Amber Gold, czyli krajobraz po Marcinie P.

Amber Gold, czyli krajobraz po Marcinie P.

Komisja ds. Amber Gold
Komisja ds. Amber Gold / Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski

Marcin P. to obok Michała Tuska najważniejszy dotychczas świadek przesłuchiwany przez komisję śledczą ds. Amber Gold. Zeznania twórcy i szefa piramidy finansowej nie przyniosły przełomu. Za to kilka wypowiedzianych przez niego kwestii zbulwersowało opinię publiczną. Na przykład stwierdzenia: „Nie mam Polakom nic do zwrócenia”. Usiłował przekonać, że prowadził zwykły biznes, który mu jednak nie wyszedł. Niezbyt skutecznie próbował też umoczyć w aferę kilku polityków i dziennikarzy. Jedno trzeba jednak przyznać: przesłuchanie Marcina P. było – obok występu Michała Tuska – najbardziej medialne z dotychczasowych. A tym samym dla sejmowych śledczych stanowiło najlepszą okazję do politycznej promocji. Eliza Olczyk, publicystka „Wprost”, ocenia, kto z członków komisji wyrasta na gwiazdę, kto na średniaka, a kto na śledczego słabeusza.

*** – gwiazda ** – średniak * – słabeusz

***

Małgorzata Wassermann (PiS) – najjaśniejszy punkt komisji. Nad pozostałymi członkami ma przewagę jako doświadczona adwokatka. Świetnie przygotowana, z umiejętnością zadawania pytań nie dała się zbić z pantałyku nawet reprezentującemu Michała Tuska mecenasowi Romanowi Giertychowi.

*

Joanna Kopcińska (PiS) – lekarka, chce być kandydatką PiS na prezydenta Łodzi. Miała więc nadzieję, że komisja wypromuje ją w kontekście ewentualnego starcia z obecną prezydent Hanną Zdanowską. Jednak w komisji sobie nie radzi. Eksperyment raczej nieudany.

**

Andżelika Możdżanowska (PSL) – na przesłuchaniu Marcina P. pokazała pazur. Były szef Amber Gold próbował ją przedstawić jako osobę niekompetentną, jednak z tego starcia Możdżanowska wyszła obronną ręką.

*

Witold Zembaczyński (Nowoczesna) – w komisji nie zasłynął niczym z wyjątkiem absurdalnego pytania do Michała Tuska: „Czy pana zdaniem ta komisja jest w ogóle potrzebna?”. Wygląda na to, że ten były kierownik pływalni i właściciel naleśnikarni został członkiem komisji z przypadku.

**

Krzysztof Brejza (PO) – nieźle przygotowany do przesłuchań doktor prawa ma jedną wadę: w komisji został obsadzony w roli obrońcy Donalda Tuska i Platformy. Nie docieka więc prawdy, a niektórym świadkom rzuca wręcz koła ratunkowe. Jeśli więc zabłyśnie, to raczej nie dzięki sprawie Amber Gold.

*

Jarosław Krajewski (PiS) – myślał, że dzięki pracom w komisji wyrobi sobie nazwisko i że dzięki temu Jarosław Kaczyński wystawi go jako kandydata na następcę Hanny Gronkiewicz-Waltz. Ale nie zadaje wnikliwych pytań i nie posuwa prac komisji do przodu.

**

Marek Suski (PiS) – dwie gwiazdki zamiast jednej zawdzięcza złotemu strzałowi – to odpowiadając na jego pytanie, Michał Tusk stwierdził, że „Amber Gold to lipa”. Poza tym zapamiętamy go głównie z nieco obcesowych odzywek do świadków oraz nieustannych gaf, które popełnia.

**

Tomasz Rzymkowski (Kukiz’15) – choć z zawodu jest prawnikiem i zwykle jest dobrze przygotowany, rozczarowuje. Zafiksował się na jednym temacie: chce udowodnić, że OLT założono po to, by doprowadzić LOT do upadłości.

**

Stanisław Pięta (PiS) – zadaje nienajgorsze pytania, ale jest ich niewiele. Nie dociska, nie porusza tych samych kwestii, co inni, więc siłą rzeczy nie jest zbyt aktywny. Może z tego powodu nie ma na koncie zbyt wielu sukcesów.

Okładka tygodnika WPROST: 27/2017
Więcej możesz przeczytać w 27/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także