Turcja dekretem zamyka 16 dzienników, dwie rozgłośnie radiowe i kanał telewizyjny

Turcja dekretem zamyka 16 dzienników, dwie rozgłośnie radiowe i kanał telewizyjny

Dodano:   /  Zmieniono: 16
Prasa, przegląd prasy, media (fot.mitrija/ Fotolia.pl)
Turecki rząd ogłoszonym 30 października dekretem nakazał zamknięcie szesnastu dzienników w kraju. Powołuje się przy tym na ustawę o stanie wyjątkowym.

Dekret nr 675 przewiduje zamknięcie 16 dzienników, dwóch agencji prasowych, dwóch rozgłośni radiowych, jednego kanału telewizyjnego oraz trzech periodyków. Jak przeczytać można w uzasadnieniu decyzji, są one zamknięte za "powiązania z ugrupowaniami terrorystycznymi bądź grupami, których działalność jest sprzeczna z interesami bezpieczeństwa państwa".

Wśród zamkniętych dzienników jest sześć kurdyjskich i agencji prasowej Dicle (DIHA), która informuje o wydarzeniach mających związek z konfliktem kurdyjskim. 

Wcześniej 30 października informowano, że tureckie władze zwolniły 10 tys. pracowników sektora publicznego. Pracę stracili m.in. naukowcy, nauczyciele i pracownicy służby zdrowia. W sumie zwolniono ok. 10 tys. osób. Według nowego prawa zniesione zostają wybory władz uniwersyteckich. Od tej pory prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan będzie mianował rektorów uczelni wyższych na wniosek rady szkolnictwa wyższego.

Nieudana próba wojskowego zamachu stanu w Turcji

15 lipca w Ankarze, stolicy Turcji oraz m.in. w Stambule, doszło do próby wojskowego zamachu stanu. Miała ona miejsce około godz. 22, a po godz. 9 (czasu polskiego) tureckie władze ogłosiły, że udało się powstrzymać puczystów. W walkach, które wybuchły, zginęło ponad 270 osób, a blisko 1,5 tys. zostało rannych. Zaatakowano m.in. budynek tureckiego parlamentu, siedziby tureckich telewizji i siedzibę sztabu generalnego.

W Turcji, po próbie puczu, zamknięto kilkadziesiąt stacji telewizyjnych oraz niektóre agencje prasowe, rozgłośnie radiowe, redakcje gazet i magazynów.

Erdogan: Pucz inspirowany przez Gulena

Prezydent Turcji Recepa Tayyipa Erdogana utrzymuje, że Fethullah Gulen i członkowie religijno-społecznego ruchu Hizmet są odpowiedzialni za próbę wojskowego zamachu stanu w Turcji.

Gulen to były sojusznik Erdogana, który przebywa od 1999 roku na dobrowolnym wygnaniu w Pensylwanii w Stanach Zjednoczonych. Gulen, kilka dni po tym, jak Erdogan zarzucił mu inspirowanie puczu, odniósł się do tych oskarżeń. Oświadczył, że stanowczo odrzuca wszelkie interwencje wojska w życie polityczne kraju. Stwierdził, że cierpienie sprawiały mu wszystkie kolejne zamachy stanu w Turcji.

Czytaj także

 16
  • kaktus IP
    Posluchali naszej ''primaposlaki''
    • Mirek IP
      A co na to Unia Europejska ???. A no nic !!!. Zamknęła mordę i leży z podkulonym ogonem . Niemcy też zamknęli swoje czerwone ryje . Przeciwko Polsce to CZERWONE EUROPEJSKIE LEWACTWO umie drzeć mordy ale przed Turkami to leży niczym szmata do wycierania butów .
      • malgosia IP
        to niech Tusk ze swoimi z UE wkroczy w obronie demokracji.....ale chyba tam jest wszytko ok...
        • Riman IP
          To w tej Turcji nie ma obrońców demokracji spod znaku KOD,czy nowośmiesznych?Może by tak nasi na czele z kijowskim, korablinem i rumunem się tam udali,a Erdogan z miejsca skapituluje.
          • be ton IP
            Należy się cieszyć, że jesteśmy w UE, bo gdyby nie to, to podobnie by zrobił u nas kurdupel mściwy.