Kaczyński byłby lepszym premierem

Kaczyński byłby lepszym premierem

Patryk Jaki
Patryk Jaki / Źródło: Newspix.pl / fot. Marek Konrad
Rafał Trzaskowski legitymizuje wszystkie świństwa ratusza – mówi Patryk Jaki, ewentualny kandydat na prezydenta Warszawy.

Jest pan agresywny?

Tak. Dla mafii, czyścicieli kamienic, przestępców. Jestem zdeterminowany, aby ich gonić i rozliczać.

Profesor Jadwiga Staniszkis uważa, że upokarza pan ludzi.

Mówi to samo, co rzecznik praw obywatelskich, że za ostro traktuję czyścicieli kamienic. Patryka Jakiego przez większość III RP nie było. I tymi sprawami zajmowały się wymarzone przez tych państwa elity. I jakie mamy wyniki? Takie, że czyściciele kamienic wyrzucają 90-letnich powstańców warszawskich do piwnic. Dlatego, naprawdę, niech autorytety III RP sobie darują – mieli swój czas. Teraz do głosu dochodzi nowe pokolenie polityków, którzy nie będą mieli skrupułów, aby szukać sprawiedliwości.

Tęskni pan za słynnym już staniem pod blokiem?

Pracuję po 16 godzin dziennie, często siedem dni w tygodniu. I zdarza się, że tęsknię za czasami, które były trochę spokojniejsze, kiedy nie czułem presji i kiedy miałem czas, by posiedzieć na ławce albo pójść na boisko i pokopać piłkę.

Niedługo czeka pana nowy mecz – z Rafałem Trzaskowskim.

Nie wiem, czy będę kandydatem na prezydenta Warszawy.

Chciałby pan?

Sensem istnienia w polityce jest możliwość zmieniania rzeczywistości. A rzeczywistość w bardziej bezpośredni sposób zmienia się, sprawując władzę wykonawczą niż ustawodawczą. Dlatego jak ktoś przechodzi z ław sejmowych do samorządu, jest to zrozumiałe. Moja sytuacja jest bardziej złożona. Jestem wiceministrem, sprawuję nadzór nad budżetem wymiaru sprawiedliwości, który jest w sumie trochę większy niż budżet Warszawy. Więc sprawa nie jest oczywista. Sam ze sobą nie odbyłem jeszcze rozmowy, czy warto się starać o to, by zostać kandydatem na prezydenta stolicy. Oczywiście, są argumenty „za”. Po latach bałaganu, którego narobiła PO, Warszawa jest wielkim wyzwaniem. Ale mam świadomość, że w PiS jest wielu świetnych kandydatów. Jestem gotowy stanąć w drugim szeregu i lojalnie wspierać kogoś innego. Jestem jeszcze młody, nie muszę się pchać. Nie chodzę do nikogo i nie lobbuję za tym, żeby być kandydatem na prezydenta.

„Wielu świetnych kandydatów”? Żartuje pan...

Nie. Jeśli kandydatem PiS będzie na przykład Stanisław Karczewski, stanę za nim i będę go wspierał.

Pan nie jest w PiS. Jarosław Kaczyński byłby skłonny oddać Solidarnej Polsce prezydenturę stolicy?

Jestem do dyspozycji lidera Zjednoczonej Prawicy. Jarosław Kaczyński to wybitny polityk i na pewno spokojnie analizuje sytuację.

„Warszawa przez duet Hanna Gronkiewicz-Waltz – Rafał Trzaskowski zaczęła się na świecie kojarzyć jako zielona wyspa dla mafii i złodziei” – napisał pan na Twitterze. To brzmi jak start kampanii wyborczej.

Tylko stwierdzenie faktu. W Polsce i za granicą pojawiało się wiele artykułów o złodziejskiej warszawskiej reprywatyzacji. Uważam, że Warszawa nie zasługuje na to, aby kojarzyła się właśnie z tym. Trzeba oczyścić ratusz po tej aferze i sprawić, aby Warszawa kojarzyła się jako miasto inwestycji i innowacji, a nie kradzieży kamienic.

Z którą Rafał Trzaskowski mimo wszystko nie miał nic wspólnego…

Platforma próbuje stworzyć prostą narrację: Hanna Gronkiewicz-Waltz była zła, ale teraz przyjdzie nowy i po niej posprząta. Kiepskie to! Rafał Trzaskowski to członek zarządu Platformy. Czy złożył wniosek o to, żeby wyrzucić Hannę Gronkiewicz-Waltz z partyjnych władz? Nie! A więc toleruje wszystkie świństwa ratusza i ciągle je legitymizuje. Jego wiarygodność obniża też fakt, że ostatnio posłużył się szczegółowymi danymi dotyczącymi reprywatyzacji, którymi komisja nie dysponowała. Pytanie, skąd je ma. Odpowiedź jest tylko jedna: od Gronkiewicz-Waltz. A więc z jednej strony człowiek, który twierdzi, że chce wszystko wyczyścić, z drugiej – współpraca i gorąca linia z panią prezydent. Złość Trzaskowskiego na Hannę Gronkiewicz-Waltz jest zatem na pokaz.

