Wydarzenie

Wydarzenie

FILM

Rozrywkowa Polska

Na ulicach Warszawy mijają się samotny profesor zamawiający prostytutkę, chłopak przedzierający się przez urzędniczą paranoję, by pozbyć się węża, czy rozgoryczony żołnierz z zespołem stresu pourazowego. Cyprian T. Olencki proponuje zbiór lekkich etiud. Nie udaje, że robi kino artystyczne. To bardzo przyzwoite, sprawne i niegłupie kino popularne. Jak to w filmach nowelowych, „PolandJA” ma momenty lepsze i gorsze. Zdarzają się tu sztampa, banał, nietrafieni bohaterowie. Ale ogólnie nie jest źle, bilans śmiechu i wzruszeń się zgadza, a między sztafetą sytuacyjnego humoru krzywe zwierciadło odbija kawałek współczesności: korporealiów, podziałów klasowych, codziennych sporów czy naszej ksenofobii.

Krzysztof Kwiatkowski

„PolandJa”, reż. Cyprian T. Olencki, Mówi Serwis

Koniecznie!

KSIĄŻKA

Miękki totalitaryzm

PO SADZE FANTASY Jarosław Grzędowicz wraca do klasycznego SF. Akcja „Hel 3” rozgrywa się pod koniec lat 50. naszego stulecia. Świat przeszłości jest podobny do naszego, a jednak zupełnie inny. Fetyszem jest „zrównoważony rozwój” i polityczna poprawność, wszystko ma być ekologiczne, dlatego ludzie jedzą larwy zamiast mięsa, a naturalne produkty są zakazane (podobnie jak używki). Globalnym hegemonem stają się Chiny, sprzymierzone z Nowosowiecją, a na Bliskim Wschodzie powstaje państwo islamskie i trwa nieustanny dżihad. Do tego ludzie są uzależnieni od technologii, od swoich omnifonów (następca smartfona), które są dla nich jedynym medium do kontaktów ze światem. A skoro już o mediach mowa, to przeszły one negatywną ewolucję, której początki obserwujemy już dziś. Wszystko przeniosło się do Mega Netu (zastępującego dzisiejszy internet), a tam wszystko musi być krótkie i wywoływać emocje. Jak widać, Grzędowicz wyciąga wnioski z wydarzeń współczesnych. Oby nie były to wnioski prawdziwe, bo w jego świecie panuje miękki totalitaryzm z rządami oligarchii. Ale i w takim uniwersum zdarzają się ludzie zbuntowani. To o dwóch z nich opowiada „Hel 3”. Jeden jest miliarderem, który chce zmienić zastany porządek rzeczy, dając ludzkości tanią energię. Drugi iwenciarzem (następca dziennikarza) śledzącym nadużycia władzy. Czyta się to bardzo dobrze, bo Grzędowicz kolejny raz dowodzi, że wszedł już do grona mistrzów polskiej fantastyki. Trzymajmy tylko kciuki, żeby jego proroctwa się nie spełniły.

Mariusz Cieślik

Jarosław Grzędowicz

„Hel 3”, Fabryka Słów

SZTUKA

Potencja z potencjałem

Krakowska grupa Potencja pokazuje w stolicy malarstwo świeże i zadziorne. I bardzo indywidualne, ujawniające charakter artystów. Bo choć ci tworzą grupę, zaznaczają też swoje odmienności. Karolina Jabłońska w konwencji art brut maluje historię kobiecości w świecie pełnym testosteronu. Tomasz Kręcicki pokazuje urywki z rzeczywistości, malowane minimalistycznym gestem. Cyryl Polaczek potrafi rzeczywistość z pomocą rozmaitych dwudziestowiecznych „-izmów” czynić tyleż uwodzącą, co niebezpieczną. W Warszawie artyści są poważni – na tyle, na ile potrafią być młodzi artyści bawiący się konwencjami. W Krakowie zaś pozwolili sobie na wystawę żart na temat przyszłości, w której ich dzieła prezentowane są w nowojorskiej galerii. Łukasz Gazur

Galeria Raster, Warszawa „Potencja”, do 25.03, Galeria Potencja, Kraków „Future Perfect”, do 9.03.

