PiS idzie po centum

PiS idzie po centum

Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki / Źródło: Newspix.pl / FOT GRZEGORZ KRZYZEWSKI
Walka ze smogiem, powrót szkolnych stołówek, polska alternatywa dla Biedronki. Plus umiarkowany przekaz medialny. „Wprost” ujawnia plan partii Jarosława Kaczyńskiego na najbliższe dwa lata.

Nie antagonizować, działać spokojnie – to koncepcja PiS na drugą połowę kadencji. – Plan jest taki, by po wyborach samorządowych Prawo i Sprawiedliwość rządziło w dziewięciu sejmikach wojewódzkich. To nie jest plan minimum ani maksimum. To realna ocena naszych możliwości – opowiada jeden z działaczy partii Jarosława Kaczyńskiego. Dziś PiS ma swojego marszałka tylko na Podkarpaciu. Ale przygotowania do kampanii samorządowej już się rozpoczęły. – Posłowie dostali od kierownictwa partii zalecenie, by zwiększyć swoją aktywność w okręgach – dodaje nasz rozmówca. Za kampanię ma odpowiadać Krzysztof Sobolewski, który w wewnętrznej partyjnej hierarchii zastąpił Joachima Brudzińskiego.

Kluczem do sukcesu PiS jest sięgnięcie po elektorat wielkomiejski. A to oznacza, że partia musi bardziej wyeksponować swój centrowy, łagodny wizerunek. Pierwszym krokiem było powierzenie funkcji premiera w ręce Mateusza Morawieckiego i usunięcie z rządu budzących największe kontrowersje szefa MON Antoniego Macierewicza i ministra środowiska Jana Szyszki. – Kaczyński zostawił sobie bezpośredni wpływ na to, co się dzieje w resortach siłowych, czyli MON i MSWiA, umieszczając tam swoich najbliższych współpracowników: Mariusza Błaszczaka oraz Joachima Brudzińskiego, resztę w zasadzie pozostawił do dyspozycji Morawieckiemu – słyszymy. Jak to działa w praktyce, doskonale pokazuje przykład dwóch ministerstw: Środowiska i Infrastruktury.

Kompromis ws. Puszczy

W miniony czwartek z funkcji dyrektora Lasów Państwowych został odwołany Konrad Tomaszewski. To krewny Jarosława Kaczyńskiego i zaufany Jana Szyszki. W PiS można usłyszeć, że Tomaszewski dostał od Szyszki pełną swobodę działania i w zasadzie nikt go nie nadzorował. Były już dyrektor Lasów Państwowych przez przeszło dwa lata czuł się bardzo mocny i dawał temu wyraz. Był w sporze z wieloma ministrami. Z dnia na dzień wszystko się zmieniło. Dlaczego odszedł? – Przede wszystkim chodzi o kwestie wizerunkowe. Tomaszewski był zaangażowany osobiście w spór z Unią Europejską dotyczący wycinki Puszczy Białowieskiej. Wspierał stanowisko Szyszki w tej sprawie. Ten konflikt z Brukselą chcemy jak najszybciej rozładować. Trudno sobie wyobrazić, by Tomaszewski pojawiał się w trakcie koncyliacyjnych negocjacji z unijnymi urzędnikami w tym temacie – opowiada wpływowy polityk PiS. Ale słyszymy, że to niejedyny powód, dla którego Tomaszewski nie należał do grona faworytów Morawieckiego. Sprawa ma dotyczyć funkcjonowania Lasów Państwowych, a właściwie systemu sprzedaży drewna. Tylko w 2016 r. przychody Lasów netto przekroczyły 8 mld zł, a zysk 400 mln zł. Problem w tym, że system sprzedaży nie jest czytelny. – Mówiąc oględnie, zdarzały się sytuacje, że na tym rynku, zamiast polskich przedsiębiorców, były faworyzowane, nie wiedzieć czemu, firmy z obcym kapitałem. Wiele spraw regulowanych było bardzo obszernymi, zawiłymi zarządzeniami Tomaszewskiego – opowiada nam współpracownik Jadwigi Emilewicz, nowej minister przedsiębiorczości i technologii, a jednocześnie jednej z najbliższych współpracownic Morawieckiego. Emilewicz jeszcze jako wiceminister rozwoju interweniowała w imieniu polskiego sektora meblarskiego, ale odbijała się od Tomaszewskiego. O ich kłótniach krążą anegdoty. Tymczasem z naszych informacji wynika, że rozwój i wsparcie tego sektora polskiej gospodarki ma być jednym z priorytetów działań ministerstwa, którym kieruje obecnie.

