Nie szkodzę Platformie

Nie szkodzę Platformie

Dodano:   /  Zmieniono: 9
Michał Kamiński
Michał Kamiński / Źródło: Newspix.pl / MICHAL CHWIEDUK/FOKUSMEDIA
– Trzymam kciuki za przywództwo Grzegorza Schetyny w PO. Ale nie sposób nie zauważyć, że Ewa Kopacz jest jednym z liderów opozycji – mówi Michał Kamiński, poseł PO.

Ukorzył się pan już przed Grzegorzem Schetyną?

Michał Kamiński: Każdy, kto mnie zna, wie, że się przed nikim nie korzę. To nieszczęsne zawirowanie wokół mojej osoby jest już za nami. Pokornie czekam, aż minie okres zawieszenia mnie w klubie.

Minie, bo szef platformy w końcu pana wyrzuci. Rafał Grupiński, prawa ręka Schetyny, kilka dni temu ostro pana zaatakował, mówiąc, że powinien pan wrócić do PiS.

Nie sądzę, żeby mnie wyrzucono. Nie widzę powodów, dla których miano by to zrobić.

Zawieszono pana za łamanie zakazów medialnych.

Skądże. Pismo, które dostałem, dotyczyło tylko tego, że nie zgłaszałem swoich wystąpień medialnych Platformie. Nie chodzi o to, żeby pytać o zgodę, tylko żeby zgłaszać swoje wystąpienia. Parę razy zapomniałem zgłosić swój udział w audycjach. Teraz będę przestrzegał tej zasady. Koniec, kropka.

Czyli musiał pan obiecać poprawę.

Nikomu nic nie musiałem obiecać. To nie jest dziecinada, a my nie jesteśmy w piaskownicy. Uważam, że niepotrzebnie mnie zawieszono. Można było ze mną porozmawiać i inaczej to załatwić.

W Platformie mówi się, że to nie był główny powód, dla którego został pan zawieszony. Andrzej Halicki na rp.pl mówił, że ma pan wizję skrętu partii w lewo. Można też usłyszeć, że nie chce się pan zapisać do PO. Czyli powodów niezadowolenia z pana działalności jest kilka.

Rzeczywiście w Platformie toczy się dyskusja o tym, jak zdefiniować partię, także w wymiarze ideowym. Nie nazywałbym tego skrętem w lewo, bo nie jestem człowiekiem lewicy i byłoby to dosyć komediowe, gdybym za takiego chciał uchodzić. Natomiast uważam, że istotnym elementem tożsamości opozycji powinien być sprzeciw wobec modelu funkcjonowania Kościoła w Polsce zaproponowanego przez PiS i wprowadzania do życia publicznego elementów klerykalizacji.

Co pan uważa za elementy klerykalizacji?

Angażowanie armii w wożenie posągu Chrystusa, nagłe wszczęcie modlitwy w czasie spotkania z reprezentantami UNESCO, zwolnienie trenera piłkarskiego przez księdza proboszcza.

Przez wójta, żeby rzec ściśle.

Ale z powodu niezadowolenia księdza. Także zawirowanie wokół ustawy antyaborcyjnej. Kościół wprost powiedział, że kwestionuje konsensus wokół niej. Uważam to za błąd. Narzucanie społeczeństwu dość prymitywnego klerykalizmu może zaowocować bardzo mocną antykościelną reakcją. W rezultacie polscy konserwatyści będą jeździć do Holandii, aby nawdychać się tam konserwatyzmu, bo w Polsce go nie będzie. Umiarkowani politycy powinni dzisiaj bardzo wyraźnie mówić „stop” dla tych nierozsądnych pomysłów.

I takim miękkim antyklerykalizmem po ma przyciągnąć do siebie wyborców?

Chodzi o rozsądne podejście do ważnych dla ludzi spraw, od ustawy antyaborcyjnej począwszy, po stopień z religii na maturze. Spotkałem się z głosami, i to ludzi przychylnych Kościołowi, że ocena z tego przedmiotu może być traktowana jako element wartościujący człowieka. Bo świadectwo maturalne idzie za nim całe życie.

Nie. Jak człowiek skończy studia, to świadectwo maturalne nie ma żadnego znaczenia.

Ale na studiach ma znaczenie. Poza tym nie sądzę, żeby matura z religii była czymś, co umocni chrześcijańską tożsamość Polski. Ksiądz Józef Tischner mądrze mówił, że nie zna nikogo, kto odszedłby od Kościoła na skutek antykościelnej propagandy, ale zna iluś ludzi, którzy z niego odeszli z powodu niemądrych proboszczów.

