Pochłopień: Łatwo jest o Polsce mówić

Pochłopień: Łatwo jest o Polsce mówić

Beata Szydło i Angela Merkel
Beata Szydło i Angela Merkel / Źródło: Flickr / KPRM
W sztuce negocjacji znane jest takie narzędzie jak budowa złotego mostu. Chodzi o to, aby stworzyć drugiej stronie możliwość pójścia w pożądanym przez nas kierunku. Nie stawiać w sytuacji bez wyjścia, ale angażować w tworzenie rozwiązania i w razie potrzeby pozwolić wyjść z twarzą. Inaczej rozmowy mogą utknąć w miejscu.

W Polsce narasta agresja, ostatnio wobec Niemców. Czuć ją, przenika na ulicę z wypowiedzi niektórych polityków i dziennikarzy. Słowa, słowa, słowa… „Łatwo jest mówić o Polsce, trudniej dla niej pracować, jeszcze trudniej umrzeć, a najtrudniej cierpieć” – wyrył jeden z więźniów na ścianach katowni gestapo w alei Szucha w Warszawie. Cóż, nieustająco potrzebujemy chętnych i zdolnych do tego, aby zakasać rękawy i budować siłę naszego kraju, jego pozycję w Europie i na świecie, podnosić poziom życia Polaków. Reparacje wojenne… Tych, którzy o tym mówią, proszę o receptę na skuteczne działania. W wymiarze moralnym – i pisałem to wielokrotnie, zanim temat stał się modny – traktuję fundusze unijne nie jako jałmużnę, ale właśnie jako formę zadośćuczynienia, choć nie rekompensują nam one strat poniesionych w ostatniej wojnie.

Gdyby Niemcy i Rosjanie nie zrujnowali naszego kraju i nie wymordowali inteligencji, a ci ostatni dodatkowo nie niewolili nas przez 45 lat, żadne fundusze nie byłyby nam potrzebne. Bylibyśmy bogaci. O wojnie i jej skutkach trzeba przypominać, aby było jasne, że Polska jest biedniejsza od Zachodu dlatego, że dwa mocarstwa nas złupiły, a sojusznicy porzucili. Jednak ostatnie wypowiedzi w tej sprawie brzmią tak, jakby wojna skończyła się kilka, a nie ponad 70 lat temu. Co z listem biskupów polskich do niemieckich, sprzed ponad 50 lat, w którym pisali: „Udzielamy przebaczenia i prosimy o nie”? Podpisali się pod nim m.in. kardynał Stefan Wyszyński i Karol Wojtyła. Co z mszą pojednania w Krzyżowej 28 lat temu z udziałem Tadeusza Mazowieckiego i Helmuta Kohla? Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie: jaki etap stosunków z Niemcami chcemy otworzyć teraz, gdy po latach wiążą nas tak bliskie relacje gospodarcze?

1 sierpnia ambasador Niemiec w Polsce zdobył się na ważny gest. Flagi przed ambasadą, niemiecka i unijna, zostały opuszczone do połowy masztu, a on sam napisał na Twitterze: „Dziś upamiętniamy ofiary niemieckich zbrodni”. Niemieckich, nie nazistowskich. Co ma ambasador usłyszeć w odpowiedzi? „Jesteś potomkiem morderców”? Jak zamierzamy z Niemcami dyskutować? „Proponujemy…” – „Jesteście potomkami morderców”. „A może…” – „Jesteście potomkami morderców”. „Pogramy w piłkę?” – „Jesteście potomkami morderców”. Czy to będzie skuteczny dialog? Sztuką jest działać tak, aby przekonywać do swoich racji. Bynajmniej nie namawiam do rezygnowania z krzewienia prawdy, wypierania się polskości. Łatwo jest o Polsce mówić, trudniej robić to tak, by inni słuchali. Uwstecznienie w naszych relacjach z Niemcami jest w jakimś stopniu uzasadnione. Nasi sąsiedzi chętnie lukrowali historię i znajdowali w tym sojuszników nad Wisłą – dość przypomnieć niesławne wystąpienie prezydenta Bronisława Komorowskiego zestawiającego w Berlinie zamach na Hitlera nazisty Stauffenberga z Powstaniem Warszawskim. Nasi sąsiedzi bez wielkiego sentymentu realizowali też swoje interesy w Unii Europejskiej. Ubolewam, że część polskich elit tak chętnie powtarzała u progu XXI w., że jesteśmy jedną wielką europejską rodziną (osobiście nie lubię utożsamiania Unii z Europą), kochamy się i nie ma sensu mówić o interesach narodowych. Jest sens. Widać to najlepiej w przypadku polityki energetycznej, gdy Polska, uzależniona od dostaw z Rosji, musi przypominać na forum Unii o naszych żywotnych interesach i o tym, że tworzymy wspólnotę. Skandalem jest działanie ZDF, niemieckiej telewizji publicznej, która nie chce przeprosić za „polskie obozy śmierci”. Nie można tego zostawić, ale trzeba działać tak, aby nie zrażać do siebie wszystkich Niemców. Rysowanie świata wyłącznie czarno-białego to oszukiwanie Polaków. Są źli sędziowie, zaczynamy wojnę z sędziami. Są źli samorządowcy, zaczynamy wojnę z samorządami. Są źli Niemcy, zaczynamy wojnę z Niemcami.

