Niedyskrecje parlamentarne

Niedyskrecje parlamentarne

W PAŁACU PREZYDENCKIM SZYKUJĄ SIĘ ZMIANY. Ze stanowiska szefa gabinetu prezydenta odejdzie podobno Adam Kwiatkowski, a zastąpi go Krzysztof Szczerski, który usycha na ministerialnym stanowisku u boku Andrzeja Dudy (– Kancelaria Prezydenta to polityczny boczny tor – powiedział nam niedawno prominentny polityk obozu rządzącego). O możliwym odejściu Kwiatkowskiego spekuluje się od dawna, ale w środowisku politycznym nie budzi to większych emocji. Być może dlatego, że choć swoją funkcję Kwiatkowski sprawuje od półtora roku, to jakoś nikomu nie zapadł w pamięć.

MINISTER KONSTANTY RADZIWIŁŁ MA JUŻ PRAWIE GOTOWĄ REFORMĘ DOTYCZĄCĄ LIKWIDACJI NFZ. – Przygotował ją szybciej, niż wszyscy się spodziewali – mówi nasz rozmówca z rządu. Dzięki temu Radziwiłł pewnie obroni stanowisko. Przynajmniej do czasu wdrożenia tej reformy, nad którą zresztą znawcy zagadnienia załamują ręce. Ale jaki ma wybór minister, któremu terenowi działacze mówią w twarz: „Synek, a ty w ogóle znasz program PiS?”.

ZŁE JĘZYKI TWIERDZĄ, ŻE W MINISTERSTWIE ZDROWIA POD RZĄDAMI RADZIWIŁŁA panoszy się lobby lekarsko-farmaceutyczne. Że przez ostatni rok nikt nie dbał o sprawy pielęgniarek ani pacjentów. A niektórzy podwładni ministra byli wręcz urażeni, że mają się zajmować roszczeniowymi pielęgniarkami. – A przecież nie na tym miała polegać dobra zmiana, żeby ludzie nadal byli lekceważeni – mówili życzliwi, którzy informowali prezesa PiS o tym, co się dzieje w resorcie. Na szczęście dla siebie Radziwiłł cieszy się nieustającą sympatią Jarosława Kaczyńskiego. Głównie z tego powodu, że zdradził politycznie Jarosława Gowina (mała rzecz, a cieszy). Dlatego nawet gniewne spojrzenia premier Beaty Szydło nie są w stanie na razie ruszyć Radziwiłła z rządu.

PREZYDENT WROCŁAWIA RAFAŁ DUTKIEWICZ podpisał oficjalne porozumienie o współ pracy w mieście z Nowoczesną Ryszarda Petru. Natychmiastowym efektem tegoż było powołanie działaczki Nowoczesnej na stanowisko wiceprezydenta. My dowiedziałyśmy się, że porozumienie obejmuje też inne punkty, m.in. taki, że Dutkiewicz, który zapowiedział, że nie będzie już walczył o rządy we Wrocławiu, zamierza startować do europarlamentu z list Nowoczesnej. Wygląda na to, że z prezydenta stolicy Dolnego Śląska jest prawdziwy hazardzista. Do czasu wyborów europejskich poparcie dla Nowoczesnej może się bowiem zwiększyć albo zmniejszyć, jak opóźnienie pociągów w PRL. W tym drugim przypadku – żegnajcie europejskie salony. 

A SKORO JESTEŚMY PRZY SAMORZĄDACH, TO PODOBNO MOCNO WKURZENI SĄ POPULARNI PREZYDENCI MIAST. Jarosław Kaczyński chce przerwać ich kwitnące od wielu lat kariery samorządowe jednym krótkim przepisem, że wójtem, burmistrzem czy prezydentem można być tylko dwie kadencje, a kto już tyle siedział na urzędzie, ten fora ze dwora. Co może wyniknąć z tego wkurzenia? Krążą plotki, że partia prezydencka. Gdy ostatnim razem Donald Tusk nałożył specjalny podatek na KGHM, głównego płatnika podatków w Lubinie, to rozeźlony prezydent tego miasta, którego dochody gwałtownie się skurczyły, wypromował Pawła Kukiza na scenie politycznej. Bójcie się, politycy, wkurzonych samorządowców! 

