Niedyskrecje parlamentarne

Niedyskrecje parlamentarne

Witold Waszczykowski
Witold Waszczykowski / Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyżewski

ELIZY OLCZYK I JOANNY MIZIOŁEK

WITOLD WASZCZYKOWSKI, SZEF MSZ, jest pewnym kandydatem do wymiany podczas zapowiedzianego przez prezesa PiS listopadowego przeglądu kadr rządowych. – Już nawet nikt nie pyta, czy Waszczykowski odejdzie ze stanowiska, tylko kiedy to nastąpi – mówi nasz rozmówca z kręgów rządowych.

W PIS MOŻNA USŁYSZEĆ, ŻE POWODY DYMISJI WASZCZYKOWSKIEGO SĄ DWA. Po pierwsze konieczność załagodzenia sporów z Unią Europejską, czego obecny szef

MSZ nie będzie w stanie zrobić ze względu na jego wcześniejsze słowa i działania. Drugi powód to niedokonana dekomunizacja resortu. – Waszczykowski był ostrzegany, że komunistyczne złogi w jego resorcie muszą być wyczyszczone, i nic z tym nie robił – mówi nasz rozmówca z PiS. – Dlatego musieliśmy przegłosować powołanie ciała doradczego w MSZ, żeby przyspieszyć dekomunizację.

NA STANOWISKO SZEFA MSZ MAJĄ PODOBNO CHĘTKĘ tzw. grupa profesorska oraz środowisko związane z wicepremierem Mateuszem Morawieckim. Pierwsi przekonują prezesa PiS, że jeżeli dostaną to stanowisko, to zadbają o dobre imię Polski na świecie, m.in. w zakresie polityki historycznej. Drudzy zapewniają, że załagodzą konflikt z Komisją Europejską.

PROFESOROWIE MAJĄ DWÓCH KANDYDATÓW, europosłów Ryszarda Legutkę i Zdzisława Krasnodębskiego. Z kolei w grupie Morawieckiego na giełdzie są trzy nazwiska: Adam Bielan, wicemarszałek Senatu, wiceszef PE Ryszard Czarnecki i europoseł Jacek Saryusz-Wolski. Stanowisko zdobędzie ta grupa, która potrafi być bardziej przekonująca – mówi nasz rozmówca z PiS. – Los Waszczykowskiego został przesądzony. Zbyt wielu ludzi kopie pod nim dołki.

NA ZASŁUŻONY ODPOCZYNEK MOŻE TEŻ PRZEJŚĆ MINISTER ŚRODOWISKA JAN SZYSZKO. – Prezes stracił już do niego cierpliwość – mówi polityk PiS. – Już wcześniej zostałby odwołany, tylko wstawiła się za nim premier Beata Szydło, która chce, żeby Szyszko dokończył obrony wycinki w Puszczy Białowieskiej. Ale być może nie będzie miał okazji.

POTĘŻNY CIOS OD LOSU OTRZYMAŁA PARTIA WŁODZIMIERZA CZARZASTEGO. SLD z powodu 120 zł źle zaksięgowanych po wyborach uzupełniających w Oleśnicy może stracić ponad 6 mln zł dotacji. Oczywiście Sojusz będzie się odwoływał od decyzji Państwowej Komisji Wyborczej do sądu, ale takie odwołania rzadko są skuteczne. Tyle że można odsunąć w czasie moment utraty budżetowej dotacji, bo dopóki nie zapadnie orzeczenie sądu, pieniądze wpływają na konto partyjne.

JEŻELI SOJUSZ STRACI BUDŻETOWE PIENIĄDZE, to nie będzie miał funduszy na trzy nadchodzące kampanie wyborcze, a kierownictwo partii obiecywało, że wesprze kandydatów w wyborach samorządowych. Andrzej Rozenek zgodził się kandydować na prezydenta Warszawy z ramienia SLD, m.in. dlatego że obiecano mu wsparcie finansowe. Na dodatek partia Włodzimierza Czarzastego nie spłaciła jeszcze długów z poprzednich dwóch kampanii z 2015 r. i w razie utraty dotacji nie będzie miała z czego zaspokoić wierzycieli. Czyżby Sojusz stanął na krawędzi bankructwa, nie tylko politycznego?

