjalnie poseł został ukarany za to, że nie konsultował swoich wystąpień medialnych z kierownictwem klubu. Trzy miesiące temu pisaliśmy o tym, że szef PO chciał zmienić wizerunek partii w mediach. Pomagał mu w tym poseł Marcin Kierwiński, który decydował o tym, kto z polityków Platformy pojawia się w telewizji i radiu. Każda z osób miała właśnie jemu zgłaszać swoje medialne występy. A niektórzy mieli je nawet ograniczyć do minimum. Do nowych obostrzeń medialnych nie zastosowało się jednak kilku polityków. Na liście posłów Platformy, którzy przyjmują zaproszenia do programów telewizyjnych i radiowych bez uzyskania zgody komórki prasowej klubu PO, znaleźli się Ewa Kopacz, Małgorzata Kidawa-Błońska, Stefan Niesiołowski i właśnie Michał Kamiński. – Schetynie pomyliły się partie. My od zawsze kreowaliśmy się na ugrupowanie wolnościowe, więc nakładanie na nas medialnego kagańca musiało się źle skończyć – mówi polityk PO. Waldy Dzikowski dorzuca: – Nie wierzę w to, że politykom z kierownictwa chodziło o to, abyśmy występowali o pozwolenie, by pójść do radia i telewizji. Może biuro prasowe chciało tylko uzyskać informację na temat naszych występów. Ale w takiej sytuacji trudno mi zrozumieć zawieszenie Michała Kamińskiego.

Nie tylko jemu. Sławomir Nitras też martwi się sprawą partyjnego kolegi. Szczególnie że w tejże partii pojawiły się spekulacje o tym, iż w tym tygodniu ma zebrać się klub Platformy Obywatelskiej, podczas którego może zostać podjęta decyzja o wyrzuceniu Michała Kamińskiego. – Złamanie regulaminu klubu Platformy było tylko pretekstem, by zawiesić Kamińskiego. Schetyna ma dość jego knucia i pompowania przez niego Kopacz. Był wściekły, kiedy Kamiński podpowiedział byłej premier, żeby po audycie wezwała do debaty Szydło. Ustawił ją w pozycji kandydatki na premiera – mówi nasz informator. Co więcej, każdy kolejny krok Ewy Kopacz odbierany jest przez stronników Schetyny jako kolejna prowokacja Kamińskiego. – Nagrała spot, w którym wzywa do zaangażowania się w marsz 4 czerwca, a my swoją obecnością chcieliśmy zaskoczyć Kijowskiego – mówi nasz informator.

Rozgrywka między Kopacz i Schetyną o kod

Zarówno dla byłej premier, jak i przewodniczącego Platformy, KOD stał się w partii kartą przetargową. Ewa Kopacz w ruchu upatruje przyszłość dla PO, Grzegorz Schetyna straszy polityków, że ludzie Kijowskiego odbiorą partii elektorat. Nie wierzy w to Sławomir Nitras, który uważa, że w PO nie ma polityka, który nie chce współpracować z KOD. – Powinniśmy wypracować formułę współpracy z KOD i wysyłać do opinii publicznej wyłącznie pozytywne komunikaty, a nie dyskutować publicznie o tym, co nas dzieli – mówi Nitras. A dzieli coraz więcej. Pokazał zaskakujący ruch innego polityka PO. W prawach członka klubu Platformy tego samego dnia, kiedy zawieszony został Michał Kamiński, sam zawiesił się Jarosław Wałęsa. Jednak nikt poza kilkoma osobami z partii nie wiedział o decyzji europosła. Kiedy przeciek dotarł do byłego spin doktora PiS, ten – zdaniem naszego rozmówcy z PO – najpierw miał wypuścić do mediów informację o swoim zawieszeniu, a zaraz potem poinformował je o decyzji Wałęsy. – Chciał stworzyć wrażenie, że Platforma się sypie. I kolejno odchodzą z niej politycy – mówi nasz informator. Choć Jarosław Wałęsa nie podał powodu, dla którego zawiesił członkostwo w partii, to według naszych informacji europoseł PO podjął taką decyzję dlatego, że partia nie przystąpiła do koalicji z KOD. Według „Faktów” TVN polityk zamierza wrócić z Brukseli i kandydować na prezydenta Gdańska. Ma startować jako kandydat niezależny. – Sprzymierzeńcy Grzegorza Schetyny nie chcą, by Wałęsa odszedł z klubu, dlatego jego szef umówił się z nim na rozmowę w przyszłym tygodniu Będzie go przekonywał do powrotu – mówi nasz informator.

Posłowie pytają Kopacz, co robić

Do rozmów dochodzi też w środowisku Ewy Kopacz. – Spotkałem się ostatnio z panią premier i mówię: „Kazała nam pani nie wykonywać żadnych ruchów do końca czerwca. A co dalej?”. A ona na to: „Wstrzymaj się do września. Słyszałam, że Schetyna po ogłoszeniu programu PO chce nas wyrzucać” – mówi polityk Platformy, który rozważa przejście do partii Ryszarda Petru. Jego zdaniem, jeśli z partii zostaną usunięci zaufani ludzie byłej premier, to Kopacz założy kilkunastoosobowy klub w Sejmie, który będzie współpracował z KOD. – Tusk usłyszał już o planach usunięcia ludzi Ewy z partii. Mówi, że jeśli do tego dojdzie, to zakopie Platformę dwa metry pod ziemią – twierdzi jego stronnik. Ale w partii panuje przekonanie, że były przewodniczący PO już dawno to zrobił. Szczególnie że ostatnio spotkał się z Mateuszem Kijowskim. Kijowski opowiadał później w mediach, że szef Rady Europejskiej był zainteresowany działalnością KOD i „można nawet powiedzieć, że wspierający”. Sławomir Nitras uważa, że szef Rady Europejskiej powinien spotykać się z liderem dużego ruchu społecznego. – Nie zauważyłem, aby w PO ktoś się niepokoił tym spotkaniem – mówi Nitras. – Zresztą byłoby to dziwne, bo Donald Tusk pozostaje częścią naszej partii. Nie świadczy o tym wypowiedź Marcina Kierwińskiego z PO, który na pytanie, czy Tusk mógłby wystartować w wyborach prezydenckich 2020 r., odparł, że nie wiadomo, jaka siła miałaby go poprzeć. – Między Schetyną i Tuskiem jest już otwarta wojna. Grzegorz jest przekonany, że Donald angażuje się w nowy projekt razem z KOD i zaczyna do niego zbierać ludzi. Podejrzewa nawet, że namówił Jarosława Wałęsę, żeby zawiesił swoje członkostwo w PO – mówi osoba z otoczenia Grzegorza Schetyny. Inny polityk dorzuca: – Dziś lider Platformy zamiast dostrzegać zagrożenie ze strony rządu i innych partii opozycyjnych skupił się na walce wewnątrz własnego ugrupowania. Tuska zdefiniował jako swojego największego wroga, który chce mu rozbić partię i rękami Ewy Kopacz powyciągać ludzi. Zapomniał o Petru, który za chwilę w połączeniu z KOD odbierze mu cały elektorat – mówi polityk

Okładka tygodnika WPROST: 23/2016
Więcej możesz przeczytać w 23/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • Polonus IP
    Mogliby skończyć ten cyrk i "wyprowadzić sztandar". Schetyna niechaj prosi dalej Merkel o interwencję a Kijowski w EU u zielonych i PiS będzie w Polsce wiecznie panował, zreszt...Bogu Dzięki!

    Czytaj także