Nie będziemy zastępować sędziów piekarzami

Nie będziemy zastępować sędziów piekarzami

Patryk Jaki
Patryk Jaki / Źródło: Newspix.pl / Konrad Koczywas
– mówi Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości.

W maju rusza komisja weryfikacyjna, która ma badać decyzje reprywatyzacyjne. Podobno została skrojona pod pana. Będzie pan kierował jej pracami?

Ta decyzja należy do pani premier. Jeśli jednak tak postanowi, podejmę się zadania. Nie boję się zmierzyć z tą mafią.

Komisja weryfikacyjna, jak mówi opozycja, będzie wchodziła w kompetencje sądów, choć sądem nie będzie. Czy to nie jest poważny problem prawny, a nawet konstytucyjny?

Nasi przeciwnicy chętnie posługują się tym argumentem, ale kiedy pytamy, w którym miejscu komisja wchodzi w kompetencje sądów, to nie potrafią powiedzieć. Więc ja na to odpowiem – w żadnym. Komisja będzie wydawała decyzje administracyjne, czyli takie, jakie urzędnicy w całej Polsce.

Skoro tak, to będzie ją można zaskarżyć do sądu?

Oczywiście do sądów administracyjnych. Te sądy działają dużo szybciej niż sądy powszechne.

Załóżmy, że zostanie pan szefem komisji weryfikacyjnej. Co zrobiiłby pan w pierwszej kolejności?

Zbierzemy wnioski od ludzi poszkodowanych w reprywatyzacji i będziemy je sukcesywnie rozpatrywali. Mam nadzieję, że w każdym miesiącu rozpoznamy kilka spraw.

Kilka spraw w miesiącu to jest możliwe? W Warszawie nie znaleźli się audytorzy, którzy chcieli się podjąć prześwietlenia decyzji reprywatyzacyjnych.

Wcale się nie dziwię. Za aferą reprywatyzacyjną stoją nie tylko wpływowi ludzie ze środowisk politycznych i prawniczych, ale również mafia. Prawdziwa mafia, która zamordowała jedną z lokatorek [chodzi o Jolantę Brzeską – red.]. Ludzie mają rodziny i zastanawiają się, czy warto się mieszać w takie sprawy. W latach 90. było tak, że największe grupy przestępcze organizowały rozboje na ulicy, wybuchały samochody w centrum Warszawy. Dzisiaj, kiedy służby radzą sobie z przestępczością pospolitą, to ta cała mafia zajęła się wyłudzaniem nieruchomości, VAT etc.

Audytorzy nie zgłosili się ze strachu, a nie z powodu ogromu materiału do zbadania?

Nagle nikt nie chce zarabiać? Słabe.

Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz zapowiedziała, że nie stawi się przed komisją weryfikacyjną.

Prawo uchwalone przez Sejm, podpisane przez prezydenta jest powszechnie obowiązujące. Polityk, nawet tak prominentny, nie może sobie wybierać, który punkt prawa go obowiązuje, a który nie. Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa. Po drugie pani prezydent wielokrotnie mówiła, że nie ma nic do ukrycia. Jej postawa pokazuje jednak, że nie tylko ma coś do ukrycia, ale również się boi. A to najlepszy dowód na sens istnienia tej komisji.

Jeżeli państwo chcecie politycznie rozliczać prezydent Warszawy, to trzeba było powołać komisję śledczą, a nie administracyjną.

Nie chodzi o rozliczenie polityczne. Decyzje reprywatyzacyjne wydawała jako prezydent miasta stołecznego. I ma wiedzę jako urzędnik państwowy, którą ma obowiązek się dzielić. Ponadto komisja śledcza może działać latami i na koniec przedstawia raport. Mieszkańcy Warszawy nie czekają na żadne raporty, tylko na konkretne działania. A to komisja będzie mogła m.in. zwracać nieruchomości, nakładać wielomilionowe rekompensaty. To jej zaleta.

