Maria Maj: To się państwu spodoba

Maria Maj: To się państwu spodoba

Maria Maj: To się państwu spodoba
Maria Maj: To się państwu spodoba

CZYTAM WIELE KSIĄŻEK NARAZ, WCZORAJ NP. SKOŃCZYŁAM SZÓSTY TOM KARLA OVE KNAUSGÅRDA „MOJA WALKA”. Na rynku ukaże się chyba w styczniu, na szczęście w TR Warszawa pracujemy nad spektaklem na podstawie tego tytułu, dlatego miałam do niego dostęp. To historia pozwalająca przyjrzeć się sobie dzięki wyjątkowej szczerości autora, który niby tylko opisuje własne życie, ale robi to w doskonałej literackiej formie. Czytam też „Wyrwane strony” Józefa Czapskiego i „Wszystkie lektury nadobowiązkowe” Wisławy Szymborskiej. Zawsze przypominają mi o mojej młodości w latach 70. Wtedy też namiętnie czytałam wszystkie pisma kulturalne, bo chciałam wyrwać się z tego, za przeproszeniem, „shitu”, w którym tkwiliśmy. Jeśli coś mnie nudzi, to bardzo często porzucam w połowie. Wszystkie niedoczytane rzeczy leżą przy łóżku. Najbardziej lubię czas, kiedy mogę się obudzić, zrobić śniadanie, kawkę i iść z powrotem do łóżka z różnymi ptifurkami i czytać. To jest rozkosz. Wieczorem wolę obejrzeć coś w telewizji, najchętniej film.

UWIELBIAM OGLĄDAĆ SPEKTAKLE, OCZYWIŚCIE O ILE WIEM, NA CO IDĘ. W innym przypadku nie ryzykuję, bo za bardzo kocham teatr. Teraz jadę na Międzynarodowy Festiwal Teatralny Dialog do Wrocławia, by zobaczyć spektakl Ivo Van Hove „Kings of War”. To wspaniałe, że nie musimy już jeździć po świecie, by oglądać innych. Z polskich spektakli zachwycił mnie „Jeden gest” Wojtka Zielińskiego, zrobiony przez osoby głuchonieme i o osobach głuchoniemych, można go zobaczyć w Teatrze Nowym w Warszawie. Niezwykle poruszający, bezpretensjonalny pod każdym względem. Malutki, z niezwykłymi wykonawcami, którymi nie są profesjonaliści.

MAM CAŁĄ KOLEKCJĘ WOODY’EGO ALLENA. Oglądam jego filmy w sytuacjach kryzysowych i od razu mi lepiej. On jest niesłychanie ludzki w swoich fobiach i fascynacjach. Uwielbiam „Annie Hall”, wiadomo – „Manhattan” albo późniejsze: „Vicky Cristina Barcelona”, „Zakochani w Rzymie” czy „O północy w Paryżu”. Wszystkie jednakowo mnie śmieszą i wzruszają… Wciągają mnie też seriale, które najczęściej oglądam na DVD. Jednego wieczoru obejrzałam chyba z osiem odcinków „Belfra”. Moi młodsi koledzy z teatru czasami mnie inspirują, jeden z nich zakupił serial „Olive Kitteridge”. Rewelacja! Z przyjemnością oglądałam też „Ranczo”. Późno w nocy powtarzają „Licencję na wychowanie” – nagrywam to, a potem, oglądając, śmieję się z Joli Fraszyńskiej i Czarka Kosińskiego, są cudowni. To serial, w którym nikt niczego nie udaje, a który mówi o polskich rodzinach szczerze i zabawnie.

Wysłuchała Magdalena Łyczko

Okładka tygodnika WPROST: 40/2017
Więcej możesz przeczytać w 40/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także