Tylko przewodnicząca

Tylko przewodnicząca

Katarzyna Lubnauer
Katarzyna Lubnauer / Źródło: Newspix.pl / DAMIAN BURZYKOWSKI
Katarzyna Lubnauer jeszcze nie zdążyła się nacieszyć liderowaniem w Nowoczesnej, a już usłyszała od posła swojej partii, że jest tylko przewodniczącą.

Gdyby dwa tygodnie temu ktoś powiedział, że Ryszard Petru straci partię na rzecz szefowej klubu parlamentarnego, nikt nie dałby temu wiary. On sam po przegranej miał mówić swoim zwolennikom, że nigdy się z tym nie pogodzi i będzie walczył do końca. Co to dokładnie znaczy, na razie nie wiadomo, bo ekslider od chwili porażki jest niedostępny. – Zaszył się gdzieś i knuje – mówią politycy innych partii opozycyjnych. A to oznacza, że nowa przewodnicząca nie będzie miała łatwego startu, a Nowoczesna spokojnych dni.

Ona i on

– Petru był bardzo zaskoczony przegraną, wręcz się wściekł – mówi jeden z polityków dobrze zorientowany w realiach Nowoczesnej. – Jeszcze w piątek przed konwencją Joanna Schmidt była przekonana, że wszystko jest poukładane i Ryszard zwycięstwo ma w kieszeni. Ale na Katarzynę zagłosowali zwolennicy Kamili Gasiuk-Pihowicz i Piotra Misiły. Do tego doszło dziewięć szabel Michała Jarosa z Wrocławia i Kaśka wygrała. Te dziewięć szabel okazało się przesądzające. O tyle głosów Lubnauer pokonała Petru. Zresztą były przewodniczący stracił je na własne życzenie, ogłaszając przed wyborami zbliżenie z Platformą Obywatelską. Jaros, który chciał startować w przyszłym roku na prezydenta Wrocławia, jest uciekinierem z PO. Petru przyjął go do klubu w czasach, gdy został okrzyknięty twarzą opozycji i niechętnie widział w szeregach Nowoczesnej polityków Platformy. Na dodatek zrobił to wbrew wrocławskim działaczom Nowoczesnej. Dlatego Jaros miał wobec niego polityczny dług wdzięczności. Z drugiej strony doskonale rozumiał, iż zbliżenie obu partii oznacza jego polityczną śmierć. Przed konwencją miał zapytać Petru, co będzie z jego kandydaturą na prezydenta Wrocławia, a lider brutalnie odparł, że nie będzie stawiał na kandydata (czyli na Jarosa), który ma 5 proc. poparcia. W rozmowie z „Wprost” Jaros zarzeka się, że nie brał udziału w żadnych układankach przedwyborczych, a sam głosował na Ryszarda Petru. Faktem jest jednak, że delegaci z jego regionu podzielili się podczas wyborów na szefa partii. Zresztą decyzja Petru, by wycofać własnego kandydata na prezydenta Warszawy, a poprzeć polityka PO, miała wpływ nie tylko na delegatów z Dolnego Śląska. – Nowoczesna to partia, w której żywy jest sentyment do dawnej Unii Wolności. Dla części działaczy jest wręcz nową wersją tamtej partii, która upadła po powstaniu PO. Dlatego działacze źle przyjęli jednoosobową decyzję o porozumieniu z Platformą – mówi polityk opozycji. – Wkurzyli się, że Petru z nikim się nie liczy i zagłosowali na Kaśkę. Gdyby na jej miejscu była Kamila, to też by wygrała. Bo działaczom nie chodziło o nią, tylko o niego.

Pieniądze i podziały

Nie mniej niż były już lider wynikiem wyborów zaskoczeni byli uczestnicy konwencji wyborczej. Paweł Rabiej po wygranej Lubnauer miał krzyknąć do niej: „Zwariowałaś chyba kompletnie! Skąd weźmiesz pieniądze?”. – Nie słyszałem takich pytań – mówi Piotr Misiło, który poparł Lubnauer. – Poza tym fakty są takie, że zanim Katarzyna Lubnauer została wybrana na przewodniczącą Nowoczesnej, mieliśmy ponad 2 mln zobowiązań i straciliśmy ponad 20 mln dotacji. Dotacja została utracona wskutek błędów w rozliczeniach finansowych, za które odpowiedzialny jest skarbnik partii, mąż Kamili Gasiuk-Pihowicz. A pytanie o pieniądze nie było bezzasadne, bo Petru potrafił je zdobyć dla partii u donatorów, którzy dla Lubnauer są niedostępni. Nic dziwnego, że nowa przewodnicząca zaraz po wyborach rozesłała e-maile do działaczy i sympatyków, by wpłacali chociaż małe kwoty na partię.

