Kurski dostał od nas żółtą kartkę

Kurski dostał od nas żółtą kartkę

Nie ma dziś w TVP szczucia na całe grupy Polaków, a było – mówi „Wprost” Joanna Lichocka, posłanka PiS, członkini Rady Mediów Narodowych.

RADA MEDIÓW NARODOWYCH ROZPOCZĘŁA SWOJE URZĘDOWANIE MOCNYM AKCENTEM – NIEUDANYM ODWOŁANIEM PREZESA TVP JACKA KURSKIEGO.

Dlaczego nieudanym?

DLATEGO ŻE NADAL JEST PREZESEM.

Uporządkujmy fakty. Rada Mediów Narodowych podjęła decyzję o odwołaniu prezesa TVP z dniem rozstrzygnięcia konkursu na nowego prezesa, ale nie później niż do 15 października. Robimy to, co wynika wprost z zapisów ustawy o Radzie Mediów Narodowych, a jednym z naszych głównych obowiązków jest powołanie, w drodze konkursu, szefów mediów publicznych. Dotyczy to Polskiego Radia i Telewizji Polskiej oraz rozgłośni regionalnych, gdyż Polska Agencja Prasowa ma już prezesa wybranego w drodze konkursu. Polskie radio i telewizja mają zaś prezesów mianowanych przez rząd, a dokładniej przez ministra skarbu. Wiadomo było, że jest to rozwiązanie tymczasowe – mówiliśmy to wielokrotnie. Nowy prezes zostanie wyłoniony na przełomie września i października. Wszystko idzie zgodnie z planem.

ROZPISANIE KONKURSU NA PREZESA TVP NIE MUSIAŁO BYĆ POPRZEDZONE ODWOŁANIEM KURSKIEGO. SZEFOWA POLSKIEGO RADIA NIE ZOSTAŁA ODWOŁANA.

Konkurs na prezesa Polskiego Radia zostanie rozpisany jako drugi, będzie rozstrzygnięty prawdopodobnie dopiero w styczniu przyszłego roku. Podejmując uchwałę w sprawie prezesa TVP, daliśmy sygnał, że działamy na poważnie. Konkurs nie będzie malowany, a jego data odkładana ad Kalendas Graecas.

TO PANI ZŁOŻYŁA WNIOSEK O ODWOŁANIE PREZESA TVP I Z KULUAROWYCH INFORMACJI WYNIKA, ŻE NIE CHODZIŁO TYLKO O PRZYGOTOWANIE DO PAŹDZIERNIKOWEGO KONKURSU.

Tych kuluarowych spekulacji jest tak wiele i niekiedy tak są odległe od rzeczywistości, że postanowiłam po prostu żadnej z nich nie komentować. Powtórzę jednak to, co mówił już Krzysztof Czabański – tak, ta decyzja rady jest także żółtą kartką dla prezesa TVP.

JULIUSZ BRAUN, CZŁONEK RADY MEDIÓW NARODOWYCH, POWIEDZIAŁ, ŻE PREZES TVP POINFORMOWAŁ PAŃSTWA O ZACIĄGNIĘCIU OGROMNEGO KREDYTU, M.IN. NA LIPCOWE WYPŁATY. CZY TELEWIZJA POLSKA STOI NA KRAWĘDZI BANKRUCTWA?

Nie chciałabym zdradzać szczegółów naszego spotkania z prezesami spółek publicznych, a już na pewno uważam, że nie należy ujawniać informacji dotyczących finansów spółek. Może to być wykorzystane przeciw tym mediom. Wydaje mi się, że będzie potrzebne opublikowanie audytu Telewizji Polskiej. Audyt powinien dotyczyć sytuacji, jaką prezes Jacek Kurski zastał po rządach PO-PSL. Ale przydałby się też audyt po dziewięciu miesiącach jego rządów, podsumowujący kondycję Telewizji Polskiej. Opinia publiczna powinna wiedzieć, jak wydawane są pieniądze z abonamentu. Konkurs na nowego prezesa TVP będzie dobrym momentem, żeby to całościowo pokazać.

JULIUSZ BRAUN, KTÓRY DO POŁOWY UBIEGŁEGO ROKU BYŁ PREZESEM TVP, MOŻE PAŃSTWU POWIEDZIEĆ, W JAKIEJ KONDYCJI ZOSTAWIŁ TVP.

