Prehistoria przemocy

Prehistoria przemocy

W epoce kamiennej wojny pochłaniały więcej ofiar niż w czasach współczesnych
Paleolit, najstarsza epoka kamienia, nie był złotą epoką pokojowego współistnienia ludzi. Okazuje się, że ludzie zaczęli toczyć wojny, kiedy tylko się pojawili. W Grimaldi we Włoszech archeolodzy odkryli szkielet dziecka sprzed 23-27 tys. lat z grotem zaklinowanym między kręgami kręgosłupa. Z jaskini San Teodoro na Sycylii pochodzą szczątki kobiety sprzed około 14 tys. lat z ułamkiem krzemiennego ostrza wbitym w kości miednicy. W Saint-Lizier we Francji, w warstwach datowanych na 13-8 tys. lat p.n.e., odkryto szczątki ludzkiego kręgosłupa z wbitym kwarcytowym ostrzem.
Do masakr i kanibalizmu dochodziło też na ziemiach, na których powstała Polska. Szczególnie interesujące są liczące 15 tys. lat szkielety 16 osób odnalezione w Jaskini Maszyckiej w Ojcowskim Parku Narodowym. Kości, wśród których zidentyfikowano szczątki co najmniej trzech mężczyzn, pięciu kobiet i dziecka, noszą ślady obłupywania i przeżuwania. Ofiary zostały prawdopodobnie zamordowane i pozbawione głów poza jaskinią. Archeolodzy przypuszczają, że dokonano masakry i konsumpcji ciał wrogów.
André Leroi-Gourhan, badacz kultur paleolitu, był zdania, że niezbędne do przeżycia polowania wymagały agresji - przemoc zawsze zatem była elementem ludzkiej natury. Biblia i najstarsze poematy są pełne historii krwawych starć, morderstw i podbojów. Zanim jednak nad Nilem, Eufratem i Tygrysem pojawiły się wielkie cywilizacje, wojna była już zakorzeniona w życiu człowieka. Piszą o tym prof. Jean Guilaine i Jean Zammit w książce "Le Sentier de la Guerre. Visages de la violence préhistorique". Uczeni podjęli próbę odtworzenia dziejów prehistorycznej przemocy.
Za jeden z najstarszych dowodów ludzkiej przemocy uważa się stanowisko 117 w Dżebel Sahaba w Sudanie. Przed 12-14 tys. lat pochowano tam co najmniej 59 osób. Między kośćmi szkieletów zachowały się fragmenty ostrzy, którymi zabito tych ludzi; niektóre szczątki noszą też ślady uderzeń i nacięć. W jednym z grobów znalazły się szczątki dwóch kobiet zabitych włóczniami i dwojga dzieci, których przyczyny śmierci możemy się jedynie domyślać. W innym grobie złożono dwoje dzieci zabitych uderzeniami w nasady czaszek. Podobne znaleziska pochodzą z mezolitu z Francji, Skandynawii, Europy Wschodniej i Afryki Północnej. Nad Dnieprem archeolodzy odkryli szkielety 19 osób, z których trzy na pewno zginęły od strzał.

Wendeta w neolicie
Czy w okresie neolitu, kiedy większość ludzkich grup porzuciła koczowniczy tryb życia i rozpoczęła uprawę roli, przemoc się nasiliła? Wielu archeologów przypuszcza, że kiedy człowiek zaczął gromadzić dobra, zarzewiem konfliktu stało się pożądanie rzeczy bliźniego.
W Talheim w Badenii-Wirtembergii archeolodzy odkryli ślady masakry sprzed 7 tys. lat. W zbiorowym grobie pogrzebano ciała 34 osób, wśród których było aż 16 dzieci. Szkielety nosiły ślady licznych uderzeń i cięć. Współczesne techniki kryminologiczne pozwoliły ustalić, w jaki sposób zostały zadane ciosy. Mord w Talheim był szczególnie brutalny. Większość ofiar zaatakowano od tyłu, prawdopodobnie gdy uciekały. Następne ciosy zadano toporami i maczugami, gdy ofiary klęczały albo leżały. Często nad jedną osobą znęcało się kilku oprawców. Badania genetyczne wykazały, że ofiary były z sobą spokrewnione - być może chodziło o zemstę, która miała wyeliminować cały klan. Wśród ofiar nie było dzieci młodszych niż czteroletnie. Nie wiadomo, czy zostały uprowadzone, czy zamordowano je w innym miejscu.
W Asparn w Austrii odkryto szkielety 67 osób żyjących 5 tys. lat p.n.e., które doświadczyły podobnej przemocy. W Herxheim niedaleko Mannheim archeolodzy znaleźli fragmenty szkieletów co najmniej 300 osób, głównie czaszki rozbite uderzeniami kamiennych lub drewnianych narzędzi. Po śmierci ofiar czaszki oskalpowano, ale nie zwyczajną techniką polegającą na nacięciu skóry nad czołem; skóra została ściągnięta pasami.
Sztuka neolityczna odkryta w Hiszpanii znacznie częściej przedstawia sceny przemocy niż pokojowego życia. W społeczeństwach rolniczych walka pełniła równie ważną, a może nawet ważniejszą funkcję, niż wtedy gdy ludzie wykorzystywali agresywne instynkty do polowania. Przemoc stała się sposobem zdobywania pozycji społecznej. Przypuszczalnie w tym właśnie czasie pojawił się kult wojowników, który istniał przez całą starożytność i średniowiecze. Dowodem na to są strzały, które składano w grobach mężczyzn, aby podkreślić ich status wojowników.
Badania etnograficzne dowodzą, że wojny prowadzone przez społeczeństwa o niskim stopniu zaawansowania technologicznego pochłaniają więcej ofiar niż konflikty w rozwiniętych technologicznie częściach świata. W wojnach prowadzonych przez ekwadorskich Indian Jivaro ginęło aż 32,7 proc. populacji (59 proc. mężczyzn), a walki między niektórymi grupami z Papui-Nowej Gwinei kosztowały życie 15,5-18,6 proc. ludności (europejskie wojny w XVIII wieku pochłonęły 2 proc. populacji kontynentu).

