Kłaniam się ludziom Solidarności

Kłaniam się ludziom Solidarności

Włodzimierz Czarzasty, szef SLD
Włodzimierz Czarzasty, szef SLD / Źródło: Newspix.pl / ARTUR MARCINKOWSKI / FOTONEWS
Solidarność w największym stopniu przyczyniła się do upadku PRL i całego obozu sowieckiego. Historycznie prawda jest po ich stronie – przyznaje Włodzimierz Czarzasty, lider SLD.

Ile kieliszków wina pan wypił, gdy napisał na Twitterze, że przy okrągłym stole Solidarność dogadała się z komunistami? Władysław Frasyniuk stwierdził, że o jeden za dużo.

To był niegrzeczny komentarz, bo skierowany do osoby, która od dwóch lat w ogóle nie pije alkoholu. Mam słabą wydolność serca i dlatego stronię od napojów wyskokowych.

Pana komentarz najwyraźniej nie spodobał się Frasyniukowi.

Nie wiem dlaczego, bo moja wizja okrągłego stołu i 4 czerwca jest po prostu zgodna z prawdą. Okrągły stół to było porozumienie. Jedno z najmądrzejszych, jakie Polacy ze sobą zawarli. Leszek Miller mawia, że socjalizm został rozwiązany za porozumieniem stron. Ma więc taki sam punkt widzenia jak ja. Przypomnę, że po stronie Solidarności byli ludzie, którzy uważali okrągły stół za zdradę – Bogdan Borusewicz, Wiesław Chrzanowski, Bronisław Komorowski, Janusz Korwin-Mikke, Antoni Macierewicz, Anna Walentynowicz, Kornel Morawiecki.

Część z nich nadal tak uważa.

Ci ludzie mówili panu Frasyniukowi: nie dogaduj się z komunistami, nie zawieraj z nimi porozumienia, bo będziesz zdrajcą. A więc już w 1989 r. część ludzi Solidarności uważała, że komuna nie została pokonana. Wielu innych ludzi, m.in. Frasyniuk, Tadeusz Mazowiecki, Jacek Kuroń, Andrzej Stelmachowski, Lech Kaczyński, zdecydowało się na porozumienie. Nie na pokonanie i zniszczenie przeciwnika, nie na rozwiązania siłowe, tylko na porozumienie. Każdy, kto pamięta tamten czas, wie, że strona rządowa była bardzo słaba m.in. za sprawą fatalnego stanu gospodarki. Ale strona solidarnościowa też była słaba. W 1988 r. były cztery strajki wiosenne w czterech zakładach pracy i sześć strajków letnich. Trwały jeden – dwa dni. Solidarność nie była wówczas w stanie zatrzymać zakładów pracy i pokonać komuny.

Jeżeli autorytarna władza musi układać się z opozycją, to znaczy, że została pokonana.

Nie. Gdyby tak było, to strona rządowa na mocy porozumień okrągłostołowych nie dostałaby prezydenta kraju i 299 miejsc w Sejmie. W tym 35 miejsc z listy krajowej, na której znaleźli się najbardziej znani działacze partyjni, niektórzy mocno znienawidzeni. Gdzie tu jest brutalna siła i moc Solidarności?

To jest ogromna zadra u tej części opozycji, która do rozmów przy okrągłym stole nie usiadła, bo uważała, że komuna i tak upadnie.

Ten pogląd jest już niemożliwy do zweryfikowania. Staram się nie ideologizować wydarzeń historycznych. Z mojego punktu widzenia porozumienie okrągłego stołu i fakt, że Frasyniuk przy nim usiadł, było wielką sprawą. Przypomnę, że strona kościelna wysłała na rozmowy trzech obserwatorów, m.in. biskupa Alojzego Orszulika. A na mocy porozumień okrągłostołowych ówczesna władza wydała zgodę na wydawanie „Gazety Wyborczej”, która teraz udaje, że przy okrągłym stole siedziała tylko Solidarność, czyli opozycja.

Słuchając pana, można by pomyśleć, że partia sama z siebie oddała władzę. A KOR, WZZ, Solidarność, ogólnopolskie strajki 1980 r. nie miały z tym nic wspólnego.

