Niedyskrecje parlamentarne

Niedyskrecje parlamentarne

Matthew Tyrmand i Jarosław Kaczyński
Matthew Tyrmand i Jarosław Kaczyński / Źródło: Twitter / /Matthew Tyrmand

ODSUWA SIĘ W CZASIE TEGOROCZNY KONGRES PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI. Miał się odbyć w marcu, później w kwietniu po świętach wielkanocnych, a teraz w PiS już nawet nikt nie spekuluje o kolejnej dacie. Jeden z naszych rozmówców stwierdził tylko, że dla Jarosława Kaczyńskiego kongres jest ważną sprawą, a nie wydarzeniem PRowskim. Skoro się odwleka w czasie, to najlepiej dowodzi, że będą na nim ważne rzeczy. Na ostatnim kongresie w lipcu ubiegłego roku, gdy prezes napomknął o obszarach, z których jest niezadowolony, zaowocowało to ścięciem ministerialnych głów. Czekamy z drżeniem serca na kolejne napomknięcie prezesa.

PAWEŁ PISKORSKI, SZEF STRONNICTWA DEMOKRATYCZNEGO, postanowił wrócić do czynnej polityki. – Nie wystarcza mu jedynie komentowanie rzeczywistości w programach telewizyjnych – mówi nasz rozmówca. Piskorski wymyślił już, jak wrócić na scenę polityczną. Nie, broń Boże, nie rzuci swojej niszowej partyjki do walki. Zamierza po prostu wystartować do Sejmu z listy Nowoczesnej Ryszarda Petru. Ma w tej partii swojego łącznika Sławomira Potapowicza, który był prawą ręką Piskorskiego w PO i SD, a teraz jest zastępcą sekretarza generalnego Nowoczesnej. Według naszego rozmówcy w partii Ryszarda Petru jest więcej ludzi związanych z szefem SD.

JAKI ZYSK MIAŁBY LIDER NOWOCZESNEJ Z PRZYJĘCIA PISKORSKIEGO NA LISTY? Ano całkiem wymierny – Nowoczesna, odkąd utraciła dotację budżetową, nie śmierdzi groszem. A Piskorski zapewne ma co nieco gotówki na partyjnym koncie. Wszak SD słynęła z posiadania licznych nieruchomości w atrakcyjnych miejscach w Polsce, które były sukcesywnie wyprzedawane. Piskorski byłby kolejnym politykiem Platformy, który znalazłby schronienie pod skrzydłami Nowoczesnej. Do tej partii przeszli już bowiem: poseł Michał Jaros, dawniej prawa ręka Jacka Protasiewicza, i poseł Marek Sowa, człowiek Pawła Grasia, a tym samym Donalda Tuska. I tu nachodzi nas refleksja – czyja właściwie jest Nowoczesna?

JEŻELI MOWA O MICHALE JAROSIE, TO Z NASZYCH INFORMACJI WYNIKA, że będzie on kandydatem Nowoczesnej na prezydenta Wrocławia w przyszłorocznych wyborach samorządowych. Poseł Jaros jest dobrze znany wrocławiakom jeszcze z czasów, gdy należał do PO. To on był bohaterem nagrania, na którym proponował jednemu radnemu pracę w spółce Skarbu Państwa (tak, tak, moralne czyściochy z PO mają takie sprawki na koncie) w zamian za przerzucenie poparcia z Grzegorza Schetyny na Protasiewicza. Kto nie pamięta, temu przypominamy, że Schetyna przegrał wówczas walkę o stanowisko szefa regionu w PO. Ciekawe, czy te taśmy pomogą Jarosowi w walce o urząd prezydenta Wrocławia? Bo że zostaną przypomniane, jest pewne jak to, że dwa plus dwa równa się cztery.