Czy istnieje w Platformie frakcja ewy Kopacz?

Nie sądzę. Jak w każdej partii są ludzie, którzy jednych liderów lubią bardziej, drugich mniej. Mają takie lub inne towarzyskie kontakty. Dzisiaj Platforma potrzebuje szacunku dla legalnie wybranego przewodniczącego. I z całą pewnością kwestionowanie przywództwa Grzegorza Schetyny byłoby drogą donikąd. On ma silny mandat demokratyczny. Ewa Kopacz nie jest przeciwnikiem Schetyny, bo dzisiaj przeciwnik jest jeden – obóz Jarosława Kaczyńskiego.

Pudruje pan rzeczywistość. Ostatni klub Platformy pokazał, że istnieje wyraźny podział na ludzi Kopacz i Schetyny. W pana obronie stanęli wyłącznie ludzie z otoczenia premier – Cezary Grabarczyk, Stefan Niesiołowski, Bogdan Borusewicz.

Moja osoba wywołała dyskusję. Tym wszystkim, którzy mnie bronili, od pana marszałka Borusewicza poczynając, jestem bardzo wdzięczny. Napawa mnie otuchą, że znalazło się tyle osób, które stanęły po mojej stronie. To była dla mnie przyjemna niespodzianka, tym bardziej że nikogo o to nie prosiłem.

Co nie zmienia faktu, że nie można udawać, iż dziś Platforma jest w świetnej formie, a przywództwo Grzegorza Schetyny niekwestionowane. 700 działaczy z regionu łódzkiego właśnie opuściło jej struktury, a dolnośląski poseł PO Michał Jaros odszedł do Nowoczesnej.

Przykro mi, że ludzie odchodzą z Platformy. Żałuję decyzji posła Jarosa. Uważam, że lepiej służyłby Polsce w szeregach Platformy Obywatelskiej. Sytuacji w łódzkich strukturach nie chcę komentować, bo jej nie znam. Tak czy inaczej zarówno kwestionowanie przywództwa Schetyny, jak i próba czyszczenia tej partii z ludzi, którzy dla szefa PO byliby niewygodni, to jest droga donikąd.

Marcin Kierwiński, współpracownik Schetyny, powiedział, że odejście Michała Jarosa to przejaw dobrego, twórczego sporu wewnątrz partii.

Nie sądzę, żeby to był dobry spór wewnętrzny.

Stanisław Huskowski, Jacek Protasiewicz to kolejne osoby, o których mówi się, że wkrótce mogą pożegnać się z Platformą.

Obaj to bardzo doświadczeni politycy, którzy są wartością dodaną dla PO.

Protasiewicz jest przede wszystkim doświadczony w toczeniu bojów ze Schetyną. Odebrał mu przywództwo w regionie dolnośląskim. To nie jest powód do pozbycia się go z partii?

Nie dostrzegam u Grzegorza Schetyny tendencji do zemsty.

Nie ma już Grzegorza „zniszczę cię” Schetyny?

Uważam, że to jest „gęba”, którą mu przyprawiono.

Nie było pana w Platformie, kiedy ukuto to powiedzenie.

Nie dostrzegam u niego tych cech. Schetyna zdaje sobie sprawę, że potrzebuje partii wielonurtowej, bo to było siłą Platformy.

Czy jesienią dojdzie do exodusu z PO pod wodzą Ewy Kopacz, o czym można usłyszeć w nieoficjalnych rozmowach?

Nic na to nie wskazuje. Pani premier jest zdeterminowana, żeby działać w PO. Nie bierze pod uwagę innego scenariusza niż budowa Platformy Obywatelskiej.

Schetyna nieco się zdenerwował po słowach Cezarego Tomczyka, że pani Kopacz wyrasta na liderkę opozycji.

Jak już mówiłem, trzymam kciuki za przywództwo Grzegorza Schetyny w PO. Ale nie sposób nie zauważyć, że Ewa Kopacz jest jednym z liderów opozycji. To widać w jej wystąpieniach sejmowych, to wynika z tego, że była premierem rządu i szefową PO, a dziś jest pierwszą wiceprzewodniczącą partii. Siłą rzeczy dla części ludzi w PO jest punktem odniesienia.

Główna różnica zdań między Kopacz a Schetyną dotyczy współpracy z KOD. Przewodniczący po miał swoją koncepcję uczestnictwa w marszu 4 czerwca, tymczasem Ewa Kopacz nagrała reklamówkę zachęcającą wszystkich do udziału w tym marszu.

