PiS-owski walec nas mobilizuje

PiS-owski walec nas mobilizuje

PiS-owski walec nas mobilizuje
PiS-owski walec nas mobilizuje / Źródło: Marcin Kaliński
Przy tym, co dla swoich ludzi robi teraz Prawo i Sprawiedliwość, PSL to małe miki – mówi Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL.

Psl jeszcze żyje?

Nie tylko żyje, ale ma się całkiem dobrze. Mimo że PiS chciał nas wyzerować.

Mówiło się o was zawsze, że jesteście wielką agencją pośrednictwa pracy. kiedy straciliście władzę, agencja przestała działać.

Zacznijmy od tego, że z tą agencją to gruba przesada. Przy tym, co robi teraz Prawo i Sprawiedliwość, PSL to małe miki.

Zwalniają waszych?

Zwalniają fachowców. W ciągu jednego dnia wymieniono na przykład 90 proc. kierowników Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Dziś brakuje tam specjalistów. Arogancja i buta zdarzały się każdej władzy, ale to, co się teraz dzieje, bije wszelkie rekordy.

Działacze z terenu się skarżą?

Paradoksalnie, ten PiS-owski walec nas mobilizuje. Każdy, kto zna chłopską duszę, wie, że bezpodstawne ataki z zewnątrz tylko nas wzmacniają. A przecież walka z PSL zaczęła się od pierwszych dni nowej władzy. W Sejmie nie dano nam wicemarszałka, odmówiono członkostwa w Komisji ds. Służb Specjalnych, próbowano wyciągać od nas posłów. Później PiS próbował podbierać naszych radnych wojewódzkich. I wiecie co jest w tym wszystkim najciekawsze? Że właściwie nigdzie to się nie udało. W warunkach tak silnego ostrzału utrzymanie jedności przez ostatni rok to nasz wielki sukces.

Boicie się ogłoszonej przez kierownictwo cba kontroli w urzędach marszałkowskich?

Nie boimy się, tym bardziej że wszystkie sprawy związane z wydatkowaniem środków europejskich były już wielokrotnie sprawdzane, zarówno przez NIK, jak i instytucje europejskie. Nie mamy wątpliwości, że to akcja polityczna. Jeśli jednego dnia o jednej godzinie służby wchodzą jednocześnie do 16 urzędów marszałkowskich, to wszyscy wiemy, o co chodzi. Choć szukanie haków trwa już od trzech miesięcy, dotychczas nic nie znaleziono. To o czymś świadczy. Myślę, że te wszystkie działania wymierzone w PSL mają jeszcze jeden cel: przykryć fakt, że nowa władza nie ma pomysłu na wieś i rolnictwo.

Rolnicy, którzy masowo głosowali na pis, jakoś tego zdania nie podzielają.

To się zaczyna zmieniać. Ludzie widzą, że Krzysztof Jurgiel to krzywda dla polskiej wsi. Pierwszy powinien zostać zdymisjonowany. Afrykański pomór świń dochodzi do Warszawy, a zwierzęta z zakażonych terenów przewożone są do utylizacji w rejony, gdzie są największe hodowle trzody chlewnej w Polsce. Nie chcę być złym prorokiem, ale jak dojdzie tam do zakażenia, to polskie rolnictwo leży. Dlatego minister Jurgiel nie będzie mieć z nami spokoju. Będziemy mu przypominać o problemach polskiej wsi każdego dnia. W różny sposób. Ostatnio nasza młodzieżówka zaniosła mu kotlet schabowy, żeby nie zapominał o polskiej wieprzowinie.

Pan wybaczy, ale to nie jest bardzo uciążliwa forma protestu...

Tak się wam tylko wydaje. Nieustanne działania partyzancko-podjazdowe mogą być w polityce bardzo męczące. Jak nie można być lwem, to trzeba być lisem.

Happeningami nie odzyskacie wsi.

