Europa zamyka drzwi przed imigrantami

Europa zamyka drzwi przed imigrantami

Europa zamyka drzwi przed imigrantami
Europa zamyka drzwi przed imigrantami / Źródło: East News
Likwidacja „dżungli” z Calais to dowód na klęskę polityki imigracyjnej starej Unii.

Ewakuacja kilku tysięcy imigrantów z Calais, pochodzących m.in. z Syrii, Afganistanu, Pakistanu, Sudanu, Albanii, Egiptu, i likwidacja ich obozowiska, tzw. dżungli, trwała kilka dni. Uchodźcy są już w wyznaczonych przez francuski rząd, rozrzuconych po całym kraju, specjalnych ośrodkach. Jednak część z ewakuowanych odgraża się, że wróci na miejsce zrównanej z ziemią „dżungli” i nie zrezygnuje z prób przedarcia się do Anglii. Twierdzą, że nie powstrzyma ich nawet wznoszony od niedawna czterometrowy, betonowy mur wzdłuż drogi prowadzącej do portu.

 Według Nicolasa Sarkozy’ego, jednego z kandydatów prawicy w przyszłorocznych wyborach, urządzenie nowej „dżungli” zajmie imigrantom najwyżej sześć miesięcy. Dlatego proponuje radykalne kroki: zawieszenie prawa do łączenia rodzin i wydalenie wszystkich tych imigrantów, którzy nie potrafią udowodnić, że uciekają przed prześladowaniami. Z kolei Alain Juppé, lider sondaży w prawyborach na prawicy i były premier, wzywa do renegocjacji porozumienia z Le Touquet, w ramach którego Brytyjczycy prowadzili dotąd swoje kontrole graniczne właśnie w Calais. Francuzi chcieliby więc podrzucić gorący kartofel, jakim są uchodźcy, Anglikom. Łatwo nie będzie. Nikt dziś w Europie nie chce dzielić się takimi problemami. Komentator konserwatywnego „Spectatora”, Nicholas Farrell, zauważa z przekąsem, że „chęć dostania się do Wielkiej Brytanii nie jest jeszcze prawem człowieka”. 

Francuski rząd prawdopodobnie nie pozbyłby się obozowiska imigrantów w Calais, którego początki sięgają 1999 r., gdyby nie zbliżające się wybory prezydenckie i trwająca już w najlepsze kampania. Francuscy politycy wzięli sobie najwyraźniej do serca wyniki czerwcowego referendum w Wielkiej Brytanii. Choć Brytyjczycy tłumaczą Brexit zniechęceniem unijną biurokracją i dyktatem Niemiec, w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że za decyzją o opuszczeniu Unii stał przede wszystkim rosnący opór społeczny przed przyjmowaniem nowych imigrantów, także tych nielegalnych, spoza Europy. We Francji, która nie poradziła sobie przecież jeszcze z integracją przybyszy z Maghrebu z lat 60. i 70., też panują antyimigranckie nastroje. Trudno zresztą oprzeć się wrażeniu, że prześcigający się dziś w radykalizmie kandydaci na prezydenta zwalczają problemy, które sami stworzyli, rządząc przez wiele lat Francją. Francuzi szukają więc nowej oferty politycznej i coraz więcej z nich popiera antyimigrancki Front Narodowy Marine Le Pen. Według ostatniego sondażu przeprowadzonego dla francuskiej telewizji France 2, już ponad 50 proc. Francuzów, zarówno zwolenników prawicy, jak i lewicy, jest zdania, że Le Pen jest poważnym politycznym graczem, i że powinna otrzymać więcej władzy. Do zwolenników FN dołączą też pewnie mieszkańcy francuskich miasteczek, gdzie rząd rozmieścił kilkudziesięcioosobowe grupy ewakuowanych z Calais przybyszów z Afryki i Bliskiego Wschodu. W Forges-les-Bains, położonym 30 km od Paryża, czy w Pierrefeu-du-Var, na południu Francji, próbowano nawet organizować uliczne protesty, ale bez skutku, dlatego swój gniew Francuzi wyleją pewnie dopiero w trakcie kwietniowych wyborów.

Zakładnicy Turcji

A o tym, co grozi politykom, którzy nie słuchają wyborców, przekonało się ostatnio niemieckie CDU – partia kanclerz Niemiec Angeli Merkel, która poniosła we wrześniu spektakularne porażki w wyborach regionalnych. Jest to efekt wpuszczenia przez nią prawie 1,5 mln imigrantów, których obecnie mają dość jej wyborcy. Tymczasem europejskie granice szturmują wciąż nowi imigranci. Ich typowy szlak prowadzi z Turcji, z której dostają się następnie drogą morską na greckie wyspy Kos, Lesbos, Samos i Chios. Co prawda nie ma ich tylu, co w zeszłym roku, bo wynegocjowana przez kanclerz Merkel umowa z Turcją skutecznie powstrzymała większość imigrantów. Prezydent Recep Tayyip Erdoğan miał w nagrodę otrzymać zniesienie wiz UE dla swoich obywateli. To jednak napotkało na opór wielu państw członkowskich, a także Komisji Europejskiej, zazdrosnej o to, że umowę z Turcją kanclerz Merkel negocjowała samodzielnie. Bruksela uzależniła więc zgodę na ruch bezwizowy od liberalizacji prawa w samej Turcji, gdzie prezydent Erdoğan rządzi żelazną ręką. Relacje z Turcją popsuły się jednak po nieudanym lipcowym puczu, kiedy prezydent Erdoğan zaczął przeprowadzać czystki i zapowiedział przywrócenie kary śmierci. 

