Rodowód twórcy Facebooka

Rodowód twórcy Facebooka

Mark Zuckerberg, założyciel Facebooka
Mark Zuckerberg, założyciel Facebooka / Źródło: Newspix.pl / ZUMAPRESS.com
Mark Zuckerberg ma domieszkę polskiej krwi. Udało nam się dotrzeć do dokumentów, które potwierdzają, że kilku członków jego rodziny pochodziło z dawnych terenów Rzeczypospolitej.

Moi pradziadkowie pochodzą z Niemiec, Austrii i Polski. Stany Zjednoczone są narodem imigrantów i powinniśmy być z tego dumni – napisał kilka dni temu na swoim Facebooku Mark Zuckerberg, miliarder i twórca największego serwisu społecznościowego na świecie. W długiej wiadomości tłumaczył, że jest zaniepokojony ostatnią decyzją nowego prezydenta USA. Przypomnijmy, że w styczniu Donald Trump wydał dekret zakazujący wjazdu do Stanów obywatelom siedmiu krajów zamieszkanych głównie przez muzułmanów. Tę decyzję krytykowali światowi przywódcy, w tym: Kanady, Niemiec czy Wielkiej Brytanii. Do krytyki przyłączył się sam Zuckerberg, tłumacząc na Facebooku, że powinno się dbać o bezpieczeństwo Stanów, ale nie można koncentrować się na wszystkich muzułmanach, tylko tych, którzy rzeczywiście stanowią jakieś zagrożenie. Nas szczególnie zaciekawił inny fragment wypowiedzi Zuckerberga. Ten, w którym po raz pierwszy publicznie oświadczył, że miał polskich przodków. Do tej pory w mediach nie mówił o tym nikt. Zuckerberg odwiedził Polskę w 2013 r., spotkał się z ówczesnym ministrem cyfryzacji Michałem Bonim. Ale o swoich polskich korzeniach nie zająknął się wtedy ani słowa. My postanowiliśmy przybliżyć Zuckerbergowi, co dokładnie łączy go z naszym krajem. Dotarliśmy do archiwalnych materiałów, które udowadniają, że w jego rodzinie Polaków było kilku. O niektórych z nich sam Zuckerberg mógł nawet nie słyszeć.

Pierwszy amerykański Zuckerberg

21 czerwca 1893 r. na wyspie Ellis w porcie Nowego Jorku, gdzie lądowali emigranci, postawił stopę Eirig Zuckerberg. Podróżował liniowcem H.H. Meier, jak zanotował urzędnik imigracyjny w manifeście pasażerskim. Dopisano tam jeszcze, że Eirig Zuckerberg ma 26 lat i przypłynął z niemieckiego portu w Bremie. Dokument ten odnaleźliśmy w Żydowskim Instytucie Historycznym, który dysponuje jednym z najbogatszych archiwów do badań historii Żydów w Polsce i na świecie. Tam między innymi odkrywaliśmy losy rodziny Zuckerbergów.

Imię „Eirig” mogło wprowadzać w błąd, bo młodzieniec od tej pory konsekwentnie używał imienia Isaac. Jaką Amerykę ujrzał? Nowy Jork nie był akurat miastem w rozkwicie. W maju doszło do krachu na giełdzie. W kraju rozpoczynała się depresja, ludzie masowo zrywali lokaty bankowe. Doszło do fali bankructw i paniki. Od marca krajem rządził Grover Cleveland, przedstawiciel konserwatywnego skrzydła Partii Demokratycznej. Ale choć nastroje były słabe, to ludzie cieszyli się nowym kinetoskopem, który Thomas Edison zademonstrował w maju na Brooklynie. O historii Isaaca Zuckerberga, prapradziadka Marka sprzed jego podróży przez Atlantyk, niewiele wiadomo. W spisie ludności w Nowym Jorku w 1910 r. na pytanie o miejsce urodzenia Isaac podał Austrię oraz że zna jidysz. 28 października 1897 r. wziął ślub z Rosie Teich. Ta prawdopodobnie kilka lat wcześniej przybyła do Nowego Jorku z Liptowskiego Mikułasza, który był wówczas częścią imperium austro-węgierskiego. W 1899 r. urodził im się syn Max, który w przyszłości poślubił Minnie Wiesenthal. O Minnie wiadomo już więcej. Udało nam się dotrzeć do dokumentów sprzed ponad wieku, które wskazują, że Minnie była Żydówką urodzoną na dawnych ziemiach polskich. By poznać jej losy, należy cofnąć się w czasie jeszcze o kilka lat.

