Tabułamacz, czyli odkłamywanie świata

Tabułamacz, czyli odkłamywanie świata

W 2002 r. Polacy marzyli, by dostawać pensje w euro i umówić się na randkę z Aleksandrem Kwaśniewskim lub jego żoną Jolantą.

Pod koniec stycznia 2002 r. „Wprost” świętował swoje tysięczne wydanie. I choć na rynku prasowym miał sporą konkurencję, pozostawał tygodnikiem o największym zasięgu w Polsce. „Tabułamacz. 1000 numerów demitologizujących rzeczywistość” – tak zaczynał się tekst, w którym przypomniano wszystkie najważniejsze teksty i obalane przez „Wprost” mity, choćby te, że „bogactwo to grzech” oraz „państwo ma być opiekuńcze”. Obok wstępniaka redaktora naczelnego pojawił się też wiersz satyryka Marcina Wolskiego.„W kraju, gdzie ciągle górą lewizna, gdzie krzywe ściany, dziurawy most, niemożliwością jest – każdy przyzna – by tysiąc razy utrafić WPROST. A jednak można, więc to doceńcie, każdy dostaje po eurocencie, by smak Europy mógł poczuć z Polski, czego WPROST życzy Wam Marcin Wolski… i cały zespoł tygodnika »Wprost«”

EURO W (PRAWIE) CAŁEJ EUROPIE

W 2002 r. nawet eurocent robił bowiem wrażenie na Polakach. „Eurolucja. Jak powstają Stany Zjednoczonej Europy” brzmiał tytuł raportu „Wprost” o nowej europejskiej walucie, która pojawiła się 1 stycznia 2002, początkowo w 12 krajach wspólnoty. „Wprost” nazywał euro „ostatnią szansą Europy” i widział w niej nadzieję na „koniec polityzacji gospodarki”. W chwili wprowadzania nowej waluty 1 euro kosztowało 3,5 zł (czyli tyle, ile cena „Wprost”) i było o 40 gr tańsze niż amerykański dolar. „Polacy odczują bezpośrednie korzyści z narodzin euro, odwiedzając po 1 stycznia 2002 r. kraje Europy Zachodniej. – Turyści zaoszczędzą na kosztach wymiany złotówek, bowiem dokonają jej tylko raz – na euro. Łatwiejsze i tańsze będą zakupy za granicą, gdyż zniknie konieczność żmudnego przeliczania cen w każdym kraju na miejscową walutę – wyjaśnia Paweł Żukowski, autor książki o euro.(…) Ekonomiści Andrzej S. Bratkowski i Jacek Rostkowski zaproponowali przyjęcie przez Polskę europejskiej waluty na mocy suwerennej decyzji, bez oglądania się na harmonogram integracji z UE. Mieliśmy już nawet własny pomysł, co powinno się znaleźć na rewersie wybitych przez polską mennicę monet euro – był to portret Lecha Wałęsy.

POLITYKA JEST SEXY

„Na zlecenie »Wprost« Pentor zapytał Polaków o to, których polityków uważają za sexy. Wygrał prezydent Aleksander Kwaśniewski (66 proc. wskazań). W pierwszej piątce znaleźli się jeszcze Andrzej Olechowski, drugi w wyścigu o prezydenturę (53 proc.), premier Leszek Miller (47 proc.), wicepremier Jarosław Kalinowski (44 proc.) oraz Włodzimierz Cimoszewicz, minister spraw zagranicznych (42 proc.). Wśród pań najczęściej typowano Jolantę Kwaśniewską”. Za seksowną uznało ją aż 91 proc. Polaków, na drugim miejscu była Hanna Gronkiewicz-Waltz (66 proc.), na trzecim znana sędzia Barbara Piwnik (40 proc.). Co ciekawe, w 2002 r. Donald Tusk uchodził raczej za nieatrakcyjnego seksualnie (nie podobał się aż 51 proc., za seksownego uznało go tylko 31 proc.). „Jednocześnie zdjęcia polskich polityków umieściliśmy w amerykańskim serwisie internetowym www. hotandnot.com, gdzie ich atrakcyjność seksualną internauci (przeważnie amerykańscy) oceniali wyłącznie na podstawie fotografii”. Tym razem najbardziej atrakcyjny okazał się Michał Tober, wówczas rzecznik prasowy rządu Leszka Millera.

Okładka tygodnika WPROST: 4/2018
Więcej możesz przeczytać w 4/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0