Nowe szaty prezydenta

Nowe szaty prezydenta

Andrzej Duda
Andrzej Duda / Źródło: Newspix.pl / ABACA
Andrzej Duda rusza do walki o kolejną kadencję w Pałacu Prezydenckim. Wymienia ludzi w swoim otoczeniu i podejmuje inicjatywy, które będzie mógł zapisać na koncie swoich osobistych sukcesów. Bo na razie nie ma się czym pochwalić.

Medialny wizerunek głowy państwa to wizja polityka niesamodzielnego, który jest na każde skinienie swojej macierzystej partii, a poza tym głównie oddaje się narciarstwu. Gdy dorzuci się do tego przedstawiony w miniserialu kabaretowym „Ucho Prezesa” obraz głowy państwa wiecznie czekającej na audiencję u szefa partii, to trudno nie skonstatować, że medialny wizerunek prezydenta stanowi dziś poważny problem. Tymczasem wkrótce dwa lata prezydentury, czyli najwyższy czas na poważny namysł, jak wygrać walkę o reelekcję.

Rekonstrukcja zwana korektą

Rozwiązywaniem tego problemu od ubiegłego tygodnia zajmuje się Krzysztof Łapiński, najnowszy, trzeci już rzecznik głowy państwa. Łapiński – jak wynika z nieoficjalnych informacji – jest elementem szerszej zmiany, którą sam prezydent określa jako „rekonstrukcję zwaną korektą”. Łapiński w kampanii 2015 r. pracował najpierw na rzecz Andrzeja Dudy, a później nie odstępował na krok Beaty Szydło. Był częścią zespołu młodych ludzi, którzy znaleźli pomysł, jak skutecznie ocieplić wizerunek PiS i wypromować mało znanego Andrzeja Dudę na męża stanu. Łapiński dał się poznać jako członek kampanii pełen pasji i determinacji. Cała Polska widziała go podczas przepychanki w holu TVP, przed debatą liderów partyjnych. Po czym wylądował na wiele miesięcy w tylnych ławach poselskich. Nic dziwnego, że przyjął propozycję powrotu do pierwszej linii, czyli na rzecznika prezydenta, i w ubiegłym tygodniu był tym wyraźnie podekscytowany. Jego nominacja została poprzedzona lekkim wstrząsem, czyli niespodziewanym odejściem Marka Magierowskiego, dyrektora ds. komunikacji w Kancelarii Prezydenta. W Pałacu można usłyszeć, że nie taki miał być plan – Magierowski nadal miał pełnić funkcję dyrektora, a Łapiński zostać oficjalnym rzecznikiem, a więc człowiekiem prezentującym oficjalną linię prezydenta i w pewnym sensie zwierzchnikiem Magierowskiego. To mogło się nie spodobać poprzedniemu dyrektorowi. Wprowadzenie Łapińskiego do Kancelarii Prezydenta jest elementem szerszej zmiany. W Pałacu doszło wcześniej do kilku roszad personalnych.

Zmiany zaczęły się od awansowania Krzysztofa Szczerskiego na szefa gabinetu politycznego. Wcześniej to stanowisko zajmował Adam Kwiatkowski, prywatnie dobry znajomy prezydenta. Razem pracowali w kancelarii Lecha Kaczyńskiego. Kwiatkowski jednak – jak informowały media – nie przypadł do gustu prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu, a ponadto skonfliktował się z innymi pracownikami kancelarii. Jego wymiana więc nikogo nie zasmuciła. Kolejną zmianą było awansowanie Pawła Muchy na zastępcę szefa Kancelarii Prezydenta. Mucha, 34-letni polityk PiS, zaangażowany w Ruch Społeczny im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, najpierw był społecznym doradcą prezydenta, w grudniu ubiegłego roku został sekretarzem stanu, a od 4 kwietnia awansował na zastępcę Małgorzaty Sadurskiej. Obecna szefowa kancelarii w założeniu miała być łączniczką między Pałacem Prezydenckim a Nowogrodzką, czyli kwaterą główną PiS. Niestety, słabo jej to wychodziło, bo prezydent zaliczał rozmaite wpadki wyraźnie wynikające z braku komunikacji między nim a kierownictwem PiS. Wystarczy przypomnieć tę najsłynniejszą, czyli ubiegłoroczną wypowiedź prezydenta podczas rocznicy katastrofy smoleńskiej, kiedy Andrzej Duda mówił o wybaczeniu i pojednaniu, a prezes PiS w swoim wystąpieniu stwierdził, że najpierw musi być przyznanie się do winy i kara, a dopiero potem przebaczenie. Komentatorzy odebrali to jako publiczne skarcenie głowy państwa za wychodzenie przed szereg. Z nieoficjalnych informacji wynika, że prezydent ostatnio stracił zaufanie do Sadurskiej, która na jednym ze spotkań na Nowogrodzkiej miała omówić z prezesem PiS kwestię referendum konstytucyjnego, a po powrocie stwierdziła, że temat w ogóle nie został poruszony. Dlatego w Kancelarii Prezydenta można usłyszeć spekulacje, że i Sadurska za jakiś czas zostanie wymieniona na kogoś innego. 44-letni Szczerski, 34-letni Mucha i 39-letni Łapiński mają stanowić zalążek zespołu, który rozpocznie przygotowania do kampanii prezydenckiej. – I najwyższy czas – mówi osoba z Kancelarii Prezydenta. – Powinniśmy to robić od pierwszego dnia prezydentury, a straciliśmy dwa lata.