Krewna łowcy nazistów?

Minnie prawdopodobnie urodziła się w 1892 r. w Skale Podolskiej, jako córka Srula (Samuela) i Schneidel Wiesenthal (z domu Feuerberg). Z dokumentów, do których dotarliśmy dzięki staraniom działu geneaologii ŻIH, wynika, że Minnie w rzeczywistości nazywała się Mania – takie imię miała w metryce, była też czwartym dzieckiem w rodzinie. Prababka Zuckerberga urodziła się na ziemiach historycznie polskich, które po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. weszły w skład II Rzeczypospolitej.

Skała Podolska leżała w granicach Polski już od XV w. Miasto, które znajdowało się na ważnym szlaku handlowym, wiodącym do Kamieńca, raz po raz było najeżdżane przez Tatarów i Wołochów. W XVI w. król Zygmunt I Stary chciał wynagrodzić miastu ciągłe walki z najeźdźcami. Zwolnił więc je z płacenia podatków i innych danin. Skała mogła się rozwijać, ale nie na długo. W kolejnych wiekach plądrowali ją Turcy i Kozacy. W końcu trafiła pod zabór austriacki. W tamtych czasach rejony wokół miasta były licznie zamieszkałe przez Żydów. W odległej o kilkanaście kilometrów od Skały miejscowości Buczacz urodził się słynny Szymon Wiesenthal, późniejszy łowca nazistów, twórca instytutu, który tropił hitlerowskich zbrodniarzy. Być może rodziny Mani i Szymona były ze sobą spokrewnione. Nie wyklucza tego Anna Przybyszewska-Drozd, kierownik działu genealogii w Żydowskim Instytucie Historycznym. – Wydaje się, że dziadek Szymona mógł być kuzynem Srula. Obie rodziny mieszkały w Skale. Na pokrewieństwo nie ma jednak twardego dowodu – tłumaczy. W Skale Podolskiej w 1880 r. na 6154 mieszkańców żyło prawie 3500 Żydów. W mieście działała hebrajska szkoła Safa Berura. Była też żydowska biblioteka. Żydzi uczyli się języka polskiego i niemieckiego, ale duchowo identyfikowali się z dynastią Habsburgów. „Wyczuwało się w nich przynależność do monarchii. Cesarz Franciszek Józef był szanowanym, uwielbianym ojcem” – pisał o tamtych czasach prof. Witold Stankowski, historyk z UJ. Kiedy wybuchła I wojna przez tamtejsze tereny przetaczał się front galicyjski. Żydów zaczęto werbować do armii. Wielu chciało uciekać za ocean. Ale Mania Wiesenthal wyjechała ze Skały do USA w 1911 r., trzy lata przed wybuchem I wojny. Miała wtedy 25 lat. Co ją skłoniło do ucieczki?

Każdy może do ameryki

Hipotez jest wiele. – W tamtych czasach dziewczyna w takim wieku jak Mania powinna już mieć męża. Być może ojciec za bardzo naciskał na ślub z wybranym przez niego mężczyzną, znamy przypadki, że właśnie to było powodem wyjazdu młodej kobiety– tłumaczy Przybyszewska-Drozd z ŻIH. Mówi, że w tamtych czasach ludzie wyjeżdżali z różnych powodów: wojny, głodu, chęci poszukiwania lepszego życia, często były to powody bardzo osobiste. Na przykład niespełniona miłość. – Być może miała narzeczonego i straciła go na wojnie. Może nie mogła znaleźć sobie odpowiedniego kandydata na męża i pojechała szukać go aż w Stanach – dodaje. Ale wyjazdy do Stanów wcale nie były ani łatwe, ani tanie.

Ulotki reklamujące takie wojaże mieszkańcom Galicji były na początku XX w. kolportowane przeważnie w pięciu językach: polskim, niemieckim, ukraińskim, francuskim i jidysz. W reklamie można było przeczytać: „Do Ameryki może jechać każdy, kto się czuje zdrów na ciele i umyśle i posiada dostateczną ilość pieniędzy na zapłacenie biletu aż do celu podróży, i prócz tego może jeszcze się wykazać w Ameryce gotówką w wysokości 125 koron”. Trzeba było mieć ukończone 18 lat i wystarczające środki finansowe na podróż. W tamtych czasach 125 koron austro-węgierskich to było sporo pieniędzy. Szewc zarabiał wtedy średnio 45 koron miesięcznie. Wypad do Stanów kosztował więc czasem kilka miesięcznych pensji rzemieślnika, który w wielodzietnej rodzinie był często jedynym żywicielem. Skąd Mania wzięła pieniądze na podróż? Nie wiadomo. – Być może miała bogatego stryjka, który zafundował jej bilet. Może rodzina sprzedała kawałek ziemi, żeby jej pomóc? – zastanawia się Przybyszewska-Drozd. W Stanach Mania przybrała imię Minnie. Przypłynęła na wyspę Ellis 16 grudnia 1911 r. na pokładzie statku SS Finland.

