Niedyskrecje parlamentarne

Niedyskrecje parlamentarne

Jarosław Kaczyński i Jarosław Gowin
Jarosław Kaczyński i Jarosław Gowin / Źródło: Newspix.pl / DAMIAN BURZYKOWSKI

PO POWOŁANIU NOWEGO RZĄDU Z PREMIEREM MATEUSZEM MORAWIECKIM postanowiłyśmy sprawdzić kulisy dymisji poprzedniej szefowej rządu. Skoro informacja o jej możliwym odejściu z rządu pojawiła się w mediach dwa miesiące temu, dlaczego Jarosław Kaczyński tak długo zwlekał z decyzją, co doprowadziło do medialnego grillowania pani premier? – Jarosław wcale nie zamierzał jej męczyć tygodniami widmem dymisji, to ona wraz ze Zbyszkiem Ziobrą przeciągnęła w czasie swoją rekonstrukcję. Kaczyński odwołałby ją wcześniej, ale otoczenie Ziobry upierało się, by została na stanowisku, a sama Szydło też nie chciała odejść – mówi nasz informator zaprzyjaźniony ze środowiskiem ziobrystów. I dodaje: – W tygodniu, w którym doszło do dymisji Szydło, Zbyszek zagroził Kaczyńskiemu wyjściem z koalicji, a ówczesna pani premier, gdy dowiedziała się, że jej następcą ma być Morawiecki, miała nawet buntowniczo twierdzić, że dobrowolnie do dymisji się nie poda. Ostatecznie wszyscy zostali spacyfikowani.

KU NIEZADOWOLENIU CZĘŚCI DZIAŁACZY PIS niezagrożona w nowym rządzie jest pozycja wicepremiera, ministra nauki Jarosława Gowina. – Wszyscy, którzy liczyli, że prezes usadzi Gowina za to, że stanął po stronie prezydenta w sprawie sądów, bardzo się rozczarowali. Najpierw chodzili i opowiadali: zobaczycie, jak prezes go usadzi. A teraz, gdy już wiadomo, że Gowin pozostanie w rządzie i nawet nie straci stanowiska wicepremiera, mówią, że nigdy nie było tak, aby ktoś fiknął prezesowi i za to nie zapłacił. I że to zupełnie jest nie w stylu prezesa – opowiada polityk Zjednoczonej Prawicy. Na razie działacze PiS uważają, że za ustępliwością Jarosława Kaczyńskiego kryje się jakiś wielki plan typu wsadzenie do więzienia Donalda Tuska. Ale jeżeli nic takiego się nie pojawi, to mogą uznać, że prezes się starzeje i robi się miękki!

NIE MINĄŁ TYDZIEŃ OD POWOŁANIA WITOLDA WASZCZYKOWSKIEGO NA SZEFA MSZ W RZĄDZIE MORAWIECKIEGO, a już słychać, że musi odejść. A poszło o to, że zarekomendował Barbarę Stanisławczyk, byłą prezes Polskiego Radia, na stanowisko ambasadora Izraela. Podczas jej przesłuchania w komisji spraw zagranicznych posłowie opozycji ostro ją grillowali, a PiS-u – milczeli. Na koniec w większości zagłosowali przeciwko jej kandydaturze. – Nigdy w życiu żaden szef MSZ nie został tak potraktowany w komisji spraw zagranicznych – mówi polityk PiS. – To jest wielka kompromitacja MSZ i samej kandydatki.

NASZ ROZMÓWCA TWIERDZI, ŻE WYDARZENIA NA KOMISJI MUSIAŁY BYŁ AUTORYZOWANE PRZEZ KIEROWNICTWO KLUBU. „Ale też to, co wygadywała ta kobieta, było niewyobrażalne – opowiada nasz rozmówca. – Mówiła m.in., że będzie robiła sondaże, jak Żydzi oceniają Polaków i do tego dostosuje swoją politykę”. Szef MSZ, rzecz jasna, nie musi brać pod uwagę opinii komisji, ale nasz rozmówca uważa, że Waszczykowski raczej nie wyśle Stanisławczyk na placówkę, chociażby dlatego, że nie zdąży załatwić listów uwierzytelniających. – A nowy minister na pewno nie będzie forsował tej kandydatury – twierdzi polityk PiS. Ten nowy to ma być Krzysztof Szczerski, o którym pisałyśmy nie raz, więc nie będziemy się powtarzać.

