Wykroczenia przeciw miłości

Wykroczenia przeciw miłości

Nie należy nikogo oceniać. To nie głupota czy naiwność czynią ludzi łatwowiernymi,. Na ogół ofiarami oszustów padają ci, którzy znajdują się na życiowym zakręcie – mówi psycholog i kulturoznawca Przemysław Staroń.

Ostatnio było głośno o 80-letniej staruszce, która uwodziła mężczyzn w swoim wieku, a potem ich odurza- ła lekami i okradała. Czy nie ma nic dziwnego w tym, że dojrzali mężczyźni dali się nabrać?

Wydawać by się mogło, że im człowiek starszy, tym mądrzejszy życiowo, bardziej uważny, przewidujący. I mimo że znajduje to odzwierciedlenie w badaniach, ostatecznie broda mędrcem nie czyni. Starszy człowiek, podobnie jak młodszy, może dać się omamić. A mężczyzna w podeszłym wieku to łatwy łup.

Dlaczego?

Kiedy mężczyzna przechodzi na emeryturę, przestaje być czynny zawodowo, często traci pewność siebie i poczucie kompetencji, a to zaburza jego poczucie własnej wartości. Jeśli do tego dojdzie śmierć żony, rozwód lub inne czynniki, mężczyzna zostaje sam na sam z własnymi emocjami. A to najgorsze, co może spotkać faceta.

Czy konfrontacja z samym sobą jest aż tak trudna?

W kulturze zachodniej wciąż mamy problem z emocjami. Nie potrafimy się z nimi obchodzić, nie umiemy ich nazwać, zdefiniować ani zrozumieć. Zwłaszcza mężczyźnie kontekst kulturowy każe emocje tłumić. Nie może zanadto okazywać smutku czy strachu, bo zostanie nazwany mięczakiem. Nie może być zbyt radosny, bo zarzuci się mu egzaltację lub samochwalstwo. Nie może też być zły, wściekły, bo zostanie odebrany jako agresor. I tak od dziecka mężczyzna tłumi emocje, a kiedy coś czuje, nie umie tego nazwać. To trochę tak, jakby być głodnym, a nie wiedzieć, czym jest głód i jak go zaspokoić. Tak powstają emocjonalne dziury, człowiek staje się niezupełny, zdekompletowany. A natura nie znosi próżni. Jeśli jest w nas obszar pusty, coś musi go wypełnić. Wtedy jesteśmy w stanie uwierzyć w największą bzdurę, dać się zwieść byle banałem. Wtedy łatwo nami manipulować.

A kobiety nie mają dziur emocjonalnych? przecież one także padają ofiarą oszustów.

Tak, ale rozmawiamy o osobach w podeszłym wieku. A jeśli chodzi o emocje, kobiety nieco łatwiej radzą sobie ze starością, bo przez całe życie bardziej definiowały się poprzez relacje niż kompetencje. Nawiązywały więcej kontaktów, więcej rozmawiały z sąsiadami, ze sprzedawczynią w sklepie. Dlatego na starość ta pustka może być mniejsza, choć oczywiście nie jest to regułą.

Ale wydawałoby się, że to kobieta jest łatwiejszym celem dla oszusta.

To stereotyp. Myślę, że na ogół ofiarami matrymonialnych oszustów padają ludzie w trudnym momencie życia, na zakręcie, po traumach. Kobiety po przejściach pewnie łatwiej namierzyć.

Trudno ukryć zdumienie, kiedy czytamy, że ktoś wysłał komuś kil- kaset tysięcy złotych czy wziął kredyt, choć widział tę osobę zaled- wie kilka razy.

Dopóki coś dzieje się tylko w sferze zdrowego rozsądku, wszystko jest OK. Jesteśmy czujni. Ale kiedy w grę zaczynają wchodzić uczucia, zdrowy rozsądek sam odkłada się na bok. Dla osoby zintegrowanej emocjonalnie kilka spotkań, e-maili, SMS-ów z banalnymi komplementami, a nawet seks, to za mało, aby powierzyć komuś pieniądze. Ale gdy ktoś ma w sobie wielki głód emocjonalny, to nawet najlepsze wykształcenie i najbardziej intratny zawód nie ustrzegą go przed błędem.

W sieci modne jest oszustwo „na rosjankę”. Do mężczyzn na porta- lach randkowych pisze irina czy tatiana. Wiadomości są na ogół nie- poprawne gramatycznie. Zawierają komplementy i zachwyty. Z czasem dziewczyna schodzi na tematy erotyczne. Gdy rozgrzeje żądze, zaczyna się planowanie podróży do polski. Ona prosi o pieniądze na wizę, paszport, bilet. Gdy wyłudzi odpowiednią sumę, znika z portalu.

Oszustka uderza sprytnie. Odwołuje się do typowo męskich cech – dumy, siły, poczucia ważności. Powoduje, że mężczyzna czuje się potrzebny, zaspokaja jego potrzebę opiekowania się kimś słabszym. Dotyka ambicji, podbija bębenek męskiego ego. Wtedy na oczach mężczyzny pojawiają się okulary z filtrem i nawet prośba o pieniądze nie wzbudza jego podejrzeń. W końcu posiadanie piękności ze Wschodu musi kosztować.

