Bezpieczeństwo vs wolność z Mussolini w tle...

Bezpieczeństwo vs wolność z Mussolini w tle...

RYSZARD CZARNECKI

Ostatnia debata w Parlamencie Europejskim w Strasburgu na temat bezpieczeństwa na Starym Kontynencie w jakiejś mierze była kopią wcześniejszych, toczonych i tutaj, w „rodzinnej Europie”, i w Ameryce. Szeroko rozumiana prawica woli gwarantować swoim krajom i obywatelom więcej bezpieczeństwa, nawet kosztem – w pewnej mierze – wolności. Z kolei szeroko rozumiana lewica wybiera wolność, nie zważając nieraz do końca na bezpieczeństwo. A obywatele? W ostatnim czasie szczególnie chcą mieć przede wszystkim poczucie ochrony swojego życia i zdrowia. Racjonalnie uważają, że jak już przeżyją, to wolność sobie wywalczą. Cóż, obywatele mają często więcej instynktu samozachowawczego niż politycy. Skądinąd zabawne, gdy w europarlamentarnej debacie o bezpieczeństwie wstaje posłanka – niegdyś z politycznego marginesu, a dziś już, a jakże, w mainstreamie – i odmawia prawa do udziału w tej debacie na temat polityki obronnej i bezpieczeństwa pewnemu politykowi, ponieważ według owej damy nie jest on dostatecznym obrońcą praw człowieka. 

Jak widać, niektórzy lubią sobie pohasać na szczytach absurdu. A ponieważ nie zawsze zasada nomina sunt odiosa [dosł. nazwiska są nienawistne – w pewnych okolicznościach się ich nie podaje – red.] wydaje się sensowna, ujawnię, że ową posłanką była moja rówieśniczka (1963) Alessandra Mussolini. Tak, tak, wnuczka Duce. Signora Ola, gdy debiutowała w Parlamencie Europejskim w 2004 r., zasiadała w ławach posłów niezrzeszonych (w Indiach w życiu społecznym podobne miejsce zajmują pariasi), ale z czasem zaliczyła spektakularny transfer polityczny do ugrupowania Silvia Berlusconiego i wylądowała w politycznej ekstraklasie. Tak, trzykrotny premier Italii lubił się otaczać niebrzydkimi kobietami, a pani Mussolini Pan Bóg nie poskąpił urody. 

Dziś Alessandra Mussolini MEP (angielski skrót od Member of the European Parliament, członek Parlamentu Europejskiego) wyżywa się na pośle niezrzeszonym. Trzeba jej wszak przyznać cechę politycznej skuteczności – w kadencji 2009-2014 wypadła z europarlamentarnej karuzeli, by do niej znów, przed trzema laty, wskoczyć. Zna też znaczenie gestu w polityce. Taki właśnie antyniemiecki gest uczyniła, rezygnując z członkostwa we frakcji Europejskiej Partii Ludowej, bo kandydatem tejże partii na przewodniczącego parlamentu w Strasburgu i Brukseli miał zostać polityk niemieckiej CSU i pupil Frau Kanzlerin – Manfred Weber. Zdobyła dzięki temu sporo politycznych punktów we własnej ojczyźnie – kontrkandydatem Niemca miał bowiem być jej rodak Antonio Tajani. Ostatecznie krajan Martina Schulza się wycofał, a przewodniczącym PE został właśnie Tajani, prywatnie kibic Juventusu Turyn. Teuton z wozu, baba na wóz – trawestując stare polskie przysłowie – w rezultacie wnuczka Duce wróciła do klubu chadeków. Ale signora Mussolini nie jest jedynym członkiem sławnych politycznych rodów w ławach Parlamentu Europejskiego. W tejże chadecji ważną rolę odgrywa pracowita Monika Hohlmeier, rodzona córka wieloletniego premiera Bawarii, kandydata na kanclerza Niemieckiej Republiki Federalnej (jeszcze zanim się przechrzciła w RFN) – Franza Josefa Straussa. Jeszcze w zeszłej kadencji brukselskimi korytarzami przemykał miły starszy pan Vittorio Prodi, starszy brat dwukrotnego premiera Włoch i średnio udanego przewodniczącego Komisji Europejskiej Romana Prodiego. W ławach Europejskich Konserwatystów i Reformatorów już drugą kadencję zasiada były partyjny kolega „wroga Unii” Nigela Farage’a – David Campbell Bannerman. Portret jego dziadka, premiera Jej Królewskiej Mości w latach 20., widziałem w galerii portretów brytyjskich szefów rządów na 10 Downing Street w Londynie. Wreszcie jest jeszcze jedna wnuczka... O niej mało kto wie, bo nosi zupełnie inne nazwisko niż jej budzący grozę dziadek. Ale to już temat na inną opowieść – za tydzień. g

AUTOR JEST WICEPRZEWODNICZĄCYM PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO

Okładka tygodnika WPROST: 8/2017
Więcej możesz przeczytać w 8/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także