POWITANIE NA PERONIE DONALDA TUSKA, który przyjechał na wezwanie prokuratury, nie we wszystkich politykach Platformy wzbudziło entuzjazm. Donald Tusk w zeszłą środę w warszawskiej prokuraturze od godziny 12.00 zeznawał jako świadek w śledztwie dotyczącym współpracy Służby Kontrwywiadu Wojskowego z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa. Ale przedtem został powitany przez swoich zwolenników na peronie w Warszawie. Wśród oczekujących na przyjazd Donalda Tuska zabrakło Grzegorza Schetyny, przewodniczącego PO. Ten tłumaczył, że miał w tym czasie zajęcia. Ale te wyjaśnienia nie wystarczyły politykom, którzy w partii nie są postrzegani jako jego sprzymierzeńcy. – Może Schetyna nie chciał się kojarzyć z prokuraturą? Albo nie wierzył, że to będzie medialny sukces? A może Tusk nie chciał, żeby przyjeżdżał? – dywaguje polityk Platformy.

W KAŻDYM RAZIE SCHETYNA MA INNE KŁOPOTY – przejście czwórki posłów Nowoczesnej do Platformy Obywatelskiej budzi wiele problemów w partii. Wśród polityków rodzą się wątpliwości, czy transfer pomoże im wizerunkowo. Po drugie razem z transferem struktury w regionach zaczęły się buntować. – Przejście posłów oznacza, że trzeba będzie zapewnić im miejsce na listach w wyborach parlamentarnych, a wielu działaczy zabiega o to w regionach – mówi nasz rozmówca. Jest i trzeci powód niezadowolenia polityków PO z przejścia posłów Nowoczesnej. – Schetyna przyjął ich na szybko. Nie sprawdził, kim są ci ludzie. Zaczęli teraz badać Grzegorza Furgę, czy nie ciągnie się za nim jakaś mała afera na Pomorzu – twierdzi pomorski polityk.

LEWICOWE STOWARZYSZENIE INICJATYWA POLSKA, które powstało w lutym 2016 r. i zostało założone m.in. przez Barbarę Nowacką i Dariusza Jońskiego, przeradza się w ruch wyborczy. – Na pewno będą chcieli wystartować w wyborach do Parlamentu Europejskiego. A niewykluczone, że będą startować też w wyborach samorządowych – mówi polityk lewicy, który z sympatią przygląda się inicjatywie. I dorzuca: – Wystarczy, że podczas wyborów samorządowych Nowacka wprowadzi kilku wójtów, burmistrzów i prezydenta miasta i zaistnieją na scenie politycznej. Zresztą szykują kandydatów, takich jak Dariusz Joński, który może startować na prezydenta Łodzi – kwituje nasz informator.

ŁÓDŹ ŁODZIĄ, ALE NAJWIĘKSZE EMOCJE WYWOŁUJE WYŚCIG PREZYDENCKI W WARSZAWIE. Wśród posłów krążył w ubiegłym tygodniu SMS z wynikami sondażu samorządowego zrobionego przez jeden ze sztabów. Zbadano poparcie kandydatów na prezydenta stolicy i wyniki okazały się zaskakujące. Na największe poparcie może liczyć wicepremier Morawiecki, a tuż za nim uplasował się Mariusz Błaszczak, szef MSWiA (podobno ludzie doceniają go za osiągnięcia w ministerstwie). Obaj wygraliby w pierwszej turze z Rafałem Trzaskowskim, najpopularniejszym kandydatem Platformy. Co nie znaczy, że w ogóle wygraliby w pierwszej turze.

GDYBY JEDNAK PARTIA RZĄDZĄCA DO BOJU WYSTAWIŁA JACKA SASINA, ANNĘ STREŻYŃSKĄ, minister cyfryzacji, czy Jarosława Krajewskiego, to Streżyńska i Krajewski zostaliby sromotnie pokonani. Są słabo rozpoznawalni nawet w twardym elektoracie partyjnym, a cóż dopiero mówić o reszcie wyborców. W przypadku starcia Sasin – Trzaskowski wyszedł remis, a więc na dwoje babka wróżyła. Kolejni badani kandydaci – Stanisław Tyszka z Kukiz’15, Ryszard Petru, lider Nowoczesnej, czy Kamila Gasiuk-Pihowicz z tej samej partii – byliby tylko ozdobnikiem tych wyborów. Każde z nich ma jednocyfrowe poparcie. Ale tu też jest małe zaskoczenie – Gasiuk-Pihowicz, choć nieznacznie, ale jednak wyprzedza swojego szefa. g

Okładka tygodnika WPROST: 17/2017
Więcej możesz przeczytać w 17/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także