Stare szaty prezesa

Stare szaty prezesa

Te zdjęcia Jarosława Kaczyńskiego podbijają sieć
Te zdjęcia Jarosława Kaczyńskiego podbijają sieć / Źródło: Newspix.pl / DAMIAN BURZYKOWSKI
Kancelaria premiera, kilkanaście ministerstw, a nawet Pałac Prezydencki zastygły w oczekiwaniu na osobistą decyzję Jarosława Kaczyńskiego.

Wymyślono już szczegółowy plan. W kancelarii ma pojawić się nowy wicepremier, który zapanuje nad rządową bieżączką i kancelarią. Tak, żeby Jarosław Kaczyński mógł zajmować się dalej partią i tylko wybranymi sprawami państwowymi. Polityka zagraniczna ma stać się domeną prezydenta. Gospodarką będzie się zajmować samodzielny, silny minister w randze wicepremiera. Chodzi o to, by „Jarosław Kaczyński miał możliwość podołania tym wszystkim obowiązkom przy swoim niezbyt dobrym zdrowiu”. Pozostaje jeszcze kwestia, jak formalnie przeprowadzić zmianę na stanowisku szefa rządu. Prezes PiS zaprasza premiera do swojego gabinetu na Nowogrodzką. Rozmowa toczy się w cztery oczy. „Powiedział mi, że domaga się mojej dymisji, uważa, że trzeba przyspieszyć działania rządu, że to jest zła sytuacja, w której jest dobry premier i zły prezes, że on nie może nie brać pełnej odpowiedzialności za rządzenie, a brać cały czas za rządzenie cięgi”.

Chwilę później rozpoczyna się posiedzenie komitetu politycznego partii. – Potrzebne jest nowe otwarcie, wiele spraw leży, nie ma ustaw – oświadcza Jarosław Kaczyński. Zgromadzeni za konferencyjnym stołem na Nowogrodzkiej politycy z kierownictwa PiS potakująco kiwają głowami. Nikt nie oponuje, nie ośmieli się polemizować. – Prezes powinien przejąć stery, wziąć odpowiedzialność, szarpnąć cuglami – powtarzają jeden za drugim, w tym dotychczasowi ministrowie. Atmosfera jest raczej chłodna. Premier odwołuje zagraniczną wizytę. W nocy podejmuje już wyłącznie formalną decyzję o tym, że sam poda się do dymisji. Kiedy rano poinformuje o niej prezesa, Jarosław Kaczyński wyraźnie się rozluźni. Na pocieszenie proponuje start w wyborach na prezydenta stolicy. Obiecuje, że PiS zaangażuje duże pieniądze i siły w tę kampanię. „Dla Jarosława to trudna sytuacja wizerunkowa, bo pozbywa się bardzo popularnego premiera, żeby samemu zostać premierem. Trzeba zbudować wokół tego jakąś historię i stąd pomysł z planem kandydowania na prezydenta miasta”. Swoje premierowanie prezes PiS zaczyna od gospodarskiej wizyty w górach. Smażone rydze u pani Bigosowej mają ocieplić wizerunek. Po roku rząd premiera Jarosława Kaczyńskiego upada. Kryzys polityczny jest tak potężny, że prezes PiS decyduje się na przyspieszone wybory. Wszystko dzieje się dekadę temu. Dziesięć lat później wielu polityków PiS jest wciąż przekonanych, że utrata władzy zaczęła się właśnie od wymiany na stanowisku premiera popularnego Kazimierza Marcinkiewicza.

