10 lat od powołania rządu Kaczyńskiego. Prezes PiS do zdobycia władzy wykorzystał... słowa Tuska

10 lat od powołania rządu Kaczyńskiego. Prezes PiS do zdobycia władzy wykorzystał... słowa Tuska

Dodano:   /  Zmieniono: 9
Jarosław Kaczyński i Kazimierz Marcinkiewicz
Jarosław Kaczyński i Kazimierz Marcinkiewicz / Źródło: Newspix.pl / Igor Morey
14 lipca 2006 roku Jarosław Kaczyński został powołany przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego na stanowisko prezesa Rady Ministrów, tego samego dnia zaprzysiężono rząd koalicji PiS-Samoobrona-LPR. Równo dziesięć lat temu ówczesny i obecny prezes PiS osiągnął szczyt władzy, po który po prawie dekadzie ponownie nie sięgnął. Przypominamy nie tylko kulisy tamtych zmian, ale też przybliżamy sylwetki ministrów, którzy tworzyli wtedy gabinet Kaczyńskiego.

Dziesięć lat temu układ sił w polskiej polityce rozkładał się na osi: premier Kazimierz Marcinkiewicz – prezes PiS Jarosław Kaczyński –  prezydent Lech Kaczyński. Ten trójpodział, jak pisano dziesięć lat temu, zachwiał się w momencie, gdy okazało się, że Marcinkiewicz zaczyna w swojej roli być coraz bardziej niezależny, pojawiały się wobec niego zarzuty o niechęć do szybkiego rozwiązania sprawy Wojskowych Służb Informacyjnych. Do tego dochodziły spory dotyczące prowadzenia polityki zagranicznej oraz wewnętrzne rozgrywki wewnątrz partii, która nie była tak skonsolidowana, jak obecnie.

Dodatkowo, rząd Marcinkiewicza był mniejszościowy, co znacząco utrudniało sprawne realizowanie reform i wiązało się z liczeniem każdego głosu przed każdym posiedzeniem. Pozycji premiera nie sprzyjały też problemy z koalicjantami – kapryśna Samoobrona co rusz domagała się kolejnych posad dla swoich posłów lub obrażała się na PiS, a różne wpadki ze strony Ligi Polskich Rodzin generowały zainteresowanie mediów i tylko podkręcały zły PR rządu.

Choć Kaczyński miał już kilka zarzutów wobec Marcinkiewicza, momentem kulminacyjnym, który pomógł mu w jego usunięciu, było spotkanie ówczesnego premiera z Donaldem Tuskiem 6 lipca 2006 roku. Spekulowano, że Marcinkiewicz dogadywał się z PO, by wyprowadzić z PiS kilkunastu posłów albo dać sygnał swojemu obozowi, że stanowi realne zagrożenie dla monolitu, jaki stanowili ojcowie założyciele partii, czyli Kaczyńscy. Po spotkaniu z Tuskiem sprawy potoczyły się szybko. Tutaj – o ironio – duża zasługa Tuska, który wystawił Marcinkiewicza Kaczyńskiemu jak na tacy, dając prezesowi PiS argument, którego dotychczas mu brakowało. Kilka dni po rozmowie Tusk powiedział na konferencji prasowej: „Marcinkiewicz nie ukrywał, że jego sytuacja w obozie rządzącym komplikuje się”. Po tych słowach lidera partii, a także w związku z samym spotkaniem, było wiadomo, że Marcinkiewicz szybko straci stanowisko.

Na radzie politycznej PiS, tuż po tych wydarzeniach, zdecydowano, że premier lepiej sprawdzi się w roli prezydenta Warszawy, bo właśnie taką rolę mu zaproponowano. I wtedy nikt nie podejrzewał, że „superpopularny premier po przejściach” przegra z Hanną Gronkiewicz-Waltz i zamiast – jak wróżono – odzyskać władzę po jakimś czasie, tak naprawdę odejdzie z polityki na zawsze. Wtedy też Jarosław Kaczyński, po niecałym tygodniu od spotkania Marcinkiewicz-Tusk, został powołany na urząd premiera.

