Biznesowy rollercoaster

Biznesowy rollercoaster

Kolejka górska, zdjecie ilustracyjne
Kolejka górska, zdjecie ilustracyjne / Źródło: Fotolia / fot. Bastos
Rusza budowa gigantycznego parku rozrywki pod Warszawą. Plany są ogromne, jednak to nie pierwszy tak ambitny projekt. Niestety zwykle kończy się na zapowiedziach.

20-hektarowa działka, świetna lokalizacja (60 km od Warszawy pomiędzy autostradą A2 i drogą ekspresową S8 oraz krajową 50) i projekt zakładający, że przy sześciotysięcznym Mszczonowie powstanie największy po Disneylandzie park rozrywki w Europie – Park of Poland. Atrakcji ma być co nie miara, i to dla klientów w każdym wieku i w dowolnej porze roku. W parku powstaną trzy strefy. W pierwszej z nich będzie ogromny basen w stylu tropikalnej wyspy z odsuwanym dachem, w drugiej zaś będzie można poddać się zabiegom spa. W tej części być może będą wykorzystywane zasoby wody geotermalnej znajdujące się w Mszczonowie. Trzecią strefę natomiast będzie stanowić centrum galaxy z systemem zjeżdżalni.

Od kin po park

Za inwestycją stoi holenderska spółka Global City Holdings, która w Polsce jest obecna od lat. To do niej należy znana sieć kin Cinema City. Ale firma inwestuje też w nieruchomości w Bułgarii, Słowacji i Izraelu. Decyzję o budowie wesołego miasteczka pod Warszawą zapadła siedem lat temu. Dopiero dziś jednak rusza budowa. – Na początku grudnia 2016 r. złożyliśmy wniosek o pozwolenie na budowę pod tymczasową nazwą parku wodnego Waterworld of Poland, w Starostwie Powiatowym w Żyrardowie – opowiada Dudolenski. – Pracujemy nad dalszymi etapami związanymi z uzyskaniem pozwolenia na budowę i rozpoczęciem

prac budowlanych. Trwają również prace nad nazwą i logo dla parku wodnego pod Mszczonowem. Wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę ma się odbyć jeszcze w tym miesiącu. Sama budowa pierwszego etapu, czyli olbrzymiego parku wodnego Waterworld of Poland, ma potrwać dwa lata. Reszta gigantycznych inwestycji ma być dokończona w okresie od sześciu do ośmiu lat. Szacunkowy koszt inwestycji wyniesie ok. 150-180 mln euro. – Będzie on finansowany kapitałem własnym oraz kredytowany przez banki. Obecnie jesteśmy w trakcie finalizowania umowy kredytowej – zapewnia Dudolenski.

Niezrealizowane marzenia

Jednak od pierwszych zapowiedzi inwestora do dzisiejszego etapu realizacji minęło już ponad siedem lat. Większość Polaków zapomniała już o tej inwestycji, tym bardziej że w naszym kraju zapowiedzi zbudowania drugiego Disneylandu było co niemiara. A wszystkie spaliły na panewce. – Ta inwestycja wyjdzie na pewno – zarzeka się burmistrz Mszczonowa Józef Kurek. – Może rzeczywiście trzeba było czekać na konkrety ponad siedem lat, ale teraz będzie już z górki. Burmistrz tej małej miejscowości, jak mówi, nigdy nie stracił nadziei na realizację projektu. – Inwestor miał problemy ze skupieniem wszystkich gruntów. Później trzeba było zmienić plan zagospodarowania. Procedury formalnoprawne wcale nie są takie łatwe. Poza tym, gdy się dowiedział, że kilkanaście kilometrów dalej inna firma chce postawić konkurencyjny obiekt, to się pewnie zaczął poważnie zastanawiać. W końcu dwa wielkie parki rozrywki obok siebie to bezsens – tłumaczy. I rzeczywiście pod Grodziskiem Mazowieckim miał zaistnieć Adventure World Warsaw – projekt o wiele bardziej ambitny od Park of Poland. Holender Peter Jan Mulder chciał zainwestować 620 mln euro (czyli ponad 2,5 mld zł!) na 230 ha. Do prac nad inwestycją zaproszono najbardziej znane rozrywkowe marki – Jora Vision czy Vekoma. Odbyło się nawet, z wielką pompą, wmurowanie kamienia węgielnego. Nic dziwnego, że przy takim rozmachu Dudolenski zaczął poważnie zastanawiać się nad sensem stawiania

