W bojowym nastroju

W bojowym nastroju

W 1999 r. weszliśmy do NATO, a na polskie ekrany weszła megaprodukcja „Ogniem i mieczem”. Bojowe nastroje studził nieco stan polskiej floty powietrznej.

Latające trumny

„Nasze samoloty robią na wszystkich lotniskach niesłychanie dużo zamieszania. Wymagają dłuższej drogi hamowania, odpowiedniej »infrastruktury«” – alarmowały w tekście „Muzuem Techniki PRL” Anna Bogusz i Dorota Macieja. I pokazywały, w jak strasznym stanie technicznym są rządowe samoloty.

„W Delhi prezydent Aleksander Kwaśniewski nie mógł opuścić samolotu, bo nie było odpowiednich schodów. Kłopoty ze schodami były także w Hondurasie, oficer Biura Ochrony Rządu musiał wziąć na ręce żonę premiera Ludgardę Buzek i zeskoczyć na niższy trap. – Prezydent Václac Havel był przerażony, gdy miał wsiąść do polskiego samolotu – wspomina Ryszard Czarnecki, były przewodniczący Komitetu Integracji Europejskiej, dziś minister w kancelarii premiera. W 1996 r. samolot Jak-40 z premierem Włodzimierzem Cimoszewiczem na pokładzie był o włos od wodowania na morzu. Rok wcześniej premier Józef Oleksy omal nie spóźnił się na szczyt Unii Europejskiej w Cannes, ponieważ nie zdołano uruchomić tupolewa. Musiał lecieć jakiem. (…) – To wstyd, aby polski premier, prezydent, marszałkowie Sejmu i Senatu latali tak zdezelowanymi samolotami. Kolejny rząd boi się opinii publicznej i nie kupuje nowych maszyn – Jacek Janiszewski mówi głośno to, do czego nie chcą się przyznać publicznie przedstawiciele establishmentu. Ćwierć wieku temu po katastrofie samolotu An-24 pod Szczecinem, w której zginęli polski wiceminister i czechosłowacki minister spraw wewnętrznych, maszyny te wycofano z jednostki rządowej. Czy znowu musimy czekać?”.

VIKTOR ORBÁN SCEPTYCZNIE O UNII

Negocjacje z Unią Europejską trwały nie tylko u nas. Viktor Orbán, ówczesny i obecny premier Węgier, ówczesny i dzisiejszy sprzymierzeniec Polski, już w 1999 r. miał sporo zastrzeżeń do Unii. W rozmowie z Jarosławem Gizińskim mówił: „Z perspektywy Europy Środkowej nie mamy podstaw, by Unię traktować jak instytucję doskonałą i nie musimy bynajmniej zawiązywać sobie oczu i zamykać ust tylko dlatego, że zamierzamy wstąpić do tej instytucji, bo taki jest nasz interes narodowy”.

Trump u allena

W 1999 r. na ekrany polskich kin wszedł film Woody’ego Allena „Celebrity”. Zagrali w nim m.in. Leonardo di Caprio i Charlize Theron, ale dziennikarza „Wprost”, który rozmawiał z reżyserem, zainteresowała inna postać. „Wielu ludzi zagrało w pańskich filmach samych siebie, ostatnio na przykład słynny miliarder Donald Trump. Jemu też pisał pan rolę czy pozwolił mówić własnymi słowami? – Teksty, które wygłasza Trump, zostały dla niego napisane właśnie dlatego, że nie jest aktorem. Zawodowych aktorów zachęcam na planie do improwizacji, ponieważ dodanie jakiegoś tekstu czy gestu od siebie zazwyczaj wzbogaca napisaną wcześniej kwestię. Donaldowi Trumpowi zależało na tym, by znaleźć się w moim filmie, kiedy więc zapytałem, czy pozwoli mi kręcić w swoim kasynie w New Jersey, on odpowiedział: „Oczywiście, ale za to chcę dostać rolę w pańskim filmie”. Zgodziłem się do razu, bo wiem doskonale, że Trump i bez udziału w moim filmie jest dostatecznie sławny. Może wyburzać ogromne budynki tylko po to, by w ich miejscu stawiać nowe”.

Okładka tygodnika WPROST: 1/2018
Więcej możesz przeczytać w 1/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także