Rząd Jarosława Kaczyńskiego

Po szybkim przejęciu władzy można było oczekiwać sporych przetasowań wśród ministrów. Tak się jednak nie stało – stanowiska stracił tylko minister finansów Paweł Wojciechowski, którego zastąpił Stanisław Kluza, a do nowego rządu dołączył jeszcze Przemysław Gosiewski, pełniący rolę przewodniczącego Komitetu Stałego Rady Ministrów. Przypominamy, kto wchodził w skład tamtego gabinetu, jak potoczyły się losy niektórych ministrów. Warto też wspomnieć, że na niektórych stanowiskach nic się nie zmieniło – zarówno dziesięć lat temu, jak i teraz tymi samymi ministerstwami kierują Jan Szyszko czy Zbigniew Ziobro.

Premier i wicepremierzy

Premier Jarosław Kaczyński – wtedy dla prezesa PiS było to zwieńczenie politycznej kariery, nikt nie spodziewał się, że ledwo ponad rok po objęciu władzy będzie podawał swój gabinet do dymisji. Po prawie dekadzie porażek we wszelkich wyborach poprowadził partię na zwycięską ścieżkę, sprawiając, że jako pierwsza w historii wolnej Polski zdobyła poparcie pozwalające na samodzielną władzę. Sukces o tyle podwójny, że w tym samym roku kandydat PiS Andrzej Duda pokonał Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich.

Wicepremier i szef MSWiA Ludwik Dorn (PiS) – Dorn, nazywany kiedyś „trzecim bliźniakiem” z racji bliskiej współpracy z braćmi Kaczyńskimi, po serii wewnętrznych kłótni w kierownictwie partii został najpierw odwołany ze stanowiska wicepremiera, później także z funkcji szefa MSWiA. Udało mu się jeszcze zostać marszałkiem Sejmu (sprawował funkcję do listopada 2007 roku). Później jego losy układały się różnie: dostał się z list PiS dwa razy do Sejmu, podróżował z PiS do Polski Plus i Solidarnej Polski. W 2015 roku startował z list PO do Sejmu, nie uzyskał reelekcji.

Wicepremier i minister rolnictwa Andrzej Lepper (Samoobrona) – już 22 września został odwołany z obydwu stanowisk (Kaczyński mówił wtedy o „warcholstwie” wicepremiera, ten odwinął się mówiąc o chamstwie premiera), ale po kilku tygodniach powrócił na obydwa urzędy (na ten czas koalicja PiS-Samoobrona-LPR była zawieszona). Odwołany ponownie ze stanowisk w lipcu w związku ze śledztwem CBA. W 2007 roku Samoobrona nie przekroczyła progu wyborczego, co praktycznie zakończyło jego polityczną karierę. 5 sierpnia 2011 roku popełnił samobójstwo.

Wicepremier i szef MEN Roman Giertych (LPR) – dekadę temu robił zawrotną karierę polityczną. Zaledwie w marcu 2006 roku został szefem LPR, by kilka miesięcy później zostać najpierw ministrem, a potem wicepremierem. Rok później rezygnował z szefowania LPR i odszedł z polityki. Wrócił do zawodu, był pełnomocnikiem m.in. Michała Tuska, próbował uzyskać mandat senatora w 2015 roku. Zapamiętany przede wszystkim jako szef MEN, głównie za sprawą „amnestii maturalnej”.

Ministrowie

Minister obrony narodowej Radosław Sikorski (bezpartyjny) – do ministerstwa dostał się przez Senat, do którego został wybrany w 2005 roku. Pełnił funkcję zarówno w rządzie Marcinkiewicza, jak i Kaczyńskiego. Podał się do dymisji na początku lutego 2007 roku. Od tamtego czasu związany z PO, z list tej partii dostał się do Sejmu w 2007 roku. Dwukrotnie pełnił funkcję szefa MSZ w rządzie PO-PSL, po aferze taśmowej zakończył urzędowanie na stanowisku, zostając marszałkiem Sejmu (do czerwca 2015 roku). Obecnie poza polityką, zrezygnował z funkcji wiceprzewodniczącego PO.

Minister budownictwa Antoni Jaszczak (Samoobrona) – tuż przed lipcowymi rotacjami przeszedł do Samoobrony, od razu otrzymując nominację ministerialną. Zmarł w 2008 roku.