Nie ograniczamy się do happeningów. Tym bardziej że dziś na wsi narasta przekonanie, że miłość PiS do chłopów okazała się fałszywa i krótkotrwała. Mówiąc wprost, Prawo i Sprawiedliwość polską wieś wyzyskało i odrzuciło. Nie ma podwojonych dopłat, nie ma gwarantowanych cen minimalnych, nie ma skupu interwencyjnego. I przede wszystkim nie ma w rządzie serca dla polskiej wsi.

Sądząc po sondażach, nie ma też powrotu wyborców do psl.

Sondaże nigdy nas nie rozpieszczały. Ale nie ma co się oszukiwać, w tej chwili nie ma mody na PSL. Kiedy jednak rozmawiam z rolnikami, nikt już się nie przyznaje, że głosował na PiS. Nie twierdzę, że przekłada się to na szalony entuzjazm dla nas, ale wrogości też już nie czuję. A przyznam, że przed ostatnimi wyborami czasami czułem.

Jarosław kalinowski mówi, że dopóki rząd płaci 500 plus, będzie miał poparcie.

To prawda, na spotkaniach z wyborcami ludzie bardzo chwalą 500 plus. Jednak jest też coraz większa grupa wyborców rozgoryczonych tym, że tych pieniędzy nie dostali. Ale żeby było jasne: PSL popiera ten program. Jeśli wygramy wybory, nie tylko się z niego nie wycofamy, ale wręcz go wzmocnimy.

Trochę to mało wiarygodne, bo rządziliście przez osiem lat.

I przypomnę, że wprowadziliśmy tysiąc złotych na każde dziecko. To dzięki PSL mamy najdłuższy w Europie urlop macierzyński oraz przedszkola za złotówkę. Jak to wszystko zsumować, to korzyści, które obywatele mają z naszych zmian, nie są wcale mniejsze niż 500 plus. Tyle że PiS umiał to lepiej opakować i sprzedać. W dziedzinie polityki rodzinnej koalicji PO-PSL zabrakło wyraźnej kropki nad i. Projektu, który byłby sztandarem. Zabrakło też polityki informacyjnej o tym, co zrobiliśmy. Widać nie jesteśmy dobrymi propagandzistami. PiS w tej kategorii to mistrz świata.

A może donaldowi tuskowi zabrakło też społecznej wrażliwości? michał boni uderzył się w tej sprawie w piersi, mówiąc: „byliśmy głusi”.

Rzeczywiście, był czas, że Donald Tusk nie doceniał wagi spraw społecznych, ale to się wyraźnie zmieniło. Pamiętam na przykład, jak przekonałem go do zdecydowanych działań w polityce rodzinnej. To było szczere.

Wkrótce startuje pan na prezesa psl. Jaką drogą pójdzie partia pod pana kierownictwem?

Swoją własną. Niezależną od totalnej władzy, ale też niezależną od totalnej opozycji. Polska nie jest tak czarno-biała, jak to rysuje większość polityków. I tę wojnę polsko-polską trzeba zakończyć. Już dziś wielu polskim rodzinom trudno się spotkać przy świątecznym stole.

No właśnie. I w tych sporach nie ma chyba miejsca na partię środka.

Zgadzam się, że dziś w polityce mamy raczej czas fajerwerków i ekscentryków. Ale ani ja, ani PSL nie zamierzamy się w tej konkurencji ścigać. Jestem przekonany, że z każdym miesiącem tęsknota za normalnością będzie w Polakach rosła.

Na razie wojna polsko-polska nie tylko nie gaśnie, ale się wręcz zaognia. Właśnie znów kłócimy się o aborcję.

Mam określone poglądy w tej sprawie, ale w PSL jest wolność wyboru i nikt nikomu nie narzuca, jak w tych sprawach głosować.

Pan zagłosował za skierowaniem projektu zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej do dalszych prac.

