Modlitwa jest moją siłą

Modlitwa jest moją siłą

Modlitwa jest moją siłą
Modlitwa jest moją siłą / Źródło: RAFAŁ SIDERSKI
Do pogróżek ze strony opozycji zdążyłam się przyzwyczaić. Trybunał Stanu nie śni mi się po nocach – mówi minister Beata Kempa, szefowa kancelarii premiera.

Od kilku dni ma pani ochronę przyznaą przez ministra spraw wewnętrznych. Co się dzieje?

Dostałam pogróżki, które policja uznała za niebezpieczne. Nie chodzi tylko o mnie, ale o moją rodzinę. Nic więcej na ten temat nie powiem. Uszanujcie moją prywatność.

Specjalna ochrona BOR dla ministra to nie do końca prywatna sprawa.

Powtarzam: nie chcę o tym rozmawiać. Dla mnie najważniejsze to zapewnić bezpieczeństwo moim pracownikom. I to zostało zrobione. Rozpętana wokół nas atmosfera nienawiści powoduje, że nie możemy lekceważyć takich sygnałów.

To porozmawiajmy o tej atmosferze.

Po prostu przekroczono pewien Rubikon.

Kto?

Ci, którzy nie mogą się pogodzić z tym, że Polska wreszcie się zmienia. Że w 2015 r. duża rzesza obywateli powiedziała III Rzeczypospolitej „dość”. Wyborcy przestali tolerować sytuację, w której establishment ma wszelkie możliwe przywileje, podczas gdy zwykli ludzie nie partycypują w owocach rozwoju.

Winni są tylko „oni”?

Winna jest grupa osób, która zawsze histerycznie protestuje, gdy wprowadzane są reformy służące zwykłym Polakom. Jak na przykład 500 plus.

Przecież nikt nie krytykuje tego, że pomagacie rodzinom. Wątpliwości dotyczą tego, czy Polskę na to stać.

Reformy kosztują, bo muszą kosztować. Skoro Polacy płacą podatki, mają prawo być beneficjentami dobrych rozwiązań.

Mamy wrażenie, że pani mówi przekazem partyjnym. A myśmy chcieli zapytać o coś innego. Jarosław Kaczyński po pogrzebie Anny Kurskiej mówił o potrzebie przerwania polsko-polskiej wojny. W tych samych dniach Andrzej Dudaprzekazał znak pokoju Lechowi Wałęsie…

Jak się jest na mszy świętej, to każdy chrześcijanin przekazuje sobie znak pokoju...

A potem kończy się msza i wracamy do rzeczywistości?

Chcę powiedzieć, że w naszej polityce jest poważny spór i jest to spór o sprawy zasadnicze. To nie jest kłótnia dla kłótni.

Ale Jarosław Kaczyński powiedział: „Podziały w krajach demokratycznych są normalnością, tylko powinny zostać ujęte w pewneramy, a te ramy zostały bardzo przekroczone. To były przekroczenia z obu stron”. To nowość, dotąd wszyscy mówili, że winna jest wyłącznie druga strona.

W Jarosławie Kaczyńskim podziwiam to, że potrafi wznieść się ponad podziały. To świadczy o wielkości tego człowieka. Ale widzę, że państwo chcą punktować tylko naszą stronę. Nawet gdybyśmy mówili rzeczy święte, to i tak będziecie na „nie”.

Nie ustawiamy się po żadnej ze stron.

Coś wam opowiem. Jestem świeżo po seansie filmu „Smoleńsk”. Tam jest taka scena, która świetnie pokazuje to, o co pytacie. Po tragedii smoleńskiej pod pałacem gromadzą się rozmodleni ludzie. Harcerze zapalają znicze, płaczą. A z drugiej strony pojawia się grupka ludzi, która zaczyna ich lżyć. To wtedy druga strona przekroczyła granicę.

Pani minister, w pierwszych dniach żałoby nie było dwóch stron. To się stało później.

Nieprawda. Od początku byli tacy, którzy naruszali świętość żałoby.

Ale w pierwszych dniach wszyscy byli razem. Nie pamięta pani Moniki Olejnik, która płakała w studiu? Przecież to było szczere!

To prawda, były chwile zjednoczenia, ale bardzo szybko przyszedł tak zwany partyjny przekaz. I tyle.

A nie jest tak, że w pewnym momencie obie strony zaczęły grać Smoleńskiem?

