Niedyskrecje parlamentarne

Niedyskrecje parlamentarne

Marek Suski
Marek Suski / Źródło: Newspix.pl / FOT KRZYSZTOF BURSKI

W OBOZIE ZJEDNOCZONEJ PRAWICY TEMATEM NR 1 KULUAROWYCH ROZMÓW SĄ ZMIANY W RZĄDZIE. Usłyszałyśmy m.in., że Elżbieta Witek, szefowa gabinetu Beaty Szydło, zachowała się z klasą. – Powiedziała, że nie aspiruje do innego stanowiska i odeszła z godnością – opowiada nasz rozmówca z kręgów rządowych. Faktycznie warto to podkreślić, bo dymisje: Beaty Szydło, Rafała Bochenka czy Beaty Kempy, kończyły się ofertami nowych stanowisk rządowych.

CIEKAWA JEST SYTUACJA Z KRZYSZTOFEM SZCZERSKIM, SZEFEM GABINETU PREZYDENTA ANDRZEJA DUDY. Już niemal publicznie ogłosił, że odchodzi do MSZ, a tymczasem słyszymy, że między nim a premierem Morawieckim nie ma chemii i dlatego jego wejście do rządu nie jest przesądzone. – Szczerski miał zostać szefem MSZ, gdyby stanowisko premiera objął Jarosław Kaczyński, a teraz nie wiadomo, jak to będzie – mówi nasz rozmówca.

NOWA RZECZNIK RZĄDU JOANNA KOPCIŃSKA WZBUDZIŁA WESOŁOŚĆ WŚRÓD POLITYKÓW PIS, którzy zjedli zęby na współpracy z mediami, gdy oświadczyła, że będzie dostępna dla dziennikarzy przez całą dobę. – Rzecznik rządu powinien być przede wszystkim dostępny dla premiera, a nie dla dziennikarzy – uważa polityk Zjednoczonej Prawicy. Takie podejście jest rozpowszechnione wśród polityków PiS, ale my trzymamy kciuki za panią rzecznik, żeby wytrwała w swoim postanowieniu.

KOPCIŃSKA TRAFIŁA DO RZĄDU ZA SPRAWĄ MARKA SUSKIEGO, którego jest bliską współpracowniczką. To on wciągnął ją najpierw do komisji ds. Amber Gold, a teraz zawalczył o jej awans na stanowisko rzecznika. Z kolei Michał Dworczyk, nowy szef kancelarii premiera, to człowiek Adama Lipińskiego. Suski i Lipiński – jak pisaliśmy we „Wprost” – postawili na awans Morawieckiego (niektórzy twierdzą wręcz, że bez nich nowy premier nie zbliżyłby się tak skutecznie do Kaczyńskiego) i teraz obaj awansują swoich ludzi. – Na pewno mają na to zgodę Jarosława Kaczyńskiego, ale mimo to ich strategia jest ryzykowna – uważa nasz rozmówca ze Zjednoczonej Prawicy. – Nie będą już mogli uchodzić w PiS za recenzentów rządu, tylko biorą za niego odpowiedzialność i sami będą recenzowani.

SUSKI NIE TYLKO MA ZGODĘ NA „BUDOWANIE SIĘ” w rządzie, ale wręcz jest to pożądane przy Nowogrodzkiej. Nominacja dla Suskiego na szefa gabinetu Mateusza Morawieckiego miała bowiem być osobistą decyzją prezesa PiS. – Awans należał się Suskiemu jak psu zupa, za wysługę lat w PiS i pracowitość – mówi znajomy Suskiego. – Po tej nominacji widać, że nowy gabinet ma być złożony z polityków „twardego jądra” PiS.

DOTYCHCZASOWY WICEPRZEWODNICZĄCY KLUBU PIS MA PILNOWAĆ, żeby premier nie zbaczał z kursu wytyczonego przez matkę partię. Ponadto prawdopodobnie będzie musiał nadal pilnować klubu parlamentarnego. – To jest nawet uzasadnione, bo skoro ma odpowiadać za współpracę rządu z klubem, to takie łączenie funkcji ma sens – mówi inny z naszych rozmówców.

O TYM DESANCIE DO RZĄDU „STARYCH PECIAKÓW”, czyli polityków z Porozumienia Centrum, pierwszej partii Jarosława Kaczyńskiego, świadczy też kolejna kuluarowa informacja, według której numer 2 w PiS, czyli Joachim Brudziński, mógłby zostać szefem MON. – Antoni Macierewicz ma coraz gorsze notowania, na jego resort Kaczyński może mianować jedynie zaufanego człowieka. A tych niezagospodarowanych, poza Joachimem, w partii zostało niewielu – przekonuje nasz rozmówca.