Czy trzeba nas pchać w stronę kolejnych wojen? Czy ministrowie, posłowie i inni urzędnicy pobierający pensje z naszych podatków nie mogą zamiast tego po prostu skutecznie załatwiać problemów? Choćby i reformować wymiar sprawiedliwości. Czy my, do cholery, musimy cały czas żyć w stanie wojny? Czy Polacy nie mogą trochę odetchnąć? Łatwo jest o Polsce mówić, trudniej skutecznie walczyć o naszą rację stanu i sprawnie przeprowadzać reformy. Teraz sytuacja jest następująca: mamy napięcia w relacjach z Niemcami. Stosunki z Rosją są złe, czemu akurat trudno się dziwić, napadła na innego naszego sąsiada. Tyle że relacje z Ukrainą się pogarszają. Z kolei w ubiegłym tygodniu zastępca ambasadora Polski (obecnie najwyższy rangą) został wezwany do MSZ Litwy na dywanik w związku z pomysłem, aby na polskich paszportach pojawił się motyw Ostrej Bramy z Wilna. Z Białorusią było nawet miło, ale się okazało, że Łukaszenka to dyktator. Zostały jeszcze Czechy i Słowacja. Drugim biegunem postawy, którą ilustrowało „Wstyd Polsko, wstyd” Tomasza Lisa, redaktora naczelnego „Newsweeka”, gdy nie chcieliśmy dwa lata temu pod dyktando przyjmować uchodźców, jest wyciąganie karabinu, gdy nie ma do kogo strzelać. Łatwo jest o Polsce mówić, trudniej dbać o jej pozycję w taki sposób, aby nie skłócać się z całym światem. O relacjach z Niemcami myślę zawsze, ile razy odwiedzam pewne szczególne miejsce.

Nie jestem pewien, czy nie jest jedyne w Europie, a może nawet na świecie, zważywszy na słowa, które wyryto w kamieniu. „Za ich niewinnie przelaną krew, za ich młode życie, za nasze krwawe łzy i nieludzki ból to zbrodnicze plemię w setne pokolenia niech będzie przeklęte”. I dalej: „Śnijcie Drogie Dzieci słodki sen o Polsce, którą tak gorąco kochaliście”. Znam te słowa od lat, ale i tak trudno mi opanować emocje, gdy o nich myślę. Ich autorami są rodzice, zrozpaczeni po utracie synów, członków ruchu oporu, zabitych przez Niemców 18 czerwca 1943 r.: ogrodnika, nauczyciela – oficera kawalerii i adwokata. Zawsze, gdy jestem na cmentarzu w Tarnowie, specjalnie przechodzę obok grobowca rodziny Boruchów i myślę o tamtych wydarzeniach, o ich uczestnikach oraz o współczesnych Niemcach, sąsiadach i o naszej wspólnej przyszłości. Właśnie. Przyszłości… Historia jest i musi być obecna w naszym życiu. Narody, które nie znają swoich losów, są skazane na ich powtarzanie. Ale trzeba budować nowoczesną Polskę, pielęgnować w niej wspólnotę, krzewić ducha współpracy, układać relacje z sąsiadami. Łatwo jest o Polsce mówić, trudniej dokonywać wyborów… Myślę o czerwcowej nocy wiele lat temu, o 18-letnim Jurku, 29-letnim Michale, 33-letnim Stanisławie i o tym, co dalej? Nie wiem, jaką wy znajdziecie odpowiedź, drodzy Czytelnicy, ale warto poświęcić chwilę na zastanowienie się nad historią i przyszłością. g

