Niedyskrecje parlamentarne

Niedyskrecje parlamentarne

Beata Szydło
Beata Szydło / Źródło: Newspix.pl / DAREK NOWAK / FOTONEWS

W BRUKSELI POLITYCY PIS ROZPOWIADAJĄ PLOTKĘ, że Jarosław Kaczyński obiecał Beacie Szydło stanowisko komisarza UE po następnych wyborach do Parlamentu Europejskiego, czyli za dwa lata. Wybory do PE odbywają się w czerwcu, ale – jak twierdzi nasz rozmówca z Brukseli – finalne głosowanie nad zatwierdzeniem komisarzy przez Parlament Europejski pokrywa się czasowo z wyborami parlamentarnymi w Polsce. – Niewykluczone, że Bruksela zechce poczekać na ich wynik, bo gdyby obecna opozycja wygrała wybory, to mogłaby dokonać podmiany komisarza na swojego człowieka, a tak musiałaby się męczyć przez cztery lata z Szydło – mówi nasz rozmówca.

Z TEJ HISTORII MOŻNA WYCIĄGNĄĆ DWA WNIOSKI – po pierwsze, Beata Szydło już podczas tej rekonstrukcji, a na pewno po następnych wyborach parlamentarnych, przestanie być szefową rządu, bo jako premier do Brukseli nie pojedzie. Wniosek drugi – mimo kiepskich notowań i niemożności porozumienia się w sprawie wspólnego startu w wyborach opozycji nie opuszcza dobre samopoczucie, jeśli jest skłonna dzielić stanowiska po następnych wyborach.

A SKORO JESTEŚMY PRZY OPOZYCJI, to jej ubiegłotygodniowe spotkanie poświęcone wspólnym listom samorządowym zakończyło się fiaskiem. Niby podpisano jakieś porozumienie i nawet je ogłoszono na dwuminutowej konferencji prasowej, ale wszyscy wiedzą, że to jedna wielka ściema. – PO wcale nie chce podpisać żadnego porozumienia ani mieć wspólnych list – opowiada polityk lewicy. – Oni by chcieli, żebyśmy my wszyscy startowali z ich list. Ewentualnie są gotowi negocjować porozumienie na jednomandatowe okręgi do gmin – twierdzi. Nasz rozmówca dodaje, że Grzegorz Schetyna jest za słaby, żeby negocjować wspólne listy na poziomie sejmików, bo gdyby oddał chociaż jedno biorące miejsce, to działacze PO po prostu by go zagryźli.

NAJBARDZIEJ NA ZJEDNOCZENIU OPOZYCJI ZALEŻY RYSZARDOWI PETRU Z NOWOCZESNEJ i Włodzimierzowi Czarzastemu z SLD. W tym drugim przypadku jest to oczywiste. – Partia straciła dotację budżetową, tonie w długach i jedyne, co przewodniczący może zaproponować działaczom, to miejsca na listach – twierdzi były polityk SLD. Inny z naszych rozmówców dodaje, że Czarzasty w desperacji próbuje zmusić niektórych działaczy do kandydowania. – Każe startować wszystkim byłym ministrom i posłom. Rozmawiał już z Tadeuszem Iwińskim i Jackiem Piechotą. Przekonywał, że to ocali partię, ale obaj odmówili – twierdzi nasz rozmówca.

BYŁY LIDER SLD GRZEGORZ NAPIERALSKI, dziś w Senacie dzięki poparciu PO, podobno zapragnął startować na prezydenta Szczecina. Ale Platforma Obywatelska ma nadmiar chętnych na to stanowisko. Ostatnio swoją kandydaturę zgłosił publicznie poseł PO Sławomir Nitras. – Jeśli Napieralski wystartuje jako kandydat niezależny na prezydenta Szczecina, a z list PO będzie o to stanowisko walczył Nitras, to możemy stracić miasto, bo głosy naszych wyborców się rozłożą – martwi się polityk PO.

MIMO TYCH KONFLIKTÓW, w PO panuje nad wyraz dobra atmosfera. – Regionalni liderzy zachowują się tak, jakby już wygrali wybory samorządowe. Rafałem Trzaskowskim, kandydatem na prezydenta Warszawy, są zachwyceni – mówi polityk PO. Tymczasem sondaże są zaskakująco dobre dla Jakiego. – Mam wrażenie, że Platforma idzie drogą SLD. Samozadowolenie doprowadzi nas do wyborczej klęski – mówi.