Jak tak możecie mówić? Przecież myśmy tam stracili najbliższe osoby, do dziś nie możemy poznać prawdy. Byłam na wielu smoleńskich pogrzebach i na własne oczy widziałam lekceważenie i nonszalancję państwa. Ktoś za te kłamstwa, manipulacje i zaniedbania odpowiada.

Platforma już jednak nie rządzi, a eskalacja złych emocji trwa. Dlatego panią pytamy, co z tymi emocjami zrobić? Dziś to wy rządzicie tym krajem...

Nie mówcie „tym krajem”. Naszym krajem.

Ma pani rację, naszym. I w tym naszym wspólnym kraju zaczynamy mieć dwa narody.

Naród jest jeden, problemw tym, że jego część uległa manipulacji. Wierzę jednak, że prawda ujrzy światło dzienne. Spekulacje przetną ustalenia prokuratury i rządowej komisji, która ponownie bada katastrofę.

Wracając do manipulacji. Kto się tego dopuszczał?

Niestety, media też. „Smoleńsk” Antoniego Krauzego świetnie to pokazuje.

Pani minister, to jest film jednak...

Nie, to nie film. To rzeczywistość i dobrze o tym wiecie.

Traktuje pani „Smoleńsk” jak dokument?

Oczywiście, jest tam osnowa fabularna. Ale ona w syntetyczny sposób pokazuje coś bardzo prawdziwego. Bo przecież tragedia w Smoleńsku to nie był początek. Próba manipulowania Polakami trwała latami. Zastanawialiście się, dlaczego Platforma ograniczała w szkole lekcje historii? Bo wiedziano, że narodem bez tożsamości łatwiej się manipuluje.

Jeśli chodzi o manipulacje historią, to obawiam się, że prawica też ma sporo na sumieniu. Niedawno pani minister edukacji nie chciała publicznie powiedzieć, kto stał za Jedwabnem. Dopytywana, wiła się jak piskorz.

Historię trzeba badać i poznawać. Ale do tego trzeba rzetelnych historyków. Tymczasem doskonale pamiętam, jak Platforma obcinała pieniądze na IPN. Na szczęście młode pokolenie się nie dało. Po pogrzebie „Inki” i „Zagończyka” jestem naprawdę dumna, że mamy taką młodzież.

Mówi pani o członkach onr, którzy przyszli z flagami i wyrzucili zwolenników kod?

A byliście tam? Widzieliście? Bo ja byłam.

Widzieliśmy relacje. I uważamy, że na pogrzeb nie przychodzi się z partyjnymi flagami, jak na wiec.

Przepraszam bardzo, żyjemy w wolnym kraju.

W którym policja wyprowadza zwolenników kod z pogrzebu, a ludzie biją brawo.

Zakażecie ludziom klaskać?

Nie zakażemy. Ale na pogrzebie jakoś nie wypada.

A ja uważam, że „Inka” i „Zagończyk” mieli piękny pogrzeb. Godny bohaterów. Szkoda, że musieli czekać na to 70 lat.

Patriotyzm to piękna rzecz, ale niepokoi nas, że jedna strona próbuje go zawłaszczyć. I na pogrzebie, o którym mówimy, mieliśmy tego przykład.

Zaraz, zaraz, czy naprawdę wierzycie, że działacze KOD przyszli tam w dobrych zamiarach? W mojej ocenie oni także reprezentują środowisko, które walczyło z pamięcią o żołnierzach wyklętych!

ONR ma określać, kto może przyjść na mszę, a kto nie?

Na pogrzebie „Inki” i „Zagończyka” byli bardzo różni, wspaniali ludzie. A to medialne roztrząsanie, czy ktoś był z flagą, czy bez flagi, czy były oklaski, czy nie było, to naprawdę, proszę państwa, bez znaczenia. Dla mnie ważne, że tam byli harcerze, kibice i inni młodzi ludzie kultywujący pamięć żołnierzy wyklętych. I naprawdę, nikt nikomu nie zakazywał wstępu na uroczystości!

Zakazu rzeczywiście nie było. Ale kiedy kilka miesięcy temu onr miał swoją mszę w Białymstoku, władze miejscowego uniwersytetu rozesłały e-maila do obcokrajowców mieszkających w akademikach, żeby nie wychodzili na ulicę. Żaden minister tam nie pojechał. Tymczasem po zabójstwie polskich obywateli do Wielkiej Brytanii wysłaliście całą delegację.

Przeszkadza wam, że nasi ministrowie chcą dbać o bezpieczeństwo Polaków za granicą?

Pytamy tylko o podwójne standardy.