Słabości prezydenta

Z punktu widzenia następnych wyborów prezydenckich w 2020 r. ostatnie dwa lata Andrzeja Dudy rzeczywiście można uznać za zmarnowane. Po pierwsze ma on na koncie kilka wpadek. Lista nie jest specjalnie długa, ale ma swój ciężar gatunkowy. Najbardziej na jego wizerunku zaważyło zaangażowanie w rozprawę z Trybunałem Konstytucyjnym – zwlekanie z zaprzysiężeniem wybranych przez PO i PSL sędziów TK, nocne zaprzysięganiezapasowych sędziów wybranych przez PiS, podpisywanie kolejnych tzw. ustaw naprawczych dotyczących trybunału. Część tych działań, zdaniem opozycji, wiązało się ze złamaniem konstytucji, co jest poważnym zarzutem pod adresem głowy państwa. Powagi urzędowi prezydenta nie dodawało nocne tweetowanie głowy państwa z internautkami o kontrowersyjnych nickach czy jego częste wypady na narty. A organizowanie przez niego konsultacji z opozycją czy ze środowiskami pozostającymi w konflikcie z PiS za każdym razem okazywało się jałowe, bo nie szedł za nimi nawet cień kompromisu. Jednocześnie po prawie dwóch latach urzędowania trudno powiedzieć, co jest motywem przewodnim prezydentury Andrzeja Dudy. Nie można go uznać ani za mediatora na scenie politycznej, ani za moderatora debaty, ani za kreatora wydarzeń politycznych. Trudno też wymienić jakieś jego osiągnięcia. Jego poprzednik Bronisław Komorowski, tak krytykowany przez PiS za bierność i podporządkowanie Donaldowi Tuskowi, miał na swoim koncie przynajmniej doroczne marsze na 11 listopada, zorganizowane z pompą obchody 25-lecia wolnej Polski czy akcję narodowego czytania, którą akurat prezydent Duda od niego przejął. Obecny lokator Pałacu Prezydenckiego niczego takiego nie może zapisać na swoim koncie. Co gorsza, wpada w pułapki, które sam na siebie zastawia.

Gdy w ramach polityki historycznej postawił na upamiętnianie Żołnierzy Wyklętych, natychmiast wykorzystali to narodowcy, zapraszając prezydenta na marsz w Hajnówce ku czci Romualda Rajsa „Burego”, który – jak potwierdził IPN – był sprawcą pacyfikacji białoruskich wsi w 1946 r. Prezydent w ubiegłym roku objął ten marsz honorowym patronatem, co przysporzyło mu głównie krytyki. W bilansie dwóch lat Andrzej Duda może na swoim koncie zapisać ustawę o obniżeniu wieku emerytalnego, co jednak było elementem programu wyborczego całego PiS, więc trudno mówić, że to jego autorski projekt. Złożona przez niego w kampanii obietnica przewalutowania kredytów frankowych po kursie w dniu ich wzięcia już dawno trafiła do lamusa. Prezes Kaczyński wręcz poradził frankowiczom, żeby dochodzili swoich praw w sądach, czyli radzili sobie sami, nie licząc na prezydenta czy PiS. Pomysł z referendum konstytucyjnym jest więc jedynym jego autorskim dorobkiem. Teoretycznie drzemie w nim spory potencjał, bo wokół ustawy zasadniczej, zanim dojdzie do referendum, można prowadzić wiele debat, w których centrum zawsze będzie głowa państwa. Niestety na razie jest to pomysł niedopracowany, bo nie wiadomo, jakie pytania głowa państwa chciałaby zadać w takim referendum i skąd ewentualnie miałaby się wziąć w Sejmie większość konstytucyjna do uchwalenia zmian w ustawie zasadniczej, skoro dzisiaj jej nie ma. Po trzecie, nieustającym problemem są kontakty z Nowogrodzką, które były ostentacyjnie chłodne i mimo upływu czasu się nie poprawiały. Można odnieść wrażenie, że partii rządzącej nie zależy na urzędzie prezydenta i udziale głowy państwa w realnej polityce. Ujawniona niedawno wymiana listów między prezydentem a szefem MON pokazywała bezradność głowy państwa w kontaktach z ministrem, który odmawiał mu najprostszych informacji. A bezradność dla głowy państwa jest równie niszcząca co brak samodzielności.

