Zakazany spór o Wałęsę

Zakazany spór o Wałęsę

Dodano:   /  Zmieniono: 38
Lech Wałęsa podczas obchodów 36. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych, przed bramą nr 2 Stoczni Gdanskiej
Lech Wałęsa podczas obchodów 36. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych, przed bramą nr 2 Stoczni Gdanskiej / Źródło: Newspix.pl / Artur Widak
W dyskusji wokół Lecha Wałęsy brakuje poszanowania dla faktów. Sypią się ostre deklaracje, czasami wręcz wyzwiska, zwłaszcza w mediach społecznościowych. Za mało jest merytorycznej dyskusji.

Po tym, jak w ubiegłym tygodniu grafologowie poproszeni przez IPN potwierdzili autentyczność dokumentów dotyczących Wałęsy, fala krytyki spadła na Instytut, a przy okazji na PiS. „To jest tylko i wyłącznie czysta nienawiść PiS i Jarosława Kaczyńskiego. (...) Ci profesorkowie ze wstrętnego IPN zawdzięczają Wałęsie, że dziś mogą siedzieć w IPN i badać te akta” – powiedział na przykład były premier Kazimierz Marcinkiewicz w rozmowie z Moniką Olejnik. 

Aż dziwne, że trzeba przypominać proste fakty: w lutym 2016 roku do IPN trafiły dokumenty przechowywane w domu przez gen. Czesława Kiszczaka. Lech Wałęsa kwestionował ich autentyczność, takie jego prawo, a Instytut je zbadał, taki jego obowiązek. Paradoksalnie argumenty na korzyść IPN w dniu ogłoszenia opinii grafologów padły m.in. w wypowiedzi Jana Widackiego, pełnomocnika Wałęsy. Przypomniał on, że Instytut prowadzi śledztwo w sprawie podejrzenia fałszowania dokumentacji, a były prezydent ma status pokrzywdzonego. Przy czym mec. Widacki podkreślił, że opinia nie kończy sprawy. Pełnomocnik ma prawo podjąć teraz działania w obronie Wałęsy, wręcz powinien to zrobić, abyśmy zyskali pewność co do faktów. 

Niestety, wszyscy, którzy choćby zastanawiają się, jaka była rola Lecha Wałęsy w obaleniu komunizmu oraz po 1989 roku… Właśnie, tu zatrzymajmy się na chwilę. To, co wydarzyło się w czasach PRL, to jedno. Konsekwencje decyzji Wałęsy z młodości dla biegu wydarzeń w Polsce po 1989 roku – to drugie. Fakty są takie: istniały dokumenty obciążające prezydenta RP i o nich oraz o jego relacjach z SB opinia publiczna dowiedziała się z dużym opóźnieniem. Niektórzy, jak Tomasz Lis, uważają, że nie ma co sobie tym zaprzątać głowy (z tweeta naczelnego „Newsweeka”: „Mam gdzieś podpisy młodego robotnika Wałęsy sprzed ponad 40 lat”). Za to wszyscy ci, którzy zastanawiają się nad postępowaniem Wałęsy po 1989 roku, narażają się na krytykę i zarzuty. Można odnieść wrażenie, że popełniają myślozbrodnię, jak nazywano to w powieści „1984” Orwella. Wygląda, jakby obowiązywała wykładnia wolności słowa Donalda Tuska sprzed ośmiu lat: „Za pieniądze publiczne w Polsce nikt nie ma prawa kłamać, nikt nie ma prawa oczerniać Lecha Wałęsy, nikt nie ma prawa zatruwać życia publicznego”. Te słowa towarzyszyły decyzji ówczesnej minister nauki Barbary Kudryckiej, która zdecydowała o kontroli na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w związku z pracą i książką Pawła Zyzaka o Lechu Wałęsie. 

Rozumiem uczucia tych, dla których Lech Wałęsa jest bardzo ważną i pozytywną postacią w życiu. Rozumiem trudną sytuację Wałęsy, bo zaszczuć człowieka jest łatwo. Ale to nie może usprawiedliwiać dławienia dyskusji, zwłaszcza że są do niej podstawy. Choć, trzeba podkreślić, muszą być na nią otwarte obie strony sporu. 