swojego parku. Wszak przy AWW Park of Poland wyglądałby jak bardzo ubogi krewny. – To w AWW mieliśmy po raz pierwszy w Polsce jeździć nowoczesnymi rollercoas­t­erami, spływać tzw. log flume, czyli korytem wody, czy korzystać z innych, w sumie ponad 50 różnego rodzaju tematycznych atrakcji – tłumaczył wówczas dziennikarz branżowego portalu Parkmania.pl. Burmistrz Mszczonowa był jednak sceptyczny. – Doskonale wiedziałem, że tamta inwestycja nie wypali – mówi Kurek. – Ten Holender chodził od jednego burmistrza do drugiego i opowiadał o swoich wizjach. Każdemu obiecywał co innego, a tak naprawdę wcale nie chciał nic budować.

Park Jacksona

Adventure World Warsaw to nie było jedyne niespełnione marzenie Polaków o własnym Disneylandzie nad Wisłą. Jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku król popu, Michael Jackson, zapowiadał budowę Family Theme Park. Podpisał nawet list intencyjny z ówczesnym prezydentem stolicy Marcinem Święcickim. Jacksona gościła nawet pierwsza dama, Jolanta Kwaśniewska, która mocno trzymała kciuki za realizację jego wizji. Z tych wizji oczywiście nic nie wyszło. Politycy przerzucali się winą nawzajem. Zarzucano, że szef MSWiA Janusz Tomaszewski zablokował Jacksona, bo minister był z AWS, a władze stolicy z SLD-UP. A tak naprawdę to Jackson jeździł po wielu krajach, opowiadając te same historie. Był w Brazylii, we Włoszech i Francji, a nawet afrykańskim Suazi. Ale nie tylko król popu mamił nas niestworzonymi historiami. Vahap Toy, turecki biznesmen, potrafił jeździć od miasta do miasta i opowiadać tamtejszym prezydentom, jak odmieni ich grody. Pod 60-tysięczną Białą Podlaską chciał stworzyć polskie Las Vegas – miały się tam znaleźć oprócz oczywiście wielkiego parku rozrywki: tor Formuły 1 (w tamtych czasach Kubica nie miał jeszcze nawet prawa jazdy), lotnisko większe od Okęcia, filia Uniwersytetu Yale i sieć kasyn. Łącznie planował wydać na to 6 mld dolarów! Skończyło się oczywiście tak jak w poprzednich przypadkach – wielkim rozczarowaniem i wielką kompromitacją prezydenta.