Cieszy się pan, że kandydatem na prezydenta Warszawy ze strony PO jest Rafał Trzaskowski, bo przez to, że był szefem kampanii Hanny Gronkiewicz-Waltz w 2010 r., możecie łatwo go atakować?

Szanuję Rafała Trzaskowskiego. Oczywiście pamiętam i mam mu za złe, że był jednym z głównych negocjatorów przyjęcia uchodźców do Polski. Ale to poważny konkurent.

Politycy opozycji mówią, że każdemu posiedzeniu komisji weryfikacyjnej towarzyszy nagonka na Hannę Gronkiewicz-Waltz.

Nawet jeśli przyjąć ich twierdzenie za słuszne, to mogę odpowiedzieć, że sami sobie zgotowali ten los. Gdyby nie skala złodziejstwa i przekrętów w Warszawie, do których dopuściła wiceprzewodnicząca PO, komisja weryfikacyjna nie musiałaby powstawać.

Wierzy pan, że Hanna Gronkiewicz-Waltz wreszcie stanie przed komisją?

Chciałbym. Ale permanentne niestawianie się przed komisją to też forma zeznań. Nie zeznaje, czyli ma coś do ukrycia. Oczywiście wolałbym, żeby współpraca z ratuszem była na przyzwoitym poziomie, wtedy byłaby szansa, że pomożemy większej liczbie ludzi. Dzisiaj mamy kuriozalną sytuację. Nasza komisja uchyla decyzje reprywatyzacyjne, co powoduje, że konkretne nieruchomości wracają do miasta, a pani prezydent skarży te decyzje, bo woli, żeby nieruchomości trafiły do handlarzy roszczeń. Coś niesamowitego! Dla pani prezydent ważniejsze jest to, żeby pokazać, że ja nie mam racji, niż żeby nieruchomości trafiły do majątku Skarbu Państwa.

Ile nałożył pan już kar dla prezydent Warszawy?

Około 40 tys. Mam pełną świadomość tego, że będą one teraz uchylane przez sąd administracyjny, ponieważ pierwsze orzeczenie w tej sprawie mówi, że możemy nakładać grzywny, ale płacić mają wszyscy podatnicy, a nie Gronkiewicz-Waltz. Więc konsekwentnie pewnie taka będzie linia orzecznicza. Głęboko się z nią nie zgadzam. Idąc tym tokiem rozumowania, jak ja przekroczę prędkość, to mój mandat mają zapłacić podatnicy?

A może to pan popełnia błędy prawne? W końcu, jak podkreślają przeciwnicy, nie jest pan prawnikiem.

Do tej pory reprywatyzacją zajmowali się najlepsi prawnicy w Warszawie. Sędziowie, prokuratorzy, liderzy opinii prawniczej czy szef okręgowej rady adwokackiej i jak to się skończyło? 140-letnimi spadkobiercami. Musiał przyjść Patryk Jaki, ten bez prawniczego wykształcenia, który kiedyś stał pod blokiem, i zrobić porządek! To, że nie jestem prawnikiem, może stanowić zarzut, ale też zaletę. Czyściciele kamienic świetnie się obracają w środowiskach prawnych, mają tam układy. Szlag ich teraz trafia, bo nie mają sposobu, żeby do mnie dotrzeć. Nie znają nikogo ze studiów, kto mógłby do mnie zadzwonić, żadna prawnicza korporacja nie może na mnie naciskać. To daje mi dużą gwarancję niezależności. Żywot ministra prędzej czy później się kończy. W resorcie sprawiedliwości zwykle zasiadali prawnicy, którzy wiedzieli, że po zakończeniu pracy w ministerstwie wrócą do swoich korporacji, musieli się więc liczyć z tym, jak ich ta korporacja potem przyjmie. Ja takich pytań sobie nie zadaję. Mogę spokojnie walczyć o poszkodowanych i stanąć naprzeciw korporacji. Sądzę zresztą, że to jeden z powodów, dla których mam już na swym koncie pewne sukcesy.

Czy nie lepiej, zamiast na komisji weryfikacyjnej, skupić się teraz na dużej ustawie reprywatyzacyjnej?

