Uwaga, (zdolne) dziecko na drodze!

Uwaga, (zdolne) dziecko na drodze!

Uwaga, (zdolne) dziecko na drodze!
Uwaga, (zdolne) dziecko na drodze!
Ansel Elgort – zapamiętajcie to nazwisko, bo pewnie jeszcze nieraz je usłyszycie. A tymczasem idźcie do kin na „Baby Driver”.

Will Richardson

Ten młody – właśnie skończył 23 lata – chłopak nie bez powodu odnosi sukces. Emanuje z niego starodawny urok ą la Gary Cooper, połączony z dużą dozą serdeczności. Jest przystojny i skromny; sprawia wręcz wrażenie onieśmielonego faktem, że kogoś interesują jego praca i życie osobiste. Dzięki takim filmom jak „Gwiazd naszych wina” i „Niezgodna” zyskał już jednak międzynarodową sławę. Gdy ze mną rozmawia, w szarej marynarce od Armaniego, T-shircie i dżinsach wygląda wyjątkowo elegancko. Opowiada o wartko toczącym się dramacie „Baby Driver”. Gra w nim Baby, kierowcę – speca od napadów zatrudnionego przez złowrogiego gangstera, w którego wcielił się Kevin Spacey. W filmie wyreżyserowanym przez Brytyjczyka Edgara Wrighta (znanego z filmu „Scott Pilgrim kontra świat”) grają jeszcze dwie amerykańskie gwiazdy: Jamie Foxx i Jon Hamm. „Baby Driver” to ciekawe nawiązanie do roli Ryana Goslinga w „Drive” z 2011 r. Choć jego akcja toczy się w szybszym tempie i jest pozbawiony wątku humanitarnego, trudno nie zauważyć oczywistych powiązań. – Ten film jest bardzo wartki, niczym grany bez przerwy klip muzyczny – komentuje Elgort. – Z powodu nieszczęśliwego wypadku w dzieciństwie, w którym stracił oboje rodziców, mój bohater cierpi na szumy w uszach. Aby zagłuszyć „dzwonienie”, musi nieustannie słuchać muzyki. To dla widza ciekawe, że patrząc na mojego bohatera noszącego nieustannie słuchawki, jednocześnie słucha tych samych piosenek. Jest bardzo niewiele momentów w filmie, w których nie ma muzyki – tłumaczy.

Warto pamiętać, że Elgort oprócz uprawiania aktorstwa zajmuje się też muzyką. W marcu tego roku wydał swoją nową piosenkę „Złodziej”, do której teledysk wyreżyserował jego brat Warren. Jego zdolności aktorsko-muzyczne wynikają z artystycznego wychowania, jakie wyniósł z domu jako syn znanego fotografa modowego Arthura Elgorta i reżyserki operowej Grethe Holby. Zanim zaczął naukę aktorstwa na artystycznych obozach Stagedoora Manora, studiował balet. Na kinowym ekranie debiutował w 2013 r. w filmie „Carrie”. W życiu prywatnym jest w związku z Violettą Komyshan, dziewczyną poznaną jeszcze w liceum.

Czy dobrze się bawiłeś, tworząc film, w którym jedną z głównych ról gra – nomen omen – muzyka?

Muzyka zawsze stanowiła ważny element mojego życia, i to się nigdy nie zmieni. Kręcenie tego filmu i wcielenie się w rolę bohatera, który dosłownie nie może żyć bez muzyki, okazało się wielkim przeżyciem. Granie z takimi aktorami jak Kevin Spacey, Jamie Foxx i Jon Hamm było dla mnie zaszczytem. To obsada marzeń. Można się tak wiele nauczyć, nie tylko na podstawie ich gry aktorskiej, ale również sposobu bycia i ogromnego profesjonalizmu.

Wydałeś ostatnio nową piosenkę oraz teledysk do niej. Czy to tak samo ekscytujące, jak kręcenie filmów?

Jestem szczęściarzem, że mogę robić obydwie te rzeczy. Otrzymałem kilka szans zagrania w dużych filmach, lecz nie traktuję tego jako czegoś danego raz na zawsze. Kocham tę pracę tak bardzo, że staram się wymagać od siebie jak najwięcej. Poza aktorstwem nigdy nie uprawiałem żadnego innego zawodu. W ostatniej klasie liceum wystąpiłem w offowej sztuce pod tytułem „Żale”. Okazała się hitem! To była moja pierwsza poważna rola. Nie mogłem trafić lepiej. Wystąpiłem na scenie z Adriane Lenox, która wygrała Tony za „Wątpliwość”.

Możesz sobie wyobrazić, jak bardzo byłem podniecony, mając możliwość występowania obok kogoś tak utalentowanego. Nie mógłbym oczekiwać lepszej szansy na samym początku kariery.

Twój tata, fotograf, nadał ci imię na cześć innego słynnego fotografa, Ansela Adamsa. Takie imię przeszkadza,jeśli chce się zrobić karierę w Hollywood?