KAMILA GASIUK-PIHOWICZ Z NOWOCZESNEJ ma być już jedną nogą w Platformie Obywatelskiej, o czym pisał „Fakt”. Według naszego informatora posłanka na kongresie partii zamierza wygłosić przemówienie w kontrze do Ryszarda Petru. – Gasiuk-Pihowicz ma powiedzieć, że Petru nie chce porozumienia ze Schetyną w przeciwieństwie do niej. I że samodzielny start ugrupowania nie zapewni mu dobrego wyniku. To będzie wypowiedzenie wojny Petru – mówi nasz informator, który zdradza, że Kamila Gasiuk-Pihowicz na niedawnych urodzinach Lecha Wałęsy (były prezydent 29 września skończył 74 lata) miała wprost powiedzieć, że konkuruje z Ryszardem Petru o szefowanie partii.

TYMCZASEM W PO JUŻ MYŚLĄ O NASTĘPNYCH WYBORACH. – Warszawscy działacze śmieją się z Trzaskowskiego, który chodzi po mieście i opowiada, że jest decyzja Schetyny i to on będzie kandydatem na prezydenta stolicy. Bo Halicki też chodzi po mieście i opowiada, że Schetyna podjął decyzję, że to on będzie startował w wyborach na prezydenta Warszawy – mówi nam polityk. I ironizuje: – Schetyna powinien powrócić do koncepcji Warsa i Sawy i wystawić dwóch kandydatów.

WARSZAWSCY DZIAŁACZE PO APELUJĄ o jak najszybsze wybory szefa partii. „Od dłuższego czasu z niepokojem obserwujemy, że tkwiący w Platformie Obywatelskiej potencjał nie jest w pełni wykorzystywany i rozwijany. Część obecnego kierownictwa partii nie wyciągnęła praktycznie żadnych wniosków z przegranych wyborów parlamentarnych. Przez ostatnie dwa lata niektórzy liderzy koncentrowali się głównie na eliminowaniu konkurentów i umacnianiu własnych pozycji wewnątrz organizacji. Nie przedstawiono żadnych nowych idei czy też spójnej wizji Polski po zakończeniu rządów PiS” – czytamy w opublikowanym w „Rzeczpospolitej” liście, który podpisało czworo członków Platformy: były wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz, była posłanka tej partii, a wcześniej wiceprzewodnicząca Rady Warszawy Ligia Krajewska, były wojewoda, a później burmistrz Wawra Jacek Duchnowski oraz asystent senatora Marka Rockiego Aleksander Arabadzić.

REWOLUCYJNE NASTROJE SĄ TEŻ WŚRÓD WROCŁAWSKICH DZIAŁACZY PO. A przecież Wrocław i cały Dolny Śląsk jest bastionem Grzegorza Schetyny. – Ludzie we Wrocławiu myśleli, że kiedy Grzegorz zostanie szefem, partia przestanie mieć charakter wodzowski. Chociaż Schetyna zapowiada, że zmiany w statucie PO będą szły w kierunku jeszcze większej demokratyzacji, to już mało kto liczy na zmiany – mówi jeden z wrocławskich polityków. I dodaje: – We Wrocławiu działacze chcą zmiany lidera.

W PIS PANUJE PRZEKONANIE, ŻE JAROSŁAW GOWIN NAMAWIA ANDRZEJA DUDĘ na konflikt z Jarosławem Kaczyńskim. – PiS-owcy nie wierzą w zmysł polityczny Andrzeja Dudy. Za wszystko winią Gowina. A Gowin nie ma planów budowy partii prezydenckiej, lecz liberalnego skrzydła PiS, które w razie kryzysu partii rządzącej zaistnieje. Wyobraża sobie sytuację, w której w 2019 r. PiS nie rządzi, a Andrzej Duda jest prezydentem. Potrzebny wtedy jest lider prawicy – mówi nasz informator.

GRILLOWANIE JAROSŁAWA GOWINA DOTYKA LUDZI W JEGO PARTII. – Partia Gowina składa się z dwóch części. Pierwszą zarządza Adam Bielan, drugą Marek Zagórski, związany z Arturem Balazsem, który współpracuje z Krzysztofem Jurgielem. Balazs miał dostać sygnał od ministra rolnictwa, że jeśli nie wpłynie na Gowina, by przestał knuć z prezydentem przeciwko PiS, to dostanie po głowie i ich wspólne interesy się skończą – mówi nasz informator.

Okładka tygodnika WPROST: 41/2017
Więcej możesz przeczytać w 41/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 0

Czytaj także