Franciszek polskich marzeń

Franciszek polskich marzeń

Dodano:   /  Zmieniono: 
Spotkanie z ojcem Tadeuszem Rydzykiem, z ofiarami pedofilii czy zaproszenie uchodźców na pokład papieskiego samolotu. „Wprost” spytał katolickich komentatorów, jakich słów i nauk oczekują od Franciszka w czasie rozpoczynającej się w tym tygodniu wizyty w Polsce.

Komentarzy udzielili ks. Tadeusz Isakowicz-Zalewski, o. Paweł Gużyński, Dominiki Zdort, Piotr Żyłka, Ignacy Dudkiewicz oraz Karol Olszewski

Ocalić chrześcijańską tożsamość Europy

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, duszpasterz publicysta, dawny działacz opozycji demokratycznej

Bardzo bym chciał, żeby papież odniósł się wyraźnie do obecnej sytuacji w Europie. Wierni oczekują od Franciszka wyraźnej wskazówki, jaką postawę powinien przyjąć człowiek wierzący w obliczu konfrontacji kultury chrześcijańskiej ze światem islamu. Jak traktować muzułmanów, którzy mieszkając na naszym kontynencie, nie chcą się asymilować? Rzecz jasna papież nie może nawoływać do agresywnego „zderzenia cywilizacji”. Powinien jednak młodym Europejczykom podpowiedzieć, jak ocalić chrześcijańską tożsamość Starego Kontynentu. Mam nadzieję, że nie będzie się bał nazwać rzeczy po imieniu. I że nie zabraknie mu odwagi, by prześladowanie chrześcijan, m.in. na Bliskim Wschodzie, określić mianem ludobójstwa. Choć Franciszek kontynuuje dzieło poprzedników, wyraźnie inaczej rozkłada akcenty swojego nauczania niż Jan Paweł II. Mniejszy nacisk kładzie na kwestie obrony tradycyjnego modelu rodziny, więcej mówi o sprawach ekonomicznych czy społecznych. Jest bardziej duszpasterzem niż teologiem. Tym bardziej więc liczę na to, że będąc w Polsce, wyczuje ducha miejsca. A tu, nad Wisłą, jest on nieco inny niż ten, który daje się wyczuć w Europie Zachodniej czy Stanach Zjednoczonych. Marzę o tym, by papież docenił wkład Polski w dzieje chrześcijaństwa, a także jakimś symbolicznym gestem czy słowami oddał hołd dziedzictwu Jana Pawła II.

Spotkać się z ofiarami pedofilii

O. Paweł Gużyński, dominikanin

Cieszyłbym się, gdyby podczas wizyty w naszym kraju papież Franciszek skonfrontował po ojcowsku swój pogląd na kształt wspólnoty Kościoła z tym, co stanowi codzienną praktykę w Polsce – podobnie jak to zrobił przy okazji szczytu NATO w Warszawie prezydent Barack Obama, odnosząc się do kwestii decydujących o tym, co czyni nas demokratami. Dobrze by było, gdyby papież zaraził nas ewangelicznym ubóstwem. Hierarchom wszystkich szczebli przydałoby się zwrócić uwagę na to, że Ewangelii nie głosi się metodami politycznej propagandy, że prawo świeckie nie powinno być tożsame z prawem objawionym, że polityczny dyktat Ewangelii jest samobójstwem Kościoła. Liczę też, że papież Franciszek nie pozostawi polskim katolikom pola manewru w sprawie uchodźców i rozmaitych grup wykluczenia społecznego. Ponadto nam, księżom trzeba przypomnieć, że świeccy nie są własnością duchownych, że rolą kapłanów nie jest osądzanie i potępianie, lecz duszpasterskie towarzyszenie w duchu miłosierdzia. Do listy grzechów polskiego Kościoła dopisałbym też brak determinacji w walce z kościelną pedofilią. Wprawdzie pod presją Watykanu wprowadzamy procedury mające na celu wyeliminowanie nadużyć seksualnych wobec nieletnich, ale te ambitne regulacje przerastają tych, którzy mają je stosować. Wielu księży w tej kwestii intelektualnie i mentalnie nie dorasta do wagi problemu. Dlatego marzy mi się jakiś papieski gest uczyniony w tej dziedzinie. Myślę, że byłoby wspaniale, gdyby Franciszek spotkał się z ofiarami pedofilii.

Poprzeć Radio Maryja

Dominik Zdort, publicysta "Rzeczpospolitej"

Polski Kościół potrzebuje symbolicznego wsparcia. Myślę, że gdyby Franciszek zdobył się na błogosławieństwo dla Radia Maryja, gdyby przyjął i docenił dzieło ojca Tadeusza Rydzyka, zamknąłby usta wielu wrogom Kościoła w Polsce. Papież powinien wystąpić z jasnym katolickim przesłaniem moralnym, które przecież jest takie samo dla młodzieży, jak i dla dorosłych. Kościół nie ma innego modelu nauczania dla młodych, a innego dla starych. Franciszek powinien zwrócić uwagę na trwałość zasad społecznych i moralnych głoszonych przez ludzi Kościoła od czasów Chrystusa. Powinien rozwiać wątpliwości co do swojego stosunku wobec rodziny, nierozerwalności małżeństwa, grzechu homoseksualizmu, aborcji i antykoncepcji. W Polsce, gdzie pamięta się, co na te tematy mówił Jan Paweł II, to szczególnie ważne – im częściej Franciszek wypowiada się niejednoznacznie, tym bardziej osłabia więź polskich katolików z Kościołem powszechnym. Czy możemy liczyć na takie jasne przesłanie ze strony Ojca Świętego? Szczerze mówiąc, wątpię – mam wrażenie, że obecny papież raczej szuka poklasku niewierzących i ludzi słabej wiary niż szacunku głęboko wierzących katolików.

