Spięcie tygodnia

Spięcie tygodnia

Stanisław Pięta

(poseł PiS)

Prorosyjskie ZNP

KIEDY ZA CZASÓW PLATFORMY OBYWATELSKIEJ ZLIKWIDOWANO PONAD TYSIĄC SZKÓŁ, Związek Nauczycielstwa Polskiego nie protestował. Dzisiaj strajkuje, ale ze względów politycznych. Przecież współpraca między ZNP a Platformą jest widoczna gołym okiem. Przez to rodzice mają zdezorganizowany dzień, bo muszą zapewnić opiekę swojemu dziecku.

 Najwyraźniej aktywiści ZNP wyżej stawiają swoje cele niż dobro dzieci i młodzieży. Należy pamiętać, że ci sami ludzie, łącznie z szefem Związku Sławomirem Broniarzem, wcześniej strajkowali przeciwko powołaniu gimnazjów! Dzisiaj, protestując przeciwko ich likwidacji, są mało wiarygodni. Tam, gdzie władze w samorządzie sprawują politycy Platformy Obywatelskiej, nauczyciele są zmuszani do strajku. Nawet wtedy, gdy nie mają żadnych powodów, by strajkować, i wcale nie mają na to ochoty. Nie jest prawdą, że reforma gimnazjalna spowoduje bezrobocie wśród nauczycieli. Nauczyciele z gimnazjów znajdą pracę zarówno w szkole podstawowej, jak i w liceach. Pani minister Anna Zalewska wielokrotnie to podkreślała. Strajk to przedsięwzięcie inspirowane politycznie. ZNP to organizacja postkomunistyczna, progenderowa i prorosyjska. Porządny nauczyciel nie powinien do niej należeć.

Krystyna Szumilas

(posłanka PO, była minister edukacji)

PiS cofa szkołę do PRL

OBECNY STRAJK NAUCZYCIELSKI TO OBRONA UCZNIÓW I ICH PRAWA DO EDUKACJI. Pedagodzy strajkują przeciw chaosowi w szkole, który przygotowuje PiS. Sprzeciwiają się też upolitycznieniu szkoły, centralnemu sterowaniu oraz ograniczaniu autonomii nauczycieli w kształceniu. Strajkujący nie chcą wprowadzania podstaw programowych, które cofają szkołę do czasów PRL. Są przeciwko marnowaniu pieniędzy, boją się, że od września ich uczniowie będą się uczyli w gorszych warunkach, bez specjalistycznych pracowni, sal gimnastycznych i boisk. Tu nie ma polityki. To pragmatyka wynikająca z bycia blisko uczniów, znajomości szkoły i jej codzienności. I ze świadomości szkody, jaką przyniesie ich wychowankom wprowadzenie reformy edukacji. Jest oczywiste, że nauczyciele boją się też utraty pracy i zarobków. Artykułują postulaty pracownicze, bo wymaga tego legalność strajku. Nie wierzą zapewnieniom minister Anny Zalewskiej, że żaden nauczyciel nie straci pracy, bo już dziś docierają do nich informacje o koniecznych zwolnieniach i ograniczeniach etatowych. Potrafią liczyć, widzą, co dzieje się w ich szkołach. Minister Zalewska nie rozmawiała i nie słuchała ich głosu. Prowadzone konsultacje były fikcją. Nic dziwnego, że nauczyciele obawiają się, że zapewnienia o podwyżkach to puste obietnice. Nie akceptują trybu i sposobu wprowadzania reformy.

Okładka tygodnika WPROST: 14/2017
Więcej możesz przeczytać w 14/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0