Standard jest jeden: wysyłać światu jasny sygnał, że polski rząd gotów jest zawsze dbać o bezpieczeństwo Polaków. Kropka. Jeśli to się wam nie podoba, to najwyraźniej nie rozumiecie, czym jest bezpieczeństwo naszych obywateli.

Rozumiemy. Pytamy tylko o symetrię. Do Białegostoku ministrowie nie pojechali, a rzecz się działa w Polsce i była w gestii polskich władz.

Jeśli gdzieś zostało złamane prawo, to należy to zgłosić na policję. Nie ma mowy, żeby jakikolwiek organ państwa to zignorował. Ale wy mnie cały czas atakujecie. Myślałam, że ten wywiad będzie trochę inny. Że spytacie o 500 plus, leki dla seniorów… Widzę, że chyba macie na mnie jakieś zlecenie [śmiech].

Chętnie byśmy spytali o 500 plus, ale w PRzekazie PRawicy to się staje uniwersalną odpowiedią na każde niewygodne pytanie. Cokolwiek krytycznego się o was powie, odpowiadacie: PRzecież pomagamy polskim rodzinom.

A czy to jest nieważne? Jestem dumna, że pracuję w rządzie, dla którego rodzina jest najważniejsza. Pamiętam, jak byłam młoda i urodziła mi się córka. Męża mi wzięli do wojska, a ja nie miałam od państwa żadnej pomocy. Pomyślałam sobie wtedy: czy mojej ojczyźnie zależy na tym, żeby Polki rodziły dzieci? Nie chodziło mi broń Boże o żadne pieniądze, ale choćby o symboliczny gest. Nikt o tym nie myślał i my to nadrabiamy. Zwracamy ludziom godność. Choćby rodzicom sześciolatków.

Kolejny raz wywracając do góry nogami system edukacji?

Po prostu słuchając opinii rodziców. Platforma ma na sumieniu liczne afery. Ale wiecie, kiedy zrozumiałam, że przegra wybory? Kiedy minister edukacji wyszła w Sejmie i ogłosiła, że sześciolatki muszą pójść do szkoły. A gdzie wola rodziców? Rozumiecie? Muszą! Szkoły były przepełnione, niedostosowane, biedne, ale rząd wiedział lepiej niż obywatele! Pomyślałam sobie wtedy: tego wam ludzie nie zapomną. Wyborca wszystko wybaczy, z wyjątkiem braku szacunku, szczególnie dla dzieci.

Też nie jesteście bez winy. Słowa o „gorszym sorcie” i „zdrajcach” świadczą o szacunku?

Nie wyjmujcie tych słów z kontekstu. Dla zdrajców nie ma szacunku. Dla morderców „Inki” też nie.

Te słowa padły pod adresem waszych PRzeciwników, a nie zabójców polskich bohaterów z lat 40.

Po 1989 r. w III RP ukształtował się establishment,który postanowił zbiorowo rozgrzeszyć ludzi odpowiedzialnych za niegodziwości poprzedniej epoki. To się odbywało w bardzo różny sposób, czasem nie wprost. Na przykład poprzez blokowanie reform wymiaru sprawiedliwości. My dziś robimy z tym porządek, choćby odbierając esbeckie emerytury. Dla tych ludzi nie może być litości.

Na jak długie rządy się nastawiacie?

Skupiam się na ciężkiej, codziennej pracy. Nie bawię się we wróżkę.

Osiem lat?

Zadecydują wyborcy. Ja mam w sobie pokorę, bo polityka jest jak sinusoida – raz się jest na górze, raz na dole. Nie przywiązuję się do stołków. Powiem wam coś, o czym jeszcze nikomu nie mówiłam. Dwa lata temu chciałam odejść z polityki.

Dlaczego?

Po prostu. Przychodzi czas, że trzeba oddać pola młodym.

Kokietuje pani.

Ani trochę. Jak skończycie pięćdziesiątkę, to zrozumiecie. Tak więc w 2014 r. podjęłam decyzję, że wycofuję się z wielkiej polityki. Założyłam nawet swój komitet wyborczy i chciałam startować na burmistrza Sycowa. Mało brakowałoby, a byśmy dziś tutaj nie rozmawiali.

Żartuje pani.

No skąd. Bycie burmistrzem mojego miasta to było zawsze moje marzenie, a świętej pamięci Przemek Gosiewski mawiał, że marzenia są motorem życia. Tak naprawdę jedynie kilka rozmów z ważnymi dla mnie ludźmi sprawiło, że postanowiłam jeszcze raz wystartować do Sejmu.

