Premier Morawiecki broni Czarneckiego: Nie powinien tracić stanowiska. To opozycja powinna tonować język

Premier Morawiecki broni Czarneckiego: Nie powinien tracić stanowiska. To opozycja powinna tonować język

Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki / Źródło: Newspix.pl / DAMIAN BURZYKOWSKI
Podczas wizyty w Fabryce Proszków Mlecznych Grupy Mlekovita premier Mateusz Morawiecki wstawił się za krytykowanym przez eurodeputowanych Ryszardem Czarneckim z PiS. Część europosłów PE uważa, że wiceprzewodniczący nie może dalej pełnić swojej funkcji po wygłoszeniu obraźliwych komentarzy pod adresem eurodeputowanej PO.

– Czasami padają słowa trochę ostrzejsze, czasami mniej. Uważam że Ryszard Czarnecki oczywiście nie powinien tracić swojego stanowiska, natomiast w takiej sytuacji raczej bym wskazał na niektóre wypowiedzi naszych oponentów, które są daleko, daleko nie tylko ostrzejsze, ale niekulturalne, uwłaczają godności niektórych ludzi. Warto zaapelować do naszych oponentów, do opozycji o tonowanie tego języka – mówił.

Wiele wskazuje na to, że Ryszard Czarnecki rzeczywiście znalazł się w opałach. Jak przekazała w piątek rzeczniczka PE Marjory Van Den Broeke, szef europarlamentu Antonio Tajani będzie rozmawiał w czwartek w Strasburgu z liderami grup politycznych PE na temat ich listu ws. wypowiedzi wiceszefa PE Ryszarda Czarneckiego o posłance Róży Thun. Europoseł PiS ściągnął na siebie krytykę po nazwaniu eurodeputowanej PO „szmalcownikiem”.

EPP pisze do Tajaniego ws. Czarneckiego

W czwartek 11 stycznia przewodniczący EPP w imieniu całej grupy parlamentarnej zwrócił się do Antonio Tajaniego o wyciągnięcie konsekwencji wobec Ryszarda Czarneckiego. Europoseł PiS ściągnął na siebie krytykę po nazwaniu eurodeputowanej PO „szmalcownikiem”.

Europejska Partia Ludowa (EPP) w liście do Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego informuje o „nieakceptowalnym” i „ujmującym” zachowaniu wiceprzewodniczącego Ryszarda Czarneckiego. Podpisany pod dokumentem przewodniczący Manfred Weber zwraca uwagę na termin „szmalcownik” i tłumaczy Antonio Tajaniemu jego znaczenie. „To ekstremalnie negatywne polskie określenie, którym opisywano osoby kolaborujące z nazistowskimi okupantami oraz szantażujące i wydające nazistom Żydów za pieniądze” – tłumaczył. Podkreślał, że Czarnecki miał szansę wytłumaczyć się ze swoich słów na antenie radia, ale podtrzymał zdanie.

EPP zwraca także uwagę na fakt, że ataki dyskredytujące polskich parlamentarzystów broniących europejskich wartości stają się coraz powszechniejsze. Jak podkreślono w liście, po symbolicznym powieszeniu na szubienicach sześciu portretów europosłów PO w Katowicach, słowa Czarneckiego stanowią „przekroczenie jeszcze jednej granicy”. W związku z wypowiedzią wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego EPP uważa, że nie powinien on dłużej reprezentować tego organu i osobiście Antonio Tajaniego.

Czarnecki: Pani von Thun und Hohenstein wystąpiła w roli donosicielki

Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki w rozmowie z portalem Niezależna.pl, wypowiedział się w sprawie udziału europosłanki PO Róży Thun w reportażu przygotowanym przez niemiecką telewizję NDR. – Pani von Thun und Hohenstein wystąpiła w roli donosicielki na własny kraj, co nie jest tak bardzo zaskakujące skoro wiadomo, że wcześniej była ambasadorem UE w Polsce, a więc reprezentowała interesy Unii, a potem ruchem konika szachowego przeskoczyła na funkcję europosła z Polski, reprezentującego rzekomo Polskę w Brukseli – stwierdził polityk. – Wydaje jej się, że cały czas czuje się przedstawicielem UE w Polsce, a nie odwrotnie – dodał.

Czytaj także

Czytaj także