Wschodni desant Platformy

Wschodni desant Platformy

Bartłomiej Sienkiewicz
Bartłomiej Sienkiewicz / Źródło: Newspix.pl / KONRAD KOCZYWAS / FOTONEWS
Były szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz wyjechał na Ukrainę. Jak mówi „Wprost”, pracuje tam w fundacji jako... wolontariusz.

Jak nieoficjalnie ustalił „Wprost”, Sienkiewicz zajmuje się doradztwem wizerunkowym. Naucza ukraińskich polityków, jak dobrze wypaść przed kamerą, pomaga przygotowywać spoty. Sienkiewicz odszedł z polskiej polityki w połowie 2015 r. po tzw. aferze taśmowej. W rozmowie z „Wprost” Sienkiewicz potwierdza, że pracuje na Ukrainie. – Jestem wolontariuszem w jednej z tutejszych fundacji – deklaruje. Nie chce potwierdzić wprost, czy zajmuje się marketinkiem politycznym. – Nie jestem już osobą publiczną i nie muszę o tym mówić – ucina. Dotychczas polityk nie był kojarzony z doradztwem wizerunkowym. W Polsce, jako m.in. współzałożyciel Ośrodka Studiów Wschodnich, eksfunkcjonariusz Urzędu Ochrony Państwa, były szef MSW i koordynator służb specjalnych, postrzegany jest raczej jako ekspert w zakresie bezpieczeństwa. Jego spółki – ASBS Othago (Analizy Systemowe Bartłomiej Sienkiewicz) oraz Sienkiewicz i Wspólnicy, której nazwa została potem zmieniona na Salvor (działa do dziś), oferowały m.in. doradztwo strategiczne dla sektora energetycznego. Sienkiewicz od dawna specjalizuje się w tematyce wschodniej. Trzy lata temu „Rzeczpospolita” sugerowała nawet, że ze względu na swoją dawną działalność wywiadowczą ma wydany przez rosyjskie władze zakaz wjazdu na teren Federacji Rosyjskiej. Sam zainteresowany nie chciał się do tego odnosić. Po odejściu z rządu i przegranych przez PO wyborach Sienkiewicz długo szukał dla siebie interesującego zajęcia.

W sierpniu „Wprost” ujawnił, że były szef MSW nawiązał kooperację z wydawcą Ringier Axel Springer, a dokładnie z tytułem „Newsweek Historia”, którego prace miał koordynować jako szef projektu. Nieoficjalnie wiadomo, że kandydatura Sienkiewicza, choć z wykształcenia jest on historykiem, nie przypadła do gustu zarządowi firmy, który uznał, że zatrudnianie na stanowisku dziennikarskim byłego polityka to decyzja zbyt kontrowersyjna. Ostatecznie do współpracy nie doszło. Wcześniej, jeszcze w czasach rządów PO-PSL, po przeprowadzeniu rekonstrukcji gabinetu ministrów przez Ewę Kopacz Sienkiewicz objął dyrektorskie stanowisko w Instytucie Obywatelskim, think tanku Platformy. Na tym stanowisku również nie utrzymał się zbyt długo, bo niespełna pół roku. Były szef MSW zwolnił fotel dyrektora po publikacji feralnych zdjęć, obrazujących go wchodzącego do miejsca pracy przy ulicy Wiejskiej z puszką piwa w dłoni, zaprezentowanych przez jeden z tabloidów.

Śladami nowaka

To nie pierwszy ważny były polityk związany z PO, który wyjechał na Ukrainę. W ubiegłym roku posadę prezesa państwowej ukraińskiej agencji drogowej Ukrawtodor (odpowiednika polskiej Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad) objął były minister transportu w rządzie PO-PSL Sławomir Nowak. W ukraińskiej prasie Ukrawtodor nie ma dobrej opinii, nazywany jest nawet „machiną do rozkradania pieniędzy”. Instytucję od lat dręczy problem szalejącej w niej korupcji, bez względu na to, kto zasiada na kierowniczych stanowiskach.