Minister finansów Stanisław Kluza (bezpartyjny) – wtedy jedyny nowy minister w rządzie. Po odwołaniu ze stanowiska (22 września tego samego roku, zastąpiła go Zyta Gilowska) został szefem Komisji Nadzoru Finansowego. Przez krótki czas felietonista „Wprost”, obecnie wiceprezes i p.o. prezesa zarządu Banku Ochrony Środowiska.

Minister sportu Tomasz Lipiec (bezpartyjny) – człowiek, który zaczął rozprawiać się z „leśnymi dziadkami” z PZPN. To on wprowadził zarząd komisaryczny do Polskiego Związku Piłki Nożnej po aferze sędziowskiej. Później to nim zainteresowało się CBA, łącząc jego osobę z korupcją przy budowie Stadionu Narodowego w Warszawie. Usłyszał zarzuty przyjęcia łapówki, został skazany w 2012 roku. Przed karierą w polityce był chodziarzem (dwukrotny medalista pucharu świata).

Minister pracy i polityki społecznej Anna Kalata (Samoobrona) – sprawując funkcję zasiadała jednocześnie w KNF i przewodniczyła Komisji Trójstronnej. Po dymisji rządu Kaczyńskiego wycofała się z polityki. Próbowała do niej wrócić w ostatnich latach w wyborach do Europarlamentu czy Senatu, jednak bezskutecznie. Wystąpiła za to w "Tańcu z gwiazdami" i w bollywoodzkim filmie "Cztery spotkania". Zagrała w nim matkę amerykańskiego nastolatka, który zakochuje się w dziewczynie z Indii.

Minister gospodarki morskiej Rafał Wiechecki (LPR) – już poza polityką. W 2006 roku został powołany na stanowisko, ustanawiając rekord do teraz nie pobity - jest najmłodszym ministrem w historii.

Szef MSZ Anna Fotyga (PiS) – jej nominacja była nieoczekiwana, gdyż faworytem na szefa MSZ był Paweł Zalewski. W 2005 roku Fotyga wróciła z Brukseli, by objąć to stanowisko. Zasiadała w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, po dymisji rządu Kaczyńskiego była szefową Kancelarii Prezydenta RP. Później przeniesiona do Tbilisi, od 2011 roku znów w Parlamencie Europejskim. W trakcie pełnienia funkcji była fatalnie oceniania przez media, zapamiętano jej wpadki, jak np. tę, gdy nie przyjęła kwiatów od szefa rosyjskiego MSZ. Gdy zawisło nad nią widmo wotum nieufności została odwołana ze stanowiska, by po 2 godzinach zostać na nie powołana -  ten manewr uniemożliwił przeprowadzenie sejmowego głosowania nad jej odwołaniem. Doszło do tego, że o to rozwiązanie przedstawiciele PiS odrobinę przerzucali się zarzutami z Trybunałem Konstytucyjnym. Brzmi znajomo?

Minister rozwoju regionalnego Grażyna Gęsicka (bezpartyjna) – jeszcze podczas kampanii wyborczej w 2005 roku doradzała Platformie Obywatelskiej. Po wygranej PiS weszła w skład formującego się rządu Marcinkiewicza. Uzyskała reelekcję w 2007 roku, od 6 stycznia 2010 roku przewodnicząca Klubu Parlamentarnego PiS. Zginęła w 2010 roku w katastrofie smoleńskiej.

Minister Skarbu Państwa Wojciech Jasiński – zostanie zapamiętany z tego, że wyraził zgodę na umowę między PGNiG i RosUkrEnergo na dostawy gazu do Polski, co do której pojawiało się sporo zastrzeżeń, zwłaszcza do warunków finansowych kontraktu. Według ujawnionej w tamtych latach korespondencji, Jasiński miał zaakceptować kontrakt pomimo braku „możliwości analizy projektu umowy”. „Nie mniej wyrażam zgodę na zawarcie umowy sprzedaży gazu ziemnego” - pisał wówczas. Po rozpadzie rządu w kolejnych latach: 2007, 2011, 2015, uzyskiwał mandat poselski. W grudniu 2015 roku złożył mandat posła, gdyż został powołany na stanowisko prezesa PKN Orlen.