KOPIĘ SŁUPSKA W WARSZAWIE CHCIAŁBY ZROBIĆ PAWEŁ RABIEJ. Tak nam się zrymowało. Kandydat Nowoczesnej na prezydenta Warszawy wyznał w portalu Onet.pl, że marzy mu się powtórka sukcesu Roberta Biedronia w Słupsku. Tego jeszcze nie było, żeby dwumilionowa stolica równała do niespełna stutysięcznego miasta na prawach powiatu. Rabiejowi chodziło o to, że ma możliwość współpracy ze wszystkimi środowiskami miejskimi, w tym lewicowymi, ale zabrzmiało zabawnie. Poza tym jedyny argument, jaki podał na rzecz swojej kandydatury, jest taki, że nie jest Trzaskowskim. Trochę mało.

DZIAŁACZY KOD, że zaczęli się zastanawiać, czy by nie wystawić własnego kandydata na prezydenta miasta. – Jeżeli Zdanowska nie wycofa się z kandydowania, a potem przegra proces przed wyborami, to miasto przejmie PiS. Tak samo będzie, gdy pani prezydent wygra wybory, a potem przegra proces, bo jej mandat zostanie wygaszony, a PiS wprowadzi do miasta komisarza – martwi się łódzki polityk. A co ma powiedzieć Platforma Obywatelska, która uczyniła Zdanowską twarzą kampanii samorządowej?

ŚLIMACZĄ SIĘ PRACE NAD USTAWĄ O ZAKAZIE HANDLU W NIEDZIELĘ. A to dlatego, że z jednej strony są wyborcy PiS, którzy w ogóle tego nie chcą, a z drugiej Solidarność chcąca zamknąć sklepy we wszystkie niedziele. Jednym PiS obiecało, że będzie ich słuchać, a drugim, że w niedzielę sklepy będą zamknięte. – Nasi wyborcy mogliby ewentualnie zaaprobować zamknięcie sklepów w co drugą niedzielę, ale w każdą – nigdy w życiu. Ten zakaz obróci się przeciwko nam – narzeka polityk PiS.

SAM NAPIERALSKI POWIEDZIAŁ NAM, że jeszcze nie podjął decyzji o kandydowaniu, ale o wyborach rozmawiał ze Stanisławem Gawłowskim, szefem zachodniopomorskiej PO. – Mówiłem mu, żeby marszałek wojewódzki zorganizował spotkanie regionalnych liderów, którzy wybiorą jednego kandydata na prezydenta Szczecina. Przyznał mi rację – mówi Napieralski. Ale mimo tych zapewnień działacze zachodniopomorskiej Platformy są przekonani, że kandydatem na prezydenta Szczecina zostanie Sławomir Nitras. – Schetyna się na niego zgodził, a poza tym Sławek zrobi dobrą kampanię – mówi jeden z nich.

TEN TYDZIEŃ MOŻE BYĆ TRUDNY DLA HANNY ZDANOWSKIEJ, prezydent Łodzi z PO. 15 listopada rozstrzygnie się, czy Łódź zdobędzie prawo do zorganizowania EXPO 2022. Jeżeli miasto przegra, to Zdanowska nawet nie zdąży otrząsnąć się z porażki, a już 18 rozpocznie się jej proces o wyłudzenie kredytu bankowego. Ostatnio portal Oko.press napisał, że Zdanowska sama wpędziła się w kłopoty i to jeszcze za rządów PO, bo proszona przez ABW o wyjaśnienia w sprawie kredytu za każdym razem składała inne oświadczenie.

PUBLIKACJA DO TEGO STOPNIA ZMARTWIŁA ŁÓDZKICH SĄ NOWE WYTYCZNE W SPRAWIE BEZPIECZEŃSTWA PARLAMENTU. Podobno Kancelaria Sejmu sporządziła listę osób, które oprócz parlamentarzystów mają prawo wjechać na teren Sejmu. A Straż Marszałkowska ma obowiązek zaglądać przez szybkę do samochodu i na własne oczy sprawdzać, czy na teren nie usiłuje się dostać osoba nieuprawniona. Przy takiej ochronie nawet mysz się nie prześlizgnie. A gdy wokół Sejmu stanie dwumetrowy mur, to posłowie będą tak silnie strzeżeni, jak amerykańskie rezerwy złota w Fort Konx. Ciekawe, czy wtedy będzie się ich transportować drogą powietrzną, jak wspomniane złoto?

Okładka tygodnika WPROST: 46/2017
Więcej możesz przeczytać w 46/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

Czytaj także