Ścigany Donald Tusk

Ścigany Donald Tusk

Donald Tusk
Donald Tusk / Źródło: Newspix.pl / ABACA
Im dłużej Donalda Tuska nie ma w polskiej polityce, tym bardziej jest obecny. PO czeka z otwartymi ramionami, PiS z kajdankami. Mówi się o nim nieustannie.

Partia rządząca jest na dobrej drodze, by uczynić z byłego premiera i lidera PO męczennika. Prokuratura wezwała go na przesłuchanie w sprawie przekroczeń uprawnień przez byłych szefów Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Komisja śledcza do wyjaśnienia przyczyn afery Amber Gold zamierza wezwać Tuska, by usłyszeć, co były premier wiedział o powstaniu i działalności tej piramidy finansowej. A szef MON Antoni Macierewicz złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przez niego przestępstwa zdrady dyplomatycznej, w związku z katastrofą smoleńską. Macierewicz uważa, że były przewodniczący rządu zawarł z premierem Władimirem Putinem nielegalną umowę na szkodę Polski. Chodzi m.in. o zgodę na badanie przyczyn katastrofy na podstawie konwencji chicagowskiej, brak uzgodnień ze stroną rosyjską, które gwarantowałybyudział przedstawicieli Polski w czynnościach prowadzonych na miejscu katastrofy i brak starań, zmierzających do odzyskania wraku prezydenckiego samolotu i czarnych skrzynek. 

A więc wszystko to, co do tej pory było uważane za efekt chaosu po katastrofie, a w najgorszym wypadku zaniedbań, stało się zdradą dyplomatyczną. Znamienny jest fakt, że doniesienie pojawiło się po spektakularnej porażce rządu PiS na szczycie w Brukseli, gdzie Tusk został wybrany na drugą kadencję w Radzie Europejskiej. Opozycja już mówi o złośliwym nękaniu przewodniczącego Rady Europejskiej przez obóz rządzący. Co prawda w naszych realiach ciąganie byłych premierów i ministrów od prokuratury do prokuratury, w charakterze świadków lub oskarżonych, weszło do kanonu postępowania z przegranym obozem. Ale najbardziej histeryczni przeciwnicy PiS są gotowi iść o zakład, że gdy przewodniczący Rady Europejskiej któregoś pięknego dnia przyjedzie do Polski, zostanie po prostu aresztowany, bo nie chroni go immunitet. Pytanie o podstawę aresztowania wywołuje wzruszenie ramion i odpowiedź: przecież to PiS, a po tej partii wszystkiego należy się spodziewać.

Hodowanie męczennika

Przez polskie media przewinęła się informacja z „Financial Times”, że Jarosław Kaczyński w rozmowie z Angelą Merkel zasugerował możliwość wystawienia europejskiego nakazu aresztowania Donalda Tuska. I choć wicepremier Piotr Gliński zdementował tę informację, to osad pozostał. Może dlatego, że dementi było dosyć miękkie, a sam prezes PiS nabrał w tej sprawie wody w usta. A może dlatego, że niektórzy politycy PiS nawet nie kryją, że chętnie zobaczyliby Tuska za kratkami. Pytanie: czy jest to możliwe i jaki będzie tego efekt dla PiS? Politycy z brukselskiego otoczenia Tuska śmieją się z zapowiedzi represji wobec szefa Rady Europejskiej. – To jest kompletna paranoja – mówi Krzysztof Lisek, były poseł PO. – Donald Tusk może spać spokojnie. Stawi się na każde przesłuchanie, a gdy skończy swoją kadencję w Radzie Europejskiej, to w Polsce będzie inny, normalny rząd, który nie będzie naciskał na prokuraturę, a więc tym bardziej nie ma się czego obawiać. Według Pawła Piskorskiego, szefa SD, niegdyś bliskiego współpracownika Tuska, sposób, w jaki PiS oskarża szefa Rady Europejskiej, może działać tylko na jego korzyść. – W oczach opinii publicznej zostanie to odebrane jako polowanie – uważa były polityk PO. I dodaje: – Można się zastanawiać, czy Tusk jest mężem stanu, według mnie nie, ale na pewno nie nazwałbym go zdrajcą. Fakt, że nie wyegzekwował od Rosjan zwrotu wraku z całą pewnością o tym nie świadczy.