Oczywiście, że tak nie było. Solidarność w największym stopniu przyczyniła się do upadku PRL i całego obozu sowieckiego. Kłaniam się ludziom Solidarności, ludziom KOR, całej opozycji. Historycznie prawda jest po ich stronie, bo opozycja doprowadziła do przemian. Ale mądrością wszystkich Polaków było to, że doszło do okrągłego stołu. Transformację ustrojową przeprowadziliśmy w sposób modelowy. Do tego stopnia, że gdy Nelson Mandela wyszedł z więzienia i chciano doprowadzić w RPA do porozumienia, to na konsultantów w tej sprawie poproszono Aleksandra Kwaśniewskiego i Antoniego Macierewicza. Mało kto wie, że obaj polecieli do RPA. Okrągły stół był najlepszym, bo bezkrwawym modelem zmian ustrojowych. Dlatego „Gazeta Wyborcza” powinna opublikować mój tweet na pierwszej stronie.

Uważa pan, że „Gazeta Wyborcza” wstydzi się porozumienia okrągłego stołu?

Nie tylko ona. Tygodnik „Polityka” też się wstydzi. A przypomnę redaktorowi naczelnemu Jerzemu Baczyńskiemu, że jest uczniem i następcą Mieczysława Rakowskiego, jednego z architektów okrągłego stołu po stronie rządowej. Przy okrągłym stole siedzieli trzej późniejsi prezydenci Polski: Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski, Lech Kaczyński. Prócz tego pięciu późniejszych premierów, czterech wicepremierów, sześciu marszałków i wicemarszałków Sejmu i Senatu, 75 ministrów, 100 parlamentarzystów, prezesi Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego, a nawet kilku redaktorów naczelnych gazet. Czy do czegoś takiego dochodzi się poprzez pokonanie ludzi? No, chyba nie.

Pana słowa są potwierdzeniem tego, co głosi PiS – że przez 28 lat rządził nami układ okrągłostołowy. Wpisuje się pan w narrację PiS.

Nie wpisuję się w narrację PiS, bo jestem od tej partii jak najdalej. To, co PiS robi Polsce, to jest wielkie świństwo. Mam na myśli łamanie konstytucji, działania przeciwko sądom, skłócanie ludzi. Wcześniej czy później za to odpowiedzą. Dziwię się natomiast, że w sprawie okrągłego stołu po mojej stronie nie stanęły „Gazeta Wyborcza” i „Polityka”. Powinni natychmiast odezwać się Aleksander Kwaśniewski czy Lech Wałęsa, a żaden tego nie uczynił. Mój tweet został udostępniony przeszło milion razy i miał ogromnie wiele komentarzy. Prawda wzbudza emocje.

A jednak strona solidarnościowa nie chce świętować okrągłego stołu, tylko pierwsze wybory z 4 czerwca 1989 r. Okrągły stół brzydko im pachnie.

SLD chce świętować okrągły stół. A strona solidarnościowa powinna to robić razem z nami, bo z nami usiedli do stołu. Cała ta dyskusja o okrągłym stole przypomniała mi uchwałę Sejmu na 100-lecie odzyskania niepodległości, kiedy wymieniając ojców założycieli II RP, „zapomniano” o socjaliście Ignacym Daszyńskim. Dopiero na wniosek SLD Senat dopisał nazwisko Daszyńskiego. Prawica „zapomniała” też, że był lewicowy rząd Jędrzeja Moraczewskiego, który wprowadził ośmiogodzinny dzień pracy, prawo do strajku i ubezpieczenia społecznego oraz przyznał prawa wyborcze kobietom. Polsce dała to lewica i nikt nam tego nie zabierze.

Część polityków Solidarności uważa, że grzechy PRL nie zostały rozliczone właśnie za sprawą okrągłego stołu.

Formacje solidarnościowe AWS i PiS rządziły po 1989 r. Mogły dokonywać rozliczeń. PiS od dwóch lat ma większość w Sejmie – niech uchwalą stosowną ustawę i na jej podstawie dokonują rozliczeń. Zresztą został przecież powołany IPN. My przeciwko niemu zawsze protestowaliśmy. Dlatego z obrzydzeniem słucham Grzegorza Schetyny, który mówi „okrutny IPN”, choć sam głosował za jego powołaniem, mówi „okrutny Kamiński”, a przez dwa lata w rządzie Donalda Tuska Mariusz Kamiński był szefem CBA. Ostatnio usłyszałem o złym prokuratorze Andrzeju Seremecie, który nie sprawdził, co było w trumnach ofiar katastrofy smoleńskiej, a PO rzekomo nie mogła go odwołać. Mogła, tylko nie chciała. Tusk nie odrzucał dorocznego sprawozdania Seremeta, a mógł to zrobić. To jest jedna wielka obłuda – tak w tych sprawach, jak i w sprawie okrągłego stołu. A Solidarność musi sama dojść ze sobą do ładu. Niech się zbiorą w hali Olivia i niech sobie raz na zawsze ustalą, kto miał rację. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 24/2017
Więcej możesz przeczytać w 24/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 0

Czytaj także