W ostatnich dniach zaskoczyły mnie słowa człowieka nauki, Leszka Balcerowicza. „Szanowny Panie Prezydencie. Proszę przyjąć – raz jeszcze – wyrazy najwyższego uznania za Pańską ogromną rolę w najnowszej historii Polski. Proszę się nie przejmować atakami ze strony małych, skrajnie cynicznych, zaślepionych lub dyspozycyjnych ludzi” – napisał na Twitterze. Sporo inwektyw. Starając się skupiać na faktach, co do meritum przyjmuję słowa Balcerowicza jako ważne. Pełnił funkcję wicepremiera i z bliska oglądał wydarzenia w kraju. Rozumiem, że ręczy za Wałęsę. Ale myślę też o dwóch młodych ludziach, o których przypomniał niedawno Sławomir Cenckiewicz w wywiadzie dla Onetu – o studentach, działaczach Partii Wolności Kornela Morawieckiego, którzy w 1992 roku stanęli przed sądem w Brzegu za głoszenie, że urzędujący prezydent jest agentem SB o pseudonimie Bolek. Zostali ukarani grzywną, ledwie uniknęli więzienia. Dzisiaj widać, że cała sprawa zasługiwała na dogłębne zbadanie. Czy o taką Polskę walczył Lech Wałęsa? 

Okładka tygodnika WPROST: 6/2017
Więcej możesz przeczytać w 6/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 38
  • smokospoko IP
    • smokospoko IP
      • smokospoko IP
        • adama IP
          No i nie wie pan, panie Pochlopeń dlaczego 2/3 Polakow szanuje Włese. A wiec panu powiem bo trzeba edukowac takich jak pan ludzi.
          Najwiekszym osiagnieciem Walesy bylo zjednoczenie calej Polski w sierpniu 1980 roku. Cakla Polska poszła na strajk okuacyjny a na czele tego wszystkiego stał Wałesa.
          Drugim rownie ogromnym bylo wynegocjowanie pierwszych w komunie i to calej, niezaleznych zwiazkow zawodowych. Bo to Walesa sie upar kiedy wszyscy juz mowili starczy duzo wywalczylismy. On sie uparł i wywalczyl.
          Nastepnym osiagnieciem bylo ze sie nie zalamal kiedy byl internowany. Bo wtedy bylo to bardzo wazne jako ze od tego zależala moralna siła Polakow do walki z komuna. Walesa byl najwazniejszy w tamtym czasie.
          Nastepnym wielkim osiagnieciem bylo wynegocjowanie z Jelcinem by wojska radzieckie opsciły Polske. Pan oczywiscie nie wie ze bylo kilkanascie (czy nawet wiecej) rosyjskich dywizji ktore stanowiły ciagle zagrozenie dla Polskiej wolnosci.
          Okrogly stol to juz po wszystkim. Juz jest wolnosc juz komuna nie ma za duzo do powiedzenia. Tutaj juz duzo wiecej ludzi jest odpowiedzialnych za to co sie dzialo, nie tylko Wałesa.
          Pan nie wie co Walesa osignal chociaz to w prawie kazdej encyklopedii pisze. I za to go 2/3 Polakow ceni. A ci co sie czepiaa bo Bolkiem byl nie wiedza o skali jego osiagniec. On to za miedze o trzy palce za szeroka beda zabijac. Statystycznie 2/3 Polakow jest za Walesa, z pozostałej 1/3 wielu to nie obchodzi wiec ci co tu na Bolka nadaja to po prostu krzykliwa mala grupka a ze zmieniaja swoje nicki a wy im dodajecie plusy to udowadnia że wlasnie Kaczynski ma racje z mediami ze musz byc odpowiedzilanne za to ca wyprawiaja. I pan niestety jest pokazem ze Kaczynski ma 100% racji.
          • johann IP
            obrońcy bohatera tacy sami jak on-do pasa zanurzeni w tym,czym rolnicy na wiosnę użyźniają pola...podobnie jak Polacy którzy uważają Wałęsę za bohatera-co tam kłamstwa,co tam ciąganie ludzi po sądach i skazywanie ich-ON ma opinię za granicą,to Ikona-typowe małpki-zatkane uszy zamknięte oczy-oj tam,oj tam dziś ja jemu się przysłużę -jutro on mnie poprze,pomoże.....to nie ma nic wspólnego z prawdą sprawiedliwością,dobrocią ,uczciwością-najpierw przyznanie się do winy,później przebaczenie-dobry człowiek,będąc świadomy swoich draństw nie oskarży w sądzie niewinnego człowieka
            odpowiedzmy sobie teraz na pytanie czym są sądy i sędziowie którzy wydali wyroki na niewinnych prawych ludzi?kryli dobrze postawionego Wałęsę,skazywali bezbronnych zwykłych ludzi którzy powiedzieli prawdę

            Czytaj także