Z Polski ucieka prąd

Z Polski ucieka prąd

Z roku na rok mocy będzie brakować, bo bloki w niektórych elektrowniach nie nadają się już nawet do modernizacji, tylko do wygaszania. Równocześnie Polska podejmuje trudną grę energetyczną na kilku frontach, zapowiadając ograniczenie importu rosyjskiego gazu, dywersyfikację źródeł energetycznych i poszukiwania nowych rozwiązań dla węgla. O wyzwaniach rozmawiamy z byłym premierem Jerzym Buzkiem, od lat zajmującym się problemami unijnej energetyki, i z praktykiem Agnieszką Wasilewską-Semail, prezesem spółki Rafako, budującej w Polsce nowe bloki energetyczne.

Z roku na rok mocy będzie brakować, bo bloki w niektórych elektrowniach nie nadają się już nawet do modernizacji, tylko do wygaszania. Równocześnie Polska podejmuje trudną grę energetyczną na kilku frontach, zapowiadając ograniczenie importu rosyjskiego gazu, dywersyfikację źródeł energetycznych i poszukiwania nowych rozwiązań dla węgla. O wyzwaniach rozmawiamy z byłym premierem Jerzym Buzkiem, od lat zajmującym się problemami unijnej energetyki, i z praktykiem Agnieszką Wasilewską-Semail, prezesem spółki Rafako, budującej w Polsce nowe bloki energetyczne.

W zeszłym tygodniu prezydent Andrzej Duda razem z sekretarzem stanu Piotrem Naimskim wybrali się do Danii, żeby rozmawiać o polskim bezpieczeństwie energetycznym. Temat nr 1: Baltic Pipe – planowany rurociąg łączący oba kraje, którym do Polski miałby trafiać duński i norweski gaz. Ma być zbudowany na przekór Rosjanom. Polsko-duńska rura krzyżowałaby się pod wodą z dwiema nitkami Nord Streamu. Gdyby inwestycja z Duńczykami wypaliła, do kraju można by pompować rocznie 6 mld m sześc. gazu. Jeśli dodamy do tego nasze krajowe wydobycie (4,7 mld m sześc.) i zdolności gazoportu w Świnoujściu (5 mld m sześc.), oznaczałoby to, że za kilka lat będziemy mogli uniezależnić się od dostaw gazu z Rosji. Według Jerzego Buzka ta wielka gazowa gra będzie też testem dla Brukseli na europejską solidarność. Bo, jak tłumaczy, Nord Stream 2 jest zaprzeczeniem idei solidarności i zagrożeniem dla wspólnoty energetycznej. Jednocześnie, według byłego premiera, powinniśmy też chronić inwestycje oparte na węglu. Postanowiliśmy sprawdzić, jak dzisiaj wygląda sytuacja w krajowej energetyce. Czy w te wakacje grozi nam powtórka z zeszłego roku, kiedy krajowe elektrownie dostały zadyszki? Czy paliwem przyszłości dla Polski powinien być węgiel? A może bardziej opłaca się inwestować najwięcej w odnawialne źródła energii? Co z budową polskiej elektrowni jądrowej, która miała rozwiązać nasze problemy z mocą?

– NA EUROPEJSKIM KONGRESIE GOSPODARCZYM, KTÓRY ODBYŁ SIĘ W KATOWICACH, PRZEDSIĘBIORCY I POLITYCY DYSKUTOWALI O WIELU SPRAWACH. ALE JAK BUMERANG WRACAŁ WĄTEK ENERGETYKI.
JERZY BUZEK: Na tegorocznej edycji imprezy postawiliśmy na innowacyjność, rozmawialiśmy o start-upach, technologiach cyfrowych, telekomunikacji – rzeczach ważnych dla szybkiego wzrostu Polski i Unii Europejskiej. Ale nieustannie, gdy mówimy o gospodarce i Starym Kontynencie, wśród kluczowych tematów rzeczywiście pojawia się energetyka. Polska musi być w czołówce wyścigu innowacyjności, ale trzeba zadbać o nasze bezpieczeństwo energetyczne. W tym kontekście wciąż powraca pytanie o przyszłość polskiego górnictwa, wykorzystanie węgla – w naszym kraju i w Europie. 

– I JAK BRZMI ODPOWIEDŹ NA TO PYTANIE?

– Trzeba ochronić energetykę opartą na tym surowcu. Oczywiście jednocześnie wywiązując się ze zobowiązań wynikających z postanowień dotyczących ochrony klimatu, jakie podjęliśmy również na ostatniej konferencji ONZ w grudniu 2015 r. w Paryżu. To da się połączyć.

– NA ŚWIECIE WĘGIEL NIE KOJARZY SIĘ Z INNOWACYJNOŚCIĄ. CZY W TYM, CO PAN MÓWI, NIE MA SPRZECZNOŚCI?

– Absolutnie, wykorzystanie węgla w energetyce może, a wręcz musi być oparte na innowacyjnych technologiach, bezpiecznych dla zdrowia, wiążących się z mniejszym zapyleniem i ograniczeniem emisji szkodliwych substancji. Można przecież na przykład redukować emisję CO przez podniesienie sprawności energetycznej. Stawianie na innowacyjność nie kłóci się z tym, że chcemy bronić polskiego węgla. Inna sprawa, że jego wydobycie musi być opłacalne dla naszej gospodarki, ale to osobny problem. Natomiast musimy chronić takie gałęzie przemysłu, jak stalowy, nawozów sztucznych czy cementowy, które wydzielają spore ilości dwutlenku węgla. Trzeba zadbać o to, aby w unijnych regulacjach zostały zapewnione prawa do darmowych emisji CO2

– INTERESY PAŃSTW UNIJNYCH SĄ BARDZO RÓŻNE, TAK JEŚLI IDZIE O ENERGETYKĘ, JAK I WIELE INNYCH OBSZARÓW. CZY DA SIĘ W OGÓLE WY- PRACOWAĆ CONSENSUS?

– Musimy widzieć rzeczy we właściwej perspektywie. Przez dziesiątki lat wspólnota europejska borykała się z problemem, w jaki sposób pogodzić często sprzeczne interesy państw członkowskich. I to się udawało. Były problemy z Francją, były i z Wielką Brytanią. W pewnym momencie doszło wręcz do przejściowej stagnacji we wspólnocie europejskiej. Dopiero stworzenie wspólnego rynku, strefy euro, Schengen czy otwarcie na nowych członków UE przyniosło kolejny impuls integracyjny. Europejczycy odzyskali wręcz wiarę, że da się wypracowywać porozumienia. To nie znaczy, że tworzymy państwo ponadnarodowe – tego absolutnie nikt nie oczekuje, podobnie jak systemu federalnego. Natomiast ważne jest zachowanie podstawowych wartości europejskich. A wśród nich tej, którą to my, Polacy, w pewnym sensie wprowadziliśmy do obiegu europejskiego jako oczywistą, fundamentalną. Chodzi mianowicie o solidarność. Dzisiaj jest ona narażona na szwank, a przykładem jest Nord Stream 2. Zawsze podkreślam, czym ten projekt jest tak naprawdę dla Europy: zagrożeniem dla naszej wspólnoty energetycznej, wspólnego rynku energii. Ten projekt jest zaprzeczeniem idei solidarności.

Okładka tygodnika WPROST: 24/2016
Więcej możesz przeczytać w 24/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także