Kolejny problem, z którym musi się zmierzyć Lubnauer, to podział w partii. – Katarzyna wygrała wybory, ale w klubie nie ma większości – opowiada osoba zbliżona do Nowoczesnej. Nową liderkę popierają: Mirosław Suchoń, Paulina Hennig-Kloska, Piotr Misiło czy Kamila Gasiuk-Pihowicz. Ta ostatnia została namaszczona na szefową klubu poselskiego. Obie panie przed wyborami zawarły strategiczne porozumienie o wspólnej walce z Petru i podziale władzy w partii w razie wygranej. Szkopuł w tym, że nie wiadomo, czy klub zaaprobuje kandydaturę Gasiuk-Pihowicz. Niewykluczone, że Petru zechce zakulisowo powalczyć o klub, namawiając do startu jednego ze swoich zwolenników. Wtedy podział władzy będzie zupełnie inny. Jakby tych wymienionych problemów było mało, chodzą słuchy, że Elżbieta Stępień, która razem ze Zbigniewem Gryglasem tworzyła prawicowy trzon partii, już szykuje się do odejścia do klubu Kukiz’15.

Wyższy poziom

Katarzyna Lubnauer, rocznik ’69, nie jest zbytnio rozpoznawalna w szerokim elektoracie, choć Mirosław Suchoń zapewnia, że w ostatnim rankingu zaufania CBOS była na wysokim miejscu. Rzeczywiście w październiku ufało jej 21 proc. badanych, a Petru 23 proc. Poseł Nowoczesnej nie wspomina jednak, że z tego samego badania wynika, iż 45 proc. ankietowanych nigdy nie słyszało o Lubnauer, podczas gdy Petru nie znało tylko 12 proc. badanych. To oczywiście jest do nadrobienia, tym bardziej że Lubnauer – jak mówi Dariusz Joński, łódzki polityk lewicy – jest pracowita i konsekwentnie dąży do celu. Z drugiej strony ma temperament wykładowcy i nie potrafi tak się promować jak Petru. – On był mistrzem – wspomina Joński. – Pamiętam, jak przyjeżdżał do Łodzi, robił wiec dla pięciu osób i potrafił to tak wykadrować, jakby na spotkaniu były tłumy. Naprawdę zbudował tę partię z niczego. Lubnauer na swojej drodze politycznej nie miała takich sukcesów. Owszem, konsekwentnie wspinała się po szczeblach kariery w Unii Wolności, ale nim doszła na szczyt, Unia znikła ze sceny politycznej. Gdy rodziła się Platforma Obywatelska, dla Lubnauer zabrakło w niej miejsca. – Zatrzasnęli jej drzwi przed nosem – opowiada polityk opozycji. – Jej kariera polityczna umarła wraz z Unią Wolności. Niektórzy uważają, że jej obecna niechęć do PO wynika z dawnych urazów. W Partii Demokratycznej, która powstała na gruzach UW, Lubnauer doszła do poziomu członka zarządu. Janusz Onyszkiewicz, były lider tej formacji, zarzeka się, że nie miał z Lubnauer ścisłego kontaktu. – Ale z tego, co pamiętam, wydawała się osobą przytomną, twardą i konkretną – mówi. – Nie na miarę lidera ogólnokrajowego, ale lokalnego już tak. Mimo to i w tej partii niewiele osiągnęła. Dopiero polityczny związek z Ryszardem Petru przeniósł ją na inny poziom polityczny, na którym konsekwentnie pięła się do góry, zajmując stanowiska – wiceprzewodniczącej partii, rzeczniczki klubu, przewodniczącej klubu, a wreszcie liderki. – Kaśka, która nigdy nie przywiązywała wagi do tego, jak wygląda, zaczęła korzystać z rad stylistów, żeby lepiej prezentować się w mediach, po drugie popracowała nad obniżeniem głosu – opowiada jeden z polityków. – To są detale, ale ważne.

Lojalność ukarana

– Katarzynę Lubnauer przerastają kryzysowe sytuacje. Na przykład na początku stycznia, kiedy byłam na prywatnym wyjeździe z Ryszardem Petru w Portugalii, to Katarzyna Lubnauer doskonale wiedziała, że jesteśmy tam prywatnie. A mimo to powiedziała w mediach, że to był wyjazd partyjny, służbowy. Skłamała. Wielokrotnie była naszym gościem w domu i wiedziała, że razem mieszkamy, że jesteśmy parą – wypaliła w „Super Expressie” posłanka Joanna Schmidt, obecna partnerka życiowa Ryszarda Petru, na dzień przed wyborami na szefa partii. Później przeprosiła za swoje słowa, ale niesmak pozostał, bo akurat w sprawie portugalskiego wypadu Petru i Schmidt Katarzynie Lubnauer można zarzucić tylko jedno – że była lojalna wobec lidera. Skłamała, bo chciała ratować jego twarz oraz wizerunek całej formacji. Urlopowy wypad szefa Nowoczesnej z przyjaciółką w czasie, gdy w Sejmie trwała okupacja sali plenarnej, był z punktu widzenia marketingu politycznego strzałem w kolano. Sam romans polityków był zaskoczeniem dla opinii publicznej, a w połączeniu z maderską eskapadą w samym środku kryzysu politycznego okazał się bombą, która zburzyła wiarę społeczeństwa w to, że Petru może stać się przywódcą całej opozycji. W tej naprawdę kryzysowej sytuacji Lubnauer jako jedyna miała dość odwagi, by próbować ratować lidera. I spotkała ją za to kara, bo para postanowiła przyznać, że wypad na Maderę miał charakter prywatny. Lubnauer została ośmieszona, bo wyszło na to, że jest niedoinformowana albo kłamała. Musiała publicznie przyznać, że źle zinterpretowała sytuację. Ale kilka tygodni później, gdy z łask Petru wypadł Paweł Rabiej, Lubnauer została rzeczniczką klubu. A gdy wiosną tego roku w Nowoczesnej pojawiły się symptomy poważnego kryzysu, z klubu odeszła czwórka posłów, a do mediów zaczęły przeciekać informacje o toksycznej atmosferze panującej w Nowoczesnej i fatalnych rządach Petru, znowu Lubnauer uratowała sytuację – Ryszard Petru wyznaczył ją na szefową klubu i sytuacja się uspokoiła.

