Bałagan, który trzeba sprzątnąć

Bałagan, który trzeba sprzątnąć

Dodano:   /  Zmieniono: 35
Beata Szydło i Donald Tusk
Beata Szydło i Donald Tusk / Źródło: Newspix.pl / DAMIAN BURZYKOWSKI
PiS po Brexicie chce zahamowania szybkiego wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. I zaostrza retorykę wobec Tuska.

Rząd nie ma strategii na politykę zagraniczną po Brexicie. Pomysł szefa MSZ, by się spotkać z szefami dyplomacji państw UE, zrodził się po rozmowie z Jarosławem Kaczyńskim, który ponaglał ministra spraw zagranicznych do działań. Szczyt Węgier, Rumunii, Bułgarii, Grecji, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii został zorganizowany w kontrze do spotkania szóstki szefów MSZ Niemiec, Włoch, Belgii, Holandii, Luksemburga i Francji. – Prezes jest przekonany, że nie możemy iść w głównym nurcie z Niemcami. Spotkanie miało uruchomić aktywność krajów, które są w Unii nowe. I to one, zdaniem Jarosława Kaczyńskiego, mają zacząć odgrywać w niej bardziej znaczącą rolę. Tylko nie wiadomo, w jaki sposób, bo właśnie te państwa są sceptyczne wobec pogłębienia integracji – mówi polityk PiS. Ryszard Czarnecki, europoseł tej partii, z tak krytyczną oceną się nie zgadza: – Unia Europejska miała być wielką rodziną. Nie możemy mówić, że małe czy biedniejsze państwa nie mają znaczenia. Polski rząd zorganizował spotkanie szefów dyplomacji państw, które mają zastrzeżenia do Unii w obecnym kształcie, bo nie chcemy dopuścić do kolejnego exitu – mówi. Dla Pawła Zalewskiego, byłego europosła PO, strategia rządu w polityce europejskiej jest jasna: – PiS chce stworzyć koalicję w kontrze do Francji i Niemiec.

Jakie tempo wyjścia

Integracja z nowymi państwami to niejedyne działania PiS po Brexicie. Kolejnym jest próba zahamowania nagłego opuszczenia Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię. – Nie powinniśmy dołączać do chóru, który popiera szybkie wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Im później odłączy się od struktur, tym lepiej dla nas z trzech powodów: społecznych (by nie dochodziło do przejawów dyskryminacji Polaków na Wyspach), ekonomiczno-handlowych i politycznych – ocenia Ryszard Czarnecki. Mówiąc o chórze, który popiera szybkie wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, polityk ma na myśli elity brukselskie: – Liderzy rozumieją, że potrzeba trochę czasu na uporządkowanie spraw w Wielkiej Brytanii, ale oczekują również, że zamierzenia rządu tego kraju zostaną określone tak szybko, jak to możliwe. – To było bardzo jasne przesłanie – zakomunikował szef Rady Europejskiej Donald Tusk po tym, jak większość przywódców krajów członkowskich opowiedziała się za opuszczeniem UE przez Wlk. Brytanię.

Europejska solidarność

Jednak zarówno elity europejskie, jak i polski rząd zdają sobie sprawę, że Unia potrzebuje zmian. Pomysł PiS na reformę Unii Europejskiej jest znany od dawna – opiera się na budowie Europy państw narodowych. Partia postuluje zmianę sposobu funkcjonowania Parlamentu Europejskiego, tak by składał się on z reprezentacji parlamentów narodowych. Z drugiej strony prezes PiS chce wzmocnienia roli Unii pod względem bezpieczeństwa, mówi nawet o unijnej armii. Ponadto Jarosław Kaczyński uważa, że Unia powinna mieć prezydenta wybieranego na długą kadencję. – Wszędzie, gdzie można, powinniśmy zwiększać bezpieczeństwo Polski, nasz kraj powinien być aktywny. Europa państw narodowych i europejska armia nie wykluczają się wzajemnie. Europa państw narodowych to też taka, której kraje ściśle z sobą współpracują na płaszczyźnie bezpieczeństwa energetycznego i militarnej, ale nie ingeruje w sprawy wewnętrzne poszczególnych państw dotyczące np. kwestii społecznych, fiskalnych czy obyczajowych – mówi europoseł PiS Tomasz Poręba. Paweł Zalewski uważa, że pomysły PiS są niebezpieczne. – Dzisiaj struktury europejskie budują poczucie solidarności, również w przypadku, gdy państwa Wschodu będą potrzebowały obronnego wsparcia od państw Zachodu. Im luźniejsze związki w UE, tym słabsza solidarność i lojalność państw europejskich wobec siebie ­w ­­NATO. Hiszpania, Portugalia czy Włochy nie będą czuły odpowiedzialności za Łotwę czy Estonię. W nowym, luźnym modelu Unii, który proponuje PiS, Polska nie może się czuć bezpiecznie. Szczególnie znaczący sojusznik Polski ją opuszcza. – Wielka Brytania, podobnie jak my, patrzyła krytycznie na procesy, które ostatnio zachodziły w UE. Wsparcie ze strony Czech i Węgier nie będzie już tak znaczące – mówi zaniepokojony rozmówca z PiS.