Niech papież przywiezienie uchodźców

Piotr Żyłka, redaktor naczelny jezuickiego portalu Deon.pl, bloger

Marzy mi się taka sytuacja: lipiec 2016 r. Tłumy ludzi – w tym mnóstwo oficjeli i władz państwowych – oczekują na lotnisku na Franciszka. Samolot ląduje. Ludzie skandują: „Niech żyje papież! Witaj w Polsce! Kochamy Ciebie!”. Otwierają się drzwi, ale zamiast postaci w białych szatach po samolotowych schodach schodzą nikomu nieznani ludzie. Bardzo ich dużo. Mężczyźni, kobiety i dzieci. Gdzieś między nimi jałmużnik papieski abp Konrad Krajewski. Uśmiechnięty, spokojny, macha do zebranych. Na samym końcu w drzwiach pojawia się papież. Dopiero po chwili do wszystkich dociera, co się dzieje. Franciszek najzwyczajniej w świecie przywiózł ze sobą na Światowe Dni Młodzieży uchodźców. To by było piękne i naprawdę mocne. Jeśli chodzi o przesłanie Franciszka, to potrzebujemy, by papież nam przypomniał, że chrześcijaństwo to nie jest tylko regularne przychodzenie do kościoła i głośne przyznawanie się do „chrześcijańskich wartości”. Że najważniejsze nie jest bronienie się przed „złym” światem, a chrześcijanin nie musi się wszędzie dopatrywać zagrożeń. Bóg codziennie nas zaprasza, zachęca i uzdalnia do tego, żebyśmy byli miłosierni. Bardzo potrzebujemy tego, żeby papież nam przypomniał, na czym polega radykalizm miłosierdzia i dlaczego właśnie to miłosierdzie Franciszek postawił w centrum przesłania Światowych Dni Młodzieży. Chrześcijaństwo, które skupi się tylko na regularnym praktykowaniu pobożności, przestrzeganiu zasad, a nawet przyjmowaniu sakramentów i nawracaniu się, ale będzie pozbawione miłosierdzia, czyli bezinteresownej i wyrozumiałej miłości do drugiego człowieka (kimkolwiek by on był), tak naprawdę jest nic niewarte.

Apel, by pasterze wyszli do owiec

Ignacy Dudkiewicz, publicysta magazynu "Kontakt", Klub Inteligencji Katolickiej w Warszawie

Mam wrażenie, że wielu polskich katolików czeka na to, że papież jowialnie poklepie nas po plecach, doceniając Polskę jako redutę chrześcijaństwa w Europie. Ja jednak należę do tej grupy wiernych, którzy czekają na zupełnie inny przekaz. Mam nadzieję, że podczas wizyty w Krakowie Franciszek będzie kontynuował wątki, które poruszył podczas ostatnich Światowych Dni Młodzieży w Rio de Janeiro. Mówił wtedy o kwestiach społecznych, poruszał problem nierówności, zwracał uwagę na odpowiedzialność bogatej Północy za ubogie Południe. Liczę na to, że w mocnych słowach wezwie nas do otwartości na uchodźców. Mają być oni zresztą w czasie tej wizyty widoczni, choćby podczas drogi krzyżowej, w trakcie której Syryjczycy będą się modlić po aramejsku. Franciszek chce nam przypomnieć, że Ewangelii nie można traktować wybiórczo, wybierając z niej co bardziej łakome kąski i obrastając obojętnością. Pamiętajmy, że papież przyjeżdża do młodych całego świata, a nie tylko do Polaków. Dlatego nie liczyłbym, że podczas tej pielgrzymki skoncentruje się na jakimś specyficznym przesłaniu do polskiego Kościoła. Uważnie obserwowałbym natomiast jego gesty i przyglądał się stylowi duszpasterskiemu. Wiem, że na mszę na błoniach przyjedzie tramwajem, w którym będzie mu towarzyszyła m.in. niepełnosprawna młodzież. To ważne wezwanie do naszych księży i biskupów, by częściej opuszczali siedziby swoich kurii i parafii. By spotykali się z ludźmi i rozmawiali z nimi o tym, czym naprawdę żyją. By – używając papieskiego języka – pasterze w większym stopniu pachnieli owcami.

Dodać wiary rodzinom

Karol Olszewski, spiker Catholic Voices Polska

Mam nadzieję, że papież, podobnie jak Chrystus, postawi młodzieży pewne wymagania, wyznaczy cele, zmotywuje do pracy nad życiem. Chciałbym, żeby pobudził w niej ducha aktywności, działania – zwłaszcza w pokoleniu, o którym się mówi, że ma duże oczekiwania wobec innych, a małe wobec siebie. Wprowadzenie programu 500 plus nie zmieniło faktu, że sytuacja rodzin w Polsce jest nadal trudna. Zanikł etos dużej rodziny, rośnie społeczna akceptacja dla rozwodów, młodzi coraz mniej wierzą, że warto się starać wiernie kochać przez całe życie raz wybranego małżonka. Liczę, że papież doda wiary tym, którzy przestali już chcieć walczyć o swoje rodziny lub którzy boją się je założyć. Chciałbym usłyszeć i zobaczyć papieża osobiście, aby móc lepiej go zrozumieć. W wypowiedziach przekazywanych przez media Franciszek bywa niejednoznaczny, a wielu mówi, że większość jego przekazu to mowa ciała i styl bycia, które trudno poczuć przez telewizor czy gazetę.

Okładka tygodnika WPROST: 30/2016
Więcej możesz przeczytać w 30/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także