Audyt przedstawiony przez samego zainteresowanego nie jest najbardziej obiektywny. Swoją drogą byłam zaskoczona, że Platforma Obywatelska zdecydowała się wskazać Juliusza Brauna do Rady Mediów Narodowych, ponieważ bardzo krytycznie oceniam jego rządy w TVP. Szanuję jednak tę decyzję, bo zgodnie z zasadami demokracji opozycja ma nieskrępowane prawo do wyboru własnego kandydata. Część środowisk prawicowych wyraziła oburzenie próbą odwołania prezesa Kurskiego. W internecie pojawiły się komentarze, że koalicja Joanny Lichockiej z Juliuszem Braunem niezbyt ładnie pachnie. Owszem, różne rzeczy są wypisywane, internet jest pojemny, wszystko zmieści. Gdy zgłosiłam wniosek o odwołanie prezesa TVP, Juliusz Braun był w pierwszej chwili tak zaskoczony, że zaczął go bronić. Mówił, że może jeszcze nie teraz, nie tak szybko, poczekajmy. Podobnie zachowywał się reprezentant Kukiz‘15. Najwyraźniej prawicowa opinia publiczna też jest zaskoczona, co mnie osobiście dziwi. Przecież pierwszą rzeczą, jaką miała zrobić Rada Mediów Narodowych, jest przystąpienie do wyłonienia nowych władz mediów publicznych w wyniku konkursu. I to robimy.

ZABOLAŁY PANIĄ ATAKI PRAWICOWYCH DZIENNIKARZY? WYWODZI SIĘ PANI Z TEGO ŚRODOWISKA.

Na prawicy nigdy nie było kultu jednomyślności. Tu jest po prostu debata, niekiedy bywa, że nawet bardzo ostra, ale to normalne. Krytykę zwykle przyjmuję uważnie, biorę pod uwagę inne opinie. Natomiast zupełnie nie robią na mnie wrażenia absurdalne, hejterskie wypowiedzi. Niektórzy faktycznie są mocno rozemocjonowani... Ale nie, nie robi to na mnie wrażenia.

W JEDNYM Z WYWIADÓW MÓWIŁA PANI O TYM, ŻE CHCE PRZYWRÓCIĆ W MEDIACH PUBLICZNYCH PLURALIZM. JAK PANI TERAZ GO OCENIA?

Uważam, że jest dużo lepiej, niż było w czasach, gdy rządzili Juliusz Braun i Janusz Daszczyński, czyli w czasach, gdy Telewizję Polską zagarnęła koalicja PO-PSL, z SLD na dokładkę. Wtedy nie było żadnych dziennikarzy reprezentujących prawą stronę czy sposób myślenia wyborców PiS. Wszyscy zostali wyrzuceni. Nie zapraszano ich do programów telewizyjnych. Do nielicznych wyjątków należeli bracia Karnowscy i Jan Pospieszalski, który miał swój program przed północą. Reszta była na indeksie. Ja też wyleciałam z TVP. Moje i moich kolegów filmy nie były pokazywane z powodów politycznych. Teraz jest inaczej. Debaty są zróżnicowane. Dziennikarze i goście pochodzą z różnych opcji. Wielu dziennikarzy pracujących w TVP Info czy w telewizyjnej Jedynce lub Dwójce, którzy nie identyfikują się z PiS, bez przeszkód realizują swoje programy czy są redaktorami.

DOSZŁO JEDNAK DO DUŻEJ WYMIANY KADR, NAJWIĘCEJ TRANSFERÓW ZAŚ MIAŁO MIEJSCE Z TELEWIZJI REPUBLIKA.

A mają panie coś do zarzucenia dziennikarzom z Telewizji Republika?

CHODZI O PLURALIZM, A RACZEJ JEGO BRAK, SKORO GŁÓWNIE TELEWIZJA REPUBLIKA JEST REZERWUAREM KADR DLA TVP. DZIENNIKARZE Z TEJ TELEWIZJI TRAFILI NAWET DO „TELEEXPRESSU”.

Ale w „Teleexpressie” od lat pracuje też wielu innych ludzi. Jest tam nawet kilka osób, z którymi sama współpracowałam, gdy zaczynałam pracę w telewizji w 1991 r. – wydawcy, redaktorzy, dziennikarze. I włos im z głowy nie spadł. Podobnie jest w innych zespołach. Owszem, pojawiło się kilka, może kilkanaście nowych osób, ale kilka czy kilkanaście najbardziej zasłużonych dla propagandy Platformy odeszło. Tyle.