Europa dwóch prędkości

Paweł Zalewski dodaje, że proces budowy Europy dwóch prędkości trwa od dawna: Nasz rząd, przystając w lutym na porozumienie UE z Wielką Brytanią, polegające na dopuszczeniu możliwości tworzenia w ramach UE instytucji dostępnych wyłącznie dla węższej grupy krajów chcących głębiej się integrować, zgodził się na Europę dwóch prędkości. Było to zaprzeczenie dotychczasowej polityki PO, niedopuszczającej do stworzenia instytucji, w których drzwi dla Polski byłyby zamknięte – mówi Zalewski. Jednak trzeba przypomnieć, że propozycję porozumienia w sprawie warunków członkostwa Wielkiej Brytanii w UE wysunęli Donald Tusk i Jean-Claude Juncker. – Uważam, że to nie była dobra propozycja – dodaje Zalewski.

Niemniej kraje Unii Europejskiej jednomyślnie ją poparły. Porozumienie zakładało, że Wielka Brytania będzie mogła ograniczyć zasiłki dla imigrantów przez okres siedmiu lat. Wprowadzono jednak okres przejściowy dla tych imigrantów, którzy w momencie wejścia w życie przepisów będą już przebywać i pracować w Wielkiej Brytanii. Dla nich te zasiłki będą ograniczane dopiero od 1 stycznia 2020 r. Po porozumieniu premier Beata Szydło ogłosiła, że rząd zadbał o interesy Polaków korzystających ze świadczeń socjalnych na Wyspach. Krzysztof Lisek nadal uważa porozumienie z Wielką Brytanią za sukces Donalda Tuska. – Wielka Brytania w lutym dostała wszystko, czego chciała. Tusk prowadził trudne negocjacje, o czym dziś nie wspominają politycy PiS, obarczając go winą za Brexit – mówi Lisek. Zresztą sam David Cameron stwierdził wtedy, że wynegocjował porozumienie, które pozwala mu rekomendować pozostanie Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej.

Wina Tuska?

Ta jednak w referendum zdecydowała się z niej wyjść, a Jarosław Kaczyński stwierdził, że Donald Tusk odegrał szczególnie ponurą rolę w Brexicie. – Prowadził rokowania z Brytyjczykami i w gruncie rzeczy doprowadził do tego, że niczego nie otrzymali. Ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za Brexit i powinien zniknąć z europejskiej polityki, ale to dotyczy także całej Komisji Europejskiej w obecnym składzie – mówił Kaczyński. W podobnym tonie zaczęli się wypowiadać politycy, którzy jeszcze kilka miesięcy temu deklarowali, że należy popierać Polaków na unijne stanowiska. Jednym z nich był Ryszard Czarnecki: – Tusk popełnił polityczne samobójstwo, gdy z Angelą Merkel podpisał się pod decyzją o finansowym karaniu krajów, które nie chcą przyjąć określonej liczby uchodźców, i to olbrzymią kwotą ćwierć miliona euro – mówi dziś Czarnecki. Inny polityk PiS uważa, że przyszła decyzja o braku poparcia dla Donalda Tuska na stanowisko szefa Rady Europejskiej jest jedynie kalkulacją polityczną. – Na temat Tuska prezes kilka razy zmieniał zdanie. W komitecie politycznym toczyły się rozmowy, gdzie

były premier będzie mniej niebezpieczny, tu czy w Brukseli. Stanisław Karczewski przekonywał, że w Polsce, europosłowie, że na stanowisku szefa Rady Europejskiej. Prezes słuchał różnych doradców – mówi nasz rozmówca. I dodaje: – Teraz Kaczyński postanowił Tuska dojechać. Będzie go chciał utopić wraz z Brexitem. Choć decyzja o braku poparcia ze strony rządu dla Donalda Tuska miała już zapaść, to w PiS narasta obawa, że wraz z jego powrotem do Polski opozycja urośnie w siłę. – Będzie presja na Petru, żeby ustąpił i przestał się kreować na lidera obozu w kontrze do rządu. Schetyna też ucichnie. To zakończy walkę o przywództwo w opozycji, a Jarosław Kaczyński zyska mocnego przeciwnika, który połączy siły KOD, Nowoczesnej i Platformy Obywatelskiej. Do tej pory byliśmy silni słabością opozycji – mówi polityk PiS.

