Niedyskrecje parlamentarne

Niedyskrecje parlamentarne

PODKOMISJA SMOLEŃSKA, MIMO ŻE PRACUJE OD ROKU, nie dokonała żadnych nowych spektakularnych ustaleń. Mocno niepokoi to szefa MON Antoniego Macierewicza. Prezes PiS podobno oczekuje od niego rezultatów prac podkomisji, wyborcy szefa MON też, a Macierewicz jedyne co ma do zaprezentowania to garść ustaleń, np. ani gen. Andrzej Błasik, ani nikt inny nie wywierał presji na załogę TU-154, z pokładu prezydenckiego samolotu tuż przed katastrofą dwie osoby zadzwoniły do swoich bliskich, a w tle rozmów słychać było krzyki. Co z tego wynika? Niestety dla teorii o zamachu – niewiele.

MAŁGORZATA KIDAWA-BŁOŃSKA, WICEMARSZAŁEK SEJMU Z PO, jest wkurzona na lidera partii. Grzegorz Schetyna miał jej obiecać, że będzie kandydatką na prezydenta Warszawy. Ale taką samą obietnicę złożył też Andrzejowi Halickiemu i według naszych informacji to tego drugiego polityka przewodniczący Platformy Obywatelskiej chce wystawić do walki o fotel prezydenta stolicy. Co gorsza, Schetyna w kilkunastoosobowym gronie powiedział, że Kidawa-Błońska jest kandydatem na zająca. – A ona się o tym dowiedziała i naprawdę się wściekła – mówi nasz informator. Niezależnie od tego, kto powalczy w imieniu PO o Warszawę – Andrzej Halicki czy Małgorzata Kidawa-Błońska – Platformie Obywatelskiej trudno będzie ponownie wygrać wybory w stolicy, bo afera reprywatyzacyjna zatacza coraz szersze kręgi. A Hanna Gronkiewicz-Waltz staje się dla PO coraz większym obciążeniem.

ZABAWNE SKOJARZENIE MIAŁ JEDEN Z POLITYKÓW, MÓWIĄC, że gdyby PO wystawiła na prezydenta Warszawy Halickiego, a PiS Annę Streżyńską, minister cyfryzacji, o której się mówi, że chętnie zamieniłaby ten resort na rządzenie stolicą, to doszłoby do rywalizacji dwóch ministrów cyfryzacji, byłego i obecnego. My oczyma duszy ujrzałyśmy te pasjonujące debaty o światłowodach, aukcjach na LTE, dowodach biometrycznych czy innych sprawach, którymi na co dzień zajmują się ministrowie cyfryzacji. Nim dojdzie do wyborów, to mieszkańcy Warszawy umrą z nudów.

OSTATNIO POLITYCY PO SĄ WYJĄTKOWO ZADOWOLENI – w badaniach opinii publicznej wyszło bowiem, że były rząd Ewy Kopacz jest o kilka punktów procentowych lepiej oceniany przez społeczeństwo niż obecny rząd Beaty Szydło. – Zmienia się klimat wokół PO. Ludzie już nie mają do nas pretensji o nasze rządy ani o to, że przegraliśmy wybory, tylko mówią o problemach – uważa polityk PO. Naszemu rozmówcy umknął fakt, że byłe rządy zawsze oceniane są lepiej od aktualnych, ale to obecnie rządzący mają wpływ na kraj, a byli mogą się tylko pocieszać sondażami. 

 POZOSTAJĄC JESZCZE PRZY PLATFORMIE OBYWATELSKIEJ, WARTO PRZYPOMNIEĆ, że partia opozycyjna od kilkunastu dni zbiera podpisy poparcia pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie reformy oświaty. Po co PO to robi, skoro za dwa i pół miesiąca, kiedy termin zbierania podpisów dobiegnie końca, reforma systemu oświaty będzie już w toku? Po pierwsze, wojsko musi maszerować, a terenowi działacze partyjni pracować, bo bez tego jedni i drudzy gnuśnieją. Po drugie – zdaniem polityków PO – pod koniec marca zacznie dochodzić do poważnych konfliktów z rodzicami. Politycy PO przewidują, że samorządy zechcą do budynków po likwidowanych gimnazjach przenosić część dzieci ze szkół podstawowych, a rodzice będą przeciwko temu protestować. I to oni, działacze PO, będą wtedy na miejscu, by wspierać samorządy i wytykać rządowi dzielenie społeczeństwa. Same zyski, choć cała para ze zbieraniem podpisów pójdzie w gwizdek.