Manhattan za 18 dolarów

Kiedy Minnie przybyła do USA, prezydentem kraju był wówczas William Taft. Prasa ekscytowała się wyczynem Orville’a Wrighta, który w październiku ustanowił nowy rekord świata, lecąc swym samolotem przez 9 minut i 45 sekund. W listopadzie na rynku pojawia się nowa marka aut – Chevrolet.

Nie wiadomo, kiedy Minnie poznała Maxa Zuckerberga. 3 grudnia 1917 r. biorą ślub w Nowym Jorku. W tym samym roku prezydent Woodrow Wilson wypowiada wojnę Niemcom. Na tej wojnie Stany stracą 126 tys. ludzi. Prawie drugie tyle stanowić będą ranni. Kiedy Max Zuckerberg kończy 18 lat, wypełnia kartę rejestracyjną do wojska – do którego jednak nie trafi. Wpisuje w niej, że jest brunetem. Ma brązowe oczy, średni wzrost, jest dobrze zbudowany. Pracuje dla amerykańskiej skarbówki. Jest urzędnikiem. Minnie mieszkała z nim w Nowym Jorku. Razem z dwójką synów: Haroldem i Jackiem oraz córką Ellen. Minnie i Max wynajmowali wtedy apartament na Manhattanie. Dokładnie przy Rivington Street. Płacili 18 dolarów czynszu miesięcznie. Luksusów nie było. Mieszkanie z jednym, góra dwoma pokojami.

W takiej przestrzeni muszą pomieścić się rodzice z trójką dzieci. Manhattan wtedy rozkwita. Kilka przecznic dalej od mieszkania Zuckerbergów trwała budowa Empire State Building. 1 maja 1931 r. ówczesny prezydent Herbert Hoover nacisnął przycisk zapalający światła budynku. Jeszcze przez ponad cztery dekady będzie to najwyższy wieżowiec na świecie. Według amerykańskiego spisu ludności z 1930 r. Max Zuckerberg nie jest już urzędnikiem państwowym, jak podawał w karcie rejestracyjnej do wojska, a sprzedawcą owoców. Prowadzi swój obwoźny stragan. Inne źródła podają, że w swoim życiu był też zatrudniony jako krawiec. Zaskakująca kariera jak na kogoś, kto zaczynał od pracy w państwowej administracji.

W nowojorskich archiwach znajduje się też dokument potwierdzający rozwód Minnie i Maxa, do którego doszło w 1926 r. Czy rzeczywiście się rozeszli, nie wiadomo. W spisie ludności z 1940 r. Minnie i Max nadal mieszkają razem. Max Zuckerberg zmarł w 1948 r. w wieku 48 lat. Pochowano go na żydowskim cmentarzu Mt. Hebron, który w nowojorskiej dzielnicy Queens zajmuje kilometr kwadratowy powierzchni. Blok 6, sekcja E, grób numer 7. Minnie zostaje sama. Umarła w 1986 r. Pochowano ją na tym samym cmentarzu. Grób numer 10.

Szeregowy Jack

Spośród dzieci Minnie i Maxa nas najbardziej interesuje Jack, dziadek twórcy Facebooka. W 2015 r. Mark umieścił zdjęcie Jacka i jego żony Miriam Hollander w internecie z dopiskiem: „Mój dziadek służył podczas II wojny. Ludzie z tamtego pokolenia mieli niewiarygodne życiorysy. Mierzyli się z konfliktem na globalną sprawę i udało im się zbudować bezpieczniejszy świat. Wiele kobiet i mężczyzn zdecydowało się oddać swoje życie za to, żebyśmy byli wolni, a przyszłe pokolenia mogły mieć lepsze życie” – pisał.