Tymczasem bez większego szumu medialnego działa od 2014 r. Energylandia – obecnie największy park rozrywki w Polsce, który cały czas się rozrasta. Zajmuje 26 ha i mieści się w Zatorze niedaleko Wadowic. Również najstarszy tego typu obiekt w Polsce, otwarta w 1959 r. Legendia Śląskie Wesołe Miasteczko w Chorzowie zapowiada nowe inwestycje. – Co kilka lat prezentujemy nowe atrakcje. Chcemy na inwestycje w chorzowski park przeznaczyć 117 mln zł. Tymczasem przygotowujemy się do otwarcia sezonu – tłumaczy Julius Vinter, menedżer w Tatry Mountain Resorts, właściciel Legendii. Czy tego typu obiekty mają w ogóle w Polsce rację bytu? – Odpowiedziałbym przekornie, że parki mogą świetnie zarabiać. Ich dochodowość może być jednak różna – uważa Vinter. – Z jednej strony park rozrywki to bardzo prosty model biznesowy, znacznie prostszy niż np. ośrodek narciarski. Trzeba jednak pamiętać, że park rozrywki to nie tylko karuzele i rollercoastery, ale kompleksowa oferta aktywnego spędzenia wolnego czasu, która powinna przemawiać do różnych grup wiekowych, w tym głównie do rodzin. Częścią tej oferty są usługi dodatkowe (loterie, gry), gastronomiczne, merchandisingowe, które dobrze przemyślane i zrealizowane na wysokim poziomie mogą stanowić dużą część przychodów. Dlaczego więc, mimo możliwości dobrego zarobkowania, w Polsce od lat nie powstał prawdziwy europejski gigant? Bo stawiamy na parki lokalne i tematyczne. A te akurat rosną u nas jak grzyby po deszczu. – Na pewno w Polsce powstaje stosunkowo dużo małych parków i czegoś na styl małych parków tematycznych, najczęściej z motywem dinozaurów, wszelkiego rodzaju miniatur, historycznych wiosek. Polacy bardzo lubią projekty edukacyjne, często właśnie one są tematem przewodnim parku, ale to jeszcze nie wystarczy, by park był atrakcyjny i dochodowy.

Światowe giganty

Potęgi rozrywkowe ulokowane są na zachodzie Europy, w Azji i USA. Europa Środkowo-Wschodnia i Wschodnia to istne pustynie. Disneylandy w Stanach Zjednoczonych czy Japonii przyciągają nawet po 20 mln turystów rocznie. W Europie ta liczba jest zdecydowanie niższa. Najpopularniejszy jest również Disneyland – 10 mln odwiedzających. Znajduje się pod Paryżem. Za nim jest niemiecki Europa-Park z liczbą turystów dwukrotnie mniejszą. Najwięcej tego typu obiektów jest właśnie u naszych zachodnich sąsiadów (Heide Park, Tropical Island, Legoland Deutschland) i w krajach Beneluksu (Avonturenpark Hellendoorn, Efteling, Plopsa Indoor Coevorden). W całej Europie liczy się, że istnieje ponad 300 parków rozrywki, które odwiedza rocznie 150 mln turystów. Według danych IAAPA – Międzynarodowego Stowarzyszenia Parków Rozrywki i Atrakcji co roku europejskie giganty inwestują ponad 550 mln euro, by co rusz zaskakiwać swoich gości. Wszędzie na świecie to parki Disneylandu są liderami, jeśli chodzi o ściąganie klientów. Niedawno jednak chiński miliarder Wang Jianlin otworzył Miasteczko Wanda, narodowy parki rozrywki Chin, który kosztował 3 mld dolarów! To prawdziwe wyzwanie rzucone światowej potędze. – Chińskie szaleństwo na punkcie Myszki Miki i Kaczora Donalda to już przeszłość. Nie ma powodu, by ślepo naśladować wzorce masowej kultury amerykańskiej – opowiadał tuż po otwarciu miliarder. Szaleństwo w budowaniu coraz to nowych, większych i okazalszych parków rozrywki na świecie trwa. Są one jednak bardzo mocno powiązane z miejscami już atrakcyjnymi turystycznie. Francuski Disneyland przyciąga taką rzeszę klientów, bo sam Paryż ściąga olbrzymią ilość turystów. Będąc na dwutygodniowych wakacjach, przyjezdni szukają jak największej ilości atrakcji do zobaczenia. Wesołe miasteczka świetnie się do tego nadają. Czy „mszczonowski Disneyland” stanie się polską rozrywkową mekką? – Skoro przebiliśmy już ten szklany sufit z problemami, to jestem przekonany, że teraz nasz park będzie najlepszym w Europie – kończy burmistrz sześciotysięcznego miasteczka. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 17/2017
Więcej możesz przeczytać w 17/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0