Podobno pani Stanisławczyk ostatnio odwiedza prominentnych polityków PiS i wylewa swoje żale, opowiadając, jak to Rada Mediów Narodowych prześladowała ją już od sierpnia

NOWOCZESNA ZAPROPONOWAŁA PO WSPÓLNE POSIEDZENIE PREZYDIÓW KLUBÓW, które w największej tajemnicy miało się odbyć w miniony piątek. Nim Platforma zdążyła potwierdzić termin, na portalu 300polityka ukazała się informacja na ten temat. W rezultacie do spotkania nie doszło, ale trwa poszukiwanie nowego terminu. W PO mają nadzieję, że nie dowiedzą się o nim z mediów. Czemu miało być poświęcone to spotkanie? Oficjalnie wspólnemu startowi w wyborach samorządowych, ale nasz informator twierdzi, że chodzi o wniosek w sprawie odwołania szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka. Otóż Nowoczesna ogłosiła, że będzie taki wniosek składała, ale nie ma dość posłów, by to zrobić. – Do tej pory się do nas nie zgłosili o wsparcie, a dziennikarze pytają, kiedy wniosek – śmieje się poseł PO. 

W PIS BOJĄ SIĘ KOLEJNEGO MISIEWICZA. Od czasu, gdy Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych SA (KUKE) nie ma prezesa zarządu (z początkiem lutego zrezygnował z tego stanowiska Marek Czerski), trwa poszukiwanie kandydata na to stanowisko. Na razie znalazł się tylko jakiś młody chłopak, który ma jedynie licencjat. – Znowu będzie afera na miarę Misiewicza – martwi się jeden z polityków PiS. W partii rządzącej panuje przekonanie, że sprawa Misiewicza bardzo zaszkodziła wizerunkowi PiS i co gorsza, że nie wyciągnięto z niej wniosków. Bo nie dość, że rzecznik MON nadal teoretycznie pełni swoją funkcję (na razie jest na urlopie), to pojawiają się następne osoby, które mogą niedługo być opisywane przez tabloidy jako niekompetentne, za to na wysokich stanowiskach.

 NIETYPOWĄ SCENĘ ZAOBSERWOWANO W PARLAMENCIE. Na korytarzu sejmowym w otoczeniu księży stał senator Grzegorz Napieralski. Polityk ten w ostatnich wyborach zdobył mandat z listy PO, ale przez lata był działaczem SLD, a nawet jego liderem. Widok byłego szefa Sojuszu w otoczeniu duchownych wywołał niemałe zdziwienie. Dziennikarze na Twitterze śmiali się, że Napieralski oprowadza księży po Sejmie. Nam były lider SLD powiedział, że nikogo nie oprowadzał. – Zaprosiłem do parlamentu księdza ze Szczecina i tak się złożyło, że spotkaliśmy na korytarzu kleryków III roku seminarium, którzy przyjechali na zaproszenie Joachima Brudzińskiego – zdradza. Senator zastrzega, że postanowił z nimi porozmawiać, bo są z jego regionu. Innych przegoniłby, gdzie pieprz rośnie?

BARBARA STANISŁAWCZYK-ŻYŁA, PREZES POLSKIEGO RADIA, która wywołała spore zamieszanie, rezygnując z tego stanowiska dzień po wygraniu konkursu (będzie pełniła obowiązki do końca marca), ma podobno żal do Rady Mediów Narodowych. Nasz rozmówca z PiS twierdzi, że pani Stanisławczyk ostatnio odwiedza prominentnych polityków tej partii i wylewa swoje żale, opowiadając, jak to rada prześladowała ją już od sierpnia. Największe pretensje pani prezes ma o to, że nie wygrała konkursu już w pierwszej turze głosowania.

GRZEGORZ SCHETYNA, LIDER PLATFORMY OBYWATELSKIEJ, może sobie winszować czujności rewolucyjnej, która uchroniła go od nadmiernego zacieśniania związków z Komitetem Obrony Demokracji. Miał z tego powodu kłopoty we własnej partii, której część parła do silnego powiązania z KOD. Ale po aferze fakturowej Mateusza Kijowskiego wyszło na to, że Schetyna miał rację. Teraz może nawet okazać wspaniałomyślność. Ostatnio zaczął przebąkiwać, że trzeba wspierać KOD w kłopotach. Korzyść ma być obopólna – KOD odzyska twarz, a PO będzie miała partnera do realizacji akcji społecznych.

Okładka tygodnika WPROST: 9/2017
Więcej możesz przeczytać w 9/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także