Marszałek Sejmu planował zmiany, które uderzyłyby w dziennikarzy. Jest sprzeciw 28 szefów mediów

Marszałek Sejmu planował zmiany, które uderzyłyby w dziennikarzy. Jest sprzeciw 28 szefów mediów

Dodano:   /  Zmieniono: 207
Dziennikarze w Sejmie
Dziennikarze w Sejmie / Źródło: Newspix.pl / KONRAD KOCZYWAS/FOTONEWS
Szefowie największych mediów informacyjnych redakcji w kraju wystosowali do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego list, w którym wyrażają sprzeciw wobec planów, mogących doprowadzić do ograniczenia swobody pracy dziennikarzy. "Obecny model – otwarty dla prasy i obywateli parlament – stał się symbolem wolności słowa" - podkreślają autorzy pisma.

Pod listem, który trafił też do wicemarszałków Sejmu, podpisali się:

Paweł Lisicki (Do Rzeczy
), Krzysztof Jedlak (Dziennik Gazeta Prawna), Robert Feluś (Fakt
), Krzysztof Wójcik (Forum Polska Agencja Fotografów), Tomasz Sakiewicz (Gazeta Polska, Gazeta Polska Codziennie), Jarosław Kurski (Gazeta Wyborcza
), Bartosz Węglarczyk (Grupa Onet
), Tomasz Machała (Grupa WP
), Tomasz Sommer (Najwyższy Czas!)
, Tomasz Lis (Newsweek), Tomasz Sygut (Nowa TV
), Jerzy Baczyński (Polityka),
Henryk Sobierajski (Polsat News),
Paweł Fąfara (Polska Press
), Jarosław Włodarczyk (Press Club Polska), Rafał Porzeziński (Program I Polskiego Radia), Beata Piekarska (Radio Eska
), Jarosław Paszkowski (Radio ZET),
Marek Balawajder (RMF FM
), Bogusław Chrabota (Rzeczpospolita), Sławomir Jastrzębowski (Super Express), Wiktor Bater (Superstacja), Tomasz Terlikowski (Telewizja Republika), Kamila Ceran (TOK FM),
Adam Pieczyński (TVN
), Piotr Mucharski (Tygodnik Powszechny), Jacek Pochłopień (Wprost).

Pełna treść listu:

„Szanowny Panie Marszałku, dziennikarze pracujący w Sejmie powiadomili nas o planach ograniczenia swobody poruszania się przedstawicieli mediów w budynkach parlamentu. Takie regulacje, oznaczałyby ograniczenie prawa dziennikarzy do wykonywania zawodu, a co za tym idzie – prawa opinii publicznej do informacji o pracach władzy ustawodawczej.

Obecny model – otwarty dla prasy i obywateli parlament – stał się symbolem wolności słowa. Choć w ostatnim czasie podlegał modyfikacjom (np. ograniczenie obecności mediów w kuluarach) tym niemniej fundament, polegający na możliwie pełnym dostępie do posłów, nie tylko na galerii prasowej czy na konferencjach prasowych, pozostał nienaruszony. Propozycje idące w kierunku ograniczenia swobody pracy dziennikarzy, fotoreporterów i ekip technicznych budzą sprzeciw przede wszystkim ze względu na wynikające z tego ograniczenie prawa obywateli do informacji. W parlamentach świata obowiązują różne modele pracy dziennikarzy.

Polski model od lat jest przykładem dziennikarskiej wolności rozumianej także jako prawo do rozmów z politykami i obserwowania najważniejszych politycznych wydarzeń. Jesteśmy świadomi, że przepisy regulujące obecność dziennikarzy w Sejmie można doskonalić. Oczekujemy jednak, że ewentualne zmiany będą wprowadzane wyłącznie po poważnych konsultacjach z przedstawicielami mediów. Sejm, który zamykałby się na media, jednocześnie zamykałby się na obywateli”

Czytaj także

 207
  • Maria Barbara IP
    Sejm, który zamyka się na media, dowodzi, że ma coś do ukrycia! A że ma, udowodniły to nie jeden raz transmisje na żywo, pokazujące jak na dłoni łamanie przez pisowskich marszałków Sejmu i Senatu reguł obowiązujących w demokratycznym państwie prawa.
    • Ktoś. IP
      Czego się pis boi? Co takiego chcą uchwalić, że my - obywatele nie powinniśmy o tym wcześniej dowiedzieć? Co takiego planują? Za wszystkimi akcjami ograniczającymi in formację, ograniczającymi sądownictwo, paraliżującymi TK, zgodą na użycie "bojówek" przeciwko własnym obywatelom. Jak na mój gust zamach na naszą wolność stał się faktem.
      • Ireneusz Janaszak IP
        Brak informaci od polityków jest zagrożeniem dla demokraci to zły początek jest partia PiS szykuje się na coś i wypowieć Jarosława Kaczyńskiego że nigdy już nie wróci poprzedni rząd tego czeba się obawiać
        • Grzegorz IP
          Klasyczny PIS. Sparaliżowali TK, żeby bezkarnie łamać konstytucję. Przejęli media publiczne, żeby zrobić z nich kłamliwą propagandową tubę. Nadali służbom oczywiście bezprawne uprawnienia, żeby zastraszyć obywateli. Teraz przy użyciu jakichś durnych pretekstów ograniczają swobodę śledzenia procesu legislacyjnego przez obywateli. Robią, co chcą, bo chyba naprawdę wierzą, że nich choćby potop. Ale po nich będzie tylko Trybunał Stanu dla jednych, albo zwykły sąd karny dla drugich.
          • Ireneusz Janaszak IP
            Zakazy rozdawanie pieniędzy publicznych zmniejszenie wieku emerytalnego ceny poszły w górę czy ci ludzie popierający PiS nie widzą? Nie wspomnę że jesteśmy na marginesie świata

            Czytaj także