Zrobiłem to z dwóch powodów. Po pierwsze, wnioskodawcy wyrazili w Sejmie wolę zmian w swoim projekcie. Po drugie, uważam, że w obecnej ustawie przepis mówiący o dopuszczalności aborcji z powodu wad genetycznych wymaga doprecyzowania. Natomiast nie ma i nie będzie mojej zgody na więzienie dla matek oraz zakaz aborcji w przypadku gwałtu i zagrożenia życia matki. Gdyby ten projekt był finalnie głosowany w kształcie, który ma teraz, na pewno byłbym przeciw.

Nie boi się pan, że w obecnym składzie sejmu dyskusja o aborcji czy in vitro to otwieranie puszki pandory?

Mimo wszystko wierzę w racjonalne myślenie części posłów PiS.

Znowu ustawia się pan pośrodku, między władzą a opozycją. Tyle że taka polityka jest nieskuteczna. Chcieliście mediować w sprawie trybunału konstytucyjnego, a pis nad waszymi rozwiązaniami nawet się nie pochylił.

Nie tylko skuteczność się liczy, w dzisiejszych warunkach szukanie porozumienia staje się wartością samą w sobie. Poza tym PSL ma zbyt duże doświadczenie, żeby się łatwo poddawać. Przykładem jest nasza ustawa umożliwiająca przejście na emeryturę po 40 latach pracy. Zmielili nam ją w sejmowej niszczarce, to wnieśliśmy projekt obywatelski. Zignorować ponad 100 tys. obywateli, którzy się pod nim podpisali, nie będzie już tak łatwo.

Pójdzie pan w marszu kod 11 listopada?

Na pewno, jak co roku, złożę kwiaty przed pomnikiem Wincentego Witosa. Natomiast wyścigi na marsze pod hasłem: „KOD kontra narodowcy”, liczenie uczestników i kłótnie o to, kto wygrał, niespecjalnie mnie interesują.

Zachowuje pan równy dystans do pis i kod?

Generalnie tak. Zresztą uważam, że politycy w otoczeniu KOD nie powinni się pojawiać zbyt często. Chętnie poszedłbym natomiast w marszu łączącym Polaków, takim, jaki organizował Bronisław Komorowski. Niestety, w tej sprawie nie słychać o żadnej inicjatywie Andrzeja Dudy. Patriotyzm jest dziś zawłaszczany przez jedną opcję polityczną i PSL się na to nie zgodzi.

Co możecie zrobić?

Włączymy się aktywnie w politykę historyczną. Ostatnio po historii przejechano dość mocnym korektorem. Mamy pamięć o Piłsudskim, potem długo, długo nic i kult Żołnierzy Wyklętych. Nawet Armia Krajowa i Państwo Podziemne nam gdzieś przepadły! Jako PSL chcemy głośno przypomnieć o Batalionach Chłopskich. To wielka, zapomniana armia, z kompletnie przemilczanym dziś dowódcą gen. Franciszkiem Kamińskim. Nie możemy pozwolić, by odebrano nam prawo do patriotyzmu. Pod tym względem buta PiS jest niewyobrażalna. To się przenosi na dół. Sam się o tym przekonałem, gdy wchodziłem na mszę po zaprzysiężeniu Andrzeja Dudy. Z ministrami Sawickim i Zembalą chcieliśmy się pomodlić za prezydenta, a ze strony grupki osób usłyszeliśmy wyzwiska. Takich sytuacji w Polsce jest coraz więcej, dlatego mam nadzieję, że Kościół się wreszcie obudzi i zabierze głos. Chociaż powiem szczerze, że gdy przestałem być ministrem, to na ulicy spotykam się z wielką sympatią. Jakoś już tak jest, że dla ministrów ludzie nie są specjalnie mili, za to dla opozycji zdecydowanie bardziej.

Pracował pan jako wolontariusz podczas światowych dni młodzieży. To pomysł na ocieplenie wizerunku?

Naprawdę uważacie, że politycy robią wszystko dla PR-u? To ponura wizja. Może was zaskoczę, ale praca wolontariusza podczas wizyty papieża to był dla mnie najlepszy moment w ciągu ostatniego roku.

Jak pan tam trafił?