Darmowa kultura

Koncert Warszawskiej Orkiestry Rozrywkowej z udziałem m.in. Kasi Nosowskiej, Wojciecha Waglewskiego i Gaby Kulki, prace wideo, animacje, filmy i performanse ponad 20 artystów i badaczy złożą się na multimedialne show podsumowujące 10 lat w kulturze oraz 12 lat działalności Narodowego Instytutu Audiowizualnego. 24.02, godz. 18.00, transmisja na: www. nina.gov.pl, www.ninateka.pl. MP

Powyżej średniej

MUZYKA

Bach i Blechacz w jednym stali domu

Aby zachwycić się nową płytą Blechacza, warto rozpocząć jej słuchanie od Fugi a-moll BWV 827 albo Gigi wieńczącej I Partitę. Porywające tempa udaje się pianiście pogodzić z precyzyjnym brzmieniem, cudownymi pianami oraz doskonałą przejrzystością faktury i kontrapunktu. Blechacz świadomie chyba sięga po utwory prezentujące lipskiego kantora raczej jako wytrawnego muzyka niż dźwiękowego myśliciela. Pozwala mu to na pokaz skupionej wirtuozerii i eleganckiego wigoru. Gdzieś podziała się chłopięca delikatność, którą zastąpił swoisty dystans, nie zawsze sprawdzający się w odczytaniach geniusza. W rezultacie nie dowiadujemy się niczego istotnego ani o Bachu, ani o Blechaczu, ani o sobie. Może fenomenalna pianistyka wystarczy? Michał Mendyk

Rafał Blechacz „Bach”, Deutsche Grammophon

MUZYKA

Gwiżdże na publiczność

Androgyniczna LP nagrywa solo i pisze dla największych od lat. YouTube pełen jest jej znakomitych klubowych występów, porywających interpretacji piosenek np. Radiohead czy akustycznych sesji, które najpełniej pokazują jej walory głosowe. Dopiero tym albumem jednak eksplodowała z siłą wodospadu, stając się na naszym rynku zjawiskiem absolutnie unikatowym, godzącym wszystkie stacje radiowe oraz wszystkie nastolatki i przebijającym w tej uniwersalności Dawida Podsiadłę. Obdarzona głosem o niezwykłej skali, jako rasowa songwriterka świetnie gra na gitarach z ukulele włącznie i harmonijce ustnej. Do tego wspaniale... gwiżdże, czyniąc z tego ważny znak rozpoznawczy swoich aranżacji. Branżowa pozycja osiągnięta kompozycjami m.in. dla Aguilery i Rihanny pozwoliła LP zrzucić komercyjne kajdany wytwórni płytowej i nagrać wreszcie album na swoich warunkach. Świetne, wyrafinowane melodie, teksty bardzo dalekie od standardowego, branżowego banału i przede wszystkim charyzma wykonawcza tworzą bardzo autorską całość porównywalną z największymi. PM

LP „Lost on You” Magic Records

MUZYKA

Fale dźwięków

Po premierze – przed dwoma laty – pełnowymiarowego widowiska baletowego opartego na twórczości Virginii Woolf nie było jasne, czy jego ścieżka dźwiękowa autorstwa Maxa Richtera jest w stanie obronić się samodzielnie. O dziwo – jak najbardziej, tyle że bez obrazu tworzy zupełnie nową jakość. Fakt, że, by w pełni docenić bogactwo dźwiękowych planów, zagłębienie się w pomysł Richtera zdecydowanie wymaga skupienia (i słuchawek!). Opłaci się – można przypuszczać, że nawet Woolf byłaby dumna z odniesień Richtera do jej metody literackiej. Sama pisarka pojawia się już na początku (to zdaje się jedyne zachowane nagranie jej głosu), a potem w dramatycznym finale, którego nie wypada zdradzać. Oprócz dźwiękowych eksperymentów dużo tu jak na Richtera wręcz tradycyjnych brzmień.