Pomniejszanie adamczyka

Długie ręce Morawieckiego dotarły też do Ministerstwa Infrastruktury. Z nieoficjalnych informacji wynika, że od kilkunastu dni pierwszym zastępcą Andrzeja Adamczyka jest bliski współpracownik Mateusza Morawieckiego – Mikołaj Wild, który jednocześnie pełni funkcję pełnomocnika rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego. Wilda bardzo ceni Jarosław Kaczyński. – Prezes jest urzeczony koncepcją budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. Dla niego jest to inwestycja porównywalna z budową Gdyni w czasach II RP – słyszymy. Z tego względu Wildowi miały zostać nadane wyjątkowe pełnomocnictwa. Z naszych informacji wynika, że dostał on bardzo duże uprawnienia w zakresie budowania strategii komunikacyjnej kraju, i to nie tylko w obszarze lotnictwa. Może podejmować decyzje personalne oraz biznesowe samodzielnie, bez kontrasygnaty ministra infrastruktury. Czym się zatem będzie zajmował minister Adamczyk? W związku z nadchodzącymi wyborami samorządowymi ma się jedynie skupić na dotrzymaniu terminów inwestycji drogowych. Utrzyma też realny nadzór nad Pocztą Polską. Z resortu Adamczyka zostanie wyjęta polityka mieszkaniowa oraz kwestie architektury w zakresie estetyki przestrzeni publicznej – decyzję w sprawie ostatecznego projektu ustawy, która pójdzie do parlamentu, rząd ma podjąć we wtorek. Zgodnie z propozycją pierwszy obszar ma trafić bezpośrednio do KPRM pod nadzór premiera, drugi do resortu kultury – pisaliśmy o tym w ubiegłym tygodniu. Niewykluczone, że do realizacji sztandarowego rządowego projektu „Mieszkanie plus” zostanie powołany pełnomocnik rządu. W tym kontekście pojawia się nazwisko Mirosława Barszcza, który w 2007 r. był ministrem budownictwa w rządzie Jarosława Kaczyńskiego i który w tamtym czasie stworzył pierwotną wizję programu „Mieszkanie plus”. Obecnie Barszcz jest szefem BGK Nieruchomości.

Alternatywa dla biedronki

W kontekście planów Prawa i Sprawiedliwości na zbliżające się wybory można usłyszeć o jeszcze jednej koncepcji. Miałaby to być polska sieć sklepów średnioi małopowierzchniowych, która byłaby alternatywą dla osiedlowych Żabek czy Carrefour Express, ale też Biedronek czy Lidlów. Sklepy podlegałyby najprawdopodobniej jednej z agencji rolnych, które właśnie przechodzą proces restrukturyzacji. Idea „polskiej Biedronki” miałaby się opierać na sprzedaży i promocji polskich produktów. Według naszego informatora polecenie przygotowania koncepcji marki i sieci handlowej otrzymał minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel. – Tu chodzi o wykorzystanie potencjału polskiego rolnictwa i przetwórstwa spożywczego, który Jurgiel kontroluje przez podległe mu agencje – słyszymy. Udało nam się potwierdzić tę informację w zarządzie jednej z kontrolowanych przez Skarb Państwa spółek branży spożywczej. – Na razie jest to bardzo mglista koncepcja, ale faktycznie są przymiarki do tego typu inwestycji. Problem polega na tym, że na razie nikt nie ma pomysłu, jak w krótkim czasie otworzyć dużą sieć sklepów. Najprościej byłoby odkupić już funkcjonującą – słyszymy. Z naszych informacji wynika, że na realizacji tej wizji bardzo zależy Kaczyńskiemu, który nadał jej szczególny priorytet.

Minister od czystego powietrza

Wysoki rządowy priorytet dostała też koncepcja walki ze smogiem. W Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii do kwestii czystego powietrza zostało powołane stanowisko wiceministerialne. W minionym tygodniu objął je Piotr Woźny, który od blisko roku społecznie doradzał w tej sprawie Morawieckiemu i Emilewicz. Niewykluczony jest scenariusz, w którym Woźny zostanie powołany na pełnomocnika rządu w tej sprawie, co jeszcze podniosłoby priorytet zagadnienia. Zadaniem Woźnego będzie wprowadzenie w życie ogłoszonego przed rokiem programu Czyste Powietrze, który został przygotowany przez Jadwigę Emilewicz. Od tego czasu na 14 zaplanowanych punktów został wprowadzony w życie tylko jeden. Jak słyszymy, to efekt tego, że formalnie za kwestie czystości powietrza odpowiadał przede wszystkim minister środowiska Jan Szyszko, który po prostu nic nie zrobił w tej sprawie. W dziedzinie walki ze smogiem Emilewicz i Woźny planują odważne posunięcia. Rozważana jest na przykład koncepcja, by inspektorów transportu drogowego przenieść do służby w Krajowej Administracji Skarbowej. To właśnie skarbówka odpowiadałaby za badanie norm emisji spalin w autach poruszających się po polskich drogach. Taki zabieg miałby zwiększyć efektywność tego typu kontroli. Nieoficjalnie mówi się o zmianach w zarządach spółek zbrojeniowych. Miałby to być kolejny krok po odejściu Antoniego Macierewicza z rządu. Chodzi o usunięcie ludzi byłego ministra obrony ze spółek podległych MON. W piątek z resortu odwołano Bartosza Kownackiego, wiceministra obrony, który w imieniu Macierewicza zajmował się branżą zbrojeniową. W kontekście posady prezesa Polskiej Grupy Zbrojeniowej wymieniany jest Jakub Opara, obecnie szef Stadionu Narodowego, prywatnie bliski współpracownik Mariusza Błaszczaka, a przede wszystkim jego zastępcy Tomasza Zdzikota, który wspólnie z Błaszczakiem z MSWiA przeszedł do resortu obrony. Jeden z naszych rozmówców twierdzi, że w PGZ obawa przed nadchodzącą zmianą jest tak duża, że jeden z członków zarządu grupy miał sondować Jadwigę Emilewicz, czy nie ma szans, by spółka trafiła pod jej skrzydła.