Dlatego dzisiaj są bardziej ostrożni, kalkulują chłodniej. Inne są też okoliczności. Z jednej strony Jarosław Kaczyński nie musi się już liczyć z nieprzewidywalnymi koalicjantami, Romanem Giertychem i Andrzejem Lepperem. Z drugiej jednak, w Pałacu Prezydenckim nie ma już Lecha Kaczyńskiego, który najmocniej namawiał brata, by został premierem. Jest Andrzej Duda, który stawia swoje warunki. Niechętnie zgadza się na przejęcie odpowiedzialności za politykę zagraniczną. A prezes, tak samo jak dekadę temu, polityką zagraniczną zajmować się nie chce. Ten problem miałby zostać rozwiązany dzięki manewrowi z Krzysztofem Szczerskim (obecnie kieruje Gabinetem Prezydenta) jako nowym szefem MSZ i większym udziałem w tej dziedzinie samego Dudy. Tyle że prezydent zdaje sobie sprawę, że wtedy to na niego spada odpowiedzialność za fatalny wizerunek Polski za granicą. Rozmówca z pałacu: – To nie jest ani nasz pomysł, ani nasz interes. Ale Szczerski pójdzie do MSZ, jeśli prezes zostanie premierem. Jarosław Kaczyński sięgnie wtedy po model sprawdzony z poprzedniej operacji wymiany szefa rządu. Gospodarkę zostawi w gestii silnego wicepremiera Mateusza Morawieckiego, tak jak dekadę temu zostawił ją Zycie Gilowskiej. Sam zajmie się tym, co interesuje go najbardziej, czyli sprawami wewnętrznymi – MSW, sprawiedliwością, służbami specjalnymi. Na zielone światło już od dawna czekają reformy bliskiego prezesowi Mariusza Kamińskiego. W kancelarii zapewne pojawi się nowy wicepremier, odgrywający taką rolę jak w poprzednim rządzie Przemysław Gosiewski. Może Joachim Brudziński, może Mariusz Błaszczak, choć wtedy musiałoby dojść także do przetasowania w MSW. Brudziński w KPRM nadal zajmowałby się również sprawami partyjnymi, zwłaszcza że zbliżają się wybory samorządowe. Na nowego premiera czekają otwarte już przez PiS fronty – zmiany w wymiarze sprawiedliwości i ordynacji wyborczej. A w planach PiS ma jeszcze dekoncentrację mediów.

Walka (o) Macierewicza

Najważniejszy warunek prezydenta Dudy to głowa Antoniego Macierewicza. O kulisach walki szefa MON o pozostanie w rządzie pisaliśmy już przed dwoma tygodniami. Ostatnie dni pokazują, że w jego resorcie atmosfera jest coraz bardziej nerwowa. Macierewicz źle znosi kolejne publikacje na temat swojej dymisji, przeprowadza więc medialną ofensywę – od tweetupów (czyli spotkań osób wcześnie tylko ze sobą tweetujących), przez opowieść o tajnym spisku generałów ze „złotego funduszu”, którzy mają stać na jego drodze do reformowania armii (wywiad w „Gazecie Polskiej”), po występy szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego Piotra Bączka, który nieoczekiwanie zapowiada, że procedura kontrolna wobec gen. Jarosława Kraszewskiego może się wkrótce zakończyć. Ta sprawa zaogniła relacje MON z prezydentem do tego stopnia, że Andrzej Duda stwierdził wręcz w rozmowie z jednym z przechodniów podczas obchodów Święta Niepodległości, że Macierewicz stosuje „ubeckie metody”.

Pałac wyczekuje więc na dymisję szefa MON. – Wolisz wygrywać wybory ze mną czy przegrywać z nim? – miał zapytać prezesa PiS prezydent w czasie jednej z ich rozmów na ten temat. Czy Jarosław Kaczyński w tej sprawie ustąpi Dudzie? Macierewicz w PiS ma też innych silnych wrogów. Z naszych informacji wynika, że Nowogrodzka wciąż rozważa różne warianty. Pierwszy zakłada, że Jarosław Kaczyński staje na czele rządu i jednocześnie resortu obrony, co miałoby być uzasadniane obchodami 100-lecia niepodległości. Drugi – że pozbawia Macierewicza nadzoru nad wojskowymi służbami (te trafiają pod skrzydła Kamińskiego) i przemysłu zbrojeniowego (przechodzi w domenę Morawieckiego). To opcja minimum, a pałac liczy na pozbycie się szefa MON. Trzeci wariant zakłada, że Macierewicza w rządzie zastępuje inny polityk PiS. Taki scenariusz to jednak kłopot dla Kaczyńskiego, bo nikt w PiS nie wyobraża sobie jego degradacji do roli szeregowego posła. Wicepremier do spraw Smoleńska? Marszałek Sejmu? To tylko próbka plotek, jakie słychać wśród polityków PiS. Szef MON wciąż walczy, bronią go zaciekle środowisko Tomasza Sakiewicza i kluby „Gazety Polskiej”. Jest ważną postacią dla twardego elektoratu PiS. A zgodnie z zapowiedziami komisja smoleńska ma działać do wiosny, by w kwietniu przedstawić ostateczny raport. Do tego dochodzą osobiste rozterki prezesa, który ma wciąż do Macierewicza biograficzną słabość. Jeśli ostatecznie go poświęci i dogada się z Dudą w sprawie polityki zagranicznej, to prezydentowi może dołożyć łyżkę dziegciu. Na przykład awans Ziobry na wicepremiera. Bo w tej układance będzie mu chodziło i o to, by maksymalnie ograniczyć autonomiczne zapędy Dudy. Nie bez powodu Jarosław Kaczyński, podsumowując dwa lata rządów Szydło, mówił o „nowych okolicznościach politycznych”.