W dobie internetu łatwiej kogoś oszukać i nie zostać złapanym. Stąd rosnąca skala oszustw.

Już to, że ktoś jest obecny na forach matrymonialnych, to dla oszusta czy oszustki cenna informacja. To znaczy, że szuka, może być zdesperowany, a kimś takim łatwo sterować. Ale w sieci działa też inny mechanizm. Bo to, co jest niedostępne, pociąga nas bardziej. Jeśli nie mamy czegoś lub kogoś na wyciągnięcie ręki i może nam to w każdej chwili umknąć, staje się tym bardziej pożądane. A relacja wirtualna zostawia masę niedopowiedzeń. I wtedy działa wyobraźnia. We własnym wyobrażeniu budujemy obraz kogoś, kogo chcemy widzieć. Kto jest pomnikiem z naszych pragnień i kompensuje nam braki.

Oszukani często nie zgłaszają się na policję. Nawet najbliższym nie mówią, że dali się podejść.

Ofiary czują się winne i jest im wstyd. Szczególnie mężczyznom trudno będzie przyznać się do tego, że zaufali i dali się wykiwać kobiecie. Tłumaczy to teoria atrybucji. Gdy ofiarą oszusta padnie kobieta, powiemy z politowaniem – głupia, naiwna, ale szkoda dziewczyny. Na rozkochanego i oszukanego mężczyznę zareagujemy śmiechem i nazwiemy frajerem, który dał się zrobić w konia.

Trudno nie ocenić takich ofiar jako naiwne.

Nie należy nikogo oceniać. Cytując Wisławę Szymborską: „Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono”. To nie brak inteligencji, głupota czy naiwność popycha ludzi do łatwowierności, tylko zaspokajanie bieżących potrzeb. Gdy działamy w stanie zakochania, nasz umysł jest zatruty chemią, podobnie jak po alkoholu czy po narkotykach. Nie bez przyczyny mówi się, że ktoś stracił dla kogoś głowę. Z drugiej strony nie wolno poprzestawać na takim tłumaczeniu, lecz edukować się w zakresie emocji, w przeciwnym razie zdaniu „nie potępiajmy dawców złudzeń, gdyż rozdają swój towar zgodnie z oczekiwaniami” grozi wieczna aktualność.

Czyli oszust tylko wykorzystał sytuację?

Nie. Zawsze winny jest sprawca. Tym bardziej nikczemny, że bawił się cudzymi uczuciami. Inaczej jest, gdy ktoś ukradnie pieniądze, a inaczej, kiedy dodatkowo wykorzysta czyjeś zaufanie. Dodam nieco żartobliwie – jeśli istnieje piekło, to muszą tam trafiać ludzie cynicznie obchodzący się z uczuciami innych.

Czyli na poziomie etyki takie postępowanie jest niemoralne.

Tak, chyba że sprawca ma rys psychopatyczny– na zimno robi krzywdę innym. Wtedy pojawia się dylemat – czy na takiego człowieka należy patrzeć jak na osobę złą, czy jak na osobę chorą? Za to z punktu widzenia religioznawstwa nie ma wątpliwości. Takie przestępstwo przeciw człowiekowi potępia każda religia.

To ciężki grzech?

Przyjmując nomenklaturę Kościoła katolickiego – tak. Jest to sprzeczne z fundamentalnymi wartościami i łamie co najmniej sześć z dziesięciu przykazań. Ale wszystkie religie świata zgodnie potępiają coś, co nazywamy adultery – cudzołóstwo pojmowane jako niewierność i zdrada. Oszustwa matrymonialne są czymś jeszcze poważniejszym niż zdrada – to ciężkie wykroczenie przeciw miłości.

Do niedawna nikt by nie pomyślał, że kobieta jest skłonna uciec się do takich nikczemnych działań.

To nie jest nowe zjawisko. Przypuszczam, że takie kobiety istniały i działały od zawsze. Choćby na dworach królewskich to kobiety często odpowiadały za knucia i intrygi. Historia i kultura są pełne takich przykładów. Ale dziś, dzięki mediom i sieci, szaleje heurystyka dostępności – czyli coś wcale nie musi występować częściej, po prostu częściej się o tym dowiadujemy. Ponadto oszustka wzbudza większe oburzenie, bo po kobiecie się tego raczej nie spodziewamy. Nie przypisujemy jej takich cech jak wyrachowanie czy przebiegłość. U faceta to łatwiej zrozumieć, bo wpisuje się w kanon niegrzecznego łobuza. Wystarczy przyjrzeć się życiorysowi największego polskiego uwodziciela oszusta, słynnego Tulipana, który uwiódł i oszukał setki kobiet. Nie jest to postać jednoznaczna, zdaniem niektórych ma wręcz w sobie urok.

Kobieta oszustka uroku nie ma?

Przeciwnie. W filmie i literaturze na ogół jest przedstawiana jako erotycznie pociągająca, tajemnicza i potwornie niebezpieczna. Można dla takiej stracić głowę. Weźmy choćby Herkulesa Poirota z kryminałów Agathy Christie. Wybitny detektyw, mistrz szarych komórek miał słabość do hrabiny Very Rossakoff, szalenie nieprawej, ale jakże intrygującej kobiety. Ostatecznie jednak to jego szare komórki wygrywały. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 38/2016
Więcej możesz przeczytać w 38/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także