I stać się jedną z frontmenek dobrej zmiany. oPozycja straszy panią tRybunałem Stanu. Boi się pani?

Wszystkie decyzje podejmuję z najwyższą starannością, dlatego zapewniam, że Trybunał Stanu nie śni mi się po nocach. A co do pogróżek ze strony opozycji to zdążyłam się przyzwyczaić. Osiem lat rządów Platformy nas zahartowało, poznaliśmy wtedy adresy wszystkich prokuratur w kraju. I co? I nic! Nikogo z nas nie postawiono przed sądem czy trybunałem. Wiecie dlaczego? Bo nie łamaliśmy prawa, my nasz kraj reformowaliśmy. Dlatego skupiam się na tym, żeby pracować dla Polski, i musicie przyznać, że czasem się udaje. Choćby organizacja Światowych Dni Młodzieży. To była promocja Polski wszech czasów. Wielki sukces.

Rządu czy Jana Pawła ii?

Niepotrzebna ta ironia.

Nawiązujemy do pani wypowiedzi o zawarciu paktu z Janem Pawłem ii.

Dziennikarze się z tego śmiali, nie rozumiem dlaczego. Możecie mi wyjaśnić?

My akurat się nie śmialiśmy. Ale przypuszczamy, że wiemy, o co chodziło. O to, że minister nie powinien przesadnie demonstrować swej religijności.

Co to znaczy przesadnie?

W sieci krytykowano na PRzykład nagranie, na którym śpiewa pani w Watykanie psalm.

Bo ja bardzo lubię śpiewać. A psalmy śpiewałam w kościele już jako mała dziewczynka, więc chętnie zrobiłam to jeszcze raz. Czy jako polityk nie mogę być sobą? Mam przywdziewać maski? Udawać kogoś innego?

Pani wypowiedź o Janie Pawle II mogła sugerować, że rząd, zamiast podejmować konkretne działania organizacyjne na rzecz bezpieczeństwa na dniach młodzieży, woli się modlić.

Doskonale wiecie, że myśmy niezbędne działania organizacyjne podejmowali. Okazało się to ogromnym sukcesem wielu ludzi. Jestem z tego dumna, wszyscy to zresztą docenili, także za granicą. Ale czy ja, jako Polka i katoliczka, nie mam prawa się modlić? Nie wstydzę się tego, że modlitwa jest moją siłą. Mamy wielkich patronów, takich jak św. Jan Paweł II czy bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Nie ukrywam, że w trudnych chwilach się do nich zwracam.

W chwilach trudnych politycznie też?

Oczywiście. Moi współpracownicy wiedzą, że jak jest jakaś trudność, to lubię na chwilę zniknąć. Jadę wtedy na Żoliborz na grób księdza Jerzego, modlę się chwilę, wracam i wiem, że będzie dobrze. W 2000 r. po raz pierwszy chciałam zrezygnować z polityki, powiedziałam Mu, że nie daję rady. Popłakałam się. Kiedy w 2005 r. po raz pierwszy zostałam posłem, okazało się, że zaprzysiężenie wyznaczono na 19 października. W rocznicę śmierci księdza Jerzego. Odebrałam to jako znak. Ale już nie dopytujcie o to, bo znowu zrobią z tego niepotrzebną sensację. Trochę dziś byłam dla was niemiła, ale musicie mnie zrozumieć. Zawsze, jak mówię o Smoleńsku, wracają silne emocje. Nawet kawy wam nie zaproponowałam, ale mam nadzieję, że wpadniecie kiedyś jeszcze i nadrobimy. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 37/2016
Więcej możesz przeczytać w 37/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 7
  • Zwykły,prosty Polak. IP
    Do wszystkich kundli szczekających pod adresem p.B.Kempy:: Duj wam w chupę jak stuj halina aż po sam przełyk żebyście pełną radość mieli.
    • stanislaw IP
      Beata, choćbyś mnożyła modlitwy Bóg cię nie wysłucha, gdyż brudne są Twoje ręce ,umysł i sumienie.
      • misiu IP
        z taka wiara i  zaklamaniem najlepiej pasowalaby na  parszywa zakonnice
        • kuba48 IP
          Ochrona ochroną-ale o rozum i troszkę urody,to mogła by się pomodlić !
          • przydzial IP
            ztakim ryjem na siostrzyczke bractwa wiecznej nocy

            Czytaj także