NIE PODZIELA PANI KRYTYKI, ŻE ZA PREZESURY JACKA KURSKIEGO W TELEWIZJI POLSKIEJ JEST PO PROSTU UPRAWIANA PIS-OWSKA PROPAGANDA? JEST TO POWSZECHNA OPINIA W MEDIACH LIBERALNYCH.

Media liberalne milczały w czasach, gdy w Telewizji Polskiej nie było ani jednego prawicowego dziennikarza. Uważały, że tak ma być. Że opinia wyborców, którzy są związani z PiS-em, ma być poza nawiasem. Jacek Żakowski kiedyś nawet użył w tym kontekście słowa „rezerwat”. Ktoś inny mówił – getto. Robiono nawet publiczne „polowania” na dziennikarzy prawicowych. Agnieszka Kublik z „Gazety Wyborczej” w swoich publikacjach wskazywała, kogo trzeba wyrzucić.

EWA STANKIEWICZ PODCZAS PUBLICZNEGO WYSŁUCHANIA W SPRAWIE USTAWY O MEDIACH NARODOWYCH TEŻ NAWOŁYWAŁA DO WYRZUCANIA LUDZI Z TVP.

O ile wiem, bez nazwisk. A poza tym ten głos nie spowodował żadnych decyzji kadrowych.

MÓWIMY O TONIE DEBATY.

Uważacie, że jeden głos podczas jednego wysłuchania publicznego jest równoważny temu, co robiły „Gazeta Wyborcza”, tygodnik „Wprost” czy „Rzeczpospolita” po przejęciu przez Grzegorza Hajdarowicza?

ANI „WPROST”, ANI „RZECZPOSPOLITA” NIE NAWOŁYWAŁY DO ZWALNIANIA DZIENNIKARZY.

Ale też nigdy te gazety nie broniły zwalnianych. A „Rzeczpospolita” sama padła ofiarą zwalniania dziennikarzy ze względów politycznych. Proszę nie powoływać się na głosy ludzi z mediów liberalnych, którzy starannie dbali o to, żeby w Polsce nie było wolności słowa. Mam im to za złe.

CZYLI TERAZ MAMY TAKĄ WOLNOŚĆ SŁOWA, ŻE TELEWIZJA PUBLICZNA PREZENTUJE PRAWICOWY PUNKT WIDZENIA, A KOMERCYJNE STACJE – PRZECIWNY?

Ale w telewizji publicznej tak nie jest – mówiłam o tym przed chwilą. I nie będzie. Owszem, spotkałam się z opiniami, że w najbliższej perspektywie wytworzy się taka sytuacja, iż telewizja publiczna będzie frontowym medium prorządowym, pro-PiS-owskim, a telewizje komercyjne staną się mediami opozycyjnymi. Mnie się ta wizja nie podoba. Nie zgadzam się na upadek standardów dziennikarskich czy na jednostronność. Odbiorca ma prawo do rzetelnej informacji, dziś często musi dotrzeć do niej sam, śledząc kilka mediów.

PRZECIEŻ JACEK KURSKI BYŁ PRZEZ LATA FUNKCJONARIUSZEM PARTYJNYM. JAKIE DAJE GWARANCJE NA OBIEKTYWIZM W TELEWIZJI?

Będzie go można o to spytać podczas otwartego konkursu. Uważam jednak, że za jego prezesury dokonała się pozytywna zmiana stylu i standardów dzien- nikarskich w publicystyce. Można Jackowi Kurskiemu wiele zarzucić, ale nie to, że telewizja pod jego rządami jest taką samą tubą propagandową jak wcześniej, tylko w drugą stronę. Nie. Nie ma dziś w TVP szczucia na całe grupy Polaków, a było. Proszę przypomnieć sobie relacje z rocznic smoleńskich – zawsze słyszeliśmy, że ludzie w nich uczestniczący są chorzy z nienawiści. Stefan Niesiołowski za każdym razem powtarzał, że to są frustraci od Kaczyńskiego, ludzie, którzy będą zabijać. Taki był przekaz. Teraz jest inaczej. Dlatego gdybyśmy mieli oceniać prezesa TVP tylko przez pryzmat przywracania pluralizmu w telewizji, to miałby bardzo pozytywną ocenę. Gorzej dzieje się w innych dziedzinach. Oglądalność, prace nad ramówkami, utrzymywanie umów śmieciowych, finanse – tu jest wiele do poprawienia.