TYMCZASEM POLITYCZNY SOJUSZNIK DUTKIEWICZA, CZYLI RYSZARD PETRU, znowu został podpatrzony w miejscu publicznym. Tym razem widziano go na lotnisku w Szczecinie, jak nerwowo rozmawiał przez telefon i jednocześnie wymieniał uwagi z Grzegorzem Napieralskim, byłym szefem SLD, dziś senatorem PO. Petru, który siedział za plecami Napieralskiego, mówił do telefonu: „Wojnę mam. Muszę zawężać pole. Walczę. Chcą mnie zniszczyć!”. Na to Napieralski dogadywał: „Rysiu, chyba poszerzać, masz małą partię. Nie przejmuj się. Mnie próbowali zniszczyć w 2011 r., kiedy straciłem stanowisko szefa SLD. Atakowali mnie wszyscy, a nadal jestem w polityce”. Na to Petru: „To było nic, przy mojej sytuacji”. Tak to jest, gdy wejdzie się na szczyt – droga zawsze prowadzi tylko w jedną stronę.

SOJUSZ LEWICY DEMOKRATYCZNEJ WCIĄŻ JEST W DEFENSYWIE. Ostatnie dwa sondaże pokazały wzrost dla lewicy i z tej okazji w siedzibie SLD przy ulicy Złotej w Warszawie zorganizowano spotkanie, by przeanalizować skok słupków. – Okazało się, że wzrost poparcia dla Sojuszu wynikał z tego, że ludzie uważają na przykład, iż Barbara Nowacka należy do naszej partii. Zresztą cała rozproszona lewica kojarzy się ludziom z Sojuszem – mówi nam jeden z polityków. Lider SLD Włodzimierz Czarzasty nie może mieć powodów do radości, ale Adrian Zandberg, jeden z przywódców Partii Razem, też powinien zacząć się martwić. 

W SOJUSZU WYMYŚLILI SPOSÓB NA TEN BRAK ROZEZNANIA U WYBORCÓW – wspólną listę samorządową wszystkich odłamów lewicy, włącznie z Partią Razem. – Stara gwardia ma odsunąć się w cień. A twarzami kampanii zostaną Barbara Nowacka i Dariusz Joński. Bo to oni są jednymi z najaktywniejszych polityków lewicy podczas marszów KOD – mówi nasz rozmówca z lewicy. Pomysł nie uwzględnia nastrojów panujących w Razem. Młodzi działacze tej partii woleliby sobie rękę odgryźć niż wystartować obok polityków Sojuszu. A że są samowystarczalni finansowo, mogą się stawiać starszemu bratu. A i Barbara Nowacka ma swoje stowarzyszenie – Inicjatywę Polską – konsekwentnie odcinające się od towarzyszy z SLD. I to by było na tyle, jeżeli chodzi o wspólną listę.

7 LUTEGO DO POLSKI PRZYJEDZIE KANCLERZ NIEMIEC ANGELA MERKEL. W ramach wizyty spotka się z premier Beatą Szydło. A podczas spotkania ma – zdaniem naszego informatora z Brukseli – nie tyle namawiać polski rząd do poparcia Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej, ile poinformować, że były premier będzie kontynuował swoją misję przez kolejne dwa i pół roku. – Tusk ma poparcie EPP i pozostałych partii od prawa do lewa. Silne wsparcie ze strony Angeli Merkel. Poprą go brytyjska premier Theresa May oraz premier Węgier Viktor Orbán, który darzy go osobistą sympatią. Jeśli rząd PiS go nie poprze na stanowisko, tylko się ośmieszy – twierdzi polityk Platformy. 

PREZES PIS POD KONIEC STYCZNIA OGŁOSIŁ, że rząd nie może poprzeć kandydatury Donalda Tuska na drugą kadencję w Brukseli. – Moje środowisko polityczne zawsze było za tym, żeby popierać Polaków, ale jeżeli ktoś, kto jest Polakiem i pełni wysoką funkcję w Unii Europejskiej, opowiada się za rozwiązaniami, które dla Polski są skrajnie szkodliwe, np. pół miliona euro kary za każdego nieprzyjętego uchodźcę, to w moim przekonaniu poprzeć takiej kandydatury nie można – grzmiał Jarosław Kaczyński. I po co było się tak zaperzać, jeżeli trzeba będzie ścierpieć Tuska przez kolejne dwa i pół roku?

Okładka tygodnika WPROST: 6/2017
Więcej możesz przeczytać w 6/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 1

Czytaj także