Plan trzyletni

Problemu chłodnych relacji z Nowogrodzką już nikt w Pałacu Prezydenckim nie zamierza rozwiązywać. Tak wynika z naszych rozmów w Kancelarii Prezydenta i z czynów. Trudno bowiem inaczej zinterpretować fakt, że ekipę prezydencką zasilił właśnie Łapiński, jeden z posłów najbardziej krytycznych wobec własnego obozu politycznego, który od dawna był pod czujną obserwacją kierownictwa partii. Pisaliśmy niedawno, że Łapiński nie podporządkował się reżimowi medialnemu panującemu w PiS i nie uzgadniał swoich wystąpień z rzeczniczką prasową, co było w partii źle widziane. – Ta nominacja jest przejawem demonstracyjnej próby zbudowania dystansu między Nowogrodzką a Pałacem Prezydenckim – uważa rzecznik PO Jan Grabiec. Taki wniosek jest być może zbyt daleko idący, ale można przypuszczać, że zabieganie o dobre stosunki z Nowogrodzką zeszło na drugi plan, a postawiono na samodzielność i przyszłą kampanię. Otoczenie prezydenta, uznając, że problemów z wizerunkiem medialnym głowy państwa nie da się rozwiązać z dnia na dzień, postanowiło stawiać na bezpośrednie spotkania Andrzeja Dudy z wyborcami. Prezydent dobrze wypada w rozmowach z ludźmi. Mieszkańcy prowincji bardzo dobrze odbierają Dudę, kojarzą go z pozytywnymi reformami PiS. Uważają, że to on dał im 500 plus. Podczas jego spotkań nie ma negatywnych głosów, jakie są na wiecach PiS, gdy wśród publiczności regularnie pojawiają się przeciwnicy Kaczyńskiego. Wizerunek prezydenta ma też ocieplić niezbyt dotąd aktywna pierwsza dama. Agata Duda, żona prezydenta, ostatnio została przyłapana przez fotoreporterów z tabloidów na tym, jak poszła na zakupy do taniej drogerii sieciowej. Widać, że praca nad poprawą wizerunku już się rozpoczęła. Warto jednak pamiętać, że Bronisław Komorowski, gdy był prezydentem, też chętnie wyjeżdżał w Polskę i też był dobrze odbierany. Zaufanie do niego sięgało 80 proc., a potem przegrał walkę o reelekcję.

Być może dlatego część pracowników Kancelarii Prezydenta ma nadzieję, że dzięki Łapińskiemu działalność prezydenta zacznie po trosze przypominać tę z kampanii, kiedy wdrażano takie pomysły, jak Muzeum Zgody Bronisława Komorowskiego czy Duda-pomoc. Inna sprawa, że akurat tych pomysłów lepiej nie przypominać, bo dzisiejsza opozycja mogłaby otworzyć muzeum Andrzeja Dudy z analogicznymi eksponatami i podpisami. Przykład? W Muzeum Zgody Komorowskiego znalazła się niszczarka do niszczenia podpisów obywateli pod referendami, a przecież jesteśmy o krok od odrzucenia przez PiS wniosku o referendum w sprawie likwidacji gimnazjów. Także o Duda-pomocy, czyli punkcie doraźnej porady prawnej dla obywateli, słuch zaginął wraz z końcem kampanii. – Tego typu pomysły mogłyby bardziej zaszkodzić głowie państwa niż jej pomóc – mówi jeden z naszych rozmówców z Kancelarii Prezydenta. – Zresztą nie można dwa razy prowadzić tej samej kampanii. Za to prezydent ma inne atuty. Jest chętnie przyjmowany w kraju, spotyka się z szefami innych państw i wszystko to można wykorzystać propagandowo. Politolog dr Wojciech Jabłoński jest jednak sceptyczny wobec nowego planu prezydenta. Uważa, że nominowanie na rzecznika prasowego doradcy z czasu kampanii to błąd. – Doradca polityczny to nie jest ktoś, kto idzie na pierwszą linię do mediów – mówi politolog. – Taka osoba powinna stać w cieniu. Według Jabłońskiego wizerunek Andrzeja Dudy będzie dla niego poważnym obciążeniem, dlatego PiS powinien wybrać sobie na kolejną kadencję innego kandydata na prezydenta. – Nietrudno będzie znaleźć kogoś takiego jak obecny prezydent, czyli bez wyrazu i bezwładnego – mówi brutalnie Jabłoński. Co prawda, wypromowanie nowej osoby w czasie kampanii prezydenckiej wymaga gigantycznego wysiłku i trudno sobie wyobrazić, by było to możliwe przy urzędującym innym prezydencie z tego samego obozu politycznego, ale kto wie, co się kluje w głowach polityków. Dlatego trzy lata pracy w terenie mają sens, bo mogą na trwałe przechylić szalę na rzecz Andrzeja Dudy. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 20/2017
Więcej możesz przeczytać w 20/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także