Ale co złego było w tej reklamówce?

Może to, że Ewa Kopacz wyszła przed szereg?

Nie zgadzam się z tym. To była ważna rocznica, którą chciało uczcić bardzo wielu działaczy, posłów, sympatyków PO. Nie widzę nic złego w tym, że Ewa Kopacz zachęcała ich do udziału w marszu. Zresztą nikt w Platformie nie miał do niej o to pretensji.

Czy spotkał pan się z krytyką za list do kierownictwa Platformy po zawieszeniu w prawach członka klubu?

Nie. Podchodzono do mnie i gratulowano mi poczucia humoru.

Znamy inne opinie, np. Takie, że to było niepotrzebne jątrzenie.

Niestety jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził.

Ludzie z otoczenia Schetyny uważają, że szkodzi pan po. Napędza pan ewę kopacz do niewłaściwych działań, przez pana partia straciła mandat europosła na Lubelszczyźnie, przez pana Paweł Zalewski zrezygnował z kandydowania do sejmu.

Jeżeli uważają, że szkodzę, to zawsze mnie można wyrzucić. Ale to, że tylu ludzi stanęło w mojej obronie, świadczy o tym, że Platformie nie szkodzę.

Może nie stanęli w pana obronie, tylko w obronie zasady, że nie zawiesza się polityka za chodzenie do mediów.

Panie mówią, że część ludzi w Platformie mnie nie lubi. No jasne, że tak. Ale nie dotyczy to tylko mnie. Nie lubią nawet osób, które są od samego początku w Platformie. Nie wszyscy muszą się tu lubić.

Jest jakiś powód tych niechęci?

Na mój temat już tyle złego powiedziano, że proszę ode mnie nie wymagać, żebym sam o sobie źle mówił. To byłby masochizm.

Nie żałuje pan czasami, że porzucił posadę w międzynarodowej firmie pr-owskiej na rzecz polskiej polityki i związku z po?

Czasami żałuję, zwłaszcza gdy dochodzi do trudnych rozmów z moją żoną na tematy budżetowe (śmiech). Ale polityka jest moją pasją. Udowodniłem, że poradziłbym sobie poza polityką, ale mam poczucie, że dużo dostałem od Polski. Mając 19 lat, dostałem pracę przy marszałku Sejmu, w wieku 25 lat zostałem posłem na Sejm. Byłem dwukrotnie ministrem i dwukrotnie posłem do europarlamentu. Wolna Polska naprawdę dużo mi dała. Dlatego teraz, mając 44 lata, kiedy mam wrażenie, że dojrzałem, wielu rzeczy się nauczyłem, życie stępiło moje zbyt gwałtowne cechy charakteru, chciałbym coś z siebie dać Polsce. Dlatego sprawowanie mandatu posła na Sejm jest dla mnie wielkim honorem. Nawet gdy bycie w opozycji staje się frustrujące, bo wszystkie głosowania się przegrywa.

A nie żałuje pan, że odszedł z PiS?

Tego nigdy nie żałowałem. Odszedłem, gdy zauważyłem, że ta partia obrała trwały kurs na radykalizm, a ja takiej polityki nie chciałem prowadzić. Zapłaciłem za to wysoką cenę, bo przestałem być szefem frakcji w Parlamencie Europejskim, a była to prestiżowa funkcja.

Jak wyglądają pana relacje z Adamem Bielanem? Dawniej byliście nierozłączną parą.

Nie utrzymuję z nim teraz bliższych relacji. Podejrzewam, że byłby to dla niego kłopot w PiS, i nie chcę go na to narażać. Łączyły nas lata przyjaźni, on jest ojcem chrzestnym mojej córki, wiele razem przeszliśmy. Mam o nim jako człowieku i osobowości politycznej bardzo dobre zdanie.

Za to ostatnio spotyka się pan ze Sławomirem Nowakiem, byłym spin doctorem PO, o którym nie wyrażał się pan pochlebnie, będąc w PiS.

Nawet gdy byłem w PiS, miałem dobre relacje ze Sławkiem Nowakiem. To nie jest tak, że jeżeli się z kimś nie zgadzam, to już nie mogę się z nim przyjaźnić, bo jest zły. Takie podejście stara się zaszczepić w polityce Jarosław Kaczyński, ale ja to odrzucam. Zawsze staram się dostrzec motywy ludzkich działań. Uważam, że polityka, którą prowadzi PiS, jest zła, ale to nie znaczy, że z tego powodu odsądzam członków PiS od czci i wiary. Taka postawa jest chorobą, która prowadzi do wojen domowych. Niepokoi mnie to, że Kaczyński podsyca te nastroje. Ludzie przestali sobie podawać ręce.