Minister-członek Rady Ministrów, przewodniczący Rady Ministrów Przemysław Gosiewski(PiS) – karierę polityczną związał z braćmi Kaczyńskimi, w PiS był od początku. Najpierw przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS, powołany w lipcu 2006 roku do Rady Ministrów, później przez chwilę wicepremier. W 2007 roku ponownie wybrany do Sejmu, powrócił do roli szefa KP PiS, z której zrezygnował po ponad 2 latach. Zginął w katastrofie smoleńskiej.

Minister transportu Jerzy Polaczek (PiS) – odwołany razem z całym rządem 16 listopada 2007 roku, później trzykrotnie wybrany do Sejmu (w 2007, 2011 i 2015). Miał krótką rozłąkę z partią, gdy od stycznia do września 2010 kierował kołem Polska Plus. Prywatnie członek Opus Dei (tak jak Kazimierz M. Ujazdowski i Jarosław Sellin).

Minister zdrowia Zbigniew Religa (Partia Centrum) – wybitny polski kardiochirurg, kawaler Orderu Orła Białego. Na kilka miesięcy przed ministerialną nominacją startował w wyborach prezydenckich. Jako minister kilkakrotnie starł się z Kaczyńskim w sprawie reformy służby zdrowia, większości planowanych zmian nie udało mu się wprowadzić, a jeden z jego pomysłów tzw. podatek Religi funkcjonował zaledwie rok. W 2007 kandydował z list PiS do Sejmu i uzyskał reelekcję. Zmarł 8 marca 2009 roku.

Minister nauki i szkolnictwa wyższego Michał Seweryński (bezpartyjny) – najpierw minister edukacji i nauki, później dopiero szef MNiSW. Po dymisji rządu Kaczyńskiego starał się uzyskać mandat europosła (w roku 2009). Następnie w 2011 i 2015 wybrany z ramienia PiS na senatora, obecnie marszałek senior Senatu.

Minister środowiska Jan Szyszko (PiS) – w przypadku ministra Szyszki można mówić o powracającej historii. Gdy pełnił swoją funkcję po raz pierwszy, zasłynął zezwoleniem na budowę obwodnicy przecinającej Dolinę Rospudy, co spotkało się z protestami Greenpeace i reakcją ze strony Unii Europejskiej. Dziesięć lat później, znów piastując to stanowisko, Szyszko wzburzył opinię publiczną wydając zgodę na wycinkę części Puszczy Białowieskiej w związku z panującą tam plagą kornika drukarza. Po upadku rządu Kaczyńskiego był w trzech kolejnych wyborach parlamentarnych wybierany na posła.

Minister kultury i dziedzictwa narodowego Kazimierz Michał Ujazdowski (PiS) – na stanowisku dotrwał do upadku rządu Kaczyńskiego, by tuż po wyborach parlamentarnych w 2007 roku (uzyskał mandat poselski) razem z Dornem i Pawłem Zalewskim opuścić PiS. Po prawie trzech latach, we wrześniu 2010 roku, wrócił do PiS. Z list tej partii wszedł do Sejmu w 2011 roku, a w 2014 dostał się do Parlamentu Europejskiego. Ostatnio przypomniał o sobie wpisami na Twitterze, w których prezentował swoje pomysły na rozwiązanie kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego, nie do końca zgodne z linią PiS.

Minister-koordynator ds. służb specjalnych Zbigniew Wassermann (PiS) – po dymisji rządu Kaczyńskiego ponownie uzyskał mandat poselski. Będąc w opozycji zasiadał w komisji ds. afery hazardowej. Zginął w katastrofie smoleńskiej. Ojciec Małgorzaty Wasserman.

Minister gospodarki Piotr Woźniak (bezpartyjny) – do polityki wrócił dopiero w 2011 roku, po czteroletniej przerwie, zostając wiceministrem środowiska na prawie dwa lata. Po wygranych przez PiS wyborach, na wniosek Dawida Jackiewicza, ministra Skarbu Państwa, pełni obowiązki prezesa zarządu PGNiG (w PGNiG pełnił funkcję wiceprezesa w latach 2000-2002).

Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro (PiS) - tak jak Szyszko, powrócił na swoje stare stanowisko. Po dymisji rządu Kaczyńskiego ponownie wybrany na posła, od 2008 roku wiceprezes PiS. W 2009 roku zamienił Sejm na Parlament Europejski. Rok 2011 był w jego karierze mocno wywrotowy - najpierw wykluczony z partii razem z Kurskim i Cymańskim, by po kilku miesiącach stać się liderem Solidarnej Polski. Po kilku latach powrócił do współpracy z PiS razem z Polską Razem Jarosława Gowina. Tuż przed wyborami parlamentarnymi w 2015 roku odbyło się głosowanie nad Trybunałem Stanu wobec Ziobry, wniosek nie uzyskał jednak większości ustawowej liczby posłów. Po zwycięstwie Zjednoczonej Prawicy najpierw powołany na ministra sprawiedliwości, pół roku później ponownie został prokuratorem generalnym.

/ Źródło: Wprost.pl
 9
  • tuituja2 IP
    No a co z tym raportem Nowaka?? Co z tym dowodem na korupcję Kaczyńskiego?? Ile to będzie jeszcze czekało na wyjaśnienie? Dziwię się, że Schetyna żeby udowodnić swoim, że nie jest w zmowie z Pedrylami i Syjonistami nie wykorzysta tego... Czyżby sam miał z tym jakiś związek??
    • COGITO-ERGO-SUM IP
      na marginesie: R. Giertych, L. Dorn i Michał Kamiński (TERCET NIE-EGZOTYCZNY) to była kiedyś buźka IV RP! Dzisiaj wszyscy oni grają w majtkach PO ... Gdy byli związani z PiS byli "be" dla "salonu III RP" -- np. R. Giertych był nazywany przez GW czołowym polskim faszystą -- dzisiaj bryluje w "wolnych mediach" (najczęściej w TVN u red. M. Olejnik) bo ... wali w "kaczora". W czasie poprzednich rządów PiS+LPR+Samoobrona, R. Giertych przewodził Wszechpolakom i Lidze Polskich Rodzin, a Młodzieżówka UW za pośrednictwem portalu GW wylansowała hasło: "Giertych do wora, a wór do jeziora" (moim zdaniem początek zinstytucjonalizowanego hejtu i ... PODŻEGANIE DO ZBRODNI)! Wspomniany L. Dorn był nazywany przez GW "Krwawym Ludwikiem", a Michał Kamiński kierował propagandą PiS. Dzisiaj M. Kamiński jest osobistym doradcą byłej premier E. Kopacz (z pomysłu ... D. Tuska, dla którego Kamiński był i jest "fachowcem"), chociaż założyciel PO A. Olechowski podsumował go jakiś czas temu w TVP-INFO slowami: "GOEBBELS TEŻ BYŁ FACHOWCEM"! A przecież na "salonie III RP" jest więcej takich "fachowców". Np. w TOK-FM w programie red. J. Żakowskiego zatroskanego o stan demokracji w Polsce bryluje red. T. Wołek -- pomysłodawca i współorganizator (m.in. wraz ze wspomnianym Kamińskim) pamiętnej wyprawy do Londynu w celu wsparcia ... GEN. PINOTCHETA! No, to już wiemy o jaką "demokrację" troszczą się J. Żakowski, T. Wołek, M. Kamiński ... -- to demokracja A'LA GEN. PINOTCHET! A co się tyczy talentów politycznych Giertycha: chyba tylko Palikot w podobnie spektakularny sposób uwalił ruch (partię) którą sam stworzył! Dzisiaj musiał żebrać u Tuska o miejsce na liście wyborczej do Senatu (wiedymy, że kolejny raz "dał ciała").
      • CRUSADER IP
        MORDERCZKI.
        • a co mam gest miesiaczkowy IP
          """jego ekscelencja oglasza dzis swieto narodwe ,dzien wolny od pracy"""
          • Kaczor IP
            Poszlo do d*py wtedy pojdzie do d*py i teraz.
            • kowalski IP
              Uzupelnienie.Samoobrona była faktycznie kapryśna ale to Giertych z LPRu co piątek wieczór biegał do Tuska donosić na Kaczyńskich i własny Rząd.Więc doceńmy wcale nie małe wobec takiej sytuacji osiągnięcia niecałych 2 -lat 2005/2007.I szkoda że Polacy dali się oszukać plemiennej propagandzie IIIrp. bo  straciliśmy 8 lat a "zyskaliśmy" podwojenie zadłużenia.

              Czytaj także