Nowe fakty na temat kierowcy Macierewicza. „Misiewicz to przy nim pikuś”

Nowe fakty na temat kierowcy Macierewicza. „Misiewicz to przy nim pikuś”

Miejsce wypadku, w którym uczestniczyła limuzyna Antoniego Macierewicza
Miejsce wypadku, w którym uczestniczyła limuzyna Antoniego Macierewicza / Źródło: Newspix.pl / MAREK DEMBSKI
Według informacji „Gazety Wyborczej”, limuzynę z ministrem Antonim Macierewiczem, która uczestniczyła w wypadku w drodze do Torunia prowadził funkcjonariusz Służby Kontrwywiadu Wojskowego. O sprawie napisał także portal TVN24.pl

„Gazeta Wyborcza” informuje, że limuzynę prowadził Kazimierz Bartosik, funkcjonariusz Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Dziennik ustalił, że jest on jednym z najstarszych stażem funkcjonariuszy służb specjalnych w Polsce. Pracę w nich rozpoczął pod koniec lat 70., w Wojskowej Służbie Wewnętrznej. Jako osobisty kierowca obecnego szefa MON Bartosik pracował po raz pierwszy, kiedy Macierewicz został szefem MSW w rządzie Jana Olszewskiego.

Portal tvn24.pl zwraca uwagę na fakt, że mimo iż ze wstępnych ustaleń wynika, że kierowca Macierewicza nie spowodował wypadku, to powinien on zostać na miejscu zdarzenia, ponieważ tak stanowi Prawo o Ruchu Drogowym. Ustęp 2 artykułu 44 mówi, że kierowca auta, które brało udział w wypadku „ma pozostać na miejscu wypadku, a jeżeli wezwanie pogotowia lub Policji wymaga oddalenia się - niezwłocznie powrócić na miejsce”.

„Gazeta Wyborcza” podkreśla wysoka pozycję Bartosika. Jeden z urzędników MON miał przyznać w rozmowie z dziennikiem, że „Misiewicz to przy nim pikuś”.

Czytaj także:
MON odpowiada na doniesienia w sprawie kierowcy Macierewicza. „Dezinformacyjne materiały”

Wypadek z udziałem limuzyny szefa MON

Przypomnijmy, że 25 stycznia o godz. 17.40 za zjazdem na autostradę A1, na drodze krajowej nr 10 w Lubiczu Dolnym koło Torunia doszło do wypadku, w którym brał udział samochód ministra obrony narodowej. Zderzyło się tam osiem aut. W wypadku ucierpiały trzy osoby, ich życie nie jest zagrożone. We wszystkich 8 autach podróżowało 15 osób. Ministrowi Antoniemu Macierewiczowi nic się nie stało – po jakimś czasie od karambolu szef MON przesiadł się do innego pojazdu Żandarmerii Wojskowej i odjechał z miejsca wypadku w kierunku Warszawy.

Na razie nie ma wstępnych przyczyn wypadku, wiadomo jedynie, że wyjaśnieniami karambolu zajmie się Żandarmeria Wojskowa, a nie policja – wynika z ustaleń TVN24. Według informacji RMF FM postępowanie będzie prowadzone nie w sprawie wypadku, a kolizji drogowej.

Czytaj także:
Szydło o wypadku Macierewicza: Wszystkich obowiązują te same zasady

Czytaj także

 43
  • Wojciech IP
    Koniec z arogancją władzy, koniec z pychą - twierdziła podczas swojego expose Beata Szydło. Koniec? To raczej jej początek.

    Więcej na: http://opiniologia.pl/co-w-polityce/koniec-z-arogancja-wladzy/

    Zapraszam i pozdrawiam.
    • Groniar IP
      Zawsze wobec "takich" zdarzeń dostajecie "cieczki". Najwygodniej i najbezpieczniej napisać "za gazetą wyborczą", która znana jest już z tego, że drukuje kłamstwa, bzdury, wyolbrzymia wymyślone przez siebie"fakty" - wszystko, aby zbudować "klimat". Skoro nikt z kolumny nie zawinił - to należy poczekać na koniec śledztwa. I wyrazić niepokój, że na drodze kolumny rządowej ciągle ktoś staje na drodze teraz i np. w Izraelu podobne zdarzenie z premier Szydło. A nie bombardować i zarażać wściekłością społeczeństwo, tylko z tego powodu, że i tym razem nic się złego nie stało powszechnie "lubianym" przez "elyte" 3 RP członkom rządu. Widać tą złość z powodu szczęśliwego zakończenia. I to jest chore.
      • Komor IP
        Gazeta wyborcza i wszystko wiadomo. Bez komentarza.
        • juzek IP
          CO WOLNO WOJEWODZIE TO NIE WAM SMRODZIE
          • amamimon IP
            to kto wjechał w końcu z impetem w auta czekające na zielonym swietle na tym skrzyżowaniu??? Dziwi mnie jedna zasadnicza sprawa .... otoz w takich Czesto pojawiajacych sie sytuacjach Policja,( tudzież inna uprawniona sluzba dochodząca zdarzenia) bardzo szybko potrafi ustalic sprawce kolizji czy wypadku.Czy w tym wypadku nie zachowanie bezpiecznej odleglosci przed innym opjazdem poruszającym sie w tym samym kierunku nie wchodzi w gre?( tzn nie dotyczy?) nawet jesli jest to pojazd uprzywilejowany to czy nie powinien wjezdzac na skrzyzowanie z sygnalizacja swietlna z zachowaniem zwiekszonej ostroznosci??? i w koncu zastanawia mnie fakt jescze jeden skoro w zdarzeniu tym byly osoby poszkodowane(czyt. zdrowie) to jak mozna zakwalifikowac to do kolizji a nie wypadku???czy zyjemy w Panstwie prawa? czy jest to tylko z nazwy mającej wiekszosc w sejmie ugrupowania politycznego. prosze o odpowiedz

            Czytaj także