Czy Sławomir Nowak, Bartłomiej Sienkiewicz, Radosław Sikorski powinni wrócić na scenę polityczną?

Uważam, że Sienkiewicza, Nowaka i Sikorskiego brakuje w polskiej polityce. Wszyscy mają duży dorobek, niebanalny intelekt, umiejętności polemiczne, które przydałyby się partii opozycyjnej. Ale to są ich indywidualne decyzje.

Nie sądzi pan, że swoimi działaniami zaszkodzili wizerunkowo Platformie Obywatelskiej?

Nie. Jak się jest długo w polityce, to człowiek miewa lepsze i gorsze dni. Uważam jednak, że bilans każdego z tych polityków jest dodatni.

Czy pisze pan książkę o przyszłości po? Diagnoza z książki „Koniec PiS” niezbyt się sprawdziła.

W tamtej książce nie pisałem o końcu PiS, tylko o tym, że Jarosław Kaczyński nie wygra już żadnych wyborów.

No właśnie. A w ubiegłym roku wygrał podwójnie.

Ale żeby tego dokonać, musiał się schować za Beatę Szydło i Andrzeja Dudę.

A kto ich wyznaczył do pierwszoplanowych ról?

Oczywiście, że Jarosław Kaczyński. To był sprytny zabieg socjotechniczny. Prezes PiS, znając swoje deficyty, potrafił postawić na innych polityków, chowając swoje ambicje do kieszeni. To jest rzadka cecha u polityków. Ale teraz już każdy widzi, że to Jarosław Kaczyński rządzi Polską.

I porządzi długo. PiS daje ludziom 500 zł na dzieci, obiecuje mieszkania, podwyższa pensję minimalną. A co oferuje po?

Niektóre działania PiS pachną mi Hugo Chávezem, który też chciał dobrze dla ludzi, a skończyło się na tym, że kraj stojący na ropie naftowej ma przerwy w dostawach prądu. PO jest obietnicą normalnej Polski, dobrej polityki gospodarczej, przyjaznego rozdziału państwa od Kościoła, współpracy z Europą i wyciągania korzyści z tego, że jest istotnym graczem na arenie europejskiej. Platforma zostawiła Polskę w dobrym stanie, o czym świadczą wypowiedzi Morawieckiego i Szałamachy, którzy za granicą wystawiają laurkę naszej gospodarce. Obietnicę takiej Polski PO cały czas niesie.

Czytaj także

 9
  • azazis IP
    takich ludzi jak ten pan nie chciałbym spotykać na swojej drodze życiowej, wolałbym już wpaść do szamba
    • Robnad IP
      chyba się POpłaczę z tych "nerw", a spać już dawno nie mogę. he, he, he
      słuchaj no palancie. mnie tam obojętnym, co z tobą zrobią w tej Paradzie Oszustów czy obok.
      grunt, byle ci pensje zawiesili, bo niby dlaczego ma się składać na kolejnego głąba z przerostem ego? he, he, he
      • Polka IP
        Szanowni Państwo, wygląda na to, że Pan Kamiński pisząc niegdyś książkę "Koniec PiS-u" - niepostrzeżenie nakreślił sobie koniec własny... czy zapomniał, że "kochaj bliźniego, jak siebie samego" oznacza w praktyce: czyń drugiemu to, co chciałbyś, aby inni uczynili tobie?... hmmm...
        • Wacek Pisowczyk IP
          To jest właśnie jeden z przykładów działania PO - realizowanie własnych tanich gierek kosztem narodu. Po co składać projekty ustaw dla obywateli , pomagać na to nie ma czasu. Wystarczają ciągłe wojenki, krytykowanie PISu i krzyczenie na wiecach. Niestety naród zmądrzał i już tego nie kupuje. Do końca roku poparcie spadnie do 5-6 procent. Już WSPÓLNIE NIE OBROBICIE POLSKI Panie Schetyna
          • enviro IP
            Monsanto – wyżywienie świata w rękach handlarzy niewolników / Agent Orange - przerażające skutki wojny w Wietnamie / Korzenie zła w Jerozolimie budynek sadu najwyzszego czy prywatna swiatynia / Szokujące słowa rabina. "Goje jak zwierzęta pociągowe - mają służyć Żydom" / Szokujący wywiad z Rabinem Abe Finkelsteinem

            Czytaj także