Piesi wyklęci

Piesi wyklęci

JAN ŚPIEWAK

Sprawa z zeszłego tygodnia. Henryk W., legenda Solidarności i doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego, w 2014 r. potrącił na pasach mężczyznę, omijając samochód, który zatrzymał się, by przepuścić pieszego. Mężczyzna dostał poważnego urazu głowy i stracił przytomność. Na Zachodzie taka sytuacja skończyłaby się wyrokiem, grzywną, a na pewno utratą prawa jazdy. W Polsce Henryk W. właśnie został uniewinniony. Z jednej strony dużo to mówi o naszym wymiarze sprawiedliwości. Z drugiej strony pokazuje, jak w Polsce traktuje się pieszych. Są oni u nas prawdziwymi obywatelami drugiego sortu. W nagłówkach tekstów zawsze możemy przeczytać „samochód potrącił śmiertelnie pieszego”, nigdy „Piotr W. kierujący autem spowodował śmiertelny wypadek”. Tak jakby samochody same się prowadziły. Kondycję polskiego pieszego najlepiej widać w statystykach wypadków drogowych. W 2015 r. byli oni ofiarami ponad jednej piątej wypadków samochodowych. 

Zginęło ich na polskich drogach 915 a 8040 zostało rannych. Na przejściach dla pieszych, a więc tam, gdzie powinni czuć się najbezpieczniej, wydarzyło się prawie 40 proc. wypadków. W Warszawie na przejściach wydarzyło się aż dwie trzecie wszystkich wypadków z udziałem pieszych. Polska pozostaje niechlubnym liderem zabójstw pieszych. Co piąty pieszy w Unii Europejskiej ginie w Polsce. Może to się wydawać dziwne, ale w polskim prawie funkcjonuje coś takiego, jak „wtargnięcie na pasy”. Głośnym echem odbiła się sprawa 88-letniej niepełnosprawnej staruszki poruszającej się o kulach, która została potrącona przez lawetę w Radomiu. Zginęła na miejscu. Sąd uznał, że wtargnęła na pasy i umorzył sprawę. W Wolsztynie prokuratura umorzyła sprawę śmiertelnego potrącenia 10-letniego chłopca. Kierowca nie zatrzymał się, żeby udzielić mu pomocy. Zdaniem śledczych nie miał takiego obowiązku, bo dziecko w momencie potrącenia już nie żyło (sic!). Badania krwi wykazały, że prowadzący był pod wpływem amfetaminy, ale zdaniem prokuratury były to śladowe ilości. Dopiero gdy śledztwo przejęła inna prokuratura, sprawa skończyła się aktem oskarżenia.

Obecnie pieszy ma pierwszeństwo dopiero, gdy postawi stopę na przejściu. Dzięki takim przepisom wielu kierowców, którzy zabijają pieszych na przejściach, nie dostaje nawet mandatu. W policyjnych statystykach możemy przeczytać, że aż połowa wypadków, które skończyły się śmiercią pieszych, wydarzyła się z winy samych przechodniów. Po prostu kraj pieszych samobójców. Zaledwie w jednej trzeciej przypadków śmierci pieszego winny był kierowca. Oczywiście na statystyki i wyroki sądów ogromny wpływ ma kultura, która w ofiarach widzi sprawców, przerzucając odpowiedzialność na słabszych. Rzadko tak dobrze widać ten rys w polskiej kulturze, jakim jest pogarda dla słabszych jak w tym przypadku. Winni są wszyscy, tylko nie kierowcy: piesi, warunki na drodze, ograniczona widoczność. Tragiczne położenie pieszych widać nie tylko w policyjnych statystykach. Wystarczy krótki spacer po większości polskich miast. Krzywe i wąskie chodniki kontrastują z setkami kilometrów świeżo wylanego betonu. Polskie miasta zamieniły się w ostatnich latach w gigantyczne parkingi. Chodniki notorycznie zastawione są przez samochody. Trudność z przejściem mają nawet sprawne osoby. Niepełnosprawni i matki z dziećmi nie są w stanie poruszać się po całych obszarach miasta. Drogowcy poszerzają jezdnie, powodując, że często na jednym cyklu świateł piesi nie mogą przejść na drugą stronę ulicy. W Polsce ciągle w centrach miast buduje się kładki dla pieszych i przejścia podziemne. Montuje się bardzo drogie w użytkowaniu windy, które w dodatku często są zepsute. W takiej sytuacji ogromna część społeczeństwa jest wykluczona z codziennego życia. Niestety, przyjmujemy powyższy stan rzeczy za normalny, zamiast zmieniać sytuację. Widok pieszych dziękujących kierowcom, że zatrzymali się przed przejściem, chyba znany jest tylko w kraju nad Wisłą. Chciałoby się krzyknąć: Piesi wszystkich miast i gmin łączcie się i walczcie o swoje prawa! To milcząca większość. W końcu każdy z nas jest też pieszym. g

JAN ŚPIEWAK – SOCJOLOG, WARSZAWSKI RADNY, AKTYWISTA MIEJSKI

Okładka tygodnika WPROST: 16/2017
Więcej możesz przeczytać w 16/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także