Tak, czasami (śmiech). I to było coś więcej niż tylko prośby o powtórzenie imienia. Mówiłem „Ansel”, a ludzie odpowiadali mi pytaniem: „Hansel? Jak Hansel i Gretel”? A ja uparcie powtarzałem: „Nie! Ansel! Jak ten fotograf”. Za każdym razem mieli trochę zakłopotaną minę. Teraz już się tym jednak nie przejmuję. To imię w jakiś sposób mnie wyróżnia, co w sumie jest w przemyśle filmowym korzystne.

Obydwoje twoi rodzice pracują jako artyści. Czy to oni zachęcili cię do realizacji własnych ambicji artystycznych?

Kiedy dorastałem, mój tata pokazywał mi bardzo wiele klasycznych filmów z Marlonem Brando i Paulem Newmanem. Jak byłem młodszy, tańczyłem w balecie, kochałem więc filmy z Fredem Astairem i Gene’em Kellym. Tata uwielbiał jazz i muzykę klasyczną oraz filmową. Takie kawałki jak „Błękitna Rapsodia” Gershwina czy „West Side Story”. Jako dziecko miałem przy łóżku mały odtwarzacz CD i słuchałem na nim płyt, które nagrywał dla mnie tata.

Twoi rodzice osiągnęli artystyczny sukces. To wywarło na tobie presję, że też musisz być tak dobry?

Nigdy takiej presji nie czułem. Moi rodzice przede wszystkim podkreślali fakt, że czymkolwiek będę się w życiu zajmował, powinienem to kochać i ciężko nad tym pracować, bo to jedyna droga do sukcesu. Oczywiście zawsze mnie bardzo wspierali. Teraz jestem dumny z tego, że tak szybko udało mi się odnaleźć wymarzoną pracę i że nie muszą się o mnie martwić.

Jesteś również DJ-em, który pracował nad muzyką taneczną oraz klubową. To gatunki, które najbardziej odpowiadają twoim gustom?

Staram się słuchać wszystkich rodzajów muzyki i kocham wiele z nich. Niektóre z moich inspiracji to Daft Punk i Skrillex, ale lubię również Steviego Wondera oraz Michaela Jacksona. Queen to kolejny z moich uwielbianych zespołów. Staram się być na bieżąco, ponieważ piszę i produkuję muzykę. Regularnie nadrabiam zaległości i dużo słucham klasyków gatunku.

Czy pogodzenie tych dwóch ambicji – aktorstwa i muzyki – nie staje się czasem trudne? Aktorstwo wysuwa się na pierwszy plan?

Na razie wciąż jestem w stanie godzić ze sobą te ambicje. Zacząłem jako piosenkarz i muzyk, a z aktorstwem mi się poszczęściło, szczególnie jeśli chodzi o duże produkcje, które przyciągnęły szeroką publiczność. Muzyka jest zupełnie odmienną działalnością i daje możliwość kreatywnego rozwoju niejako od innej strony. Kiedy pracuję nad muzyką, zamykam się u siebie w pokoju i zupełnie odcinam od świata. Aktorstwo to proces o odmiennym charakterze. Nigdy nie przestałem się muzycznie rozwijać. Nad piosenkami mogę pracować również na planie, gdzie czasami czeka się cały dzień, nic nie robiąc. Wciąż występuję jako DJ na imprezach, a w wideo do „Złodzieja” włożyłem naprawdę dużo serca.

Czy to był dobry pomysł, aby pracować nad wideo ze swoją dziewczyną Violettą?

Uwielbiam pracować z Violettą, nie tylko dlatego, że jest taka piękna i że uwielbiamy spędzać ze sobą czas, lecz także z tego powodu, że ten teledysk był bardzo wartki i dość pikantny. Nie wiem, czy miałbym odwagę pójść na całość, gdyby nie było jej obok mnie. Naprawdę była moją pierwszą i jedyną partnerką do współpracy przy tym projekcie. Jestem bardzo zadowolony z końcowego efektu, tym bardziej że mój brat Warren wziął na siebie rolę reżysera, a moja siostra Sophie zrobiła zdjęcia. Jeśli mam być szczery, podobało mi się, że Violetta i ja mogliśmy grać postaci w taki sposób, w jaki David Bowie i Freddie Mercury grali swoich bohaterów w teledyskach. W jakiś sposób czuliśmy się jak oni.

Wiele fanek będzie zachwyconych twoją figurą po obejrzeniu „Złodzieja”. Czy uprawiasz intensywnie sport?

Nie tak bardzo jak wcześniej. Kilka lat temu spędzałem godziny na siłowni i na ringu. Boks to najlepszy trening, jaki można sobie wyobrazić. Jest bardzo intensywny. Uprawiałem również z przyjaciółmi wspinaczkę skałkową, ale już od dłuższego czasu nie mam okazji, by to kontynuować.

Ostatnio twoje życie rozwija się w bardzo szybkim tempie. Jak do tego podchodzisz?

Czuję się wielkim szczęściarzem i jestem naprawdę bardzo wdzięczny za wszystko, co mnie spotyka. Sprawy nie mogły obrać lepszego obrotu. g

Tłumaczenie: Maria Kądzielska

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 29/2017
Więcej możesz przeczytać w 29/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także