Teraz cała umowa o kontrolowaniu imigracji stoi pod znakiem zapytania, bo Turcy postawili Unii ultimatum: albo wizy zostaną zniesione do końca października, albo umowa przestanie obowiązywać. Bruksela próbuje więc znaleźć alternatywę dla Turcji jako strażnika europejskich granic. Szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini próbuje m.in. dogadać się z Nigerią, Senegalem, Mali, Etiopią i Nigrem, które miałyby pomóc zablokować exodus mieszkańców Afryki do Europy. Skutków tej aktywności unijnej dyplomacji jednak na razie nie widać. Za to skutki liberalnej polityki imigracyjnej europejskich liderów już tak. W Niemczech okres bezkrytycznego poparcia dla polityki Angeli Merkel skończył się wraz z nadchodzącymi z Francji informacjami o zamachach terrorystycznych, przeprowadzanych przez islamistów, i po serii zamachów w samych Niemczech. Latem, kiedy doszło do ataków w Monachium, Reutlingen i Ansbach, w których zginęło kilkanaście osób, m.in. w wyniku uderzeń maczetą, pękł mur milczenia w mediach. Niemieckie gazety zaczęły w końcu pisać o zagrożeniu terrorystycznym związanym z ubiegłoroczną falą imigrantów. Europejski Urząd Policji Europol szacuje liczbę potencjalnych islamskich terrorystów wśród uchodźców na kilkaset osób.

Strategia pobłażania

Część europejskich elit jednak nadal nie rezygnuje z dotychczasowej strategii dopieszczania za wszelką cenę islamskich imigrantów. Władze niemieckiego miasta Monheim am Rhein w Nadrenii Północnej Westfalii wydadzą 845 tys. euro na budowę 2 meczetów. 34-letni burmistrz miasta Daniel Zimmermann, notabene założyciel partii ludzi młodych, alternatywnie nastawionych, PETO (z łac. postuluję), jest przekonany, że budowa meczetów przyczyni się do integracji muzułmanów z Niemcami. Z kolei austriacki sąd najwyższy unieważnił ostatnio wyrok skazujący irackiego imigranta, który zgwałcił na publicznym basenie w Wiedniu dziesięcioletniego chłopca. Został skazany na sześć lat więzienia, ale według SN sąd niższej instancji nie ustalił, czy sprawca mógł domniemywać, że chłopiec zgodził się na seks. Takie informacje radykalizują Europejczyków. W Niemczech wyborcy coraz wyraźniej skłaniają się ku antyimigranckiej Alternative für Deutschland, która świetnie wypadła w wyborach regionalnych. AfD otrzymała w Meklemburgii Pomorzu Przednim 21.8 proc., podczas gdy rządząca CDU 19 proc. Z kolei w kosmopolitycznym wydawałoby się Berlinie na AfD głosowało 14 proc. mieszkańców. Podobno od czasu II wojny światowej nie było innej skrajnie prawicowej partii, która zdobyła w stolicy aż takie poparcie. Dziennik „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung” napisał zaraz po wyborach, że AfD udowodniła swój potencjał w dużych miastach i będzie poważnym zagrożeniem dla kanclerz Merkel w wyborach powszechnych. Nikt już w Niemczech nie ma wątpliwości, że wyborcy chcą ukarać rząd za politykę otwartych drzwi. A będą mieli ku temu znacznie więcej powodów, jeśli Turcja spełni swoją groźbę i ponownie otworzy imigrantom drogę do Europy. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 44/2016
Więcej możesz przeczytać w 44/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 4
  • dżdżowniczka IP
    Powinniśmy zrobić dla nich jakąś zbiórkę pieniędzy i zakupić im potrzebne rzeczy, ciepłą odzież, jedzenie. Muszą przetrwać jakoś zimę. A także zapewnić transport powrotny.
    • Realista IP
      A po co autor tekstu i na jakiej podstawie oglasza takie rewelacje? Europa jak dotad nie zrobila nic w celu ochrony przed islamska roszczeniowa holota.
      • szarek IP
        Największy problem stanowi włoski rząd razem tym materacim czy jak mu tam, jeszcze ta idiotka mogerini i obecny papież. Wszyscy oni tolerują masowy przemyt imigrantów przez Morze Śródziemne. A może mają jakieś udziały w biznesie przemytniczym.
        • takto IP
          Jakie drzwi, jakie zamyka... płynie tu kto chce, statki wyławiają ich setkami i wiozą do UE, ciągle nacisk na przyjmowanie ich bo się kary posypią - to o czym wy tu...? jakie drzwi, granice UE stoją otworem, nie ma czegoś takiego jak straż graniczna UE, jakie zamyka... żenada.

          Czytaj także