Nominacja Nowaka na prezesa m.in. miała naprawić jej wizerunek. Jego kandydaturę zgłosił minister infrastruktury Wołodymyr Omeljan, a zatwierdził premier Wołodymyr Hrojsman. W listopadzie Polska udzieliła Ukrawtodorowi 68 mln euro pożyczki. Czy misja Nowaka zakończy się sukcesem? Ukraińskie portale zarzucały mu, że za mało czasu spędza w pracy, a za często lata do Polski. Z kolei wątpliwości polskich mediów budziła podejrzanie niska pensja byłego ministra, bowiem w pierwszej wersji nie przekraczała ona równowartości 2 tys. zł. Kontrowersje wzbudził też fakt przyjęcia przez niego ukraińskiego obywatelstwa. Sekretarz prasowy Sławomira Nowaka w Ukrawtodorze Marko Markowicz tłumaczy nam, że przyjęcie ukraińskiego obywatelstwa było konieczne do objęcia stanowiska prezesa tej instytucji, natomiast nie jest niezgodne z prawem obowiązującym na Ukrainie posiadanie podwójnego obywatelstwa. A zatem Nowak jest wciąż oficjalnie polskim obywatelem. Markowicz zapewnia też, że informacje, jakoby jego szef lekceważył swoje biznesowe obowiązki w Kijowie, preparowano na zlecenie niesprzyjających Ukrawtodorowi firm PR-owych. – Media, które to publikowały, to „zlywnyj baczok” – mówi, co po ukraińsku oznacza spłuczkę od ubikacji. Zapewnia, że Nowak jest w biurze od godziny 8 do 20, a weekendy spędza w Gdańsku z rodziną, która jest dla niego bardzo ważna. – Ustabilizował sytuację w Ukrawtodorze, zreorganizował jego strukturę, a ukraińskie media i społeczeństwo dobrze oceniają jego działania – przekonuje. I dodaje, że za sprawą działań Nowaka Ukraina pozyskuje środki z międzynarodowych instytucji, za które powstanie droga szybkiego ruchu Gdańsk – Odessa, łącząca Bałtyk z Morzem Czarnym. Można przypuszczać, że ukraińska działalność Nowaka była inspiracją dla Sienkiewicza, bowiem politycy ci znają się prywatnie. W czerwcu ubiegłego roku tabloidy publikowały fotografie, na których ministrowie biesiadują przy winie.

Polski desant

Inny znany polityk, który zdecydował się przenieść działalność na Ukrainę, to Marek Siwiec. Został on dyrektorem generalnym powstającego właśnie centrum pamięci w Babim Jarze –Babi Yar Holocaust Memorial Center. Ukraińcy widzą tę instytucję jako coś na wzór Centrum Solidarności w Gdańsku. Babi Jar jest szczególnym miejscem na Ukrainie, o symbolice zbliżonej do naszego Oświęcimia. Obóz koncentracyjny, mieszczący się między niegdysiejszymi osadami Syriec i Łukianowa, stał się podczas II wojny światowej miejscem kaźni ok. 30 tys. osób, głównie Żydów. Do marca ważne stanowisko na Ukrainie piastował także były wicepremier i minister finansów, twórca polskich reform gospodarczych prof. Leszek Balcerowicz. Przez rok współkierował on grupą strategicznych doradców ds. wspierania reform na Ukrainie. Jego rolą było przygotowanie raportu z propozycjami reform. Z kolei w kwietniu 2016 r. konkurs na stanowisko prezesa Kolei Ukraińskich („Ukrzaliznycia”) wygrał Wojciech Balczun. To były prezes PKP Cargo, eksprezes Polskich Linii Lotniczych LOT oraz gitarzysta zespołu Chemia. Balczun jest raczej pozytywnie oceniany przez ukraińskich dziennikarzy. Przypisuje mu się m.in. sprawną rozbudowę sieci kolejowej oraz próby walki z korupcją. Kontrowersje wzbudziło jedynie to, że wprowadził on do tej instytucji swoją asystentkę Weronikę Olenę Marczuk, z pochodzenia Ukrainkę, wcześniej żonę aktora Cezarego Pazury.

Kraj sukcesu

Dlaczego Ukraińcy tak chętnie sięgają po polskich polityków i menedżerów? Nawet tych, którzy w Polsce wypadli z obiegu politycznego i wzbudzają kontrowersje? Mimo wszystko nasz kraj uchodzi tam za przykład sukcesu. Afera zegarkowa czy taśmowa wydają się tamtejszym mediom bez znaczenia w porównaniu z gigantycznymi skandalami, w jakie wmieszani są tamtejsi politycy. Ukraińcy liczą też na zachodnie kontakty naszych byłych ministrów i biznesmenów. Zza wschodniej granicy słychać jednak głosy, że nasi eksperci nie zawsze chcą na miejscu współpracować z Ukraińcami. Chętnie zaś ściągają swoich pracowników, którzy nie mówią po rosyjsku ani ukraińsku, mimo że na miejscu są ludzie znający problemy nękające Ukrainę, którzy doskonale znają język polski. Dla niektórych naszych polityków ukraińska misja to okazja do tego, by objąć lukratywną posadę z dala od kontroli mediów. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 20/2017
Artykuł został opublikowany w 20/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • sąd jego dosiegnie każdego IP
    Żydowscy przestepcy POkroju Sienkiewicza ,Sikorskiego i nazisty Balcerowcza uciekli do banderowskiej ukrainy tak samo rzadzonej przez ich pejsiastych kmiotow

    Czytaj także