Według naszych informacji Jack Zuckerberg zaciągnął się do wojska w październiku 1942 r. Był niewysoki. 162 cm wzrostu. 62,5 kg wagi. Żonaty. Jeden rok spędzony w college’u. Mieszkaniec Nowego Jorku, pracujący jako urzędnik. Dostał stopień szeregowego. Najprawdopodobniej na żaden front nie trafił. Nie wiadomo też, w jakim oddziale służył. Na zdjęciu, które Mark wrzucił na Facebooka, występuje w mundurze zwykłego szeregowego. Ale już na innej fotografii pozuje w czapce pilota. Można więc wnioskować, że był w wojskach powietrznych i uczył się pilotowania jako kadet. Zmarł najprawdopodobniej w 1982 r.

Mark Zuckerberg nie mógł więc go już poznać. Urodził się dwa lata po jego śmierci.

Syn Jacka i Miriam, Edward Zuckerberg, to właśnie ojciec Marka. Mimo 55 mld dolarów majątku twórcy Facebooka, jego rodzice żyją skromniej. Nadal prowadzą gabinet stomatologiczny w Nowym Jorku.

W grudniu 2015 r. na świat przyszło pierwsze dziecko Marka i Priscilli Zuckerbergów. Dziewczynka dostała imię Maxima. Według CNN, który powoływał się na źródła zbliżone do rodziny, dziewczynka nosi imię po jednym z krewnych. Teraz można sądzić, że to po pradziadku Maksie, który 100 lat temu wziął ślub z Manią Wiesenthal z polskiej Skały.

Zuckerberg musi jechać do Skały

W sadze rodu Zuckerbergów pojawia się jeszcze jeden wątek związany z Polską. Prababką matki Marka Zuckerberga, Karen (z rodziny Kempner) była Dorris Steinberg. Mieszkała w Nowym Jorku na Brooklynie. W spisie ludności z 1930 r. podała, że pochodzi z Polski, jej rodzice z Austrii, a jako swój język ojczysty wskazała polski. – W spisach jest dużo sprzeczności. Proszę pamiętać, że te dane były podawane przez jedną osobę i szybko spisywane przez urzędnika. Być może też wyższy rangą urzędnik, który sprawdzał te dane, uzupełniał brakujące rubryki – tłumaczy Anna Przybyszewska-Drozd.

Mówi, że Zuckerberg powinien odwiedzić Skałę. – Każdy powinien poczuć miejsce, z którego pochodzi. Zrozumieć swoją tożsamość, bo przecież wszyscy jesteśmy zbudowani z poprzednich pokoleń – dodaje. Wspomina historię bogatej Amerykanki, która przyjechała do Żydowskiego Instytutu Historycznego szukać swoich przodków. Od momentu kiedy wylądowała w Warszawie, nic jej się w Polsce nie podobało. Nie smakowało jej polskie jedzenie. Nie podobał się warszawski hotel ani widok zza okna. A miała jechać do miasteczka pod Sochaczewem, skąd pochodzili jej pradziadowie. Kiedy weszła na rynek, przy którym kiedyś stał rodzinny dom jej przodków, zalała się łzami. Poczuła, że coś łączy ją z tym miejscem. Dokumenty, do których dotarliśmy, staraliśmy się przekazać Markowi Zuckerbergowi i jego rodzicom. Na odpowiedź wciąż czekamy. Pracownicy Żydowskiego Instytutu Historycznego przyznali, że sami kiedyś mieli pomysł, żeby sprowadzić Marka do Polski. Miałby być to element kampanii promującej działania instytutu, w której to twórca Facebooka poszukiwałby swoich korzeni. Pomysł został jednak odstawiony na półkę. Może teraz zostanie reaktywowany? W tej całej kronice Zuckerbergów, którzy pod koniec XIX w. i na początku XX w. przybywali do USA, ważna jest jeszcze jedna historia. 19 października 1885 r., czyli pięć lat przed tym, kiedy Isaac Zuckerberg postawił nogę na amerykańskiej ziemi, do nowojorskiego wybrzeża dotarł statek SS Eider z 16-letnim Friedrichem Drumpfem na pokładzie. Również płynął z niemieckiego Bremen. Młody chłopiec, wpływając do portu, musiał widzieć, jak budowano podstawę, na której wkrótce stanie Statua Wolności. Kiedy zszedł z pokładu, chłopak postanowił uprościć swoje nazwisko na Trump. To był pradziadek 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych. Kraju, którego historia i dobrobyt opiera się na emigrantach. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 6/2017
Więcej możesz przeczytać w 6/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 0

Czytaj także