Obcy wzięli pis

Wciąż nie jest natomiast znany następca minister cyfryzacji Anny Streżyńskiej. Na giełdzie pojawiły się trzy nazwiska. To Jerzy Surma, pochodzący z Wrocławia inżynier informatyk, zajmujący się m.in. sztuczną inteligencją. Obecnie profesor SGH w Instytucie Informatyki i Gospodarki Cyfrowej. Innym wymienianym kandydatem ma być Józef Orzeł, współzałożyciel PC, wiceprezes stowarzyszenia „Miasta w Internecie”. Z naszych informacji wynika, że w grze cały czas jest też Piotr Nowak, wiceminister finansów, którego nazwisko pojawiło się tuż przed rekonstrukcją. Obecnie ministerstwem zarządza Marek Zagórski, bliski współpracownik Jarosława Gowina i zastępca Streżyńskiej. Jej następca bez wątpienia będzie musiał się z nią skonfrontować, bo jak wynika z naszych ustaleń, polityka cyfrowa ma być mocno ograniczona i skupić się na dokończeniu dwóch unijnych projektów – dowodu osobistego z warstwą elektroniczną oraz e-usług z obszaru zdrowia. Niewywiązanie się z terminów będzie oznaczało konieczność zwrotu do Brukseli setek milionów złotych. Problem w tym, że Streżyńska przez kilkanaście tygodni przed rekonstrukcją złożyła mnóstwo obietnic, z których teraz rząd będzie musiał się wycofać. Na drugą połowę kadencji PiS szykuje też ofertę dla uczniów.

W maju MEN ma ogłosić program pt. „Dobra opieka”, który ma rozszerzyć ofertę szkół. Mówi się o przywróceniu tradycyjnych szkolnych stołówek. Dziś w sporej części szkół stołówek nie ma. Ze względów ekonomicznych samorządy często wręcz naciskały na dyrekcje szkół, by nie zatrudniać kucharek i kucharzy, lecz korzystać z zewnętrznych firm cateringowych. Rodzice narzekają, że w efekcie szkolne jedzenie jest dziś często niezdrowe i drogie. Jeśli koncepcja rządu zostanie wprowadzona w życie, uczniowie mogliby w szkolnej stołówce jeść obiady za niewielkie pieniądze, przygotowywane dla nich na miejscu zgodnie z wytycznymi dietetycznymi. MEN wspólnie z resortem zdrowia chce też objąć profesjonalną opieką stomatologiczną najmłodszych uczniów. Gabinety stomatologiczne zniknęły z polskich szkół jeszcze w latach 90. Jak twierdzą specjaliści, od tego czasu stan zębów u dzieci i młodzieży wyraźnie się pogorszył. Wprawdzie do większości szkół gabinety nie wrócą, ale przywrócony zostanie system kontroli nad uzębieniem uczniów. Regularne kontrole dla poszczególnych klas, na początek najmłodszych, byłyby obowiązkowe. O dalszym leczeniu decydowaliby rodzice, usługi wykonywane byłyby nie w szkołach, ale w prywatnych i publicznych gabinetach, które chcąc sięgnąć po pieniądze z NFZ, miałyby obowiązek wcześniej podpisać umowę o współpracy ze szkołami. Leczenie zębów uczniów byłoby więc bezpłatne. MEN myśli też o innych udogodnieniach. Mówi się m.in. o rozwiązaniu, dzięki któremu uczniowie nie musieliby nosić ze sobą w tornistrach podręczników szkolnych – te miałyby być wyświetlane w klasach w formie cyfrowej. – Dopóki sondaże są tak dobre, klub i partia ten skręt do centrum przyjmują ze spokojem. Nawet to radykalne skrzydło. Wystarczy jednak najmniejsze potknięcie, a natychmiast usłyszymy, że to obcy przejęli partię i nie po to PiS wygrywał wybory, by rządzili ludzie Platformy – mówi nam jeden z polityków partii Kaczyńskiego. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 4/2018
Więcej możesz przeczytać w 4/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0