Gry wojenne
W paleolicie przetrwanie ludzkich grup, sukces w polowaniu i obrona przed drapieżnikami były uzależnione od ściślej współpracy członków grupy. Utrata zbyt wielu młodych, zdolnych do polowania mężczyzn mogła się zakończyć katastrofą dla całej społeczności. Aby uniknąć sytuacji, w której nikt nie przetrwałby wojeny, wiele grup stosowało wojenne rytuały. Taki sposób prowadzenia wojen etnografowie obserwują u wielu prymitywnych społeczeństw. W walkach plemienia Baruya w Papui-Nowej Gwinei, gdzie krwawe konflikty są na porządku dziennym, obowiązuje żelazna zasada, że łucznicy, którzy mogliby bardzo przerzedzić szeregi wroga, utrzymują ściśle określony dystans. Często zamiast do starcia całych armii dochodzi do konfrontacji tylko dwóch wybitnych wojowników. Podobne "gry wojenne" znamy ze starożytności, przypominają one homeryckie pojedynki herosów pod Troją czy walkę biblijnego Dawida z Goliatem.
Jean Guilaine i Jean Zammit uważają, że innym sposobem znalezienia ujścia agresji bez narażania całego społeczeństwa mogło być składanie ofiar. Zrytualizowany akt przemocy nie zagrażał egzystencji grupy, bo liczba ofiar była ograniczona, pozwalał jednak rozładować agresywne instynkty i zaspokajał atawistyczny głód przemocy. Składanie rytualnych ofiar jest znane we wszystkich kulturach świata. Biblia mówi o wstrzymanej w ostatniej chwili ofierze, którą Abraham miał złożyć Bogu ze swego syna Izaaka; Homer w "Iliadzie" opisuje ofiarę z córki Agamemnona Ifigenii; Juliusz Cezar w dziele "O wojnie galijskiej" podaje przykłady ofiar składanych przez Galów; konkwistadorzy Corteza byli przerażeni rytuałami Azteków zabijających setki ofiar jednego dnia.

WPROST EXTRA
Wojenny tatuaż
Dowody prehistorycznej przemocy znajdujemy w paleolitycznej sztuce jaskiniowej. Mimo że większość malowideł na ścianach jaskiń przedstawia zwierzęta i sceny polowania, pojawiają się też sceny agresji człowieka przeciw człowiekowi. Na ścianach jaskini Cosquer we Francji mniej więcej 22 tys. lat temu wyryto leżącą na plecach postać przeszytą strzałami i włóczniami. W innej francuskiej jaskini Cougnac znajduje się ryt przedstawiający bezgłowe ciała; jedno jest naszpikowane trzema, a drugie siedmioma włóczniami. Najwięcej neolitycznych obrazów bitew można znaleźć na terytorium dzisiejszej Hiszpanii. Jedno z najsłynniejszych malowideł naskalnych w Cingle de la Mola Remigia przedstawia walkę dwóch armii uzbrojonych w łuki. Z tego samego regionu pochodzą podobne malowidła z Los Dogues i Molino de las Fuentes. Na malowidle z Minateda ciała walczących są pomalowane w pionowe pasy, być może przedstawiające wojenny tatuaż.

Taniec śmierci
Jednym z najstarszych śladów rytualnych ofiar są ryty na ścianach jaskini Addaura na sycylijskich stokach Monte Pellegrini. Sporządzone 10 tys. lat p.n.e. ukazują przedziwną scenę, której znaczenia archeolodzy nie są pewni. Dziewięć osób, ustawionych w różnych pozycjach, otacza dwie postacie leżące na ziemi. Ludzie, którzy stoją, mają dzioby i wielkie czupryny, przypuszczalnie noszą rytualne maski. Trzech z nich prawdopodobnie tańczy. Nogi postaci leżących na ziemi na brzuchach są zgięte w kolanach i związane w kostkach krótkim sznurem, umocowanym do szyj ofiar. Scena wygląda na przedstawienie wyrafinowanej formy tortur kończących się śmiercią: ofiara, aby uniknąć uduszenia, musi utrzymywać mięśnie nóg w stanie skrajnego napięcia. Kiedy się zmęczy, sznur napina się i następuje śmierć przez uduszenie. Na Sycylii jeszcze do niedawna taka forma śmierci, zwana incaprettamento, była karą za złamanie reguł mafii.
Okładka tygodnika WPROST: 1/2007
Więcej możesz przeczytać w 1/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0