Piotr Metz

Max Richter

„Three Worlds: Music from Woolf Works”,

Deutsche Grammophon

Zobaczcie w internecie

Christopher Grant Harvey, miłośnik kina i literatury SF, ostatnich parę lat spędził na pracy nad niskobudżetowym (1,5 tys. dolarów), ale sprawnym preque­lem klasyka Ridleya Scotta „Łowca androidów”, a zarazem wariacją na temat powieści Philipa K. Dicka „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?”. Trwający 11 minut film nosi tytuł „Tears in Rain” i rozpatruje dylematy etyczne, z jakimi zwykliśmy utożsamiać oryginał.

www.christophergrantharvey. com/tears-in-the-rain.html

Zakończyła się tegoroczna edycja kampanii Color Our Collections. Muzea i galerie z całego świata kolejny raz udostępniły swoje zbiory do wydrukowania i pokolorowania na specjalnie przygotowanych rysunkach i szkicach. Niektóre z nich można znaleźć pod poniższym linkiem, za innymi należy się rozejrzeć z asystą Google’a. BCz

http://library.nyam.org/ colorourcollections/

Co piszczy w mediach

B.B. King jest jednym z tych gitarzystów, którzy na listach najważniejszych dla rocka artystów są najczęściej pomijani. A bez niego nie byłoby dużej części bluesa, który współtworzył i współdefiniował. Dokument „B.B. King: Życie Rileya” pozwoli nam zrozumieć fenomen czarnoskórego mistrza. TVP Kultura, 20 lutego, godz. 18.05.

Bez entuzjazmu

O wiele ostrzej będzie na antenie radiowej Trójki. 26 lutego zaprezentuje się tam gwiazda rocka: grupa Luxtorpeda. Koncert zespołu założonego przez Roberta „Litzę” Friedricha, znanego wcześniej z tak różnych tworów artystycznych jak Acid Drinkers czy Arka Noego, o godz. 19.00. MCich

TEATR

Tercet egzotyczny

Są reżyserzy, którzy zachowują się jak niektórzy premierzy. Niby mają do dyspozycji rząd aktorów, których sami sobie wybiorą, oraz całą scenę państwa, a nie wiedzą, jak to wykorzystać. Główni bohaterowie – Valentin i Molina – są uwięzieni, a widzowie wraz z nimi. Jest to więzienie nudy. Jeśli ktoś pamięta skandalizującą powieść Manuela Puiga oraz jej fascynującą ekranizację z oscarową rolą Williama Hurta, niech czym prędzej zapomni o jakichkolwiek skandalach i fascynacjach, a przygotuje się na długi, głęboki sen. Reżyser nie oszczędzi nam niczego, co tchnie banałem i każe powiekom opadać. Są więc projekcje wideo: kiedy Molina opowiada o panterze, kociak skacze na ekranie; gdy więźniowie wyliczają zawartość paczki żywnościowej, widzimy kolejno wszystkie produkty niczym na reklamie Lidla. Są efekty dźwiękowe: gdy ktoś opowiada o płaczu, z głośników dobywa się łkanie, gdy o krzyku – krzyk etc. Są też (w końcu jesteśmy w Argentynie) pieśni latynoskie wykonywane solo, w duecie, a nawet tercecie. Trudno pojąć, jak można nie wykorzystać takich ministrów, pardon: aktorów, jak Mirosław Zbrojewicz czy

Tomasz Nosiński. Jednak jak z każdej porażki i z tej można wynieść jakąś naukę. W tym przypadku brzmi on: czy jest coś gorszego od złego przedstawienia? Tak, złe przedstawienie bez przerwy.

Marcin Pieszczyk

Manuel Puig „Pocałunek kobiety pająka”, reż. Rafał Dziemidok, Teatr Studio w Warszawie

Okładka tygodnika WPROST: 8/2017
Więcej możesz przeczytać w 8/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 0

Czytaj także