I jej działalność nie ma związku ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi?

Jeżeli PO uważa, że komisja jest wycelowana w wybory samorządowe, to dla nich lepiej, bo dzięki niej będą mogli się oczyścić z problemów, które sami stworzyli. Jak ktoś ma czyste sumienie, to się nie boi.

Spodziewa się pan zmian w rządzie w najbliższym czasie?

Nie do mnie należy ta decyzja. Jestem tylko skromnym pracownikiem winnicy Pańskiej.

Media spekulują o możliwej rekonstrukcji rządu. Podobno pozycja pana szefa Zbigniewa Ziobry słabnie?

W mojej opinii minister Ziobro jest jednym z najmocniejszych punktów tego rządu. Nie tylko znów twardo walczy z przestępczością, ale i realnie reformuje wymiar sprawiedliwości.

Niedawno został odwołany Michał Krupiński, prezes PZU. Wszyscy to interpretowali jako osłabienie pozycji ministra Ziobry.

Ale jego miejsce zajął Paweł Surówka, też bardzo dobry fachowiec.

To jest dowód, że pozycja Ziobry nie jest zagrożona?

Kwestia obsady spółek czy pozycji w partii nie jest dla nas najważniejsza. Nie wykonujemy tak intensywnej pracy politycznej jak inni członkowie koalicji prawicowej i jest to nasza świadoma decyzja. Po poprzednich rządach PiS, w latach 2005-2007, mieliśmy poczucie, że można było dużo więcej zrobić, dlatego dzisiaj nie chcemy tracić czasu. Zajmujemy się pracą dla państwa, bo to nam najlepiej wychodzi. Mamy świadomość, że w każdej chwili możemy zostać odwołani i dlatego chcemy po sobie zostawić jak największy dorobek. Już pomogliśmy ludziom w sprawie lichwy, komorników, syndyków. Wysłaliśmy więźniów do pracy, zmieniliśmy prokuraturę. W ciągu półtora roku przygotowaliśmy w ministerstwie więcej projektów ustaw niż Platforma w ciągu ośmiu lat!

A jednak ma pan poczucie, że zmienił się klimat wokół ministra sprawiedliwości?

Mogę mówić tylko w swoim imieniu. Niedawno skończyłem 30 lat, chcę się rozwijać. Na co dzień jestem odpowiedzialny za system penitencjarny, komorników czy budżet. I nawet nieżyczliwi mi ludzie mówią, że w tych sprawach wprowadzam reformy dawno niewidziane w Polsce. Pierwsza ustawa komornicza od 20 lat, pierwsza ustawa modernizacyjna w Służbie Więziennej od 1989 r. Gdy przychodziłem do Ministerstwa Sprawiedliwości, pracowało najmniej więźniów w Europie, dziś gonimy czołówkę światową. Odbudowałem system dozoru elektronicznego. Wprowadzam nową politykę readaptacji. Za moimi programami głosował jednogłośnie cały parlament, w tym PO i Nowoczesna. Mam kolejne projekty. Pracuję nad pierwszym w Polsce domem przejściowym, który byłby miejscem pośrednim pomiędzy zakładem karnym a wolnością. Chcę poprawić statystyki tak, by mniej osób po wyjściu z więzienia wracało do działalności przestępczej. Chcę też stworzyć polski instytut kryminologii. Tym też zajmuję się zawodowo i naukowo. Reszta – w tym sądy – to tylko moje obowiązki polityczne i medialne.

Wasza ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa jest krytykowana przez środowisko sędziowskie i opozycję. Nawet posłowie z Kukiz’15 uważają, że gdybyście chcieli naprawić wymiar sprawiedliwości, to zaczęlibyście od odciążenia sądów, a nie od kontrowersyjnych zmian w KRS.