Juncker ofiarą Brexitu

Inny scenariusz kreślą politycy bliscy Donaldowi Tuskowi. – Wyobrażam sobie sytuację, w której mimo braku poparcia ze strony polskiego rządu szef Rady Europejskiej zostaje na drugą kadencję. Szczególnie że od brukselskich polityków można usłyszeć, iż obarczony winą za Brexit zostanie nie Tusk, ale Juncker. A to może umocnić pozycję byłego premiera na stanowisku – opowiada rozmówca z Brukseli. Jego zdaniem, jeśli Donald Tusk zostanie wybrany na szefa Rady Europejskiej mimo braku poparcia ze strony rządu, będzie to odebrane jako policzek dla PiS. – Wtedy Polska straci na znaczeniu w UE. Europa będzie patrzeć na Polskę jak na kraj eurosceptyków, którzy nie popierają Polaka na ważne stanowisko w Unii – twierdzi. W zmianę przewodniczącego Komisji Europejskiej nie wierzy politolog, doktor Olgierd Annusewicz z UW: – Wymiana Jeana-Claude’a Junckera nic nie zmieni. Poza tym o ile sam Juncker nie poda się do dymisji, to wymiana na tym stanowisku jest mało prawdopodobna. Bo kandydata na przewodniczącego Komisji Europejskiej wybiera Rada Europejska większością kwalifikowaną – mówi Annusewicz. Zdaniem politologa Brexit nie jest wynikiem zniechęcenia Brytyjczyków do Unii Europejskiej, lecz do rządzących elit. – To nie jest tylko problem Wielkiej Brytanii, lecz również USA, gdzie poparcie zdobywa Donald Trump, czy Francji, gdzie popularna jest Marine Le Pen. Elity w państwach demokratycznych uznały, że wszystko jest dobrze, mimo niezadowolenia społecznego. Nie wyczuły nastrojów – mówi Annusewicz, który uważa, że to nie liderzy europejscy, ale szefowie państw są odpowiedzialni za obecny kryzys w Europie.sprawy ważniejsze wobec wielu negatywnych skutków Brexitu dla PiS może się znaleźć jeden pozytywny. – W tej chwili Komisja ma na głowie Brexit, i to jest jej największym problemem, więc choćby z tego powodu będzie mniej się wtrącać w sprawy Polski. Zresztą po Brexicie pozycja samej Komisji nie będzie już taka sama jak wcześniej, bo wielu uczyni ją za to współodpowiedzialną – mówi Krzysztof Łapiński, poseł PiS. – Gdy w Wielkiej Brytanii jest kryzys konstytucyjny, bo nie wiadomo, co zrobić z referendum, Komisja Europejska nie będzie za priorytetową uznawała sprawy Polski – podsumowuje Annusewicz. Pierwsze oznaki zmiany stosunku Brukseli do Polski już są widoczne. Parlament Europejski odwołał planowaną drugą debatę na temat praworządności w Polsce. Minister finansów Niemiec Wolfgang Schäuble przestrzegł ostatnio Zachód przed arogancją wobec Polski. Stwierdził nawet, że nikt, a zwłaszcza Niemcy, nie powinni uczyć Polaków tego, co znaczą wolność i demokracja.

Okładka tygodnika WPROST: 27/2016
Więcej możesz przeczytać w 27/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 35
  • jaroslaw IP
    Zakompleksiony Kurdupel nigdy nie bedzie niczym wiecej jak woznym swojej zdegenerowanej partii
    • kaktus IP
      PIS sprząta,nic w tym dziwnego-zawsze lubili grzebać w czyjejś d.....e.
      • Janusz IP
        Pan Prezes Jaroslaw Kaczynski to wielki wodz i polityk. To czlowiek uczciwy i wielki patriota dbajacy o Natrod Polski. On dobrze rozumie czym jest Polska Racja Stanu. Za obecnego rzadu Pani Premier Beaty Szydlo nie ma afer i zlodziejstwa.
        • Wiktor IP
          Obawiam się że PiS ma problem,oczywiście pasowałoby zdzielić Donka obuchem w łeb bo to tak naprawdę lokaj i nieudacznik jak i cała jego formacja z doczesną kodowaną razem,ale perespektywa Schulza obślizłego gościa ,który brak wykształcenia i wiedzy nadrabia niezwykłym sprytem w jedną niemiecką drogę ,wprawdzie mnie nie przeraża bo tacy goście nie mogą nas przerazić ale wzbudzać obrzydzenie owszem,cóż na dziś trzeba jednak zapalić zielone światło naszemu znanemu krętaczowi,a was popaprańce i tak nikt o nic nie będzie pytał taka jest prawda.
          • Wiatrak IP
            Ten kaczor cu tu niżej komentuje to kompletny jełop. Już lepszy dla Polski niż demograficzny niż mnożenie się takiego imbecyla.

            Czytaj także