Dobrze znany Obcy

Dobrze znany Obcy

kadr z filmu
kadr z filmu "Obcy: Przymierze" (2017) / Źródło: Imperial-Cinepix
„Obcy” to sprawna maszynka do zarabiania pieniędzy. Nic więc dziwnego, że Ridley Scott znów ją wprawił w ruch.

Ola Salwa

Bożyszcze kobiet Michael Fassbender gra w filmie „Obcy: Przymierze” aż dwie role – androidów Davida i Waltera; siłą napędową filmu jest kobieta ubrana w koszulkę na ramiączkach, a wymyślona przez H.R. Gigera kreatura znów przyprawia o ciarki. Czyli jest trochę nowego, trochę starego, do tego dochodzą odwołania do XIX-wiecznej literatury romantycznej i gotyckiej (lord Byron, Mary Shelley), klasyki SF i popkultury. Sprawna ręka polskiego operatora Dariusza Wolskiego tak prowadzi kamerę, by widzom dała się we znaki zarówno klaustrofobia statku Przymierze, jak i złowieszcze piękno planety, na której jego pasażerowie lądują. Niestety, zamiast zsumować się w kolejnego klasyka SF (a Scott ma wszak na koncie także „Łowcę androidów”), wszystkie te elementy tworzą niezbyt udaną mieszankę konwencji i gatunków. Raz mamy tu filozoficzne dumania o naturze człowieka, raz popisową scenę walki z Obcym. Raz jeden z oficerów statku walczy o życie, raz android uczy się gry na flecie. Scott łączy tutaj swoje ulubione elementy – jak postać walecznej kobiety czy zderzenie cywilizacji, a jednocześnie, jak sam mówi, stara się „napędzić widzom śmiertelnego stracha”. Sęk w tym, że trudno się bać, jeśli umysł zajmuje się w tym czasie ontologicznymi rozważaniami.

Okładka tygodnika WPROST: 20/2017
Artykuł jest zamknięty
Więcej możesz przeczytać w 20/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także