Czy Polska sama się obroni?

Czy Polska sama się obroni?

WALDEMAR SKRZYPCZAK

generał broni

Musimy mieć armię, która będzie w przyszłości zdolna sama obronić ojczyznę” – powiedział jeden z ważnych polityków. Deklaracja polityczna, lecz militarnie niemożliwa do zrealizowania nawet za 10 lat, zakładając, że na zbrojenia będziemy wydawać 5 proc. PKB każdego roku. Zacznijmy od identyfikacji potencjalnego wroga, przed którym polska armia miałaby nas obronić.

Biorąc pod uwagę analizy strategiczne, trudno dziś zidentyfikować przeciwnika o potencjale militarnym porównywalnym do naszego, z którym moglibyśmy się w pojedynkę potykać. Nikt też nie ma wątpliwości, że największy niepokój wolnego świata budzą agresywne poczynania Rosji kierowanej silną ręką przez Władimira Putina. Nie trzeba być jednak wielkim strategiem, by wiedzieć, że w starciu z rosyjską machiną wojenną samodzielnie żadna armia w Europie, w tym polska, nie miałaby żadnych szans. Z tego powodu od 12 marca 1999 r. Polska jest członkiem NATO. To nasza siła i gwarancja, że w razie napaści sojusznicy ruszą na pomoc, realizując art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, który mówi o kolektywnej obronie każdego zaatakowanego członka Sojuszu. Polska zaś powinna stosować się do art. 3, który wymaga, aby dla skuteczniejszego osiągnięcia celów Sojuszu każde państwo z osobna utrzymywało i rozwijało indywidualną zdolność do odparcia zbrojnej napaści. Dlatego nasze wojsko musi być silne, sprawne, mobilne i wyposażane w nowoczesny sprzęt. To ma być wojsko na miarę naszych, polskich możliwości. Nikt z autorytetów strategicznych nie rozważa pozostawienia samotnie Polski na pastwę Rosji. Dotyczy to Sojuszu i USA. Stąd obecność amerykańskich wojsk w naszym kraju, o którą zabiegaliśmy od dawna. Tak wygląda dziś rzeczywistość geopolityczna w naszym regionie, którą budowaliśmy z NATO 18 lat. Przyszłości nie da się przewidzieć – wiemy tylko, że Rosja pozostanie naszym wschodnim sąsiadem, choć nie wiemy, co stanie się z tym krajem po epoce Putina. Kwestią zasadniczą

w ocenie potencjalnego przeciwnika jest wieloobszarowa analiza strategiczna jego potencjału gospodarczo-militarnego, zasobów ludzkich, ich dyspozycyjność oraz determinacja do wspierania polityki rządzących. Ważne jest również wytypowanie jego potencjalnych sojuszników, politycznych i militarnych. W wielu rozwiniętych państwach nad takim studium pracują przez lata wyspecjalizowane zespoły, które mają do dyspozycji wiele narzędzi m.in. ze świata nauki, polityki czy biznesu. Hitlerowskie Niemcy najechały Rosję, która w granicach swojego kraju dysponowała ogromnymi zasobami ludzkimi. W zasadzie Niemcy już po trzech miesiącach kampanii na Wschodzie uzmysłowiły sobie tragizm swojej sytuacji. Niemieccy historycy oficjalnie, a rosyjscy tylko w kuluarach, przyznają, że na jednego zabitego niemieckiego żołnierza na froncie wschodnim przypadało 10 rosyjskich. To jeden z wielu wniosków, jaki powinien być uwzględniony w analizie strategicznej. Mówienie, że Polska sama będzie zdolna odeprzeć agresję Rosji, jest niczym nieuzasadnioną deklaracją, której żaden z naszych sojuszników nie traktuje poważnie. Na szczęście, bo najgorsze, co mogłoby się stać, to opuszczenie Polski przez sojuszników w wyniku naszych własnych błędów politycznych. Niezależnie od skali i wymowy wojny informacyjnej prowadzonej przeciwko Polsce przez Rosję w Europie Zachodniej jesteśmy nadal postrzegani, podobnie jak w 1920 r., jako przedmurze przeciwko agresji ze Wschodu. Niezależnie od zmiany retoryki Kremla w relacjach z Niemcami i Francją nadal możemy liczyć na wsparcie Zachodu i USA. Warto widzieć to również przez pryzmat wojny na Ukrainie. Zatem mocno powinniśmy realizować i demonstrować nasze ambicje polityczno-wojskowe. Ale zawsze w przekonaniu, że o naszym bezpieczeństwie stanowią trwałe sojusze. Mamy gwarancje bezpieczeństwa w związku z członkostwem w NATO. I to nasz strategiczny atut. g

AUTOR BYŁ DOWÓDCĄ WOJSK LĄDOWYCH

Okładka tygodnika WPROST: 45/2017
Więcej możesz przeczytać w 45/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0