Scenariusze upadku

Lubnauer różni się pod względem poglądów od Ryszarda Petru. Jest ateistką i bojowniczką o świeckość państwa. Nie podoba jej się religia w szkołach i krzyże w instytucjach publicznych. Popiera związki partnerskie i prawa kobiet, w tym do aborcji. Petru nigdy nie prezentował takiego lewicowego światopoglądu i większość klubu Nowoczesnej nie jest tak radykalna w swoich poglądach. Za to w sprawach społeczno-gospodarczych oboje mają ma twarde liberalne poglądy. Oboje też są zwolennikami nagłaśniania sytuacji w Polsce na forach zagranicznych. Prawica pamięta Lubnauer, że przed rokiem, gdy wybuchnął kryzys polityczny w Sejmie wywołany próbą ograniczenia mediom dostępu do prac Sejmu, przesłała innym klubom opozycyjnym projekt apelu, w którym grożono marszałkowi Sejmu postępowaniem przed krajowymi sądami i trybunałami międzynarodowymi. To ona w sierpniu tego roku napisała list do Donalda Tuska z apelem, by „konsolidować wszystkie proeuropejskie siły” w obliczu zagrożeń, które – jak można było wywnioskować z pisma – stwarza rząd PiS. I prosiła go o spotkanie w tej sprawie. Można więc uznać, że kurs Nowoczesnej być może nieco odchyli się w lewo, ale zasadniczo się nie zmieni. Co więc się zmieni? Wydaje się, że przede wszystkim stosunek do innych partii opozycyjnych. Petru długo się bronił przed aliansem z PO, ale w ostatniej chwili na niego przystał. Lubnauer kręci na to nosem. – Ona po prostu lepiej rozumie politykę niż Petru – mówi polityk Nowoczesnej. – Namawiam ją do tego, żeby stworzyła koalicję z PSL i SLD z pominięciem PO, bo inaczej Grzegorz Schetyna nas połknie. Moglibyśmy w wyborach na prezydenta Warszawy postawić na kobietę. Ta kobieta to Barbara Nowacka, liderka stowarzyszenia Inicjatywa Polska. Działacze stowarzyszenia przyznają, że scenariusz poparcia Nowackiej jest w Nowoczesnej rozważany. – Ale chyba chodzi tylko o wzmocnienie pozycji Lubnauer w negocjacjach z PO – mówi sceptycznie polityk lewicy. Tymczasem Grzegorz Schetyna kuje żelazo, póki gorące, i już zaprosił Lubnauer do rozmów. – Musimy odsunąć to, co nas różni, i naprawdę szukać tego, co jest wspólne – mówił lider PO w ubiegłym tygodniu. Po Sejmie krążą jednak plotki, że Schetyna w razie niepowodzenia w rozmowach z Lubnauer ma też wariant B – zaproponuje Petru przejście do PO. Taki transfer zabiłby Nowoczesną. Wyborcy, którzy jeszcze długo się nie zorientują, że Petru nie jest już szefem Nowoczesnej, uznaliby, że ta partia po prostu połączyła się z Platformą. Inna plotka głosi, że Petru może wyciągnąć z Nowoczesnej 12 posłów i połączyć się z Unią Europejskich Demokratów. – W ten sposób Europejscy Demokraci zyskaliby klub i mogliby ubiegać się o stanowisko wicemarszałka Sejmu, a w tym fotelu już widzi się Joanna Schmidt – opowiada nasz rozmówca. To prawdopodobnie również zniszczyłoby Nowoczesną, choć trochę wolniej. – Jestem przekonany, że do żadnego rozłamu nie dojdzie. Ryszard popełnił ileś błędów, ale jest rozsądnym i racjonalnie myślącym politykiem. Wie, że zwycięstwo nigdy nie jest ostateczne, a porażka nigdy nie jest totalna – przekonuje Misiło. Ale wygląda to na bardziej na zaklinanie rzeczywistości niż rzetelną ocenę sytuacji. Pewne jest, że Lubnauer musi szybko wymyślić własny scenariusz, żeby nie ziścił się któryś z wymienionych. W przeciwnym wypadku będzie po raz trzeci gasić światło w upadającej formacji. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 49/2017
Więcej możesz przeczytać w 49/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także