Paraliż rządowy

W oczekiwaniu na ostateczną decyzję prezesa zastygły więc KPRM, kilkanaście resortów, a nawet Pałac Prezydencki. Na początku grudnia miały odbyć się strategiczne ćwiczenia „Kraj”. To jedno z najważniejszych tego typu przedsięwzięć wojskowych. Mieli w nich brać udział prezydent, premier, szef MON. Takie ćwiczenia odbywają się raz na kilka lat. Wszystko było już gotowe, ale wymagało jeszcze formalnego stanowiska przyjętego na posiedzeniu rządu. Tymczasem, jak wynika z ustaleń „Wprost”, premier Beata Szydło poleciła wstrzymać jego wydanie. – Boi się tego ruszać, to drażliwy temat – przyznaje jeden z naszych rozmówców z rządu. Przygotowania do ćwiczeń zostały więc wstrzymane, nikt nie wie, kiedy i czy w ogóle w tej sytuacji się odbędą. Wszyscy czekają. I to też jest różnica, bo dekadę temu cała operacja wymiany premiera przebiegła błyskawicznie, w ciągu zaledwie kilku dni. Czy to przeciąganie wynika ze słabego stanu zdrowia Jarosława Kaczyńskiego, czy może to tylko gra, która ma na celu oswojenie opinii publicznej z takim scenariuszem? Beata Szydło ma wciąż wysokie notowania.

Gdyby jednak na koniec tej rekonstrukcyjnej wrzawy Jarosław Kaczyński nie został ostatecznie premierem, to jaki PiS miałby mieć z niej zysk poza całkowitym zdegradowaniem pozycji Beaty Szydło i okresowym paraliżem rządu? Próbkę widać było już podczas Kongresu 590 w Rzeszowie, gdy w czasie wystąpienia Szydło kuluary huczały od spekulacji, czy to jej ostatnie takie przemówienie w charakterze premiera. – Wszyscy są w stanie rozedrgania w PiS, nikt nie wie, na czym stoi i co ma mówić. Niektóre resorty powoli przestają działać, bo nie wiadomo, kto będzie dalej ministrem – podsumowuje jeden z moich rozmówców. Na decyzję Kaczyńskiego czeka też jego główny rywal gotowy, by znowu wrócić na ring. I tak samo jak dekadę temu Donald Tusk dorzuca swój kamyczek do ogródka. Wtedy chwilę przed zmianą premiera spotkał się na wino z Kazimierzem Marcinkiewiczem. Media zaś obiegła wiadomość o możliwym powrocie do rozmów o koalicji PO-PiS. Teraz skorzystał z „życzliwego” zaproszenia Andrzeja Dudy na Święto Niepodległości, po czym ogłosił na Twitterze „alarm” dla Polski. Polska polityka lubi wyraźnie stare hale bokserskie, na których toczy się wciąż ten sam pojedynek. To nic, że dwaj główni rywale są coraz starsi. Nie pojawił się wciąż nikt, kto ten ich powtarzający się spektakl byłby w stanie przyćmić. Działa tu pewnie ten sam mechanizm, co u piłkarskichkibiców, którzy z tymi samymi emocjami oglądają co roku Grand Derby między Realem a Barceloną. A nawet kilka razy w roku. Przy niewielkim stole w gabinecie na Nowogrodzkiej prezes układa więc z tych wszystkich starych elementów nową układankę. Swoje dołożyła do niej i Platforma Grzegorza Schetyny, zgłaszając wniosek o konstruktywne wotum nieufności wobec gabinetu Szydło. – Najpierw ten wniosek odrzucimy, a dopiero potem przeprowadzimy rekonstrukcję, więc nieco się ona opóźni – zapowiedział wicepremier Jarosław Gowin w Polskim Radiu. To „nieco” może według Gowina potrwać nawet do stycznia. – Pakuje się pan? – pytam kilka dni temu jednego z członków rządu. – Nie. Ja nawet mogę się z panią założyć, że w ciągu kilku miesięcy nie będzie żadnej zmiany premiera. Zakład przyjmuję. Zarówno ja, jak i mój rozmówca jesteśmy świadomi, że w gruncie rzeczy mamy w nim równe szanse. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

* W tekście wykorzystałam cytaty z książek: „Kulisy władzy”, wywiadu rzeki z Kazimierzem Marcinkiewiczem przeprowadzonego przez Piotra Zarembę i Michała Karnowskiego, oraz „Koniec PiS-u”, wywiadu rzeki z Michałem Kamińskim przeprowadzonego przez Andrzeja Morozowskiego

Okładka tygodnika WPROST: 48/2017
Więcej możesz przeczytać w 48/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0