JAK ZAMIERZACIE PAŃSTWO ROZWIĄZAĆ PROBLEM FINANSOWANIA MEDIÓW PUBLICZNYCH?

Poważna zmiana systemu wymagać będzie notyfikacji Komisji Europejskiej. To może potrwać nawet kilka lat. Nie ukrywamy, że jest to problem.

W OGÓLE NIE BĘDZIECIE NAD TYM PRACOWALI?

Będziemy, ale najpierw chcemy zapewnić telewizji zwiększenie dochodów z abonamentu. Nie może być tak, że tylko 7 proc. Polaków płaci abonament. Dlatego będziemy chcieli zaproponować projekt, w myśl którego od 1 stycznia przyszłego roku trzeba będzie złożyć oświadczenie o nieposiadaniu telewizora i radia. W przeciwnym wypadku abonament trzeba będzie płacić. Oczywiście nadal zwolnieniami z opłat pozostaną objęci ci wszyscy, którzy dziś mają do nich prawo. Rozpoczęliśmy prace nad ustawą, mam nadzieję, że we wrześniu trafi ona do sejmu.

POD ADRESEM PANI, KRZYSZTOFA CZABAŃSKIEGO I ELŻ- BIETY KRUK POJAWIŁ SIĘ ZARZUT, ŻE PRZYGOTOWALIŚCIE USTAWĘ O RADZIE MEDIÓW NARODOWYCH, A POTEM SAMI DO NIEJ WESZLIŚCIE, CZYLI PO PROSTU PRZYGOTOWALIŚCIE DLA SIEBIE POSADY.

Gdyby o to nam chodziło, to przygotowalibyśmy sobie wygodniejsze posady. Na razie znaleźliśmy się pod ostrzałem mediów i głównie na nas wylewa się fala krytyki. Chciałyby się panie zamienić? (śmiech)

NIE ŻAŁUJE PANI CZASAMI, ŻE PORZUCIŁA DZIENNIKARSTWO I PRZESZŁA NA DRUGĄ STRONĘ BARYKADY?

Nie. Po katastrofie smoleńskiej, gdy zaangażowałam się w walkę z kłamstwem kolportowanym przez PO na ten temat, wiedziałam, że prędzej czy później wejdę do polityki. Chciałam odsunąć od władzy tych strasznych ludzi. I mam satysfakcję, że przyczyniłam się do tego. W Kaliszu, gdzie miałam pierwsze miejsce na liście i przez miesiące kampanii intensywnie jeździłam po okręgu, z trzech mandatów w poprzedniej kadencji zrobiło się – dzięki pracy moich kolegów z listy, działaczy PiS, wolontariuszy – pięć. Po raz pierwszy w południowej Wielkopolsce pokonaliśmy Platformę. Po roku spędzonym w polityce muszę powiedzieć, że to niezwykłe doświadczenie i że realnie można robić dobre rzeczy dla wspólnego dobra. A poza tym jest to bardzo ciekawe. Dziennikarz nie widzi tego wszystkiego co polityk. Przedtem byłam jakby za szybą, a teraz jestem w środku.

JAK TO JEST POCZUĆ NA WŁASNEJ SKÓRZE TZW. DZIENNIKARSKIE GRILLOWANIE.

To już dawno odczuwałam. Gdy kręciłam moje filmy po Smoleńsku, to nieustannie słyszałam, po co to robię, dlaczego jeżdżę z filmami po całej Polsce, pewnie robię to za kasę? Choć ani grosza za to nie brałam. Ci sami ludzie krytykują mnie teraz. Ale faktycznie wobec polityka dziennikarze pozwalają sobie na więcej. Politykowi łatwo jest przyprawić gębę i przerobić przyzwoitego człowieka na potwora. Kiedyś oczywiście wszystko opiszę. (śmiech) Poza tym nie mam poczucia, że muszę zawsze być w polityce. W każdej chwili mogę z niej wyjść.

I WRÓCIĆ DO DZIENNIKARSTWA?

A dlaczego nie? Adam Michnik, Witold Gadomski, Mirosław Czech byli dziennikarzami, którzy poszli do polityki, a później wrócili do dziennikarstwa. Oczywiście pewnie już nigdy nie będę robiła wywiadów z politykami, ale do publicystyki mogę spokojnie wrócić. Chcę jednak rozwiać nadzieje moich przeciwników – na razie nie mam takiego zamiaru.

Okładka tygodnika WPROST: 32/2016
Więcej możesz przeczytać w 32/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 1
  • bulba IP
    siara.

    Czytaj także