Zazwyczaj w Sejmie jesteśmy krytykowani przez posłów wybranych z list Kukiza, że jesteśmy za mało radykalni. Że wszystkich sędziów powinniśmy przegonić na cztery wiatry. A gdy się pytam, kim zastąpić tych sędziów, to mówią, że piekarzami i będzie lepiej. My zachowujemy się odpowiedzialnie. Jest wielu dobrych sędziów tłamszonych przez różnego rodzaju koterie i od nas dostaną pierwszą szansę w życiu na awans, który blokowała do tej pory „spółdzielnia”.

Czy w ciągu półtora roku waszej działalności czas oczekiwania na wyrok się skrócił czy nie? Zrobiliście coś w tym kierunku?

Oczywiście. Wyprowadzamy kary za przewlekłość w postępowaniu. Pracujemy nad ograniczeniem kognicji sądu [ogół czynności procesowych – red.]. Wprowadzamy elektroniczny system ważenia spraw, który po równo rozłoży prace sędziów. I wiele innych zmian.

I chcecie ujawniać oświadczenia majątkowe sędziów, co wzbudza ogromny opór. A dla obywatela nie jest ważne, czy sędzia jeździ maluchem, czy mercedesem, tylko kiedy jego sprawa trafi na wokandę.

To się wszystko ze sobą łączy. Jego wokanda nie będzie szybko, jeżeli sędzia nie będzie uczciwy, a cały system transparentny.

A czy popiera pan działania Arkadiusza Mularczyka, który kwestionuje wybór Małgorzaty Gersdorf na stanowisko pierwszego prezesa Sądu Najwyższego?

Nie znam szczegółów. Ufam, że poseł Mularczyk wie, co robi.

Ta akcja wygląda na typowo polityczną – sędzia Gersdorf kilka razy skrytykowała PiS i panu Mularczykowi przypomniało się, że przy jej wyborze nie dopełniono jakichś formalności.

Kilka razy skrytykowała PiS? To bardzo eufemistyczne ujęcie sprawy.

Nawet jeżeli było to wiele razy, to chyba każdy ma takie prawo? Nie sądzi pan, że działanie Mularczyka zanadto trąci odwetem politycznym?

Nie. Pani Gersdorf angażuje się politycznie. Sędzia powinien być bezstronny. Proszę sobie wyobrazić, że osoba wyrażająca takie opinie o PiS będzie miała na wokandzie sprawę, gdzie stroną jest np. członek PiS. Nikt nie chciałby być w jego skórze. Ponadto pani prezes twierdzi, że za 10 tys. zł „można żyć tylko na prowincji”. I jak może potem ocenić, zrozumieć sprawę np. ojca, który całą rodzinę utrzymuje za 1500 zł?

Czy sędziami Sądu Najwyższego mogą być tylko osoby, które popierają PiS i zarabiają grosze?

Sędziami powinny być osoby, który nie angażują się tak ordynarnie w politykę.

Prokuratura przed 7. rocznicą katastrofy smoleńskiej przedstawiła swoje ustalenia w tej sprawie. Kilka dni później swoją pracę zaprezentowała podkomisja Antoniego Macierewicza, co wywołało komentarze, że trwa wyścig między ministrem sprawiedliwości a szefem MON na ustalenia w tej sprawie.

Znam Zbigniewa Ziobrę i wiem, że dla niego liczą się tylko fakty. Wiem, że prokuratura robi to rzetelnie, m.in. podpisała umowy z najlepszymi laboratoriami na świecie, które pomogą uzyskać odpowiedzi na pytania dotyczące przyczyn katastrofy. Dopiero wtedy będziemy mogli powiedzieć, jaka jest prawda. Z góry nie zakładamy żadnej tezy.

A jeżeli te badania wykażą np., że nie ma śladów materiałów wybuchowych, to co wtedy będzie z teorią zamachu?

Wtedy prokuratura ogłosi, że hipoteza zamachu poprzez podłożenie ładunków wybuchowych się nie potwierdziła. Nic jednak dziś nie można przesądzać. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 17/2017
Więcej możesz przeczytać w 17/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 0

Czytaj także