Kulisy odwołania Macierewicza

Kulisy odwołania Macierewicza

Antoni Macierewicz
Antoni Macierewicz / Źródło: Newspix.pl / DAMIAN BURZYKOWSKI
Politycy PiS spodziewali się, że ludzie Antoniego Macierewicza zawistują teczkami. Mówiono nawet o domniemanych „kwitach na Morawieckich”. To miało się przyczynić do dymisji szefa MON. „Wprost” poznał kulisy sprawy.

Wprost” udało się ustalić, że źródłem krążących na zapleczu obozu władzy plotek o „kwitach na Morawieckich” mogły być opowieści dawnego świadka komisji orlenowskiej. Jego sensacyjne zeznania Antoni Macierewicz traktował przed laty bardzo poważnie. Wtedy, kiedy obciążały politycznych oponentów. Członek rządu: – Już kilka tygodni przed dymisją Macierewicza w PiS i na rządowym zapleczu było słychać, że ludzie Antoniego w służbach mogą sięgnąć po jakieś kwity, żeby się bronić. Ale nikt nie wiedział, o co chodzi, krążyły tylko piętrowe plotki. O tym, że odejście byłego szefa MON „poprzedziła próba gry aktami komunistycznych służb specjalnych mającymi obciążyć Mateusza Morawieckiego i jego ojca Kornela”, napisała kilka dni temu „Gazeta Wyborcza”. W kręgu PiS miały się pojawić enigmatyczne informacje, że „mogą się ukazać kompromitujące materiały z akt SB i Stasi”. Źródło „GW” w IPN zapewnia, że domniemane „kwity” są bezwartościowe i nie stanowią obciążenia dla Morawieckich.

Okładka tygodnika WPROST: 5/2018
Artykuł jest zamknięty
Więcej możesz przeczytać w 5/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 0

Czytaj także