Cenckiewicz o „załatwianiu spraw” na hasło „Macierewicz”. „Minister wie, że w WBH tak się funkcjonuje”

Cenckiewicz o „załatwianiu spraw” na hasło „Macierewicz”. „Minister wie, że w WBH tak się funkcjonuje”

Prof. Sławomir Cenckiewicz
Prof. Sławomir Cenckiewicz / Źródło: Newspix.pl / GRZEGORZ KRZYZEWSKI/FOTONEWS
– Dla mnie postawa większości polskiej centroprawicy jest nie do przyjęcia – mówi w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” Sławomir Cenckiewicz.

Sławomir Cenckiewicz w rozmowie z dziennikarką „Dziennika Gazety Prawnej” Magdaleną Rigamonti stwierdza, że „nie nazwałby się żołnierzem Macierewicza”, a po prostu jego współpracownikiem. Dopytywany, dlaczego minister obrony narodowej tak go lubi, odpowiada: – Kiedyś powiedział, że mu przypominam historyka, którego najbardziej cenił – Pawła Wieczorkiewicza. To porównanie przesadne i niezasłużone, ale może to jakieś wytłumaczenie. Chyba ceni moje pisarstwo historyczne.

Historyk stwierdza też, że dzięki współpracy z szefem MON może załatwić wiele rzeczy w Wojskowym Biurze Historycznym. – Powołując się na Macierewicza, mogę wszystko załatwić. No może prawie wszystko. Nową wykładzinę do biura i czytelni załatwiałem na hasło Macierewicz, czytelnię też powiększałem – opowiada i dodaje, że „minister wie, że tak się tu (w WBH – red.) funkcjonuje”.

Cenckiewicz w wywiadzie dla „DGP” wspomina też m.in., jak na początku swojej pracy w gdańskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej znalazł „kwit, którego nie powinien nigdy znaleźć”, czyli dokumenty wskazujące na współpracę byłego prezydenta Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa.

„Polityka to jest marketing”

W rozmowie Cenckiewicz stwierdza też: – Dla mnie postawa większości polskiej centroprawicy, której emanacją jest towarzystwo skupione wokół tygodnika ''wSieci'' jest nie do przyjęcia.Ta afirmacja wszystkiego, co w polskiej historii się wydarzyło, to gloryfikowanie, to interpretowanie historii i sprzedawanie jej jako heroicznej i zwycięskiej prawdy historycznej. Później historyk wyjaśnia, że taka romantyczna czy też powstańcza postawa jest mu obca, ponieważ jest pragmatykiem.

Pojawia się też wątek ewentualnego przejścia do polityki, którą Cenckiewicz ocenia jako marketing. – Polityka to jest marketing. A jak marketing, to propaganda, więc rodzaj uproszczenia, manipulacji – ocenia historyk. Zapewnia jednocześnie, że twardo stąpa po ziemi i „wie, że dla historyka nie ma miejsca w polityce”.

Cały wywiad w piątkowym wydaniu „Dziennika Gazety Prawnej”:

 15
  • Rocho IP
    A gdzież tam Cenckiewiczowi do Wieczorkiewicza.....To prawdziwa przepaść.
    • Wojpiega IP
      Czy aby polityka to na pewno marketing? Jakoś te dwa pojęcia niewiele mają wspólnego. No chyba że swoje ideały próbujemy sprzedać jako ciepłe bułeczki. Ale zawsze trzeba się liczyć, że to nabywca tego towaru zachwalanego przy pomocy metod marketingu uzna ten produkt za pożądany. I trzeba pamiętać że dzisiejsi sprzedawcy takiego towaru zwykle oferują sprzedaż wiązaną. Sprzedają ci jedno pod warunkiem, że kupisz i inny zachwalany towar takiego sprzedawcy. To podejście godne marketingu i chyba niewiele ma wspólnego z uprawianiem polityki. Ideałami nie da się handlować. To powinien wiedzieć zarówno polityk jak i marketingowiec. Kim bardziej jest pan Cenckiewicz? Historykiem, marketingowcem czy politykiem wyznającym przydatność marketingu do uprawiania historii i polityki?
      • hehe+ IP
        Albo jest przygłupi albo ma tupet - raczej to drugie. Cenckiewicz siedzi w polityce po uszy, wcale temu nie zaprzecza, a nawet przeciwnie. I na koniec twierdzi, że dla historyka nie ma miejsca w polityce... Ten facet rzeczywiście nie jest historykiem - owszem, ma stosowne wykształcenie, ale w praktyce jest zwykłym propagandzistą, żeby nie powiedzieć aparatczykiem.
        • magister IP
          Cenckiewicz nie dorasta do pięt satyrykowi Górskiemu i nie jest zdolny "ocieplić"wizerunku Macierewicza. Zostanie tylko dyspozycyjnym historykiem dobrze wynagradzanym.
          • zxczxczxc IP
            Co ten Cyckiewicz tu ściemnia. Macierewicz może go tylko cenić, za to, że on robi dla tego bolszewia korzystną propagandę a nie, ze niby do Wieczorkiewicz podobny. Ceni go za to, że już napisał może kilka tysięcy stron w temacie Wałesa, które to strony może streścić w jednym zdaniu. Ale tu chodzi o podgrzewanie atmosfery czego pisobolszewia potrzebuje jak ryba wody. Facet, który wpisał się w największą od 30 lat, polityczną propagandę, twierdzi, że tak nie jest i w tym kierunku nie pójdzie. Wdepnął w gwno i twierdzi, że wszystkie szamba omija z daleka.
            • ~~~~~~~~ IP
              Resortowe dziecko , wnuk funkcjonariusz stalinowskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego . funkcjonariusza SB przypomina o swoim istnieniu.
              • ///// IP
                • jolalola IP
                  taki harcerz-smutas
                  • INICJATYWA ANTYPISLAMSKA IP
                    youtube
                    youtube
                    • piotr IP
                      Treść została usunięta
                      • richat IP
                        Polityka to marketing , a te parę milionów polskich obywateli , to tacy naiwniacy , co kupują -nie wiedząc co - , i płacą - nie wiedząc za co ? . Przykro mi to powiedzieć , ale tak , to jest tak naprawdę .
                        • !!!!! IP
                          Nudno ci ?
                          Zajmij się sprawą TW Wolfgang !
                          Jakoś dziwnie teraz zamilkłeś nawet z Wałęsą .

                          Czytaj także