Również Cezary Tomczyk z PO, były rzecznik rządu Ewy Kopacz, uważa, że PiS robi krzywdę głównie sobie, bo nękanie Tuska może w oczach opinii publicznej w kraju i za granicą uczynić z niego męczennika. – Właśnie wracam z Sarajewa, gdzie koledzy z 30 krajów pytali mnie o sytuację w Polsce, bo pasek na kanale informacyjnym BBC głosił: minister obrony narodowej Polski oskarża Donalda Tuska o zamordowanie razem z Rosją prezydenta Lecha Kaczyńskiego – opowiada Tomczyk. I zastanawia się: – Czy racjonalna władza doprowadziłaby do tego, żeby taki pasek znalazł się w BBC transmitowanej na cały świat? Ale Joanna Lichocka, posłanka PiS i autorka filmów dokumentalnych o Lechu Kaczyńskim, przypomina, że część jej środowiska od dawna uważało Tuska za zdrajcę, właśnie z powodu zgody na badanie przyczyn katastrofy smoleńskiej na podstawie umowy o lotnictwie cywilnym, czyli wspomnianej konwencji chicagowskiej, a nie wojskowym. – Jestem przekonana, że Donald Tusk powinien odpowiedzieć za to przed sądem i mogę sobie wyobrazić, że nawet trafi do więzienia. W państwie teoretycznym politycy nie są rozliczani ze swoich czynów, ale my od tego modelu odchodzimy – mówi posłanka.

Wilk w owczej skórze

Dla żelaznego elektoratu PiS Donald Tusk zawsze będzie wilkiem w owczej skórze albo – jak mówi Piskorski „Niemcem w owczej skórze”. Jeżeli więc chodzi o tę grupę wyborców, PiS nie musi pracować nad szarganiem jego wizerunku. Za to wyborcy umiarkowani, którzy poparli PiS, bo nie mogli znieść rosnącej arogancji PO u władzy, patrzą ze zdumieniem na nieracjonalne zachowania partii rządzącej w sprawie przewodniczącego Rady Europejskiej i poważnie zastanawiają się, czy aby nie popełnili błędu w 2015 r. Nie jest przypadkiem, że pierwsze notowania partii politycznych po szczycie w Brukseli przyniosły spadek poparcia dla PiS i skokowy jego wzrost dla PO. Główną partię opozycyjną od PiS dzieli już tylko różnica kilku punktów procentowych, a jeszcze niedawno jedynie zsumowane poparcie Platformy i Nowoczesnej przybliżało te partie do poziomu PiS. Wydawałoby się więc, że partia rządząca dla własnego dobra powinna zweryfikować podejście do byłego lidera PO. Ale najwyraźniej z różnych względów nie jest w stanie. Jarosław Kaczyński podchodzi do Tuska w sposób emocjonalny, co jest związane ze śmiercią Lecha Kaczyńskiego w katastrofie smoleńskiej. A to determinuje postawy innych polityków PiS, w tym Antoniego Macierewicza, który obiecywał szybkie wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej, gdy tylko PiS dojdzie do władzy. 

 Tymczasem po półtora roku jej sprawowania jedyne, na co stać szefa MON, to oskarżenie o zdradę dyplomatyczną oparte na domniemaniach. Upieranie się przy zdradzie Tuska może odepchnąć od PiS tych wyborców, którzy złożyli się na zwycięstwo partii w 2015 r. Joanna Lichocka przyznaje, że umiarkowani wyborcy mogą się odwrócić od PiS ale i tak nie wierzy, że sprawa Tuska zaważy na przyszłym wyniku wyborczym jej partii. Prawo i Sprawiedliwość zapewne jest zdania, że tę lukę uzupełnią beneficjenci 500 plus i osoby obdarowane wcześniejszą emeryturą. Ale wcześniejsze świadczenia emerytalne mogą się okazać mieczem obosiecznym, gdy wypłaty będą niskie, a opozycja udowodni, że winny temu jest PiS. Jeżeli zaś chodzi o 500 plus, to lewica socjalna już dawno odkryła, że wyborcy, którzy popierają ją ze względu na jej program socjalny, niestety nie chodzą do urn. Nie jest więc wykluczone, że jeżeli PiS przegra wybory parlamentarne w 2018 r., to duży udział w tym będzie mógł zapisać na swoje konto Donald Tusk, który jeszcze za rządów PO uwielbiał wyliczać, ile razy pokonał głównego rywala. I doprowadzał tym Jarosława Kaczyńskiego do szału. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 13/2017
Więcej możesz przeczytać w 13/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także