Okładka tygodnika WPROST: 32/2017
Więcej możesz przeczytać w 32/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 7
  • Pańskie pojednanie, pokazali młodzi faszyści z Niemiec - co myślą o Polsce depcząc i poniewierając naszą flagę!
    Piszesz Pan że polscy biskupi wystąpili z listem o wybaczenie i wybaczają, ja przepraszam, a czy oni pytali kogokolwiek o zgodę na takie wystąpienie wobec Niemiec?, z biskupami to tak jak z politykami, jedni za drudzy przeciw, ci sami biskupi niemieccy podczas II wojny błogosławili niemieckie czołgi, armaty i cały niszczycielski arsenał skierowany na Polskę.
    Wybaczyć można każdemu, jeśli ktoś prosi o wybaczenie, a niby dlaczego polscy biskupi prosili o wybaczenie?, co to! Polacy napadli na Niemcy?
    żeby komuś wybaczyć to najpierw trzeba się ukorzyć i prosić o wybaczenie, tak jak w kościele, najpierw spowiedź potem komunia!
    Jeszcze jedno, jak świat światem, ani ruski ani niemiec nie będą Polakowi bratem!
    Bardzo dobrze ujął to mizantrop.
    •  
      To teraz niech pan Pochłopień wysili się i wytłumaczy sensownie czemu z tego euroelizjum,opływającego we wzajemną adorację arcyedenu ewakuują się Brytyjczycy?Szanowny Panie w Stanach Zjednoczonych nadal istnieją głebokie zaszłości między północą a południem a to przecież jeden kraj,wzór demokracji według autorytetów.
      Pan się dziwi że Polacy nie przeszli do porządku dziennego w sytuacji kiedy w nieodległej przeszłości sąsiedzi unicestwili 6mln istnień? to daleko więcej niż obecna populacja na przykład Szkocji.Nie Polska zaczęła drapać stare rany drogi Panie
      • Jaka agresja wobec Niemiec? Czy Polska krytykuje polityków niemieckich. Czy Polska narzuca jakieś standardy i wymagania dotyczące spraw wewnętrznych Niemiec, a może Polska wzywa do karania Niemców za sprowadzenie do UE milionów muzułmanów? Świat w Europie zatoczył pełne koło przez niemal sto ostatnich lat. Unią Europejską rządzą Niemcy pospołu z Włochami - ino wtedy to byli naziści i faszyści którzy nie stronili od działań siłowych - teraz zwą się komisarzami i nie używają siły militarnej, ale ich cele nie zmieniły się ani o jotę o tych stu lat, chcą zapanować nad Europą, chcą zgodnie z manifestem z Ventotene stworzyć super państwo państwo Europejskie gdzie kraje takie jak Polska nie będzie mieć nic do powiedzenia, staniemy wyrobnikami dla kapitału niemieckiego do czego zresztą dążyło usilnie PO. To Polska jest poddawana presji i naciskom, to nas się straszy że wprowadzi się Unię dwóch prędkości albo sankcje za nieprzyjmowanie niezapraszanych gości pani Merkel... OK, wniosek o reparację wojenne pojawia się w nie najlepszym klimacie politycznym ale to jest zaledwie w pstryczek w nos Niemcom i moim zdaniem doskonały pretekst do negocjacji. Chcą nas karać irracjonalnymi sankcjami (przecież system sądowniczy w Niemczech działa tak w proponowanych ustawach) to niech najpierw zapłacą za wszystkie wyrządzone Polsce krzywdy.
        • "Czy my, do cholery, musimy cały czas żyć w stanie wojny? Czy Polacy nie mogą trochę odetchnąć?"
          NIE nie MOGĄ. Bo wojna już ma miejsce i tylko idiota myśli teraz o "spokoju". Przypominam "redaktorowi" że Francja jest cały czas w stanie wyjątkowym. Ile jeszcze będziecie udawać że Europa to ta z lat 80tych czy 70tych? Zatrzymaliście się w czasie? czy co? Europy już nie ma - jest tylko zbieranina krajów która zamiata poważne problemy pod dywan i robi dobrą minę do złej gry. Kiedy rozmawialiście ze zwyczajnymi pracującymi Francuzami czy Niemcami? Kiedy z Anglikami? Przestańcie rozsiewać górnolotne kłamstwa bo Europę czekają ciężkie czasy i kiedy giną ludzie na ulicach trudno o budowanie mostów. Sytuacja nie rozejdzie się po kościach niestety nie ma na to środków a Europa jest na to za słaba.
          • Nie - nie bylibyśmy bogaci - bogactwo zachodu to bogactwo post-kolonialne. I z "budowaniem mostów" to bym uważał bo po tych mostach mogą jeździć pojazdy ale tylko w jedną stronę. w naszym interesie jest izolacja i powolna budowa własnej polityki zagranicznej. Obudziliśmy sie jako tania montownia zachodu i 
            nagle okazało sie że Zachód ma co do nas plany o których nawet my nwie wiemy. Niestety EU to iluzja przesiąknięta marksistowską ideologią.

            Czytaj także