– Tusk zdaje sobie sprawę, że Polacy nie tęsknią za napływem uchodźców do Polski. Dlatego przyjął postawę zachowawczą – mówi polityk PO jednomandatowych w wyborach do gmin liczących poniżej 20 tys. mieszkańców. Nasz rozmówca z Prawa i Sprawiedliwości uważa, że tę zmianę przeforsowali samorządowcy z Podkarpacia, gdzie PiS jest silne na poziomie gmin. – Tak długo chodzili do prezesa i jęczeli, że JOW-y są dla nich dobre i że nie uzbierają kandydatów na listy, aż w końcu prezes ustąpi. Tym bardziej że musiał na dodatek wysłuchiwać wrzasków Pawła Kukiza, jak to niszczymy demokrację lokalną – opowiada polityk. – Teraz wszyscy są wściekli oprócz Podkarpacia, ale kolejny raz nie będziemy zmieniali zdania.

GRZEGORZ SCHETYNA BOI SIĘ INWIGILACJI ZE STRONY RZĄDU. Do tego stopnia, że zmienił sposób komunikowania się z posłami w klubie. Teraz w ważnych sprawach nie mogą do niego telefonować, tylko muszą komunikować się za pomocą WhatsAppa. Aplikacja umożliwia komunikację przez wiadomości tekstowe i połączenia głosowe za darmo. I kto by pomyślał, że Grzegorza Schetynę zaczną interesować nowinki technologiczne. Szczególnie że do założenia Twittera jego otoczenie przekonywało go latami. – Pamiętam, jak Schetyna wzbraniał się przed Twitterem i po cichu śmiał się z Tuska, który go założył. Mówił, że nie ma na to czasu, że boi się, że napisze głupotę, a wszystkie media zaczną cytować – opowiadał nam jeden z polityków. Teraz Grzegorz Schetyna regularnie pisuje na Twitterze.

A TYMCZASEM PRAGMATYCZNE DO BÓLU PSL POSTANOWIŁO PRZETESTOWAĆ PREMIERA, który w exposé obiecał poprawę bytu emerytów. Ludowcy chcieliby, żeby rząd wprowadził grant dla seniora na korzystanie z internetu, w wysokości kilkuset złotych rocznie. – Wbrew pięknym słówkom rząd Beaty Szydło niewiele dał emerytom, bo chyba trudno się cieszyć z kilkuzłotowej waloryzacji emerytur – mówi polityk PSL. – My proponujemy nie tylko ulgi na internet, ale też rezygnację z podatku dochodowego od emerytur. To byłby realna pomoc dla seniorów i walka z ich wykluczeniem.

BRUKSELSCY POLITYCY PLATFORMY OBYWATELSKIEJ SĄ JUŻ NIEMAL PRZEKONANI, ŻE DONALD TUSK przymierza się do powrotu do Polski. Dowodem na to ma być list przewodniczący Rady Europejskiej, w którym napisał, że wprowadzenie systemu kwotowania uchodźców okazało się nieskuteczne i podzieliło państwa członkowskie. List został rozesłany 7 grudnia w dniu, w którym Komisja Europejska pozwała Polskę, Czechy i Węgry przed unijny Trybunał Sprawiedliwości w związku z niewykonaniem przez te kraje decyzji o relokacji uchodźców. Przewodniczący Rady Europejskiej apeluje w liście o znalezienie rozwiązania dla problemu migracji w UE. Wskazuje, że zamiast podejmowanych ad hoc zobowiązań finansowych związanych z imigracją należy stworzyć stabilny i długoterminowy mechanizm finansowania. – Tusk nie jest głupi. Zdaje sobie sprawę, że Polacy nie tęsknią za napływem uchodźców do Polski, dlatego przyjął postawę zachowawczą – mówi brukselski polityk PO.

OTOCZENIE DONALDA TUSKA ZACZYNA UMNIEJSZAĆ ROLĘ MATEUSZA MORAWIECKIEGO jako doradcy byłego premiera. – Był członkiem zespołu gospodarczego. Z Tuskiem spotykał się może raz do roku. Kanałem łączącym Morawieckiego z premierem był Jan Krzysztof Bielecki. Sam Morawiecki nie miał dużego wpływu na politykę gospodarczą rządu – przekonuje znany polityk PO.

Okładka tygodnika WPROST: 51/2017
Więcej możesz przeczytać w 51/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

Czytaj także