Jedno nie wyklucza drugiego. Ustawa reprywatyzacyjna załatwi problem na przyszłość, ale żadne prawo nie działa wstecz. Trzeba się więc oddzielnie zająć kwestią rozkradzionych kamienic, rozliczyć stare oszustwa i to może zrobić tylko komisja. A ustawę też przyjmiemy, jest już w konsultacjach społecznych.

Z Jarosławem Kaczyńskim też już była konsultowana?

Mam pełne wsparcie PiS i bardzo się z tego cieszę.

Jaki obraz afery reprywatyzacyjnej wyłania się z przesłuchań?

W stolicy działał układ środowisk prawniczych, z których pani prezydent też się wywodzi. Myślę, że boi się pytań o środowiskowe powiązania prawnicze. W przypadku nieruchomości przy ul. Chmielnej wyglądało to tak: prezydentem stolicy jest Hanna Gronkiewicz-Waltz, wykładowca na wydziale prawa. Beneficjentem działki jest szef adwokatów w Warszawie. Jego sprawę prowadzi z kolei pan, który był z nim na jednym roku studiów prawniczych. A ten z kolei ma biznes z ważnym dyrektorem z ratusza, który całą sprawę prowadzi jako urzędnik. Jakby tego było jeszcze mało, to żona pana mecenasa, szefa warszawskich adwokatów, pracuje jako prawnik w ratuszu. A więc z każdej strony sprawa jest kryta! Wielki prawniczy układ, którego prokuratury i służby przez lata nie widziały. Jak to możliwe? Niech uczeni prawnicy, profesorowie, także pani profesor Staniszkis, wytłumaczą to temu „słabo wykształconemu” Jakiemu. Dziecko w piaskownicy wie, że 140-letni ludzie nie istnieją, w związku z tym nie mogą dziedziczyć, a mądrzy prawnicy się nie zorientowali, że to jakieś oszustwo.

Co do jednego najwyraźniej się pan z Hanną Gronkiewicz-Waltz zgadza – w Warszawie działa mafia reprywatyzacyjna.

Prezydent miasta, która się do tego przyznaje, natychmiast powinna złożyć dymisję. Skoro ktoś jest szefem firmy, w której działała mafia rozkradająca majątek warty miliardy złotych, to go to dyskwalifikuje.

Jeśli o tym wiedział.

Jeśli nie wiedział, to świadczy o jego nieudolności i tym bardziej dyskwalifikuje.

Może pan dzisiaj postawić jakieś zarzuty w stosunku do prezydent Warszawy?

Mamy wiele przypuszczeń i dokumentów, ale nie chcę o tym mówić publicznie, ponieważ zależy mi, żeby pani prezydent opowiedziała o tym publicznie pod rygorem odpowiedzialności karnej. Prokuratura zebrała już jakiś materiał dowodowy.

Prokuratura może postawić zarzuty pani prezydent?

Obecnie wszystkie te wątki są badane.

Rekonstrukcja rządu nie dotknie ministrów Solidarnej Polski?

W polityce nie zna się dnia ani godziny. My pracujemy tak, jakby następny dzień był dniem naszej wyprowadzki, stąd duża liczba przygotowywanych projektów.

Kto jest najsłabszym ogniwem rządu?

Mamy miejsca, z którymi współpracuje nam się gorzej i lepiej. Ale oczywiście nie powiem, z kim pracuje się gorzej, bo jestem lojalnym członkiem rządu.

Beata Szydło powinna zostać na stanowisku?

Uważam, że jest bardzo dobrym premierem. Proszę zobaczyć, ile się jej udało zrobić. Jak dzielnie radzi sobie z przeciwnościami.

Lepszym niż byłby nim Jarosław Kaczyński?

Jarosław Kaczyński byłby lepszym premierem. Jest najbardziej z obecnych liderów politycznych w Polsce wszechstronny, ma wielką wiedzę i charakter, który w coraz trudniejszej sytuacji międzynarodowej jest walutą.

Prezes Kaczyński w rozmowach z prezydentem Dudą walczy o państwa postulaty dotyczące reformy wymiaru sprawiedliwości, czy już sobie odpuścił?

Gdyby nie weta prezydenta, nie mielibyśmy już problemu z KRS. Dyskusja o reformie wymiaru sprawiedliwości trwa już 28. rok, każdy już zna wszystkie argumenty. Przychodzi czas, żeby podejmować decyzje.

Najwyraźniej nie jest pan zadowolony z przebiegu negocjacji z Pałacem Prezydenckim…

Nie jestem zadowolony, że reformy wymiaru sprawiedliwości nadal nie ma. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 46/2017
Więcej możesz przeczytać w 46/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 0

Czytaj także