W krakowskim szpitalu im. Dietla, w którym kiedyś pracowałem jako lekarz, od lat działa wolontariat św. Eliasza. Znajomi zapytali mnie, czy w czasie dni młodzieży bym im nie pomógł. Zgodziłem się. Myślałem, że będę tam kilka godzin dziennie, a wyszły z tego całe dni i noce. Przyznam, że kiedy włożyłem fartuch, pojawiła się tęsknota za zawodem. Współpracuję też z Lekarzami Nadziei, organizacją zajmującą się leczeniem bezdomnych. Myślę, że kiedyś wrócę do medycyny.

Na razie nic na to nie wskazuje, bo 19 listopada startuje pan na prezesa psl.

Pewnie gdybym teraz wrócił do codziennej praktyki lekarskiej, szybko pojawiłaby się tęsknota za polityką. Żartuję czasem, że dziś muszę leczyć PSL. Moim zadaniem jest doprowadzić naszą partię do dobrej formy.

Stan pacjenta jest bardzo ciężki?

Zapewniam, że nie jest tak źle. Naprawdę trudno było w listopadzie ubiegłego roku, kiedy – po najgorszym w historii wyniku wyborczym PSL – zostawałem prezesem. Wtedy groziło nam to, że nasze 120-letnie dziedzictwo zostanie pogrzebane, oplute, zniszczone. Podjąłem wyzwanie i dziś nie mogę się wycofać. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 40/2016
Więcej możesz przeczytać w 40/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 2
  • C.B.D.O. IP
    „nowocześni” („nowoczesne”) politycy broniący „praw” kobiet do aborcji mają coś z mentalności hitlerowca z rampy w KL Auschwitz (który decydował, kto przeżyje, a kto idzie do komory gazowej i pieca) – chcą decydować które nienarodzone dziecko będzie żyło, a które będzie zabite i w ten sposób uśmiercają dzieci z Zespołem Downa! Dla nich prawa człowieka to wyłącznie prawa kobiet – ale dzieci (w tym te nienarodzone) to przecież też są ludzie …

    Ta „nowoczesność” odnosi się w sposób oczywisty nie tylko do zachowań indywidualnych ale też do wielu instytucji międzynarodowych – np. 20 marca 2007 Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał orzeczenie, w którym nakazał Rzeczypospolitej Polskiej wypłacenie Alicji Tysiąc 25 tys. euro zadośćuczynienia … po tym jak lekarze pracujący w publicznej opiece zdrowotnej uznali, że przypadek Alicji Tysiąc nie upoważnia do wykonania legalnej aborcji ze względów zdrowotnych (obciążeniem jej zdrowia była postępująca od roku 1977 krótkowzroczność prowadząca do pogorszenia wzroku). … Zdanie odrębne do wyroku złożył sędzia Francisco Javier Borrego (Hiszpania), który stwierdził: Wszystkie ludzkie istoty rodzą się wolne i równe w godności i prawach. Dzisiaj Trybunał zdecydował, że istota ludzka urodziła się ze względu na naruszenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Zgodnie z tym rozumowaniem, jest w Polsce dziecko, które obecnie ma sześć lat, którego prawo do urodzenia jest w sprzeczności z Konwencją. Nigdy nie sądziłem, że Konwencja mogłaby zajść tak daleko i uważam, że to  PRZERAŻAJĄCE”
    • cogito-ergo-sum-vere IP
      --widzimy, że PO (Schetyna) zmieniła zdanie ws. IPN w chwili, gdy ... zaczęto przenosić groby oprawców postawione w miejscu pochówku ZAKATAOWANYCH PRZEZ UB oraz ogłoszono ujawnienie teczek wszystkich UB-eków! Okazuje się teraz, kto de facto wymyślił i stworzył PO (gen. Czempiński w wywiadzie prasowym powiedział, że to Olechowski zrobił z jego inspiracji)! Teraz mamy tylko potwierdzenie tego! Długie są łapska agentów WSI

      Czytaj także