NASI ROZMÓWCY Z PIS ZWRÓCILI UWAGĘ NA JESZCZE JEDNĄ RZECZ – negocjacje o zmianach w rządzie toczyły się równocześnie z negocjacjami koalicyjnymi. Nowe umowy koalicyjne Zjednoczonej Prawicy obejmujące start w wyborach samorządowych w 2018 r. oraz europejskich i parlamentarnych w 2019 r. zostały podpisane dzień po nominacji Morawieckiego na premiera. – I jakoś nie było już słychać, że ugrupowanie Jarosława Gowina będzie samodzielnie szło do wyborów samorządowych, choć jeszcze wiosną miało takie plany – mówi polityk PiS. I wyciąga z tego wniosek, że prezes PiS postawił pod ścianą mniejszych koalicjantów, każąc im podpisywać porozumienia wyborcze w sytuacji, gdy nie byli pewni, czy zostaną w rządzie.

PO OSTATNIEJ RADZIE KRAJOWEJ PO SYTUACJA W PARTII JEST CIĘŻKA. – Grzegorz Schetyna nie zrobił porządku w zarządzie. Nadal zasiadają tam jego przeciwnicy: Ewa Kopacz i Bogdan Borusewicz. Szef PO jest też przybity ostatnimi sondażami, w których PO traci, a także tym, że dwóch senatorów (Andrzej Misiołek i Leszek Piechota) opuściło partię – mówi jeden ze znajomych mu polityków. Sytuacji nie poprawiają konflikty w regionach i brak wiary w to, że lider ma pomysł na wyjście z trudnej sytuacji. – W regionach ludzie już zaczęli mówić, że Schetyna wystawił Rafała Trzaskowskiego na strzał i że tak samo chce zrobić ze Sławomirem Nitrasem, bo wie, że wybory samorządowe będą dla PO przegrane – opowiada nasz informator. – W ten sposób utrąci rywali, ale sytuacji formacji nie poprawi.

W DRUGIEJ PARTII OPOZYCYJNEJ SYTUACJA NIE JEST O WIELE LEPSZA. Po ostatniej Radzie Krajowej Nowoczesnej były lider Ryszard Petru oraz jego ludzie, którzy znaleźli się w zarządzie partii, już wprowadzają swoje porządki. – Petru chce doprowadzić do podziału we władzach Nowoczesnej. Dał temu wyraz podczas konferencji obecnej szefowej Katarzyny Lubnauer. Gdy ona określiła propozycję współpracy ze strony Schetyny jako wrzutkę i prowokację, on uznał ją za ciekawą. – Ujawnili dwugłos w partii, jak kiedyś Grzegorz Napieralski i Wojciech Olejniczak w SLD – mówi jeden z polityków opozycyjnych. Nasz rozmówca uważa, że Petru przymierza się do tego, by odejść do PO razem z grupą posłów. – Myśli, że w ten sposób zniszczy Nowoczesną z Lubnauer na czele, ale może się pomylić, bo ona ma wokół siebie pracowitych polityków i to jej wizja partii może zwyciężyć – mówi nasz rozmówca.

A TYMCZASEM DWIE, TEORETYCZNIE NAJWAŻNIEJSZE OSOBY W PAŃSTWIE, czyli prezydent Duda i premier Morawiecki, ustalają wzajemne relacje. Na razie jeszcze nie zostały one określone, ale na scenie politycznej mają wspólnego wroga, czyli ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który miał ochotę przejąć kompetencje prezydenta w sprawie sądów, a Morawieckiemu w przeszłości odebrał ważne spółki Skarbu Państwa. – Prezydent z premierem mogą zawrzeć sojusz przeciwko niemu – uważa nasz rozmówca. — Jeżeli zdecydują się połączyć siły, to utworzą mocny team. Są z tego samego pokolenia, obaj nie mają silnego zaplecza w PiS i nim reprezentują też w niej żadnej frakcji. Paradoksalnie dużo ich łączy. Poza tym ze względu na pełnione funkcje nie muszą ze sobą rywalizować. Ziobro już może czuć się zagrożony.

Okładka tygodnika WPROST: 1/2018
Więcej możesz przeczytać w 1/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także