Mężczyźni powinni się bać

Mężczyźni powinni się bać

Mężczyźni powinni się bać
Mężczyźni powinni się bać
Polki przebiły już szklany sufit i mężczyźni będą musieli się z tym pogodzić – mówi Dorota Soszyńska, najbogatsza kobieta polskiej branży kosmetycznej.

Co roku publikujemy listę najbogatszych polek i co roku słyszymy, że to liga żon, czyli pań, które są bogate, bo dobrze wyszły za mąż.

Na całym świecie zdarzają się kobiety, które dzięki dobremu zamążpójściu czy odziedziczonej fortunie poprawiają swój status materialny. Trudno mieć o to do nich pretensje. Ważne jest, by w mądry sposób wykorzystać swoją pozycję, rozwijając biznes i angażując się społecznie. Mój mąż pochodzi z rodziny z 80-letnią tradycją w branży kosmetycznej i farmaceutycznej. Dołączyłam do firmy i wspólnie rozwijamy ją od 35 lat. Nie była to droga zawsze usłana różami. Sukces zagwarantowała mi ciężka i konsekwentna praca. Jeżeli jakaś kobieta doszła do fortuny inaczej, to wypada tylko pogratulować.

Kobietom w polsce jest trudniej w biznesie niż mężczyznom?

Pewnie tak, ale to będzie się zmieniać. Kobiety w Polsce są lepiej wykształcone od mężczyzn, odpowiedzialne, kreatywne, obowiązkowe. Mają więcej empatii dla współpracowników niż mężczyźni, a to w pracy ma duże znaczenie. Polki potrafią świetnie łączyć karierę zawodową z życiem rodzinnym. Wiele Polek stale pracuje nad sobą, dokształcając się. I stąd coraz więcej kobiet osiąga sukcesy w biznesie i polityce. Wystarczy spojrzeć na to, ile kobiet na świece pełni ważne funkcje na arenie międzynarodowej: Angela Merkel, Theresa May, Hillary Clinton, Federica Mogherini czy Danuta Hübner.

Irena eris mówiła, że w polskim biznesie jest mało kobiet, bo męski świat jest wręcz mafijny i nie pozwala kobietom awansować.

Nigdy nie miałam takiego wrażenia. W naszej firmie 80 proc. pracowników to kobiety. 25 proc. Polek prowadzi własną działalność gospodarczą. Średnia unijna utrzymuje się na poziomie 17 proc. Mężczyźni powinni się bać kobiet. Polki przebiły u nas już szklany sufit. Największy problem mają z tym mężczyźni, u których odzywa się męska duma, urażona tym, że wyprzedziła ich kobieta. Niestety będą musieli się z tym pogodzić. Nasze panie w odróżnieniu od panów potrafią się też jednoczyć.

I w odróżnieniu od panów dbają o swój wygląd.

Wyglądają naprawdę fantastycznie. Wyróżniają się na tle mieszkanek krajów z zachodniej Europy. Dużo czytają, interesują się modą, podążają za trendami. Polscy mężczyźni powinni jeszcze nad sobą popracować.

Czy facet, który interesuje się modą i używa masy kosmetyków, nie jest mało męski?

W Polsce pokutuje syndrom macho. Panowie uważają, że nie wypada używać zbyt wielu kosmetyków, bo jest to mało męskie. A nie może być zadbany macho? Facet, który jest męski, silny i opiekuńczy, ale też zadbany?

A co to znaczy zadbany facet?

Mężczyzna powinien mieć zadbane dłonie i paznokcie. Czyste, dobrze ostrzyżone włosy. Strój dopasowany do sytuacji. Pierwsze wrażenie jest bardzo istotne, a schludny wygląd to przecież wizytówka człowieka. Mężczyźni w Europie przywiązują dużą wagę do stroju. Pracownik reprezentuje firmę swoimi kompetencjami, ale także swoim wyglądem. To wzbudza zaufanie.

A polscy mężczyźni dbać o siebie nie chcą?

To się zmienia. Sprzedaż męskich kosmetyków systematycznie wzrasta. Szczególnie wśród młodego pokolenia. Młodzi mężczyźni zdecydowanie bardziej o siebie dbają.

W internecie są filmy, na których chłopcy uczą kolegów, jak nakładać na siebie makijaż przed pójściem do szkoły.

Makijaż u mężczyzny to na pewno przesada. Nie o to chodzi. Facet ma być po prostu schludny, czysty, zadbany. Wystarczy.

Po co kosmetyki, jak można sobie w kilka minut wstrzyknąć botoks?

W Polsce kliniki medycyny estetycznej rosną jak grzyby po deszczu. Polki wyjątkowo przywiązują wagę do poprawiania swojej urody. Niestety żaden zabieg upiększający nie zastąpi codziennej pielęgnacji. Mamy zanieczyszczone środowisko, kiepską wodę w kranach. Kosmetyków trzeba więc używać cały czas. Może nie dają natychmiastowego efektu, ale systematyczna, odpowiednio dobrana do rodzaju skóry pielęgnacja poprawia jej kondycję i opóźnia procesy starzenia.

Działanie potwierdzone naukowo – słyszymy w reklamach Kremów przeciwzmarszczkowych. Wierzyć?

Jeżeli reklamuje się uczciwa firma, to nie wyobrażam sobie, żeby podawała jakiekolwiek informacje dotyczące skuteczności produktów, niepoparte badaniami. Ich wyniki nie są tajne. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy podawali informację o badaniach, a w rzeczywistości ich nie mieli. W sekundę stracilibyśmy zaufanie naszych klientów.

A czym zagraniczny krem za 500 zł różni się w działaniu od kremu z polskiej firmy za 50 zł?

Polskie firmy nie mają prawa mieć dzisiaj kompleksów. Dorobiliśmy się nowoczesnych produktów, zaawansowanych technologicznie. Korzystamy z takich samych składników, co największe międzynarodowe koncerny. Jasne, że za krem od znanej, światowej marki zapłacimy więcej. Tak jest z większością produktów luksusowych. Nieważne, czy kupujemy samochód czy tabliczkę czekolady. Produkt znanej marki, kojarzący się z luksusem, będzie kosztować po prostu więcej.

To czym się różni tani krem od dobrego kremu?

Skuteczny, zaawansowany technologicznie, dobrze przebadany krem nie może kosztować kilku złotych. Dobry produkt musi mieć swoją cenę. Warto analizować skład i proporcje poszczególnych składników aktywnych.

Ale patentu na eliksir młodości nie macie?

Na to musimy jeszcze trochę poczekać. Chociaż wszystkie o tym marzymy. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 40/2016
Więcej możesz przeczytać w 40/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 2

Czytaj także